Świadkowie Zmartwychwstania dzisiaj
Drodzy Bracia w Kapłaństwie, Alumni,
Czcigodne Siostry Zakonne, Osoby konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
„A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych” (Dz Ap 10,39-42)
To wspaniałe i odważne świadectwo jakie Piotr daje wobec pogan, mieszkańców Jerozolimy, a nawet urzędników rzymskich, jest nad wyraz zaskakujące. Wprowadza nas w podziw, gdy przywołamy to wszystko, co działo się z Piotrem i pozostałymi uczniami przed śmiercią Jezusa. W godzinie próby, a więc męki i ukrzyżowania Jezusa, Piotr nie tylko nie stanął przy Nim, lecz nawet się Go wyparł. Z lęku o własne życie wyparł się Go przed służącą. Nie miał też odwagi stanąć na Kalwarii pod krzyżem i patrzeć jak Jezus na nim umiera. Na jego sercu spoczywał kamień zdrady, który mu nie pozwalał, choć tego bardzo pragnął, zbliżyć się do Jezusa. Ale kiedy Maria Magdalena oznajmiła mu, że Jezus żyje, natychmiast pobiegł do pustego grobu, aby się o tym przekonać. Ewangelista odnotowuje, że Piotr „wszedł do grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu”.
Co wówczas pomyślał Piotr? Ewangelista tego nam nie mówi. Nie trudno jednak sobie wyobrazić. Odsunięty kamień, pusty grób, prześcieradła i chusta są niemymi świadkami zmartwychwstania. To one najmocniej mówią, że tej nocy w przestrzeni grobu, gdzie położono Jezusa, dokonało się coś wielkiego, coś co przekracza ludzką logikę. Dokonało się zmartwychwstanie. Nie łatwo było uwierzyć Marii Magdalenie, Piotrowi i Janowi jak zresztą i nam. Przez wieki stawiamy wciąż to samo pytanie. Pytamy, bo wciąż jeszcze postrzegamy śmierć jako proces nieodwracalny.
Piotr uświadomił sobie jak słaba była dotychczas jego wiara. Słuchał Mistrza, ale Go nie rozumiał, chociaż wydawało mu się, że wszystko jest jasne. Patrzył na znaki i dopiero teraz rozumiał, że były one wizualną lekcją miłości Jezusa i budowania na niej nowej wspólnoty Kościoła. Teraz jego wiara doznawała prawdziwego oświecenia, dojrzewała w przyśmiechu do dawania świadectwa. Wraz ze wschodzącym słońcem jego skołatane serce napełniało się nadzieją, że cała przygoda bycia z Jezusem, nawet jeśli niedoskonała i nie do końca przez niego zrozumiana, ma ogromny sens. Jezus zasiał w jego sercu i w sercach pozostałych uczniów ziarno nowej rzeczywistości, której na imię Królestwo Bożę. Jego i pozostałych uczniów uczynił tego naocznymi świadkami. Dlatego, kiedy to zrozumiał, zaczął dawać z odwagą świadectwo.
W dniu dzisiejszym, dniu zmartwychwstania Pana, kiedy również my idziemy do grobu Jezusa, wierzymy że Jego tam nie ma, że grób jest pusty, że On żyje. Wierzymy, że On żyje dzięki świadectwu tych, którzy widzieli Go Zmartwychwstałego. To świadectwo Piotra i pozostałych uczniów wciąż trwa. Ono jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. Tym świadectwem obecności Jezusa Zmartwychwstałego od dwóch tysięcy lat żyje Kościół. Właśnie na tym doświadczeniu Kościoł buduje swoją tożsamość. Jednocześnie jest to nasza, moja i twoja tożsamość. Tożsamość, ludzi, którzy nazywają się chrześcijanami (por. ks. R. Kaczorowski).
Ta prawda sprawia nam radość, ale też jesteśmy świadomi, że prawdziwym przesłaniem wielkanocnym jest nie tyle szukać Jezusa Zmartwychwstałego, ile pozwolić, aby On nas znalazł. On sam do nas przychodzi, jak przypadku dwóch uczniów, którzy zmierzali do Emaus. Szuka każdego człowieka, bo za każdego oddał swoje życie. Szuka nas, gdy zapominamy o Nim, gdy nie mamy dla Niego czasu, gdy wolimy się zajmować innymi sprawami, szuka gdy się pogubimy, gdy upadamy w naszych słabościach i grzechach. On szuka ciebie i mnie, bo miłość Jego do nas jest nieskończona. A gdy już pozwolę Mu się znaleźć, On, niewidzialny, wskazuje mi gdzie mogę Go zawsze spotkać i rozpoznać.
