100-lecie Bazyliki N.M.P. Królowej Polski w Gdyni
„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32–33).
Ekscelencje, Księża Biskupi Ryszardzie i Wiesławie,
Czcigodni Bracia w Kapłaństwie, Siostry Zakonne, Osoby Konsekrowane, Klerycy,
Szanowni Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych,
Szanowni przedstawiciele świata nauki, sztuki i kultury, Marynarki Wojennej, służb mundurowych, Piłsudczyków, Stowarzyszenia Kaszubów i Górali, Poczty Sztandarowe,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Przytoczony przed chwilą fragment Ewangelii św. Mateusza z dzisiejszej XII Niedzieli Zwykłej, wprowadza nas w przeżywany Jubileusz 100-lecia powstania tutejszej parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, kiedyś znajdującej się w granicach diecezji chełmińskiej, a dzisiaj gdańskiej. Gromadzimy się w tej Bazylice Morskiej, której początki sięgają roku 1926, aby wspólnie dziękować Bogu za sto lat wiary, modlitwy i życia tej wspólnoty oraz wszystkie piękne dzieła, które się tu rodziły i rozwijały. Dziękujemy za wszystkich kapłanów, którzy tę parafialną wspólnotę wiary budowali, umacniali i ożywiali, prowadząc ku Bogu. W sposób szczególny dziękujemy za wszystkich jej proboszczów, poczynając od ks. Franciszka
Ławickiego, który ją inicjował, ks. Ernesta Jesionowskiego, który ją organizował po utworzeniu, aż po ostatnich ks. Edmunda Wierzbowskiego, budowniczego nowego kościoła, zmarłego rok temu ks. prałata Edmunda Skalskiego oraz ks. kan. Jana Kowalskiego, który prowadzi tę parafię od 1 marca 2025 r. Tych, którzy odeszli do wieczności, niech miłosierny Bóg obdarzy radością i pokojem, a tych, którzy żyją i pracują niech Chrystus otacza swoją łaską i błogosławieństwem.
Kilka miesięcy temu, gdy obchodziliśmy 100-lecie nadania Gdyni praw miejskich (22 lutego 1926 roku), przypominałem, że przekształcana w miasto gdyńska osada rybacka nie miała na swoim terenie kościoła, a najbliższa świątynia parafialna, skądinąd najstarsza parafia tych ziem, znajdowała się we wsi Oksywie, oddalonej o kilka kilometrów. Wspominałem również, że historia naszego miasta ukazuje od samych początków silny jego związek z wiarą chrześcijańską. Wynikał on prawdopodobnie z faktu, że Gdynia była związana z klasztorami oliwskim i kartuskim — ważnymi ośrodkami rozwoju kultury, architektury, rolnictwa, a nade wszystko życia religijnego. Właśnie dlatego ten głęboki związek historii Gdyni z wiarą odnawiamy przez
sprawowaną Eucharystię i przez Słowo Boże, które dziś kieruje ona do nas. Na tę wyjątkową okazję dziękczynienia czytania liturgiczne pozostawiają nam ważne przesłanie dotyczące wiary i odwagi jej wyznawania.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi jasno i bez najmniejszej dwuznaczności: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”. Chrystus ukazuje jasną perspektywę ludzkiego życia. Przypomina, że choć żyjemy na ziemi, to nasze życie ukierunkowane jest na wieczność. Ziemska droga jest pielgrzymowaniem ku życiu wiecznemu. Ona jest ostatecznym celem każdego człowieka. Dlatego powinniśmy żyć tak, aby już tutaj, na ziemi, przygotowywać się do osiągnięcia tej wieczności.
Święty Paweł w Liście do Rzymian wyjaśnia nam dlaczego jesteśmy przeznaczeni do wieczności. Czyni to na przykładzie historii Adama, który przez nieposłuszeństwo sprowadził na świat grzech. Tym samym doprowadził do zerwania pierwotnej jedności człowieka z Bogiem i do oddalenia się człowieka od Boga, czego znakiem widzialnym stała się śmierć. Jednak wobec dramatu człowieka dotkniętego grzechem Bóg nie pozostał obojętny i
nie pozostawił człowieka samego. Zapowiedział przyjście nowego Adama — Jezusa Chrystusa. I Chrystus przyszedł. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie, zwyciężył śmierć, odkupił człowieka z niewoli grzechu i uczynił go dzieckiem Bożym. Możemy zatem powiedzieć, że jak w jedności z Adamem doświadczyliśmy solidarności w grzechu, tak w jedności z Chrystusem otrzymaliśmy udział w życiu wiecznym. Dzięki posłuszeństwu Jezusa wszyscy otrzymujemy obfitość daru zbawienia.
