"Ten paliusz, który dzisiaj zawisł na ramionach waszego pasterza, otacza zatem i was wszystkich pasem miłości miłosiernej Boga i zanurza was duchowo we krwi Baranka, abyście mieli siłę przeciwstawiać się wszystkiemu temu, co niesie śmierć i bronić tego co niesie życie!" - powiedział abp Tadeusz Wojda w homilii podczas Mszy św. w katedrze oliwskiej.
Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Nuncjuszu,
Ekscelencje, Księża Biskupi,
Czcigodni Bracia w Kapłaństwie, Siostry Zakonne, Osoby Konsekrowane, Alumni,
Przedstawiciele Administracji państwowej i samorządowej,
Drodzy Siostry i Bracia!
Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam pierwotną społeczność Narodu Wybranego. To wielki i liczny lud wybrany przez Boga Jahwe. Jest on w drodze ku ziemi obiecanej, a przewodzi mu Mojżesz z woli samego Boga Jahwe. Mojżesz to człowiek pełen ducha Bożego. Bóg rozmawia z nim twarzą w twarz. Wybrał go, aby przeprowadził Naród Wybrany z niewoli egipskiej ku wolności w ziemi obiecanej. Ale to droga ku wolności jest usłana trudnościami, bo lud jest krnąbrny, o twardym karku, sprzeniewierza się. Jego wierność przeplata się z niewiernością, odstępstwami, oddawaniem czci bożkom. Raz powraca do Boga, by zaraz potem się buntować i popełniać te same błędy. Ale Bóg kocha swój lud i, choć czasem okazuje mu surowość, nieustannie go wspiera.
Gdy trud przewodzenia jest ponad siły Mojżesza, wówczas Jahwe „bierze z jego ducha” i przekazuje wybranym siedemdziesięciu starcom, aby go wspierali. Doznają oni uniesienia prorockiego i zaczynają przemawiać duchem Bożym. Na uwagę zasługuje fakt, że dwaj z wybranych siedemdziesięciu, choć nie stawiają się przed Bogiem w Namiocie Spotkania, również otrzymują dar ducha. Podrażnionego tym faktem Jozuego, Mojżesz uspokaja wypowiadając prorocze słowa: „Oby tak cały lud Pana prorokował, oby Pan mu dał swego ducha.” Kilkanaście wieków później te słowa nabiorą nowego znaczenia w Jezusie Chrystusie.
Czym jest „duch”, którego Bóg wziął z Mojżesza? W potocznym rozumieniu słowo „duch” wskazuje na rzeczywistość niematerialną, trudną do uchwycenia. Jest to sposób myślenia i działania. Św. Paweł tej rzeczywistości ducha nadaje nowy sens i znaczenie. Podkreśla, że słowo „duch” wskazuje na Ducha Świętego, a każdy kto ma „ducha Bożego” żyje w Duch Świętym i w różnym stopniu otrzymuje Jego dary, znaki i charyzmaty. Jeden jednak dar Ducha Świętego jest najważniejszy i przeznaczony dla wszystkich. Jest nim miłość! Dlatego w liście do Koryntian pisze: „Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał” (1 Kor 12,31 – 13,3).
Kto ma miłość, ten ma Ducha Świętego i należy do Chrystusa i Jego Kościoła.
To więc co było proroczym pragnieniem w ustach Mojżesza, stało się rzeczywiście udziałem wszystkich wierzących w Jezusie Chrystusie, który tę miłość w pełni okazał. Ten dar Boży nie jest związany z miejscem, lecz jest dostępny wszędzie tam, gdzie człowiek otwiera się na ducha Bożego. Jezus przez swój krzyż uwolnił ludzkie serce z kajdan grzechu i otworzył je definitywnie na obecność Boga. Zawsze więc, kiedy człowiek się otwiera na Jego obecność, doświadcza ducha Bożego, który jest dla niego i dla otaczającego świata nowością życia.
W świetle tej prawdy staje się bardziej zrozumiałe pouczenie św. Jakuba Apostoła zawarte w dzisiejszym drugim czytaniu liturgicznym, w którym jest mowa o niesprawiedliwości między ludźmi, wynikającej z braku miłości. Jest ona szczególnie odczuwalna w relacji między biednymi i bogatymi. Biedni żyją w nędzy i ubóstwie. Bogaci zaś opływają we wszystko i to do tego stopnia, że ich dobra niszczeją, staja się żerem dla moli, śniedzieją i rdzewieją– słyszeliśmy w dzisiejszym czytaniu. Sami nie są w stanie ich skonsumować i nie chcą się nimi podzielić. To rodzi jeszcze większą niesprawiedliwość. Nierzadko także bogatemu się wydaje, że dobra materialne mogą mu zapewnić szczęście, radość, pokój, a nawet życie wieczne… To błędne myślenie koryguje św. Jakub Apostoł. Rozpalony Duchem Bożym przestrzega przed chciwością i nierozumnym bogactwem, a jeszcze bardziej przed jego konsekwencjami. Bogactwo często ogranicza życiowe horyzonty człowieka do ziemskiego wymiaru. W rezultacie, człowiek bogaty ryzykuje zamknięciem się w getcie własnej pychy i stworzeniem wokół siebie centrum świata.
