"Tu, w Piaśnicy zostało zanegowane przez okupanta podstawowe prawo człowieka do życia, do godności. Tu, jak nigdzie została przez niego podeptana Boża miłość. Ta miłość, którą Bóg wlewa w serce człowieka" - powiedział metropolita gdański podczas Mszy św. w lesie piaśnickim.
Czcigodni Bracia w Kapłaństwie,
Księże Kustoszu Piaśnickiego Sanktuarium,
Przedstawiciele Władz Państwowych i samorządowych, Poczty sztandarowe,
Siostry Zakonne, Osoby Konsekrowane,
Rodziny Ofiar,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia, Szanowni Goście!
„Nie dobrze jest, aby mężczyzna był sam, uczyńmy mu zatem odpowiednią pomoc”. Te słowa z dzisiejszego pierwszego czytania liturgicznego rzucają światło na dobroć Boga, który tą dobrocią pragnie dzielić się ze stworzonym przez siebie człowiekiem. Pragnienie, aby doświadczając tego dobra człowiek, był szczęśliwy. Na koniec dzieła stworzenia, kiedy wydawało się, że wszystko jest we właściwej harmonii niebo z ziemią, woda z lądem, zwierzęta morskie i lądowe, ptaki powietrzne z wszystkimi innymi stworzeniami, rośliny z drzewami, Bóg dostrzega, że Adam jest sam. Widzi że jest samotny i nie doświadcza radości. Bóg postanawia mu uczynić odpowiednią pomoc.
To co istotne w tej biblijnej opowieści, to fakt że człowiek potrzebuje zawsze istoty do siebie podobnej, istoty ludzkiej, z którą mógłby dzielić swój los, swoje uczucia, swoje myśli i pragnienia. Choć biblijny Autor podkreśla, że odpowiedzią na Adamową tęsknotę było stworzenie Ewy, to jednak w tej opowieści wyczuwa się coś głębszego, coś jeszcze większego. Wyczuwa się, że największym dobrem dla człowieka jest drugi człowiek!
U podstaw stworzenia świata jest więc mocny i jednoznaczny zamysł i przekaz Boży: dobro człowieka, które wyzwala w nim radość duchową i ludzką, mierzy się drugim człowiekiem. To nie z innymi stworzeniami Adam nawiązuje najgłębszą więź ludzko-duchową, lecz z Ewą. Oboje zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Bożę, a więc do realizacji zamysłu Bożego, aby razem stanowili jedno. Więź między Adamem i Ewą staje się prototypem więzi mężczyzny i kobiety, ale też w pewnym sensie prototypem wszystkich relacji międzyludzkich.
Dzisiejsze drugie czytanie liturgiczne podkreśla jeszcze bardziej tę zaplanowaną przez Boga więź międzyludzką. Św. Paweł Apostoł przypomina o tym Hebrajczykom, mówiąc: „Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci.” (2,9).
Jezus oddał swoje życie za każdego z nas, aby nas uwolnić z niewoli grzechu pierworodnego i nienawiści, i przywrócić nam godność dzieci Bożych. Grzech człowieka rani i niszczy jego relacje z Bogiem i drugim człowiekiem. Oczyszczone i uwolnione przez Jezusową śmierć na krzyżu, ludzkie serce zostało napełnione Bożą miłością, miłością bez granic, miłością miłosierną, miłością aż do heroizmu, która każe kochać i przebaczać nawet wrogowi i nieprzyjacielowi. Taka jest miłość Bożą, która nie cofa się przed miłością nawet największych przeciwników. (Miłość jest nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Św. Paweł 1 Kor 1, 5-7). Najwymowniejszym wyrazem tego są słowa Jezusa wypowiedziane na krzyżu wobec tych, którzy go skazali na śmierć krzyżową i tych, którzy go ukrzyżowali: „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią!”.
Od chwili ukrzyżowania Jezusa, krzyż stał się najbardziej wymownym symbolem tej bezgranicznej miłości Boga do człowieka i człowieka do człowieka, a tym samym odnowionej relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Kiedy patrzymy na krzyż, musimy zawsze widzieć w nim miłość Bożą, w której odnawia się miłość do drugiego człowieka. Tej miłości musimy się uczyć, tą nieskończoną miłością napełniać swoje serce, i z tą miłością wychodzić ku innym.
Wreszcie dzisiejsza Ewangelia, która mówi o przewrotnej ludzkiej pokusie, aby niszczyć to co Bóg stworzył. Przyjście na świat Boga w Jezusie Chrystusie od samego początku spotkało się ze swego rodzaju sprzeciwem tych, którzy w miejsce Boga stawiali siebie samego i własne interesy. W tej przewrotnej logice, Herod postanawia zgładzić narodzonego Jezusa. Podobnie faryzeusze i uczeni w Piśmie. Jest im niewygodny, bo zmienia ich zwyczaje. Knują zdradzieckie plan, stawiają Jezusowi podchwytliwe pytania, wystawiają go na próbę, wszystko po to, aby Go na czymś podchwycić i skazać na śmierć. A gdy to nie przynosi oczekiwanego skutku podstawiają fałszywych oskarżycieli i ostatecznie wyrokują: winien jest śmierci! Piłat skazuje go na śmierć.