Tej obfitości daru zbawienia doświadczamy szczególnie w Eucharystii, przez którą uczestniczymy w najgłębszy sposób w Jego paschalnym przejściu ze śmierci do życia. Celebrując Eucharystię sprawiamy, że dzieło zbawienia nieustannie się urzeczywistnia — pozostaje żywe i aktualne pośród nas. Kiedy więc uczestniczymy w Eucharystii, Chrystus pociąga nas ku sobie, abyśmy żyli Jego zmartwychwstaniem i byli świadkami Jego zmartwychwstania, tzn. byli ludźmi pełnymi odwagi w wyznawaniu wiary i dawaniu świadectwa Jego miłości. Przyciągając nas do siebie, wyprowadza nas także z tego wszystkiego, co nas ogranicza: z lęków, niepewności i braku zaufania. Dlatego dzisiejsza Ewangelia wielokrotnie przypomina: „Nie lękajcie się…. Nie bójcie się ludzi… Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało…. W oczach Boga jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.
Zrozumieli to najpierw uczniowie. Po zmartwychwstaniu Chrystusa i zstąpieniu na nich Ducha Świętego przestali się lękać. Nie lękali się chrześcijanie pierwszych wieków, którzy z odwagą wyznawali wiarę, nierzadko ryzykując własnym życiem. Nie lękali się również mieszkańcy rodzącej się Gdyni, którzy podjęli dzieło budowy tej świątyni. Oni także zmagali się z trudnościami, ale wiedzieli jedno: miasto bez świątyni nie będzie miastem miłości. Byli przekonani, że bez Boga nie można budować trwałej przyszłości człowieka. Jakże nie dostrzec w tej postawie wydźwięku słów Psalmisty: Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą.
Mieli gorące pragnienie domu Bożego – miejsca, gdzie będą mogli się modlić, karmić Ciałem Chrystusa, umacniać łaską sakramentów, przeżywać nawrócenie i pojednanie, doświadczać Bożego miłosierdzia w sakramencie pojednania i stąd wyruszać w ostatnią drogę na spotkanie z kochającym ich i oczekującym Bogiem Ojcem w niebie. Pragnęli słyszeć dźwięk kościelnych dzwonów, przypominających im o obecności Chrystusa pośród swojego ludu i wzywających ich na Eucharystię.
Dlatego z inicjatywy sołtysa Gdyni Jana Radtke i ks. Franciszka Ławickiego oraz przy wspólnym wysiłku mieszkańców, 29 września 1922 roku rozpoczęła się budowa nowego kościoła. Fundamenty wykonano z kamienia stanowiącego balast jednego z pierwszych zagranicznych statków, które zawinęły do gdyńskiego portu. I aż trudno uwierzyć, że już po dwóch latach, 3 maja 1924 roku, nowy kościół został poświęcony, otrzymując tytuł Najświętszej Maryi Panny, a później także tytuł Królowej Polski.Z tą świątynią szybko zrodziła się także piękna historia kultu Matki Bożej Pocieszenia, której wizerunek pojawił się tu w latach dwudziestych.
Wizerunek ten od zaraz spotkał się z gorącym przyjęciem i został otoczony żywmy kultem. Modlili się przed nim portowcy, marynarze, żołnierze i mieszkańcy miasta, dziękując za pracę, prosząc o opiekę i powierzając Jej swoje rodziny i całe miasto. Ta więź z Maryja jeszcze bardziej się umocniła w czasach drugiej wojny światowej, kiedy Niemcy zaczęli masowo wywozić Gdynian do tzw. Generalnego Gubernatorstwa. Wielu, przed wyjazdem, choćby na chwilę, przychodziło właśnie tu, przed obraz Matki Bożej Pocieszenia, prosząc Maryję o opiekę i pomoc, by móc szczęśliwie powrócić do
domu.
Także później, w trudnych czasach komunizmu, zwłaszcza podczas dramatycznych wydarzeń grudnia 1970 roku, przy obrazie Matki Bożej Pocieszenia modlono się za Ojczyznę, za wolność i przyszłość Polski. Nie omieszkał tego przypomnieć św. Jan Paweł II podczas pamiętnej wizyty w Gdyni w dniu 11 czerwca 1987 r., mówiąc ze to miasto: „stało się poniekąd symbolem naszej drugiej niepodległości”.
