03.11.2026 r.
„Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”
Czcigodni Bracia w Biskupstwie i Kapłaństwie,
Wielebne Siostry Zakonne i Osoby Konsekrowane,
Drodzy Alumni,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
1. Tradycją jest, że na początku listopada, w miesiącu szczególnie poświęconym pamięci naszych zmarłych, gromadzimy się również w naszej gdańskiej archikatedrze, aby modlić się za zmarłych biskupów i kapłanów i wypraszać im radość życia wiecznego. W ten sposób spłacamy wobec nich dług wdzięczności za przekazaną nam wiarę, za ich posługę duszpasterską, świadectwo życia i troskę o powierzony im lud Boży.
Dzisiejsza Eucharystia jest jednak nie tylko modlitwą za tych, którzy odeszli do wieczności, ale także okazją do refleksji nad tajemnicą ludzkiego życia, jegoprzemijaniem i ostatecznym przeznaczeniem. Przypomina nam, że nasze ziemskie pielgrzymowanie ma swój kres i zmierza ku spotkaniu z Bogiem, który przygotował dla nas ucztę życia wiecznego. W tej perspektywie pamięć o zmarłych staje się również pytaniem o nasze własne życie: jak przeżywamy czas, który został nam dany, i czy jesteśmy gotowi odpowiedzieć na zaproszenie Boga?
2. Przypomina nam o tym dzisiejsza Ewangelia, w której jeden ze słuchaczy Jezusa wypowiada znamienne słowa: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”. Nawiązując do tego wyznania, Jezus przypomina prawdę, która pozostaje aktualna w każdym czasie: wszyscy zostaliśmy zaproszeni do udziału w uczcie królestwa Bożego, ale niestety nie wszyscy z tego zaproszenia korzystają. Tę smutną rzeczywistość ukazuje przypowieść o człowieku, który wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu gości. Kiedy nadeszła pora uczty, gospodarz posłał sługę, aby oznajmił zaproszonym, że wszystko jest już gotowe i mogą przyjść. Wówczas jednak zaczęli się wymawiać. Jeden kupił pole, drugi pięć par wołów, a trzeci właśnie się ożenił. Każdy znalazł własny powód, by nie skorzystać z zaproszenia. Wszyscy uznali, że ich codzienne sprawy są ważniejsze niż udział w przygotowanej uczcie.
3. Dramaturgia dzisiejszej przypowieści polega na tym, że nie jest ona jedynie opowiadaniem o tych, którzy odmówili udziału w uczcie przed wiekami. To historia, która wciąż się powtarza, to historia żywa, dramatyczna i nieustannie aktualna. Z jednej strony przypomina, że nasze życie jest ukierunkowane na wieczność, i że każdy z nas wcześniej czy później zakończy ziemskie pielgrzymowanie i stanie przed Boskim Gospodarzem, który przygotował ucztę. Z drugiej zaś ukazuje, jak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z wagi otrzymanego zaproszenia i świadomie je ignoruje. Nie dopuszcza do siebie prawdy, że chwila ostatecznego spotkania człowieka z Bogiem pozostaje w Jego rękach. Podobnie wiec jak zaproszeni z ewangelicznej przypowieści, znajduje wiele powodów, by odsunąć Boga na dalszy plan. I tak dla jednych sprawy materialne, zawodowe i doczesne stają się ważne do tego stopnia, że w codziennym zabieganiu nie znajdują czasu dla Boga, na modlitwę i na życie duchowe. Dla innych wiara i religia są jedynie wymysłem, z którym należy walczyć. Sprzeciwiają się więc wszystkiemu, co przypomina o obecności Boga w życiu człowieka i w przestrzeni publicznej. Widzimy to w szkołach i środowiskach laickich i ateistycznych. Drażnią ich symbole religijne, osoby wierzące i praktykujące, krzyże i inne znaki religijne obecne w przestrzeni publicznej. Denerwują ich nawet kościelne dzwony, które za wszelka cenę chcą uciszyć. Być może przypominają im one, że Bóg istnieje i że kiedyś będą musieli z Nim się rozliczyć.
Jeszcze inni odrzucają prawdę o świętości i wartości ludzkiego życia. Postrzegają oni śmierć wyłącznie w kategoriach biologicznych. W konsekwencji nie tylko, że nie podejmują wystarczających wysiłków w obronie życia, ale wręcz promują kulturę śmierci. Człowieka sprowadzają do wymiaru biologicznego, a jego ciało traktują jak materiał, który po śmierci można poddać całkowitemu unicestwieniu, nawet przez biokompostowanie. Do tych i podobnych postaw nawiązują mocne słowa Jezusa: „Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.
4. To słowa, które powinny skłonić nas do poważnej refleksji i do postawienia pytania jak zatem odpowiedzieć na Boże zaproszenie? Jak żyć, aby nie zmarnować daru, którym jest perspektywa wiecznego szczęścia? Pomocą w znalezieniu odpowiedzi jest dzisiejsze pierwsze czytanie, w którym św. Paweł pozostawia nam piękny i głęboki hymn chrystologiczny. Apostoł Narodów zachęca nas, abyśmy przyjęli postawę samego Jezusa Chrystusa i ożywiali w sobie te same dążenia, które były w Nim.