Słusznie już na wiele wieków wcześniej prorok w Księdze Mądrości w wizji Mesjasza przekazuje myśl samego Boga: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne”(Mdr 2,11-15).
W świetle prawdy o dobroci i miłości Boga do człowieka spoglądamy dzisiaj na wydarzenia, jakie miały miejsce w czasie drugiej wojny światowej tu, na tej piaśnickiej ziemi. Dokonał się tu wielki dramat. Na tej ziemi, dotkniętej straszliwymi kaźniami, w przeciągu zaledwie sześciu miesięcy, od października 1939 roku do kwietnia 1940 roku zostało zamordowanych ponad 14 tyś. ludzi. Niemiecki najeźdźca bezlitośnie pozbawiał życia miejscową inteligencję: nauczycieli, urzędników, pracowników umysłowych, ale także zwykłych prostych ludzi, pracowników fizycznych. Jakby tego było mało pastwił się nad kobietami, gwałcił je i zabijał. Unicestwiał z nieprawdopodobną pogardą nawet niewinne i bezbronne dzieci. Tu nienawiść okupanta wydaje się, sięgnęła niepojętego zenitu.
Tu, w Piaśnicy zostało zanegowane przez okupanta podstawowe prawo człowieka do życia, do godności. Tu jak nigdzie została przez niego podeptana Boża miłość, ta miłość, którą Bóg wlewa w serce człowieka. Tu wreszcie zostały zniszczone relacje międzyludzkie oparte na tej miłości. Stało się tak, bo najeźdźca wyrzucił Boga z przestrzeni swojego życia i sumienia, zajął Jego miejsce, i w miejsce Boga ustanowił siebie panem i władcą wszystkiego.
Na myśl o tym okrucieństwie głos się łamie, słowa zamierają na wargach i stają się bezszelestne jakby nie chciały zagłuszyć odwiecznej ciszy, jakby nie miały siły, aby krzyczeć o niekończących się dramatach mordowanych polskich mieszkańców Pomorza. W tym piaśnickim lesie, gdzie nawet milknie śpiew ptaków, aby nie zagłuszać ciszy przepełnionej bólem i zakutym w milczeniu jękiem tysięcy ofiar, śmierć nie ma jednak ostatniego słowa, nienawiść nie zwyciężyła, a okrucieństwo nie unicestwiło ludzkiego życia.
Na tej piaśnickiej ziemi, obficie zroszonej krwią wielu niewinnych ofiar, wyrosły najpierw krzyże. Jest ich wiele. Wtapiają się w krajobraz i wraz z otaczającymi je drzewami tworzą ogród zmartwychwstania. Patrząc na nie przychodzą na myśl słowa św. Jana Pawła II: „Krzyż – narzędzie śmierci ze strony człowieka, stał się ze strony Boga ołtarzem miłości i ofiary, która swoją pełnię otrzymała w zmartwychwstaniu i przez to właśnie Krzyż stał się dla wszystkich wieków i dla wszystkich pokoleń ludzkich źródłem i znakiem ostatecznego zwycięstwa i życia wiecznego.”
Te krzyże budują nową świadomość, że zło można zwyciężyć tylko dobrem. One przypominają, że człowiek nie jest stworzony do nienawiści, lecz do miłości. Tylko z miłości, którą Bóg wsiewa w ludzkie serce, wyrastają piękne kwiaty. Na tej piaśnickiej Golgocie one również wyrosły. Jest ich wiele i są nad wyraz piękne: bł. Siostra Alicja Kotowska, Sługa Boży ks. Anastazy Kręcki, proboszcz ze Strzelna, Sługa Boży ks. Edmund Roszczynialski, proboszcz z Wejherowa, i wiele innych Sług i Służebnic Bożych, którzy tu złożyli swoje życie i zjednoczyli się na zawsze z Jezusem Chrystusem w Jego Królestwie. Ich cierpienia dopełniły cierpień Jezusa Chrystusa. W cierpieniu każdego z nich Jezus był ukrzyżowany po raz wtóry. Przez swoje męczeństwo zostali obmyci we krwi Baranka. Dlatego Bóg przyjął ich do swojej chwały. Razem z Jezusem żyją na wieki w chwale Bożej. Ich zwycięstwo jest darem miłości, dlatego – jak mówił kiedyś św. Jan Paweł II: „Kościół nie przestaje głosić człowiekowi, że jego sprawa jest wygrana, że nawet wobec klęski, wobec poniżenia, wobec odebrania mu wolności, a nawet życia, pozostaje wolny. Nigdy nie może zdarzyć się taka sytuacja, która byłaby zdolna go unicestwić, odebrać mu wiarę w przyszłość. Chrystus przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (Wiedeń, 12 września 1983). Dzięki Chrystusowi zmartwychwstałemu i oni żyją i będą żyć tak długo, jak długo pozostaną w naszej pamięci, w naszym sercu, i jak długo będziemy przychodzić na to miejsce, aby się tu modlić.
Niech zatem Piaśnica - miejsce kaźni i męczeńskiej śmierci tysięcy ludzi, pozostanie na zawsze miejscem zwycięstwa miłości nad nienawiścią, życia nad śmiercią i dobra nad złem. Amen.
Archidiecezja Gdańska