Niech zatriumfuje w nas miłość Chrystusa!
Niedziela Męki Pańskiej
Niech zatriumfuje w nas miłość Chrystusa!
„Dla nas Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego Bóg wywyższył Go ponad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezus zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych” (por. Flp 2,8-10).
Czcigodni Bracia w Kapłaństwie,
Siostry zakonne, Osoby konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
1. Przytoczone słowa pochodzą z dzisiejszego drugiego czytania - z Listu św. Pawła Apostoła do Filipian. One wprowadzają nas w samo serce Wielkiego Tygodnia. Rozpoczynamy go Niedzielą Palmową – wspomnieniem triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Liturgia prowadzi nas dziś drogą, która zaczyna się od radosnego „Hosanna”, a kończy przejmującym opisem Męki Pańskiej.
Wchodzimy więc w dni święte, w których objawia się najpełniej miłosierne oblicze Boga – oblicze pełne miłości do człowieka. To oblicze zostało objawione w Synu Bożym, który zamieszkał pośród nas, działał, czynił znaki. W sposób najdoskonalszy objawiło się przez krzyżu, na którym Jezus oddał za nas swoje życie, a oddając wykupił nas z niewoli grzechu i przywrócił utraconą wolność. I to objawienie miłości miłosiernej na krzyżu nie należy tylko do przeszłości. Ono wciąż trwa. Bóg nie przestaje objawiać swego miłosierdzia. I tak będzie aż do skończenia świata. On idzie z nami przez wieki i obdarowuje nieustannie swoją miłość miłosierną.
2. Aby tę miłość poznać i jej doświadczyć, sam Chrystus zaprasza nas, byśmy w tych dniach stanęli przy Nim i zanurzyli się w medytację Pasji. Nie chodzi tylko o wspomnienie wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. Chodzi o spotkanie z żywym Chrystusem – Synem Bożym, który chce nas zabrać ze sobą królewską drogą do Jerozolimy, przy śpiewie „Hosanna Synowi Dawida”, aby objawić, że Jego królowanie nie polega na sile, lecz na miłości. Zaprasza nas, byśmy zostali z Nim także w pałacu Annasza i Kajfasza, gdzie w imię fałszywej religijności odrzuca się prawdę i nazywa Boga bluźniercą. Chce, abyśmy byli z Nim przed Herodem, który żąda znaku, ale nie szuka wiary. Chce, abyśmy stanęli obok Niego przed Piłatem, który widzi niewinność, ale boi się prawdy i jej nie broni. Wreszcie zaprasza nas na drogę krzyżową, abyśmy zobaczyli, dokąd prowadzi ludzki grzech, pycha, nienawiść czy obojętność.
Każdy, kto zagłębia się w medytację męki Jezusa, pozostaje bez słowa. Ona zmusza do milczenia. Ale jest to milczenie, które rodzi pytania. Jak łatwo człowiek potrafi skazać Boga na śmierć, by nie mieć z Nim więcej problemów. Jak łatwo usunąć Go z życia osobistego, z rodziny, ze społeczeństwa. Jak łatwo wyrzucić krzyż z przestrzeni publicznej, wrzucić go do kosza, zniszczyć w przydrożnej kapliczce, wyśmiać jako relikt przeszłości lub zabobon.
3. Pasja Jezusa pokazuje jak łatwo skazać Boga na śmierć także w drugim człowieku - przez niesprawiedliwe osądy, przez oskarżenia i pomawiania, przez obojętność, przez brak miłości. Jakże wielu jest wokół nas ludzi zranionych, odrzuconych, niesłusznie osądzonych, pozbawionych dobrego imienia, godności, nadziei, złamanych życiowo. Za każdym razem gdy się to dzieje, wtedy gdzieś w głębi świata, a może także w głębi naszego serca, rozlega się to samo wołanie: „Ukrzyżuj Go! Na krzyż z Nim!”.
Dlatego Pasja Jezusa przypomina nam słowa, których nie wolno nam nigdy zapomnieć: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25,40).
Te słowa wybrzmiewają w sposób wyjątkowy w Wielkim Tygodniu, gdy Chrystus objawia nam swoje oblicze pełne miłosierdzia i nieskończonej miłości. Ta miłość do nas wszystkich woła i nie pozwala przejść obojętnie. Nie można jej pozostawić bez odpowiedzi. Nie można jej również tylko podziwiać. Trzeba ją przyjąć. Trzeba pozwolić, aby przemieniła serce. Trzeba pozwolić, aby stała się stylem naszego życia. Trzeba, aby z naszego życia uczyniła dar dla innych, dokładnie tak samo jak życie Jezusa stało się darem dla innych.
4. Dlatego Jezus zaprasza nas, abyśmy stanęli po Jego stronie. Zaprasza nas także na swoją drogę krzyżową, aby nauczyć nas, jak przyjmować nasze codzienne krzyże. On krzyża nie odrzucił, nie próbował wybawić samego siebie. Przyjął go świadomie, wiedząc, że za chwilę odda na nim swoje życie w ogromnym cierpieniu i mękach, ale że właśnie przez krzyż dokona się zbawienie świata. Pozostał wierny Ojcu i wierny miłości do człowieka. W krzyżu zostawił nam testament miłości: „To jest Krew moja Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (por. Mt 26,28).
Dał nam w ten sposób wielką lekcję przyjęcia krzyża. Jest ona nam bardzo potrzebna, bo w naszym życiu nie brakuje krzyży. Choroba, cierpienie, śmierć bliskiej osoby, utrata dziecka, niespodziewany wypadek, niesprawiedliwość, doznana krzywda, samotność, rozczarowanie, lęk… Czasem krzyży jest tak wiele, lub są tak ciężkie, że człowiek traci siłę, by iść dalej. Ale Chrystus nie zostawia nas samych. On idzie z nami. On bierze część ciężaru naszego krzyża na swoje ramiona. On przypomina, że krzyż przyjęty z miłością jeszcze głębiej jednoczy z Bogiem i z drugim człowiekiem. Krzyż zbawia. Przez krzyż możemy ocalić nie tylko siebie, ale także innych.
5. Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia! Rozpoczynając ten ostatni tydzień naszej wielkopostnej drogi wiary, chciałbym jeszcze raz podkreślić, że w tę Niedzielę Palmową, Bóg w Jezusie Chrystusie odsłania przed nami potęgę swojej miłości przez poprowadzenie nas w głąb największej tajemnicy naszej wiary. Przez mękę i śmierć Syna Bożego zostaliśmy zanurzeni w tej miłości, aby - jak przypomina św. Paweł - „porzucić starego człowieka” i „przyoblec się w Chrystusa”.
Niech zatem ta miłość odnowi nasze życie, abyśmy w poranek Zmartwychwstania Chrystusa mogli powiedzieć z wiarą i nadzieją: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (por. Ga 2,20).
Amen.
Archidiecezja Gdańska