Bracia w Kapłaństwie,
Szanowni Przedstawiciele Władz samorządowych wraz z Panią Prezydent,
Kombatanci,
Przedstawiciele Służb Mundurowych,
Rodziny pocztowców,
Uczniowie z Zespołu Szkół Łączności,
Siostry Zakonne i Osoby Konsekrowane,
Umiłowania w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!
1. Dzisiejsze pierwsze Czytanie ustami św. Pawła Apostoła opowiada jak ewangeliczny zasiew przynosił owoce i rósł pośród ludzi, którzy go przyjęli. Owocem owego ewangelicznego zasiewu pośród Kolosan była wiara w Jezusa Chrystusa i wzajemna miłość wszystkich.
Wiara i miłość to dwa zasadnicze elementy fundamentu życia człowieka w wymiarze osobowym i społecznym. Wiara daje poczucie osobistej godności, rozbudza w człowieku pragnienie wyższych celów i roztacza horyzonty ich realizacji. Są nimi zbawienie, pokój, dobro, szacunek, ale także poczucie bezpieczeństwa, poszanowanie drugiego człowieka czy dobra wspólnego.
Miłość zaś kształtuje relacje między ludźmi i sprawia, że życie drugiego człowieka staje się dla mnie równie cenne i ważne jak moje własne.
Wiara i miłość stanowią więc nieodzowny fundament naszego ludzkiego życia, bez których trudno by było budować relacje międzyludzkie i razem formować wspólnotę narodową, społeczną a także rodzinną.
2. Brak tych wartości powoduje, że drugi człowiek przestaje dla mnie stanowić wartość dodatnią. Staje się swego rodzaju rywalem, który zagraża, z którym trzeba walczyć, bo może być przeszkodą na drodze do realizacji wybujałych planów i egoistycznych pragnień. Brak wiary i miłości często prowadzi do przemocy człowieka nad człowiekiem.
Ta prawda rzuca światło na uroczystość, którą dzisiaj celebrujemy. A jest nią 82. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Ta wojna najlepiej pokazała, co dzieje się z człowiekiem, gdy wyruguje ze swego serca wiarę i miłość. Serce nie może pozostać puste. Jeśli zabraknie wiary i miłości, w ich miejsce wkrada się egoizm, pożądanie, pragnienie dominacji, przemoc, a nawet nienawiść. Czyż odbiciem tej prawdy nie jest druga wojna światowa? Pochłonęła miliony ludzkich istnień, pozostawiła niepojętą ilość niekończących się dramatów ludzkich. Nie sposób też zapomnieć o gettach, obozach zagłady, niepojętym cierpieniu ludzkim, złamanych życiach, nie mówiąc już o ogromie zniszczeń, jakie pozostawiła za sobą.
Wielkie i rozliczne rany ludzkie, psychiczne, duchowe i cielesne tej wojny, mimo nieustannych wysiłków, po dzień dzisiejszy nie mogą się zabliźnić, wciąż krwawią, wciąż bolą, wciąż kładą się smutkiem, uprzedzeniami, a nawet lękiem i obawami.
3. W tę smutną historię II wojny światowej wpisuje się równie tragiczna historia Poczty Polskiej w Gdańsku. I to jest drugi motyw naszych dzisiejszych uroczystości. Dla wielu może nawet najważniejszy, bo stracili tam kogoś z rodziny, z bliskich czy znajomych.
Wspominamy tę historię dla upamiętnienia heroicznej obrony Poczty przez garstkę jej pracowników. Ale wspominamy ją również dla przypomnienia nienawiści jaka rodzi się w sercu człowieka, gdy zabraknie w nim wartości ludzkich i Bożych, a szczególnie wiary i miłości.
Historia napaści niemieckiej na Pocztę Polską w Gdańsku oraz heroiczna jej obrona przez pracowników jest nam wszystkim znana. Niemniej jednak, w takim dniu jak dzisiejszy, warto i trzeba ją przypominać. Wymaga tego sprawiedliwość historyczna i krew niewinnie przelana jej obrońców. Najeźdźcom zostało wybaczone, bo wiara, czas i dobro sąsiedzkie każą wybaczać. Ale wybaczyć nie znaczy zapomnieć. Wybaczyć znaczy żyć w prawdzie i pamiętać ku przestrodze, aby nigdy więcej to się nie powtórzyło.
Istnienie Poczty Polskiej w Gdańsku od początku jej powstania, w 1925 roku, było niewygodne dla większościowej grupy mieszkańców Wolnego Miasta pochodzenia niemieckiego. Była więc celem nieustannych ataków i prowokacji, zresztą jak wiele instytucji polskich w tym mieście. Po aneksji Czechosłowacji, konflikt narastał już nie tylko wokół Poczty, ale całego Wolnego Miasta, którego wcielenia do swoich terytoriów w 1938 r. żądała III Rzesza.