Piękne jest i bogate to świadectwo wiary, jakie mieszkańcy naszego miasta przekazywali kolejnym pokoleniom. Jest ono autentyczną odpowiedzią na słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, aby się nie lękać. Oni się nie lękali, ale dawali z odwagą świadectwo swojej wiary. Dziś oni nas pytają: czy mamy podobna wiarę? Czy mamy odwagę przyznawać się do Chrystusa? Czy nasza wiara jest naprawdę żywa? Czy jest jedynie tradycją i zwyczajem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, czy też rzeczywiście staje się źródłem życia, światłem codzienności i siłą kształtującą nasze decyzje? Nie chodzi o narzekanie ani o pesymizm, lecz o uczciwe odczytanie rzeczywistości. A ta każe się nam zatrzymać i zastanowić, bo nie wszystko jest dobrze, jakby się mogło wydawać. Chociaż wielu mieszkańców naszego miasta nadal wierzy i praktykuje swoją wiarę, choć istnieje wiele pięknych dzieł i inicjatyw duszpasterskich, to równocześnie dostrzegamy także zjawiska budzące niepokój: zaledwie kilkanaście procent mieszkańców Gdyni uczestniczy w niedzielnej Eucharystii, coraz częściej pojawia się obojętność wobec Boga, lęk przed odważnym dawaniem świadectwa Ewangelii i wiary. Coraz mniej rodziców przekazuje wiarę swoim dzieciom, brakuje w rodzinie modlitwy i troski, aby pomóc młodemu pokoleniu odkrywać obecność Boga i piękno życia z Nim. Wielu traktuje wiarę wybiórczo – zachowują jedynie to, co jest wygodne lub odpowiada współczesnym oczekiwaniom.
Ten problem dostrzegał nasz papież już w 1987 roku, dlatego na skwerze Kościuszki mówił: „Człowiek współczesnej cywilizacji zagrożony jest chorobą powierzchowności, niebezpieczeństwem spłycenia. Trzeba pracować dla odzyskania głębi – tej głębi, która właściwa jest ludzkiej istocie. Tej głębi, która wzywa jego umysł i serce, podobnie jak morze wzywa. Jest to właśnie głębia prawdy i wolności, sprawiedliwości
i miłości. Głębia pokoju”
Papież przypominał wówczas, że nie należy ulegać temu co powierzchowne, ale trzeba się konfrontować z prawdą, która jest nam dana od Boga i starać się nią żyć na co dzień. A żyć nią na co dzień, znaczy wyznawać ją całym swoim życiem: postawą, codziennymi wyborami, miłością, wiernością oraz zaangażowaniem w przekazywanie wiary innym. Wiara nie jest skarbem przeznaczonym wyłącznie dla siebie – jest darem, który otrzymujemy po to, by się nim dzielić. Zachęcając do takiej właśnie podstawy, papież wówczas zachęcał: „Aby zachować swoją tożsamość, aby
utrzymać serdeczną więź rodzinną, aby nie ulec słabości, musicie być ludźmi modlitwy. W modlitwie znajdziecie siłę i moc”.
Dzisiaj szczególnie potrzebujemy tego przypomnienia, gdy jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do odważnego bronienia swojej wiary. Musimy opamiętać, że, trwając przy Bogu, w tej obronie nie jesteśmy sami. Możemy więc zachować pokój serca nawet pośród największych doświadczeń, niepewności i trudności, ponieważ towarzyszy nam moc Boża. Ta nasza chrześcijańska nadzieja nie rodzi się ze zwykłego ludzkiego optymizmu, ale z pewności, że Chrystus jest obecny pośród swojego ludu i pozostaje wierny swoim obietnicom. Niech więc setny jubileusz tej parafii będzie nie tylko wspomnieniem pięknej i bogatej w wiarę i dobre dzieła historii, ale stanie się również wezwaniem dla nas wszystkich: abyśmy nie bali się Chrystusa, nie bali się Ewangelii i nie bali się być ludźmi głębokiej, żywej wiary.
A już na sam koniec tej medytacji, chciałby przypomnieć i powierzyć Wam pamiętne i nieprzemijające słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział na inaugurację swego pontyfikatu: „Nie bójcie się, otwórzcie, więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie! Dzisiaj często człowiek nie wie, co kryje się w jego wnętrzu, w głębokości jego duszy i serca. Tak często niepewny sensu życia na tej ziemi i ogarnięty zwątpieniem, które zamienia się w rozpacz. Pozwólcie więc, proszę was, błagam was z pokorą i zaufaniem! Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka! On jeden ma słowa życia, tak, życia wiecznego”.
Bo przyszłość Kościoła, przyszłość waszego miasta i waszej wspólnoty parafialnej zawsze buduje się na odwadze tych, którzy potrafią powiedzieć z przekonaniem i ufnością: „Panie, wierzę”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska