Bądźcie świadomi swego powołania!
1. Dzisiejsza Ewangelia opowiada nam o uwolnieniu człowieka z niewoli złego ducha. Wydarzenie miało miejsce w Synagodze w Kafarnaum, do której wszedł Jezus, aby zwyczajem nauczać w szabat. Wszyscy byli zdumieni Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. Słowo Jezusa miało moc, bo było prawdziwe, odnosiło się do problemów ludzi, wnosiło w życie ludzi pokój, nadzieje i sens. Słowo Jezusa miało moc, bo było od Boga. Jezus był Synem Bożym.
Mowa Jezusa porywała również dlatego, że ukazywała prawdziwe oblicze Boga, pełne miłości i miłosierdzia. Bóg w swoim Synu stał się jednym z nas, aby nas zbliżyć do siebie, tchnąć w nasze serce nadzieję i otworzyć przed nami perspektywę zbawienia. Innymi słowy, Jezus mówił i czynił znaki, aby rozbudzić w człowieku wiarę i ukierunkować jego serce ku Bogu.
2. W odróżnieniu od mowy Jezusa, mowa ludzka często ma inne cele. Na co dzień słuchamy wielu mów, przemówień, obietnic, zapowiedzi, z których często niestety niewiele wynika. Do wielomówstwa jesteśmy przyzwyczajeni i to do tego stopnia, że już nie przywiązujemy wagi do tego co inni mówią. Nastąpiła dewaluacja słowa, a jeszcze bardziej odpowiedzialności za to co się wypowiada. Za słowa wypowiedziane już rzadko kto bierze odpowiedzialność. Smutna to rzeczywistość. Rujnuje wzajemne zaufanie między ludźmi, niszczy relacje i wywołuje podziały.
Nie rzadko bywa i tak, że mowa ludzka prowadzi do zniewolenia drugiego człowieka. Tak było przez wiele lat i w naszej Ojczyźnie. Totalitarny system komunistyczny, narzucony Polsce po drugiej wojnie światowej był typowym przykładem zniewolenia człowieka, odbierania mu godności, zmuszania go do wyznawania ideologii obcej….
Ówczesne państwo polskie było budowane nie na wartościach ewangelicznych, ani na prawdach wiary, ani też na przykazaniach Bożych, lecz na ideologii komunistycznej, na negowaniu ludziom ich niezbywalnych praw do wolności, na kształtowaniu w nich fałszywych wartości, na łamaniu sumienia, na przemocy…. Społeczeństwo polskie było zmanipulowanie środkami masowego przekazu, w których nierzadko dobro nazywano złem, a zło – dobrem. O tym co dobre lub złe decydowała władza ludowa i nikt nie miał prawa tego oceniać, negować, ani poddawać w wątpliwość.
3. Z ewangelicznym przesłaniem krzepiącym nadzieję przychodził Kościół. Polacy rozumieli to. I jeśli nawet w jakiś sposób musieli akceptować rzeczywistość, żyli innymi wartościami, inną wolnością, innymi przekonaniami. Dawali tego wyraz po wielokroć podejmując strajki i manifestacje: r. 1956, 1968, 1970, 1976. Kielich przemocy zniewolenia fizycznego i duchowego polskiego społeczeństwa przepełnił się w roku 1980, kiedy to zostało ono dotknięte i upokorzone nowymi podwyżkami. Do niejednych drzwi zapukał wówczas głód, bo mizerne wynagrodzenie nie starczało na wyżywienie rodziny.
W tych trudnych czasach umacniali ducha i wlewali nadzieję w serca Polaków liczni kapłani, a przede wszystkim Prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński i nowo wybrany papież Jan Paweł II. Swoimi przemówieniami w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II kreślił nadzieje nowej przyszłości, rozbudzał pragnienie wolności i świadomej za nią odpowiedzialności. Jak nigdy przedtem powiało zapachem wolności. Dokonał się pokojowy zryw Polaków, wsparty przez demokratyczny świat zachodni. Zaczęło się od protestów w tutejszej Stoczni Gdańskiej. Potem przeniosły się one do różnych miejscowości rozsianych po całej Polsce, zwłaszcza tam gdzie były duże zakłady przemysłowe, jak Szczecin, Tczew, Mielec, Sanok Świdnik, Żyrardów, Radom, Dabrowa Górnicza, itd. Spontanicznie rodziła się Solidarność jako świadomość nowości i jako struktury terenowe, skupiające w swoich szeregach lokalne elity.
Tego ruchu nie mogły już powstrzymać nawet usilne próby destabilizacji, prowadzone przez SB, ani werbowanie tajnych współpracowników wśród działaczy „Solidarności”, ani też cała machina podsycania konfliktów i interesów wewnątrz członków Związku, ich skłócania i wywoływania napięć tak, aby rozbić wewnętrzną jedność, rozdrobnić i osłabić jego siłę.
4. A w synagodze był człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Jezus rzekł do złego ducha: „Milcz i wyjdź z niego!” A ten wyszedł z niego – mówi dalej dzisiejsza Ewangelia.
