Nikt z nas nie żyje dla siebie!
Czcigodni Bracia w Biskupstwie i Kapłaństwie,
Czcigodne Siostry Zakonne i Osoby Konsekrowane,
Drodzy Alumni,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Gromadzimy się dziś, aby modlić się za zmarłych biskupów i kapłanów naszej gdańskiej Archidiecezji. Nasza modlitwa ma dzisiaj szczególny wydźwięk, bowiem wznosimy ją w przestrzeni podwójnego Jubileuszu: Roku Świętego i 100-nej rocznicy powstania naszej archidiecezji. Nasza modlitwa jest więc modlitwą jubileuszową, obejmującą nie tylko tych wymienionych, lecz wszystkich którzy na przestrzeni 100 lat istnienia naszej archidiecezji trudzili się, pracowali, składali w ofierze swoje życie zwłaszcza w czasach wojny, aby ziarno Ewangelii, zasiane w 997 r. przez św. Wojciecha, mogło wydać jak najobfitszy plon w postaci żywych wspólnot parafialnych, licznych powołań kapłańskich i zakonnych, zaangażowanych ewangelicznie świeckich, a przede wszystkim w niezliczonych zastępach świętych. Modlimy się więc dzisiaj za tych, którzy w Kościele pełnili posługę pasterską, sakramentalną, głosili słowo Boże, karmili wiernych Ciałem i Krwią Chrystusa, rozgrzeszali grzeszników, towarzyszyli wiernym w chwilach radości i w momentach najbardziej bolesnych. Dziś my – żyjący i przeżywający Jubileusz 100-lecia – oddajemy im duchowy dług wdzięczności i miłości, radując się ich świętością w niebie. Za tych zaś, którzy potrzebują jeszcze oczyszczenia, wznosimy do Boga gorące wołanie i prosimy o miłosierdzie.
Dzisiejsze wspomnienie zachęca nas także do spojrzenia na życie kapłańskie w świetle ich życia, ale jeszcze bardziej w świetle Słowa Bożego, które Kościół kieruje dziś do nas. Święty Paweł w Liście do Rzymian mówi: „Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli umieramy, umieramy dla Pana” (Rz 14,7-8). To zdanie moglibyśmy wypisać na kapłańskich grobach. Bo sens kapłańskiego życia nie bierze się z jego funkcji, ale z relacji – z oddania Chrystusowi. Za przykładem Chrystusa, od którego bierze się tożsamość kapłańska, kapłan jest człowiekiem „dla”: dla Boga i dla ludzi. Jego czas, siły, zdolności, serce, nie są prywatną własnością, lecz stają się darem. Kapłan nie żyje dla siebie i dlatego często umiera zmęczony, przepracowany, czasem niezrozumiany, czasem zapomniany. Ale dla Boga nikt nie ginie w zapomnieniu. Dla Boga każda chwila kapłańskiego życia i posługiwania ma znaczenie, zwłaszcza wówczas, gdy jest szczerym odbiciem Jego życia, Jego posługiwania i Jego cierpienia za zbawienie człowieka. Im bardziej kapłan upodabnia się do Chrystusa tym bardziej staje się w tym świecie znakiem Jego zbawczej obecności. I w tym właśnie najpełniej wyraża się jego kapłaństwo i jego misja. W ten sposób staje się prawdziwie „pielgrzymem nadziei” – o co tak mocno apelował zmarły papież Franciszka na rozpoczęcie Roku Jubileuszowego. Bliskość i zjednoczenie z Chrystusem pozwala przyjmować ze spokojem i ufnością jeszcze jedną prawdę. Przywołuje ją do naszej świadomości Apostoł Narodów w dzisiejszym Czytaniu, mówiąc: „wszyscy staniemy przed trybunałem Boga” (Rz 14,10).
Każdy kapłan, choć powołany i konsekrowany, staje przed Panem tak jak każdy człowiek. Najpierw, nie tyle z własnymi zasługami, ile z nadzieją na miłosierdzie. To właśnie dlatego tak wielu naszych kapłanów umierało i umiera szeptając: „Jezu, ufam Tobie”. To nie wołanie z rozpaczy, lecz z ufności, które odpowiada zachęcie, jaką Jezus kierował do s. Faustyny, mówiąc: „Pragnę, aby dusze szczególnie wybrane, kapłani, patrzyli w przepaść miłosierdzia mojego”(Dz. 722). Jest to również modlitwa, które wyraża najgłębsze pragnienie, aby Bóg w swoim nieskończonym miłosierdzie odpuścił im wszystkie niedoskonałości, grzechy, upadki, ludzkie słabości. Kościół - wspólnota kapłanów i wiernych, nie jest zgromadzeniem doskonałych. W każdym pokoleniu Kościoła byli kapłanami wielcy duchem, choć byli też i ci co upadali. I za jednych, i za drugich dziś się modlimy: Jezu ufam Tobie. On nie odrzucasz nikogo. W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa jak rozmawia z grzesznikami i celnikami, choć faryzeusze gorszą się i szemrzą. On gdy znajdzie zagubioną owcę, bierze ją na ramiona. To obraz Jego miłosierdzia, Jego kapłańskiej czułości wobec swoich sług.
