Uczyńmy z serca dom Bożego Słowa
Czcigodni Bracia Towarzystwa Jezusowego,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia, obecni w tym sanktuarium św. Ignacego Loyoli i łączący się z nami za pośrednictwem mediów!
Liturgia Drugiej Niedzieli Bożego Narodzenia prowadzi nas głębiej w tajemnicę Wcielenia. O ile w noc betlejemską kontemplowaliśmy Dziecię leżące w żłobie, o tyle dzisiaj Kościół zaprasza nas do postawienia sobie zasadniczego pytania, gdzie Bóg teraz mieszka i gdzie jest Jego miejsce w naszym życiu?
Chodzi o coś znacznie głębszego - o spotkanie z żywym Słowem, które stało się Ciałem i przyszło, aby rozbić namiot pośród nas. To Słowo zaprasza nas, abyśmy weszli do jego domu, i abyśmy nie tylko zobaczyli Jezusa, ale zamieszkali z Nim, pozwolili, by Jego obecność przeniknęła nasze myślenie, decyzje i codzienne życie.
Zobaczmy jak tę prawdę ukazują dzisiejsze czytania liturgiczne.
1. Słowo, które ma swój dom wśród ludzi
Pierwsze czytanie z Księgi Syracha ukazuje nam niezwykle piękny obraz Mądrości Bożej, która mówi o sobie: „Wyszłam z ust Najwyższego i jak mgła okryłam ziemię… Wtedy Stwórca wszystkiego dał mi rozkaz i Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie.”
W tym poetyckim obrazie jest zawarte objawienie Boga, który od początku chce, aby Jego Słowo miało konkretne miejsce pośród ludzi. Dlatego Mądrość mówi: „Zamieszkaj w Jakubie, obejmij w posiadanie Izraela”. Mądrość Boża, jak widzimy, nie chce pozostawać daleko od człowieka, nie zamyka się w niedostępnych niebiosach. Ona szuka miejsca, pragnie zamieszkać pośród ludzi. Syrach utożsamia Mądrość Bożą z samym Bogiem, który nie jest Bogiem odległym. On chce być Bogiem bliskim, Bogiem obecnym, Bogiem w naszym ludzkim domu.
To co intuicyjnie wyczuwa i wypowiada Syrach – Boży Mędrzec, karmiący się księgami świętymi i mądrościowymi, a także Proroctwami - w pełni objawia się w Ewangelii św. Jana. Ewangelista, odwołując się do słów Syracha, pokazuje, że Mądrością jest Jezus Chrystus – Słowo Wcielone, pełne i ostateczne Słowo Ojca. W Betlejem Mądrość stała się widzialna, przyjęła postać osoby ludzkiej. Jest nią jednorodzony Syn Boży. Czytamy w Ewangelii: Mądrość, Słowo, Logos „stało się ciałem i zamieszkało pośród nas” – w ludzkim ciele Jezusa Chrystusa.
Ewangelia św. Jana zatem prowadzi nas na samą głębię tajemnicy, którą Kościół rozważa od wieków: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.” To Słowo nie było ze świata. Ono pochodzi od Boga i jest Bogiem. I właśnie dlatego to, co słyszymy dalej, jest tak bardzo zadziwiające: „Słowo stało się Ciałem”. Bóg wybiera ciało jako swój dom. Wybiera ludzką kruchość, czas, historię, ograniczenie, by zamieszkać wśród nas. Bóg wszedł w ludzką historię, w ludzką kruchość, w codzienność pełną radości, ale i cierpienia i chce pozostać. A teraz jako Człowiek pragnie wejść w nasz dom, w nasze rodziny, w nasze relacje, w nasze lęki, grzechy i nadzieje. Posługując się biblijnym językiem, można powiedzieć: „rozbił namiot”, tzn. chce zamieszkał wśród nas na stałe.
Ewangelia św. Jana wyjawia też prawdę trudną: „Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.”
