Czcigodny Bracia w Kapłaństwie,
Szanowni przedstawiciele władz państwowych i samorządowych różnego stopnia, Przedstawiciele Marynarki Wojennej i różnych Służb Mundurowych, Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
1. Przymierze to historia ludu
Dzisiejsza Msza św., a w sposób szczególny czytania liturgiczne mówią nam o świątyni jerozolimskiej i umieszczonej w niej Arkę z tablicami przykazań Bożych. Świątynia, to dom Boży. Wybudował ją Salomon jako wypełnienie Przymierza z Góry Synaj. Tam, na Górze Synaj, jak opisuje Księga Wyjścia, Bóg Jahwe powiedział do swojego ludu, który wyprowadził z niewoli egipskiej: „I uczynicie Mi święty przybytek, abym mógł zamieszkać pośród was” (Wj 25,8).
Świątynia, to historia ludu zgromadzonego wokół Przymierza, którego trwałą pamiątką jest Arka Pana. Świątynia, to historia drogi ku wolności, którą wskazuje Bóg swojemu ludowi. Świątynia, to wreszcie historia relacji pomiędzy Bogiem a ludem wybranym, naznaczona błogosławieństwem Bożym, ale też i cierpieniem ludu z powodu nieustannych jego słabości, upadków, niewierności i grzechu. Arka Przymierza, a w niej złożone 10 Przykazań Bożych, zapisanych na kamiennych tablicach, jest symbolem tego Przymierza zawartego miedzy Bogiem a ludem wybranym.
2. Zaślubiny jako oddech wolności
Wsłuchując się w tę porywającą historię ludu wybranego, który z tęsknoty za Bogiem, buduje Mu świątynię i wnosi do niej Arkę z Przykazaniami, - niejako odczytujemy historię naszego narodu, naszą historię. Jak w przypadku ludu wybranego, również nasza historia naznaczona jest latami świetności, które przeplatają się ze słabościami, błędami społeczno-politycznymi i duchowymi, upadkami moralnymi, a w konsekwencji wojnami i dramatami narodowymi. Oddają to najlepiej rozbiory Polski, utrata na długie lata wolności i suwerenności państwowej. W tym tragicznym dla Polski czasie rozbiorów, zaborcy niszczyli i eliminowali kulturę i tradycję polską, zakazywali posługiwania się polskim językiem, przyswajania sobie polskiej historii, kultywowania polskich zwyczajów o obyczajów, a nawet modlenia się i odprawiania Mszy św. w ojczystym języku. I choć nad wyraz były to trudne czasy, naród się nie poddał. Nadzieję w sercu naszych rodaków rozbudzała wiara, z której wypływała gorąca modlitwa w intencji wolności ojczyzny. Ta modlitwa została wysłuchana, czego dowodem były objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Boża Objawicielka w czerwcu 1877 roku zwracając się w języku polskim do dwóch dziewczynek, zachęcała do żarliwej modlitwy różańcowej, której owocem będzie odzyskanie wolności. Ta zapowiedź spełniła się w 1918 roku. Po długich i pełnych cierpienia 123 latach zaborów, Polska odzyskała niepodległość. Pragnieniem jednak powszechnym było, aby ta niepodległość rozciągała się od Tatr aż po morze. Bez dostępu do morza, ta niepodległość i wolność była niepełna.
Dostęp do morza miał wielorakie znaczenie. Bałtyk był dla odrodzonej Polski czymś więcej niż tylko akwenem geograficznym - był znakiem suwerenności, potwierdzeniem, że państwo polskie wraca na mapę Europy jako byt zdolny do samodzielnego istnienia. Bałtyk przywoływał także czasy: Piastów i Jagiellonów, potęgi handlowej Gdańska, obecności Polski w przestrzeni międzynarodowej. A zatem stawał się symbolem powrotu do własnej historii i odbudowy zerwanej ciągłości dziejów. Nadto oznaczał wyjście z izolacji gospodarczej, możliwość niezależnego handlu, zapewniał kontakt ze światem bez pośredników, oznaczał realną podmiotowość polityczną. Był więc oddechem wolności. Wreszcie, stawał się znakiem jedności, łącząc regiony, kultury, pokolenia naszego polskiego narodu. Te wszystkie pragnienia i dążenia naszych rodaków realizował Generał Józef Haller, wrzucając 10 lutego 1920platynowy pierścień w wody Zatoki Puckiej. W tym symbolicznym geście przypieczętowywał na zawsze przynależność morza do Polski i w ustanawiał trwały i nierozerwalny z nim związek. Była to także deklaracja, że Polska bierze morze w opiekę i bierze za nie odpowiedzialność. Zaślubiny z morzem były więc nie tylko świętem, ale także początkiem pracy, która miała ukształtować nowoczesne państwo.
Dziś zgromadziliśmy się w tej puckiej świątyni, nad brzegiem morza, w miejscu naznaczonym historią, modlitwą i odpowiedzialnością, by odnowić pamięć tamtego wydarzenia, ale także by zapytać się czy jesteśmy dalej wierni zaciągniętym zobowiązaniom. Symbole mają sens, jeśli idzie z nimi odpowiedzialność. Właśnie dlatego możemy powiedzieć, że dzisiejsza rocznica Zaślubin Polski z Morzem nie jest jedynie wspomnieniem wydarzenia sprzed lat. Jest żywą opowieścią o przymierzu: o decyzji narodu, o nadziei pośród ruin zniszczonej wówczas Polski, o spojrzeniu w przyszłość z wiarą, że Bóg prowadzi historię nawet wtedy, gdy fale są wysokie, a wiatr przeciwny.