Czy jednak można żyć tak jak Jezus? Z pewnością Jego przykład pozostaje dla nas doskonałym wzorem, do którego nigdy nie będziemy w stanie w pełni dorównać. Nie zwalnia nas to jednak z wysiłku naśladowania Go. Przeciwnie, jest to podstawowe powołanie każdego chrześcijanina.
Jak zatem naśladować Chrystusa? Święty Paweł przypomina nam najpierw, że „Syn Boży, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie […] i stał się podobnym do ludzi”. Wszedł w naszą ludzką rzeczywistość, aby ubogacić nas swoim Boskim życiem. Wszedł w nasze życie, aby swoim światłem rozjaśniać nasze codzienne wybory, decyzje i postawy.
Ta prawda ma szczególne znaczenie w perspektywie życia wiecznego. Nasze codzienne wybory, podejmowane decyzje i sprawy, którym poświęcamy najwięcej uwagi, są bardzo ważne. Wielkie znaczenie ma to, do czego przywiązane jest nasze serce, na co przeznaczamy czas, o co zabiegamy i czemu podporządkowujemy nasze życie. Innymi słowy, istotne jest to, czy pośród licznych codziennych zajęć potrafimy rozpoznać Boga i pozwolić Mu być obecnym w naszym życiu i działaniu.
Obecność Boga staje się rzeczywista wówczas, gdy każdego dnia staramy się budować i pogłębiać z Nim osobistą więź, umacniać wiarę i rozwijać ufność wobec Niego. Staje się rzeczywista, gdy się modlimy, na wzór modlitwy Jezusa; gdy nieustannie odnawiamy w sobie gotowość do pełnienia woli Ojca; gdy podejmujemy misję, którą Bóg przed nami kreśli. Naśladowanie Chrystusa rozpoczyna się zatem w sercu: od wewnętrznej przemiany i pragnienia, aby coraz bardziej należeć do Boga.
5. Św. Paweł mówi dalej, że naśladowanie Chrystusa nie ogranicza się wyłącznie do osobistej relacji z Bogiem i przypomina, że Jezus „uniżył samego siebie”, przyjmując postać sługi. Uniżył się aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Całe Jego życie, od narodzenia aż po krzyż, było służbą człowiekowi. Jezus nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.
Naśladować Jezusa oznaczy zatem budować osobistą więź z Bogiem a także właściwie kształtować relacje z drugim człowiekiem. Uniżyć się na wzór Chrystusa to wyzbywać się egoizmu, egocentryzmu i nieustannego koncentrowania się na sobie, aby uczynić w swoim sercu miejsce dla drugiego człowieka i przyjąć wobec niego postawę służby.
Tak bardzo potrzebujemy dzisiaj takich postaw! Nasze polskie społeczeństwo jest głęboko podzielone i skłócone. Nie brakuje przemocy politycznej, ideologicznej, kulturowej, medialnej, a nawet rasowej. Zbyt często zamiast dialogu wybiera się konfrontację, zamiast wzajemnego szacunku – pogardę, a zamiast szukania tego, co łączy – podsycanie podziałów. Tymczasem jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do podejmowania wysiłku budowania relacji opartych na wzajemnym szacunku, poszanowaniu ludzkiej godności i wartości religijnych drugiego człowieka do troski o wspólne dobro, jakim jest Polska. Nie możemy nieustannie prowadzić bratobójczych sporów i walk – ani w życiu społecznym, ani politycznym, ani w przestrzeni ekonomicznej, ani tym bardziej w naszych rodzinach.
Chrystusowa służba drugiemu człowiekowi nie musi rozpoczynać się od wielkich czynów. Trzeba zacząć od prostych gestów codzienności. Jezus przypomina nam przecież: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Nawet najmniejszy gest dobroci, życzliwości, zainteresowania czy konkretnej pomocy może stać się wyrazem miłości na wzór Chrystusa. Taki właśnie był Jezus: uważny na drugiego człowieka, pełen współczucia, zatroskania i gotowości do niesienia pomocy – zarówno duchowej, jak i ludzkiej. Jego życie było nieustannym świadectwem miłości i miłosierdzia. I właśnie takiej postawy oczekuje od nas również dzisiaj.
Pięknie wyraził tę prawdę papież Benedykt XVI, który powiedział: „Prawdziwa przyjaźń z Jezusem wyraża się w sposobie życia: wyraża się w dobroci serca, pokorze, łagodności i miłosierdziu, w umiłowaniu sprawiedliwości i prawdy, w szczerym i uczciwym zaangażowaniu na rzecz pokoju i pojednania. Moglibyśmy powiedzieć, że jest to «dowód tożsamości», który nas uwierzytelnia jako Jego autentycznych «przyjaciół»; to jest «paszport», który pozwoli nam wejść do życia wiecznego” (Anioł Pański, 26 sierpnia 2007 r.).
6. Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia! Dzisiejsze słowo Boże przypomina nam, że życie chrześcijańskie jest nieustannym przygotowywaniem się na spotkanie z Bogiem. Dlatego niech ta Eucharystia, prócz modlitwy o radość życia w Królestwie Bożym dla zmarłych biskupów i kapłanów, będzie również dla nas wezwaniem do budowania miedzy nami komunii i do przeżywania każdego dnia tak, abyśmy byli godni zaproszenia, które otrzymaliśmy od Boga.
Niech nam wszystkim towarzyszy nadzieja zawarta w słowach Ewangelii: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska