W trudnościach naród odnalazł swoje korzenie
„Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony. Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła zapuściło w nim korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieść, a ucho słuchacza – to pragnienie mędrca” (Mdr 3, 29-30).
Te słowa z Księgi Mądrości Syracha, choć wypowiedziane blisko dwa i pół tysiąca lat temu, zadziwiają swą mądrością, precyzją w ujęciu rzeczywistości świata i doskonałą syntezą prawdy, z którą mierzymy się każdego dnia. Są one wciąż aktualne i przypominają o potędze Pana, o potrzebie pokory, o złu które nieustannie zapuszcza korzenie w ludzkim życiu oraz o sercu rozumnym, które szuka mądrości.
Te słowa stanowią ważne tło do wydarzenia jakie dzisiaj świętujemy. A dziś, jak co roku, spotykamy się w tej Bazylice św. Brygidy, miejscu szczególnym dla świata pracy i Solidarności, aby dziękować Bogu za sierpniowy przełom sprzed 45 lat, który dokonał się 31 sierpnia 1980.
Chciałbym więc bardzo serdecznie przywitać wszystkich uczestników tej dzisiejszej uroczystości:
Witam i pozdrawiam Prezydenta najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, Pana Karola Nawrockiego;
Pozdrawiam byłego Prezydenta, Pana Andrzeja Dudę;
Pozdrawiam Braci Kapłanów, na czele z ks. kan. Ludwikiem Kowalskim, kustoszem tutejszej Bazyliki i proboszczem parafii św. Brygidy; Siostry zakonne i osoby konsekrowane;
Słowa pozdrowień kieruję do Parlamentarzystów, Przedstawicieli administracji państwowej i samorządowej;
Pozdrawiam Pana Przewodniczącego krajowej NSZZ Solidarność i gdańskiej NSZZ Solidarność; Członków Związku Solidarność, Przedstawicieli Świata Pracy, Poczty Sztandarowe, przedstawicieli mediów;
Pozdrawiam Was, Drodzy Siostry i Bracia!
Dzień 31 sierpnia 1980 roku zapisał się na stałe w historii Polski, Europy i świata jako Porozumienia Sierpniowe, podpisane w Stoczni Gdańskiej przez pana Lecha Wałęsę. Te Porozumienia były owocem wielkiego zrywu ludzi pracy, sumień przebudzonych do wolności, solidarności i godności. A z perspektywy czasu widzimy dokładniej, że nie były one jedynie dokumentem politycznym czy związkowym, ale znaczącym wydarzeniem duchowym i narodowym - wyrazem pragnienia prawdy i sprawiedliwości, zakorzenionego w chrześcijańskiej wizji człowieka. Tej wizji, która była i jest kształtowana na fundamencie Słowa Bożego, z którego rodzi się wiara człowieka, nadzieja na lepsze życie oraz miłość, i która kształtuje relacje międzyludzkie.
Spójrzmy na tę prawdę jeszcze raz w świetle Słowa Bożego, prosząc, aby Duch Święty otworzył nas na jej zrozumienie.
Tegoroczna 45. rocznica Podpisania Porozumień Sierpniowych zbiega się z 22 Niedzielą zwykłą czyli niedzielą w ciągu roku. Nazywamy ją zwykłą, bo przypomina nam, że wiara powinna się umacniać i objawiać poprzez zwykłą codzienność. I tak też się dzieje. Ona najczęściej wybrzmiewa w mniej lub bardziej szarej codzienności. Jeśli w codziennych sprawach, postawach, zachowaniach, gestach, wyborach czy wreszcie wypowiadanych słowach i osądach, staramy się zachować wierność Bogu, to będziemy Mu wierni również i w dużych. Gdy nasza wiara nacechowana jest pokorą wobec Boga, w naszym życiu dokonują się wielkie rzeczy – przypominają dzisiejsze czytania liturgiczne. Im więcej w człowieku pokory, tym większą znajduje on łaskę u Pana – mówi pierwsze czytanie. Jeszcze mocniej wyakcentowuje tę postawę dzisiejsza Ewangelia poprzez parabolę o uczcie i zaproszonych gościach. Człowiek lubi zajmować pierwsze miejsca, lubi by jego zdanie „było na wierzchu”, by racja była po jego stronie i do niego by należało ostatnie słowo. Zgoła inne jest pouczenie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. On wzywa do pokory, do zauważenia drugiego człowieka. Prawdziwa pokora nie jest poniżaniem się i negowaniem tego co w nas dobre i wartościowe. Jest prawdą o samym sobie i wynika z głębokiej mądrości. Właśnie dlatego staje się wzorem, że się nie narzuca i nie szuka na siłę pierwszego miejsca. Ludzie autentycznie wielcy i święci nie szukają nigdy pierwszych miejsc, a mimo tego są światłem dla innych.