Brzmi to dramatycznie i odnotowuje smutną prawdę: Bóg przychodzi, ale nie zawsze jest chciany. To stwierdzenie nie dotyczy tylko Betlejem czy Jerozolimy, dotyczy każdej epoki, także naszej. Ono uczy, że można żyć w świecie, w którym Bóg jest obecny - i nie zrobić Mu miejsca. Jako Polacy szczycimy się, że nasza polska kultura jest naznaczona Ewangelią i tysiącletnią tradycją chrześcijańską, a popatrzmy co się dzieje: ile jest prób wyrzucania krzyża Chrystusowego i znaków religijnych z miejsc publicznych, urzędów, szkół, usług czy nawet sklepów. Pod różnymi pozorami zamyka się te przestrzenie na tradycyjne zwyczaje chrześcijańskie jak opłatek, kolędowanie, choinkę czy szopkę, twierdząc, że miejscem właściwym dla Boga jest kościół. To prawda. W Kościele Słowo Boże można powiedzieć jest u siebie. Tu Słowo jest głoszone, czytane, rozważane. To tu staje się Ciałem w Eucharystii. Kościół jest miejscem zamieszkania Boga pośród ludzi.
2. Boże Słowo chce zamieszkać w nas
Ale Bóg się tym nie zadawala, On pragnie, aby Jego domem było nasze serca. Św. Paweł w Liście do Efezjan mówi dziś o wielkim Bożym planie: „W Nim wybrał nas przed założeniem świata… przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów.”
Dlatego jeszcze smutniejsze jest gdy nie tylko przestrzeń publiczna jest zamykana dla Boga ale też i nasze osobiste życie. Można słyszeć Słowo - i nie wpuścić Go do środka. Drzwi życia wielu naszych rodaków pozostają zamknięte dla Boga, który objawił się w Jezusie Chrystusie. Ich serce jest zajęte, a życie przepełnione hałasem, sprawami codziennymi, które stają się ważniejsze niż sam Bóg. Nie maja czasu na spotkanie z Nim w Eucharystii, w sakramentach. Nie mają czasu ani ochoty na modlitwę ani na wysłuchanie Jego Słowa. Nie potrzebują Boga ani Jego darów, bo się im wydaje, że sami sobie poradzą. Czas zawsze pokazuje, że to tylko smutna ułuda.
Wobec takiej postawy jak nie przypomnieć słów papieża Jana Pawła II z homilii wygłoszonej w Skoczowie na wzgórzu Kaplicówka 22 maja 1995 r. Papież pytał wówczas: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?” „Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego «wolno»? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć «nie» temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.
3. W Bożym Słowie jest życie
Bóg pragnie uczynić nas swoim domem, swoimi dziećmi i uczestnikami tej samej miłości, którą obdarowuje swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Chce mieszkać w nas przez wiarę. Dlatego czeka kiedy wszyscy otworzymy się na Boże Słowo, które stało się Ciałem – na Jezusa Chrystusa. A otworzyć się na Niego znaczy uznać, że On nie jest dodatkiem do życia, nie jest czymś „obok”: obok pracy, obok decyzji, obok relacji. Ewangelia św. Jana mówi jasno: „W Nim było życie”. Nie jedna z wartości, ale życie. Kto nie otwiera się na Chrystusa, ten wcześniej czy później gubi orientację.
Otworzyć się na Chrystusa znaczy także uczynić Mu mieszkanie w swoim sercu, pozwolić, aby Jego moc nas nawracała, leczyła i prowadziła, kształtowała myślenie, sumienie, wybory.
Otworzyć się na Chrystusa znaczy wreszcie pozwolić, by to On mnie oświecił i skonfrontował z prawdą na temat mojego życia i śmierci, otrzymanego powołania i misji do spełnienia oraz ostatecznego przeznaczenia jakim jest moje zbawienie.
By to zrozumieć i przyjąć, prośmy za Apostołem Pawłem, który w dzisiejszym drugim czytaniu modli się: „Niech da wam ducha mądrości i objawienia… niech oświeci oczy waszego serca.”
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia. Boże Narodzenie zatem buduje w nas nowy styl życia. Ono objawia nam prawdę o Słowie, które przyszło i zamieszkało wśród nas, napełniając nas Mądrością, światłością i życiem, bo „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi”. W Słowie – Jezusie Chrystusie, Bóg „wybrał nas… przeznaczył dla siebie jako przybranych synów” - przypomina jeszcze św. Paweł w Liście do Efezjan.
Dlatego w tym szczególnym czasie Boże Dziecię, narodzone w Betlejem, pyta, czy otworzę Mu drzwi domu swojego życia i pozwolę, by w nim zamieszkało naprawdę. To najważniejszy wybór, jakiego trzeba dokonać: uwierzyć czy też nie uwierzyć, przyjąć Jezusa czy też nie przyjąć do swojego życia?
Pozwól więc droga Siostro i drogi Bracie, aby wybrzmiały w Tobie słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.” Amen.
Archidiecezja Gdańska