Daru miłości w człowieku dotyka również dzisiejsza Ewangelia. Najpierw Jezus poucza swoich uczniów, mówiąc, że w każdym człowieku jest wiele dobrych pragnień i gestów, które pochodzą od Ducha i sprawiają iż jest on zdolny mówić dobrze z Jezusie, podać innym kubek wody do picia, przyjść z pomocą potrzebującemu, nakarmić głodnego, odwiedzić chorego, przyjąć w dom uciekiniera… wszystko to są uczynki miłosierdzia, jaki rozbudza w nas duch Boży. Następnie Jezus zwraca uwagę, aby każdy starał się zobaczyli co kryje się w jego wnętrzu: jeśli dobro – pomnażać je, a jeśli zło – walczyć z nim i unikać tego co jest zgorszeniem. Inni albo zobaczą w nas Boga, albo się potkną w wierze o nas, zgorszą się nami i odejdą od Boga. W tym ostatnim przypadku słowa Jezusa nie pozostawiają złudzeń: Biada temu, kto jest zgorszeniem w wierze dla innych!
Jesteśmy ludem Nowego Przymierza w Jezusie Chrystusie, ale to nie oznacza, że jesteśmy wolni od trudności czy pokus do grzechu. Bóg jednak jest większy i w swojej nieskończonej miłości pragnie wesprzeć, obdarowując swoim duchem.
W ten obraz Bożego ducha, który dzięki Jezusowi, spoczął na każdym z nas, wpisuje się dzisiejsza uroczystość nałożenia paliusza. To wyjątkowa uroczystość o doniosłej symbolice duchowej dotykającej korzeni naszej wiary.
Paliusz to pas utkany z białej wełny i ozdobiony sześcioma krzyżami, na pamiątkę sześciu ran Jezusa. Zakładany jest na ramiona metropolitom. Zanim jednak zostanie przekazany metropolicie, jest najpierw poświęcony przez Papieża i złożony w konfesji Bazyliki Watykańskiej, na grobie Piotra Apostoła. Zwyczaj ten swoimi korzeniami sięga IX wieku i wskazuje na specjalną więź metropolity z Papieżem, Następcą Piotra, a w konsekwencji z samym Piotrem. Bowiem z grobu Apostoła, trwałej pamiątki jego wyznania wiary w Pana Jezusa, paliusz czerpie swą symboliczną moc. Każdy więc, kto go zakłada, winien sam pamiętać i innym przypominać o ścisłej i głębokiej więzi, jaka łączy go z osobą i misją Piotra.
Przywdziany na ramiona metropolity, paliusz łączy całą wspólnotę wiernych z Piotrem. Nasza gdańska archidiecezjalna i metropolitalna wspólnota wiernych staje się zatem uczestnikiem skarbca duchowego Apostoła Piotra, jego nauczania i świadectwa wiary, jego zapału ewangelicznego i wierności Mistrzowi, aż po śmierć męczeńską. Wierzymy i ufamy, że Apostoł Piotr prowadzi nas do Jezusa, uczy przebywania z Nim, zawierzania Mu mimo naszych ludzkich słabości i niewierności. Na wzburzonym morzu naszego życia i wiary to Piotr zachęca nas, abyśmy zawsze pełni ufności wyciągali rękę ku Jezusowi, bowiem on chyba najlepiej wie, że w Jezusie jest cała nasza nadzieja.
Paliusz kryje w sobie jeszcze inną głęboką symbolikę. Utkany z wełny jednorocznego baranka, jest symbolem Baranka Bożego, a wiec samego Jezusa Chrystusa, który wziął na siebie grzechy świata i złożył samego siebie w ofierze dla odkupienia ludzkości. Jako Baranek i Pasterz, Chrystus nadal czuwa nad swoją owczarnią i powierza ją opiece tych, którzy sakramentalnie Go reprezentują. Biel paliusza jest symbolem niewinności, zaś sześć krzyży oznacza codzienną wierność Chrystusowi, która nie cofa się nawet przed męczeństwem.
Otrzymany paliusz zatem całą wspólnotę metropolitalną opasuje duchem Bożym, abyśmy mogli zachować czystość i niewinność. Zachęca do zachowania w życiu czystości i przejrzystości moralnej i uczuciowej, ale też i czystości i przejrzystości w postawach moralnych i religijnych, społecznych i politycznych, przeciwstawiając się wszelkim formom rozwiązłości, uwłaczającej godności człowieka i chrześcijanina.
Ten paliusz, który dzisiaj zawisł na ramionach waszego pasterza, otacza zatem i was wszystkich pasem miłości miłosiernej Boga i zanurza was duchowo we krwi Baranka, abyście mieli siłę przeciwstawiać się wszystkiemu temu, co niesie śmierć, i bronić tego co niesie życie! Jako uczniowie Chrystusa potrzebujemy wszyscy tej mocy, aby – jak podkreśla papież Franciszek – iść za Jezusem aż do końca, a nie tylko do jakiegoś punktu, aby iść za Nim Jego drogą, a nie własnymi drogami. Jego droga jest drogą życia nowego, radości zmartwychwstania, drogą która wiedzie niekiedy także przez krzyż i prześladowania.
Kończąc tę naszą medytację, pragniemy dziękować Bogu, że to co w ustach Mojżesza było pragnieniem, w nas wierzących stało się rzeczywistością dzięki Jezusowi Chrystusowi – jedynemu przewodnikowi, z które nie tylko pasterze ale każdy wierzący otrzymuje ducha proroczego.
Słowa wdzięczności kierujemy ku ks. abpowi Salvatore Pennacchio, Nuncjuszowi Apostolskiemu w Polsce, za przybycie do nas w imieniu Ojca Świętego, i dokonanie obrzędu nałożenia paliusza i za papieskie błogosławieństwo, które nam przekazuje.
Jesteśmy za to wdzięczni i prosimy aby tę naszą głęboką wdzięczność przekazał również Ojcu Świętemu, zapewniając Go o naszej w Jego intencji gorącej modlitwie. Amen.
Archidiecezja Gdańska