Prawdziwa pokora, przypomina św. Paweł w drugim czytaniu liturgicznym, jest owocem przyjaźni z Bogiem. Bóg rozbudza w nas pokorę towarzysząc nam w codziennym życiu pełnym trudnych wyzwań, karmiąc nas swoim Słowem i swoim Ciałem, broniąc nas i wspierając w chwilach zagrożenia i przeciwności.
Myślę, że tego właśnie doświadczali nasi ojcowie, którzy w okresie powojennym przez dziesiątki lat musieli mierzyć się z dramatycznymi skutkami ustroju komunistycznego. Byli przez ten system ciemiężeni, pozbawiani podstawowych praw, ograniczani w wolność. Odbierano, a nawet deptano ich godność ludzką, negowano ich prawo do swobodnego wyznawania wiary i wychowywania w niej swoich dzieci. Próbowano wydrzeć z ich serca Boga ośmieszając wiarę, Kościół i praktyki religijne, atakując kapłanów i biskupów. Szczytem tego prześladowania było uwięzienie kard. Wyszyńskiego, i innych biskupów i kapłanów, czy nawet fizyczne eliminowanie, jak to miało miejsce w przypadku ks. Popiełuszki, ks. Stanisław Suchowolca, ks. Romana Kotlarczyka, ks. Leona Błaszczaka, ks. Stanisława Palimąkę, czy innych.
Trudne to były czasy. Było wiele cierpienia, ale lud pozostawał mądry i wierny. Nie pozwalał się poróżnić, ani nie dawał sobie wyrwać wiary z serca, nie ulegał propagandzie komunistycznej. Wiedział, że z wiarą w sercu i pokorą przed Bogiem łatwiej znieść trudności i urągania. Wiedział, że gdy pozostanie wierny Bogu, Bóg dopomoże i poprowadzi do wolności. Tak rodziła się Solidarność – solidarność pracujących robotników w stoczni gdańskiej, szczecińskiej, i w tylu innych zakładach pracy w całej Polsce. Rodziła się Solidarność, która widziała swoją moc w duchowej jedności z innymi uciemiężonymi ale też z Bogiem, z Kościołem, z pasterzami. Tak rodziła się więź duchowa, więź wiary, i więź odpowiedzialności za los milionów pracowników, za los ich rodzin i za los Ojczyzny. Tak rodziła się Solidarność w poszukiwaniu lepszego jutra, która w dniu 30 sierpnia 1980 doprowadziła do Porozumień Szczecińskich, a nazajutrz, 31 sierpnia 1980 r. do najważniejszych porozumień, zwanych Porozumieniami Gdańskimi. Tak rodziła się „Solidarność” jako pierwsza niezależna od władz komunistycznych organizacja w bloku wschodnim. Był to iskrzący się punkt zwrotny, z którego narodziła się nowa epoka. A z nią otwarła się przestrzeń wolności, pozwalająca mówić głośno o prawdzie, o niesprawiedliwości systemu, o potrzebie reform. Z nią rozpoczął się czas przemian politycznych, które doprowadziły do upadku komunizmu i do odzyskania suwerenności państwa. Strajkujący pokazali wówczas, że bez przemocy można wyrazić sprzeciw: siła jedności, wiara i duch solidarności zwyciężyły nad aparatem władzy. Nieprzypadkowo św. Jan Paweł II powiedział, że to, co zaczęło się w Gdańsku i innych ośrodkach strajkowych, było „iskrą wolności” dla całej Europy.