3. Zaślubiny symbolem przymierza i pamięci narodu
Spójrzmy dalej na dzisiejsze Słowo Boże, zasłyszane w czytaniach liturgicznych. W pierwszy czytaniu ukazuje nam uroczystą i podniosłą chwile, kiedy król Salomon gromadzi lud, by wprowadzić Arkę Przymierza do świątyni. Arka - znak obecności Boga, znak Jego wierności - zostaje wniesiona do miejsca, które ma stać się sercem narodu. Autor natchniony podkreśla ciszę, skupienie i obłok chwały, który napełnia świątynię. Bóg zamieszkuje pośród swego ludu. To wydarzenie uczy nas, że naród bez pamięci o Bogu, bez odniesienia do Boga traci orientację. Świątynia nie była jedynie budowlą z kamienia. Była symbolem realnej obecności Boga. Była znakiem, że historia Izraela nie jest przypadkowa, że ma sens, bo jest zakorzeniona w Przymierzu.
Podobnie Zaślubiny z Morzem były i są znakiem pamięci. Polska, wyniszczona rozbiorami i wojną, przychodzi nad Bałtyk, by potwierdzić swoją tożsamość. Morze stało się przestrzenią odpowiedzialności, pracy i nadziei. Jak Arka w świątyni, tak morze w dziejach Polski przypomina: jesteśmy narodem wezwanym do wierności Bogu i Ojczyźnie, do czuwania na dobrem tej Ojczyzny, do służby dobru wspólnemu wszystkich jej obywateli.
Rocznica Zaślubin z Morzem przypomina nam także, że patriotyzm nie polega na wygłaszaniu haseł, lecz na budowaniu postawy odpowiedzialności. Uczy, że troska o Ojczyznę polega na uczciwej pracy, na trosce o środowisko, na solidarności z tymi, którzy na morzu ryzykują życie: rybakami, marynarzami, ratownikami. Przypomina, że Bóg także dziś zamieszkuje w naszych codziennych wyborach sumienia.
4. Zaślubiny symbolem odpowiedzialności za przyszłość
Wreszcie Ewangelia według św. Marka. Ukazuje ona Jezusa, który przybywa nad jezioro Genezaret. Ludzie rozpoznają Go natychmiast. Przynoszą chorych, kładą ich na placach, proszą, by mogli dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. I wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
To niezwykle poruszający obraz. Jezus nie wygłasza długich mów. Jest obecny. Jego obecność leczy. Nad wodą - symbolem życia i zagrożenia - objawia się Bóg bliski człowiekowi.
W tym świetle Zaślubiny z Morzem nabierają nowego znaczenia. To nie tylko akt symboliczny, ale wołanie o uzdrowienie: relacji społecznych, sumień, pamięci historycznej. Polska potrzebuje dziś dotknięcia Chrystusa i uzdrowienia w rodzinach, w życiu publicznym, w świecie pracy i polityki.
Owo dotknięcie Chrystusa i uzdrowienie dokonuje się dziś przez wierność Ewangelii, przez uczciwość, przez szacunek dla każdego człowieka, przez odpowiedzialność za słowo i decyzje, przez modlitwę za Ojczyznę, która nie jest dodatkiem do wiary, ale jej konkretnym owocem, przez poszanowanie przekonań religijnych drugiego człowieka. Dlatego niedopuszczalne są jakiekolwiek akty przemocy, niszczenia symboli religijnych niezależnie do jakiej religii przynależą. Nie wolno tolerować wydarzeń takich jakie miało miejsce w Kielnie, gdzie do kosza z pogardą został wyrzucony krzyż – symbol śmierci Chrystusa na krzyżu i znak odkupienia człowieka.
Dla chrześcijanina krzyż to najświętszy znak i największa wartość. Sługa Boży, wietnamski kard. Van Thouan, który znienawidzony za wiarę przez reżim komunistyczny, został skazany na 12 lat więzienie, w tym na 9 lat w ścisłej izolacji, wyznał, że był w stanie przetrwać ten trudny dla niego czas tylko dlatego, że miał przy sobie maleńki krzyż zrobiony z kawałka drutu. W więzieniu, ten krzyż był dla niego wszystkim. Kiedy przeżywał chwile zwątpienia, patrzył na ten druciany krzyżyk i łączył się duchowo z Jezusa, który cierpiał na krzyżu. To dodawało mu sił i tak przetrwał.
Bracia i Siostry, niech ta dzisiejsza uroczystość będzie dla nas chwilą odnowienia przymierza: z Bogiem, z historią, z przyszłymi pokoleniami. Niech Polska - jak świątynia Salomona - będzie miejscem, gdzie Bóg może mieszkać. Niech nasze morze będzie nie tylko granicą, ale przestrzenią spotkania, odpowiedzialności i nadziei.
Amen.
Archidiecezja Gdańska