4. Eskalacja konfliktu zmuszała więc pracowników Poczty do nadzwyczajnej czujności. Słuszność tej decyzji okazała się uzasadniona wczesnym rankiem 1 września 1939 r. O godz. 4.30 Niemcy pozbawili Pocztę prądu i połączeń telefonicznych. Chwilę potem pancernik Schleswig-Holstein ostrzelał Westerplatte dając początek okrutnej wojnie.Budynek Poczty stał się jednym z pierwszych celów ataku niemieckich bojowników, wspartych siłami niemieckiej policji z Gdańska.
Zabarykadowani w budynku Poczty obrońcy to 50-osobowa grupa złożona z podoficerów rezerwy, weteranów powstań śląskiego i wielkopolskiego. Ku zaskoczeniu najeźdźcy, ta mała grupa stawiała heroiczny opór i odpierała ataki wielokrotnie liczniejszego wroga. Sytuacja stała się trudna, kiedy zostali ostrzelani z broni ciężkiej: dział i haubicy. W efekcie, poważne uszkodzenia budynku i duże wyrwy w ścianach, ułatwiło najeźdźcy wtargnięcie do wnętrza. Ale i wtedy obrońcy się nie poddali, zeszli do piwnic i dalej bronili Poczty. Wówczas to napastnicy, przy użyciu pomp strażackich, oblali budynek benzyną aż po piwnice i podpalili. Zamienił się on w płonącą pochodnię. Po 14-godzinnej obronie bohaterscy pocztowcy musieli skapitulować. Ogromnie poparzeni zaczęli wychodzić, najpierw dyrektor Jan Michoń z białą flagą. Został natychmiast zastrzelony. Po nim, naczelnik poczty Józef Wąsik - został żywcem spalony miotaczem płomieni. Pozostali pocztowcy w liczbie 39, zostali aresztowani, a następnie przesłuchiwani, bici i torturowani, a w końcu skazani na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 5 października 1939.
Wróg był bezlitosny. Z pogwałceniem wszelkich międzynarodowych traktatów, które obowiązują nawet w czasie wojny, z ślepą nienawiścią niszczył bezwzględnie ludzi i wszystko inne. Przykładem są nie tylko obrońcy, ale nawet najmłodsza ofiara ataku na Pocztę, 10-letnia Erwina Barzychowska, wychowanica dozorcy Jana Pipki i jego żony Małgorzaty. Silnie poparzona miotaczem płomieni przy próbie opuszczenia gmachu, po kilku tygodniach zmarła w szpitalu.
Wobec tak wielkiego okrucieństwa trudno dziwić się pełnym dramatyzmu słowom, które ktoś wypowiedział: „Nienawiść Niemców do Polaków, kumulowana latami, okazała się w całej swej rozciągłości, kiedy polała się pierwsza polska krew. Nie oszczędzano nikogo, zaczynając od żołnierzy, a kończąc na cywilach, szczególnie działaczach kulturalnych i politycznych…”
5. O szczątkach 38 zastrzelonych pocztowców długo nie było nic wiadomo. Nie mieli swoich grobów, a jedynie symboliczną wspólną mogiłę.
„Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” – przypomina Księga Mądrości (3,2-3). W oczach niemieckiego agresora, rozstrzelanie pocztowców i ukrycie ich ciał tak, aby nikt ich nie znalazł, wydawało się wiecznym ich unicestwieniem. Ale oni trwali w spoczynku Chrystusa Zmartwychwstałego, w oczekiwaniu na swój dzień. Ten dzień nadszedł 27 sierpnia 1991 r. Ich doczesne szczątki zostały odnalezione przypadkiem podczas prac budowlanych przy al. Jana Pawła II. Po wielu latach, 4 i 5 kwietnia 1992 r., bohaterowie Poczty doczekali się godnego pochówku i własnego grobu, nad którym można się pochylić w zadumie, pomodlić i zapalić znicz.
Pamięć o bohaterach nie umiera. Nie umarła więc pamięć również o pocztowcach ani o ich bohaterskiej obronie budynku Poczty Polskiej przy Heveliusplatz. Pamięć o nich była od samego początku. Wyrazem jej są liczne tablice pamiątkowe, pomniki i rzeźby, wystawy, sympozja, obchody rocznicowe, a także okolicznościowe znaczki pocztowe jak również szkoły cieszące się patronatem obrońców Poczty.
6. Dzisiaj można pytać i zastanawiać się czy miała sens ich ofiara, czy nie lepiej było się poddać i zachować życie? Oni walczyli, bo wierzyli, bo kochali Polskę jako największą wartość, jako swój dom, za który warto oddać życie. Polska, to piękny dom, którego trzeba zawsze bronić! Od nich uczymy się miłości do naszej Ojczyzny. Oni pozostają dla nas potomnych symbolem patriotyzmu, polskości, poświecenia, odwagi i waleczności. Podobnie jak waleczni żołnierze na Westerplatte, również i oni – używając słów św. Jana Pawła II - „Pozostali w pamięci narodu jako wymowny symbol. Trzeba, ażeby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych ludzi i pokoleń Polaków.” Amen.
Archidiecezja Gdańska