Owo Jezu ufam Tobie jest więc wołaniem o miłosierdzie, lecz także wyrażeniem głębokiej ufności kapłana, że Jezus w chwilach ostatecznych będzie
miał wzgląd również na jego liczne dobre czyny i uczynki. Bo przecież, ewangeliczny obraz Jezusa jako Pasterza, który szuka zagubionej owcy jak i kobiety szukającej drachmy (Łk 15,1-10), to rzeczywistość tak bardzo bliska kapłańskiemu sercu. Ta dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że my – Kościół, jesteśmy i zawsze pozostaniemy wspólnotą szukania, bo tak rzeczywiście jest. Tak faktycznie wyglądało życie zmarłych biskupów i kapłanów. Byli narzędziem tego poszukiwania przez odwiedziny wspólnot i rodzin, niosąc rozgrzeszenie i głosząc miłosierdzie Boże, troszcząc się o chorych, cierpiących i o ludzi z ulicy, poszukując i docierając do tych, którzy się oddalili, podnosząc upadających i zagubionych, wlewając w ich serca nadzieję. Wielu z nich na przestrzeni tych stu lat istnienia naszej archidiecezji oddało Bogu ostatnie tchnienie, właśnie poszukując i służąc w kościele czy przy ołtarzu, przy chorym i przy tylu innych posługach, a była to często posługa w milczeniu, bez rozgłosu, w samotności. Ale w tej samotności Bóg był przy każdym z nich. Większość ze zmarłych kapłanów, których dziś wspominamy, nie było na pierwszych stronach gazet i nie znajdziemy poświęconych im tablic na wielkich dziełach z kamienia. Oni budowali coś większego i wspanialszego: wiarę w ludzkich sercach. Chrzcili dzieci, które dziś mają swoje dzieci. Spowiadali młodych, którzy dziś uczą swoje dzieci pacierza. Uczyli katechezy, prowadzili rekolekcje, odwiedzali
umierających, pojednywali zwaśnionych, trwali i czuwali przy ołtarzu, gdy inni odpoczywali. Czasem byli zmęczeni, czasem zranieni, ale nigdy nie przestali być znakiem Boga. W ten sposób budowali świętość swoją i innych.
Ta prawda każe nam patrzeć na każdego kapłana oczami miłosierdzia i widzieć w nim nie tylko funkcję, ale serce. Nie tylko słabości, ale drogę jego powołania. Nie tylko grzechy nielicznych, ale świętość i oddanie. Nie uzurpujmy sobie prawa do osądzania kogokolwiek. Uczyni to jedyny Sędzia, Bóg pełny miłosierdzia, któremu, jak przypomina dzisiejsze Słowo Boże, każdy z nas sam będzie musiał zdać sprawę ze swojego życia. Dziś dziękujemy za ich wierność – także za tę cichą, niewidzialną, codzienną, która najbardziej upodabniała ich do Jezusa, który przyszedł nie po to, aby Mu służono, lecz aby służyć. „Dziękujemy wam, kapłani” – mówił św. Jan Paweł II – „za to, że jesteście przy naszym życiu i przy naszej śmierci”. Dziś my mówimy: „Dziękujemy wam, którzy odeszliście. Niech Chrystus Dobry Pasterz, który was prowadził, ukończy w was swoje dzieło”. Dlatego z pokorą błagamy: Panie, wynagrodź wszystko, co było w nich podobieństwem do Ciebie – Dobrego Pasterza. Niech usłyszą Twoje słowa: „Dobrze, sługo wierny i dobry… wejdź do radości Pana swego”.
A nas, zgromadzonych tu, ucz wdzięczności, wiary i nadziei. Abyśmy pamiętali o nich w modlitwie. Abyśmy modlili się o dobre i święte powołania. Abyśmy kochali Kościół – nawet wtedy, gdy jest wymagający i kruchy. Bo jest naszym Kościołem. Tę medytację na okoliczność wspomnienia naszych zmarłych biskupów i kapłanów, pozwólcie że zakończę prostą i pełną ufności modlitwą: Panie, niech nasze życie i nasza śmierć będą dla Ciebie.
Niech Ci służą nasze ręce, serce i czas.
A gdy przyjdzie dzień spotkania z Tobą,
przygarnij nas jak owcę odnalezioną,
odnów nas jak drachmę odzyskaną,
i pozwól nam radować się Twoją miłością miłosierną na wieki.
Amen.
Archidiecezja Gdańska