Pierwszym znakiem obecności Jezusa jest Jego Słowo, które kieruje do nas, jak w przypadku dwóch uczniów z Emaus. Gdy byli w drodze do Emaus, Jezus przyłączył się do nich i zaczął rozmawiać. Później, kiedy Go rozpoznali po łamaniu chleba, wyznali: „Czy serce nam pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” W Piśmie Świętym wszystko mówi nam o Jezusie, albo lepiej, On sam do nas mówi, zbliża się do nas i pozwala odczuć swoją obecność poprzez swój głos i swoje słowo. Dlatego Biblia nie powinna być nigdy zakurzoną Księgą, która co najwyżej zdobi półki naszych regałów z książkami. Kroniki emigracyjne opisują, że nasi rodacy gdy emigrowali na inne kontynenty, często brali ze sobą obraz Matki Bożej i Pismo św. Matce Bożej zawierzali swój los a w Piśmie znajdywali umocnienie w trudnych chwilach. Pismo św. trzeba czytać. Powinno być nieustannie czytane, czytane każdego dnia, by w ten sposób wsłuchiwać się w nauczanie Jezusa i karmić się Jego Słowem.
Drugim znakiem Jego obecności jest Eucharystia. To właśnie w Eucharystii, łamanym chlebie który przypomina gest ostatniej wieczerzy, daje się nam rozpoznać. To sam Jezus, jak w Wieczerniku a potem w Emaus, uobecnia się zarówno w samym chlebie jak i przez jego przełamanie. Przez tę obecność On pragnie, abyśmy stawali się częścią Jego istnienia. On stał się Człowiekiem, abyśmy my stawali się dziećmi Bożymi i aby On w nas trwał nieustannie. Dzięki Eucharystii, życie Chrystusa i Jego miłość stają się naszym życiem i naszą miłością, a my stajemy się prawdziwym znakiem Jego obecności dla innych.
Trzecim znakiem obecności Chrystusa są wierzący, a więc my wszyscy. Do uczniów Jezus powiedział: „Gdzie dwaj lub trzej zgromadzą się w imię Moje, tam Ja jestem pośród nich” (Mt 18,20). Zmartwychwstały Chrystus obiecał nam, że zawsze będzie z nami. Gdy więc zapraszamy Go, aby był z nami, stajemy się żywym znakiem Jego obecności. We Francji, gdzie w dzisiejszą noc Wigilii Paschalnej będzie chrzczonych blisko 18 tyś. dorosłych i nastolatków, pytano niektórych z nich o motywację ich nawrócenia. Wielu z nich odpowiadało, że pociągnęło ich do tego świadectwo przyjaciół. Ilu ja pociągnąłem do Chrystusa? Czy w ogóle kogoś pociągnąłem? Jesteśmy ludźmi zmartwychwstania. Jezus Chrystus dał nam wiarę i uczynił nas świadkami Jego zmartwychwstania. Nie bójmy się więc dawać świadectwa naszej wiary wobec tych wszystkich, którzy ją negują, odrzucają, wyśmiewają, bądź po prostu nie wiedzą jak ją w sobie ożywić. Bądźmy świadkami wiary w świecie i wobec tych, którzy promują kulturę nienawiści i śmierci, kulturę ciemnej nocy, w której dochodzą do głosu najbardziej grzeszne postawy i zachowania.
Wielkanoc zatem to nie czas wielkopiątkowego smutku i żalu, lecz radości paschalnej, że Jezus żyje i że możemy Go rozpoznać i spotkać. On naprawdę również i dzisiaj jest obok nas. Jego niewidzialną obecność przeżywamy z wiarą i radością w sercu. Również i nasze serca pała za każdym razem, kiedy łamiemy Jego, kiedy słuchamy Jego słowa i kiedy spotykamy Go w drugim człowieku, z którym On się utożsamia. Właśnie dlatego jesteśmy tak bardzo podobni do Piotra, Jana i innych. Idziemy do grobu, aby Mu podziękować, że Jego grób jest pusty, że nie ma w nim Jego Ciała, że zmartwychwstał. Idziemy, aby usłyszeć jeszcze raz słowa św. Paweł z dzisiejszego drugiego czytania, z Listu do Kolosan, w który Apostoł przypomina nam: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2).
Zakorzenieni w zmartwychwstaniu Chrystusa, właśnie w Zmartwychwstałym Panu pragniemy przeżywać całą naszą ludzką rzeczywistość, jej radości i smutki, cierpienia i rozterki. W zmartwychwstaniu pragniemy odnawiać sens naszego istnienia i naszego stworzenia. Bądźmy więc ludźmi zmartwychwstania! Amen.
Archidiecezja Gdańska