Porozumienia Sierpniowe mają zatem bardzo ważne znaczenie. Przyczyniły się do pogłębienia świadomości społecznej, że jedność daje moc, że hasło „Solidarność” stało się imieniem wspólnoty, oraz że można skutecznie bronić najsłabszych i upominać się o godność człowieka pracy. Uświadomiły, że społeczeństwo ma prawo kontrolować władzę i domagać się przestrzegania podstawowych praw. Wreszcie stały się ważna lekcją odpowiedzialności obywatelskiej, mówiącą, że prawdziwa wolność to wolność odpowiedzialna, zakorzeniona w wartościach, a nie w egoizmie.
Porozumienia były więc nie tylko aktem politycznym, lecz także procesem dojrzewania świadomości społecznej, szkołą odwagi i solidarności międzyludzkiej, które umacniały tożsamość narodowa poprzez wspólne doświadczenia robotników, inteligencji, rolników czy artystów. Ten proces dojrzewania wzmacniał poczucie przynależności do wspólnoty narodowej i kulturowej. Naród odnalazł swoje korzenie w tradycji chrześcijańskiej, w nauce społecznej Kościoła, w etosie pracy i odpowiedzialności. Mocne było przeświadczenie, że wolność ma wymiar duchowy, że była okupiona modlitwą, obecnością kapłanów, wsparciem Kościoła, ikoną Matki Bożej i krzyża w stoczni. W ten sposób naród polski odkrył na nowo, że jest wspólnotą wartości i ideałów, a nie tylko zbiorem jednostek żyjących pod jednym systemem.
Dzisiaj po 45 latach rodzi się pytanie, czy wydarzenia Sierpnia 1980 roku to już tylko historia? Odpowiedź może być tylko jedna – to nie jest tylko historia. To rzeczywistość, która jest wciąż żywa, która powraca, bo jak łatwo zauważyć wolności we wszystkich wymiarach trzeba nieustannie bronić. To prawda, że jesteśmy krajem suwerennym i wolnym, że nie musimy jak kiedyś walczyć o bochenek chleba, nie musimy wystawać w kolejkach do sklepów, nie przymieramy głodem, nie jesteśmy ciemiężeni. Ale jest wciąż wiele rzeczy, o które musimy ponownie walczyć, których musimy bronić. Przypominał nam o tym św., Jan Paweł II, gdy mówił, że „Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego godności. Jednakże jest mu ona zadana. Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości – jak się wyraża poeta. Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może nią budować lub niszczyć”. Właśnie w imię tej wolności, która nie niszczy lecz buduje, dzisiaj nadal:
- potrzebujemy pojednania narodowego, uwolnienia się od nienawiści. Potrzebujemy nowej solidarności między ludźmi i narodami w imię historycznego przesłania, jakie nam pozostawił św. Jan Paweł II: „Solidarność to jeden i drugi, nigdy sam”;
- potrzebujemy troski o godność pracy i prawa rodzin, obrony instytucji małżeństwa rozumianego jako związek mężczyzny i kobiety, oraz rodziny opartej na wartościach ewangelicznych a nie na zgubnych ideologiach, których coraz więcej i coraz mocniej promowanych;
- potrzebujemy odwagi w obronie prawdy i sprawiedliwości, tożsamości narodowej, opartej na naszej wielowiekowej, pięknej polskiej tradycji chrześcijańskiej i kulturowej;
- potrzebujemy stanąć w obronie prawa do wyznawania własnej wiary i religijnego wychowania swoich dzieci w duchu wartości, czego nie są dzisiaj w stanie zagwarantować instytucje państwowe;
- potrzebujemy obrony wartości, które są u korzeni naszej długiej historii i tradycji narodowej, i które były przekazywane kolejnym pokoleniom poprzez przybliżanie bogatej i budującej polskiej literatury i historii.
Dziś dziękujemy Bogu za tamten ogień, który zapłonął w Gdańsku, za ludzi, którzy z pokorą ale i odwagę umieli powiedzieć „dość”, za świadków prawdy i bohaterów codziennej pracy. Ale też modlimy się, byśmy i my mieli odwagę żyć w duchu solidarności, prawdy i wolności oraz by dziedzictwo Porozumień Sierpniowych było dla nas źródłem siły i światła na przyszłość.
Niech Bóg błogosławi Polsce, by była zawsze ojczyzną wolnych, odpowiedzialnych, solidarnościowych i wierzących ludzi. Amen.
Archidiecezja Gdańska