Życie ludzkie zasługuje na to, aby zgodnie z wola Bożą, być solidną instytucją, wolna od jakiegokolwiek zniewolenia. Aby tak było, musi być osadzone na trwałym fundamencie. Tym fundamentem są nieprzemijające wartości ludzkie i duchowe, Prawo Naturalne i Prawo Boże, przykazania Boże, nauczanie Jezusa i Ewangelia, tradycja chrześcijańska ale też kultura, sztuka…
Moc płynąca z wiary jest potężna. Dlatego, to nie przypadek, że „Strajkujący protestowali na kolanach – to jak najbardziej prawdziwe sformułowanie przypomina, gdzie i w kim strajkujący upatrywali wsparcia. Na bramach, ogrodzeniach, dachach umieszczano wizerunki Matki Bożej, Chrystusa i Jana Pawła II, w zakładach pracy budowano ołtarze, odprawiano Msze św. Strajkujący wierzyli, że w osobie Ojca Świętego Jana Pawła II maja największego orędownika swoich spraw i tylko z Bożą pomocą mogą uzyskać to, o co walczą” (Wybrałem Solidarność. 40 lat niezależnego Samorządnego związku zawodowego Solidarność, IDS, s. 109).
5. Uwolnienie człowieka od złego ducha, którego dokonał Jezus, wprowadziło wszystkich w zdumienie…
Uwolnienie polskiego społeczeństwa od złego ducha komunizmu również wprowadziło niemal cały świat w zdumienie. Ruch Solidarnościowy, który w krótkim czasie zgromadził w swoich szeregach 1/4 całego polskiego społeczeństwa był fenomenem, który budził szacunek i podziw. Stał się mocą przemieniającą, potężną siłą moralno-duchową.
Dzisiaj po 41 latach od powstania „Solidarności”, tej wielkiej moralnej siły społecznej, warto sobie zadać jeszcze raz przypomnieć, co było jej prawdziwą siłą. Bo jeśli w tak krótkim czasie stała się tak potężnym ruchem społecznym, skupiającym w sobie wiele milionów Polaków, znaczy to że miała w sobie wartości wyjątkowe, ponadczasowe, zarówno ludzkie jak i duchowe. Tych wartości było z pewnością wiele. Pozwolę sobie przypomnieć niektóre z nich:
- Świadomość ludzkiej godności. Po dziesiątkach lat zniewolenia, lęku i uśpienia, rodził się nowy lud, odzyskiwał świadomość swojej godności, swoich niezbywalnych praw. Ludzie rozumieli, że system nie może być nad człowieka, że człowiek ma prawo do godnego życia, do decydowania o swoim życiu, do organizowania go nie według zasad ideologii, ale własnej odpowiedzialności;
- Świadomość odpowiedzialności za siebie i za całą Polskę. Ta świadomość rodziła się wraz z Solidarnością. Przemijał człowiek propagandy sukcesu, a rodził się człowiek solidarny, braterski, otwarty na wartości uniwersalne. Polacy uwierzyli i zrozumieli, że ich los jest w ich rękach, że mogą wybierać, swobodnie tworzyć kulturę, uczciwie dzielić się dobrem z innymi;
- Od samego początku Solidarność postawiła na wiarę w Boga. Strajkującym towarzyszyli kapłani, odprawiali Msze święte, spowiadali, umacniali homiliami. Ważnym umocnieniem i wsparciem był dla nich Papież Jan Paweł II i wielki Prymas Tysiąclecia, Kard. Stefan Wyszyński. To dzięki temu nad nienawiścią, nad czołgami, zastępami milicji i wojska przeważyła miłość, zapobiegając rozlewowi krwi i ofiarom ludzkich istnień;
- Innym wreszcie elementem siły „Solidarności” było wyzwolenie na niespotykaną dotąd skalę solidarnej aktywności społecznej, w duchu czysto ewangelicznym. Miała one na celu wspieranie całych rodzin i osób potrzebujących, prześladowanych, internowanych. Motywowała również do podejmowania inicjatyw na rzecz przemian społecznych w kraju, rozwoju lokalnych środków komunikacji, głównie prasy, jako środka dotarcia do szerokiej społeczności, samokształcenia i promowania lokalnych liderów, integrowania obchodów patriotycznych rocznic, umacniania stabilności Solidarności.
6. Wymienione, to tylko niektóre z wielkich i nieprzemijających wartości ruchu Solidarność. O tych wartościach trzeba mówić i do nich nieustannie wracać, świadomi wciąż nowych niebezpieczeństw, które nieustannie jawią się na horyzoncie naszego życia. Jest ich wiele, dobrze je znamy, są zagrożeniem dla naszego chrześcijańskiego bytu. Dawny marksistowski komunizm przyjął dzisiaj inny wygląd, równie niebezpiecznie ideologiczny. Jak kiedyś tak i dzisiaj prowadzi bezpardonową walkę z wiarą, Bogiem, Kościołem i wszelkimi wartościami ludzkimi i duchowymi, na których osadza się chrześcijańska tożsamość naszego narodu. Bóg jest jednak większy, przypomina św. Paweł, musimy Mu Solidarnie na nowo zaufać. A w drugim dzisiejszym czytaniu dodaje: „Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to zresztą czynicie”. Amen.
Archidiecezja Gdańska