„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”
Drodzy Bracia w Kapłaństwie, Alumni,
Czcigodne Siostry Zakonne, Osoby konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Triduum Paschalne zmierza do swojej konkluzji. W początkach Kościoła, uroczysta Msza św. Wigilii Paschalnej była zwykle celebrowana przed wschodem słońca: nie była to noc lecz święty poranek. Wierni wchodzili do świątyni kiedy było jeszcze ciemno a wychodzili z niej o wschodzie słońca. W ten sposób chciano podkreślić przejście ze śmierci do życia, nowy poranek unosił się nad ludzkością, poranek Zmartwychwstania, w którym Chrystus na zawsze zwyciężył śmierć.
Dzisiejsze czuwanie Wigilii Paschalnej, jak w początkach Kościoła, rozpoczęło się od przywołania i poświęcenia symboli nowego ognia i światła paschału. Przypominają one jak Bóg oddzielił światło od ciemności na początku stworzenia i dał noc wiary Abrahamowi na górze Moria. Potem usłyszeliśmy o nocy rozświetlonej przez ognisty obłok, który ochraniał Izraelitów uciekających przed Egipcjanami. Wszystkie te noce prowadzą do tej jedynej i niepowtarzalnej nocy, którą rozświetlił Jezus swoim krzyżem. To właśnie tej nocy Jezus uwalnia wszystkich wierzących w Niego na całej ziemi od grzechu i zepsucia, przywraca do łaski i gromadzi w społeczności świętych.
Tę niepowtarzalną historię zbawienia od Stworzenia aż do osiągnięcia nowego stworzenia poprzez dzieło odkupienia Chrystusa, usłyszeliśmy w dzisiejszych czytaniach. Wsłuchując się w nie, mogliśmy ją duchowo przemierzyć i razem z ludem starego Przymierza doświadczać obecności Boga. Ich historia pomaga nam uświadomić sobie, że nie tylko przemierzamy podobną drogę, lecz mamy podobne doświadczenia wierności i niewierności nowemu Przymierzu w Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. W ten symboliczny sposób, jak zauważył kiedyś papież Benedykt XVI, liturgia „wyraża całą drogę katechumenalną i pokutną Wielkiego Postu, przypomina długą drogę, jaką podjął Izrael na pustyni, idąc do ziemi obiecanej, a także symbolizuje drogę ludzkości, która w nocy dziejów szuka światła, szuka raju, szuka prawdziwego życia, pojednania między narodami, miedzy niebem i ziemią, powszechnego pokoju” (Benedykt XVI, 2005 r.).
Przeżywamy więc noc świętą, w której zanurzamy się w tajemnice paschalne, aby z niej się wynurzyć jako nowe stworzenie. Przypomina nam to wyraźnie św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian: „Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy” (Rz 6,8-9).
Do tej prawdy o życiu w Chrystusie zmartwychwstałym prowadzi nas dzisiejsza Ewangelia. Opowiada jak trzeciego dnia po śmierci Jezusa pobożne niewiasty udały się do grobu, aby tam dopełnić tradycyjnego rytu zabalsamowania Jego ciała. Nie dokonano tego wcześniej, bo rozpoczynał się Szabat – dzień odpoczynku, w którym nie można było tego czynić. Przybyły do grobu, by po raz ostatni Go zobaczyć, namaścić i definitywne pożegnać. Umarł, więc Go już nie ma. Żywiąc w sercu wielką wdzięczność, pragnęły oddać Mu tę ostatnią usługę i zamknąć definitywne kamień u grobu, zachowując wdzięczną po Nim pamięć za ogrom dobra, które im uczynił. Ale Chrystus nie chce by Go zachowywać w pamięci jako zmarłego. On jest przecież Panem życia i śmierci dlatego niewiasty gdy przybyły do grobu nie znalazły Jego ciała. Odsunięty kamień i pusty grób zaskoczył je i zdziwił. Nie były w stanie zrozumieć co się tu stało. Zamiast ciała Jezusa spotykają dwóch mężczyzn w lśniących szatach, którzy je pytają: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych ?” „Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: <Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie>”.
Pamiętały te słowa o Jezusa zmartwychwstaniu, ale nie rozumiały ich sensu. Trudno jest zrozumieć co znaczy „zmartwychwstać”, powrócić do życia, gdy się mocno tkwi w przekonaniu, że jedyną rzeczą pewną w tym świecie jest śmierć, która dotyka każdego człowieka. Tym nie mniej, z pośpiechem pobiegły do Piotra i innych, aby im opowiedzieć o tym co je spotkało przy pustym grobie. Dwaj uczniowie, Piotr i Jan z pospiechem udają się do grobu, aby osobiście zobaczyć co się tam stało. Gdy przybyli do grobu, schyliwszy się, ujrzeli same płótna.
Ewangeliści nie przekazali nam żadnego opisu jak wyglądało samo zmartwychwstanie Chrystusa, ale za to odnotowują liczne przypadki spotkania z Chrystusem Zmartwychwstałym. Wszystkie one poświadczają, że nie należy zatrzymywać się przy Jezusie Wielkiego Piątku, gdy umarł na krzyżu i został złożony w grobie. Wiara pomaga nam zrozumieć, że umarł, aby pokonać śmierć, którą na ziemię sprowadziło nieposłuszeństwo Adama i Ewy. Chrystus zmartwychwstał, by jeszcze raz potwierdzić, że życie ludzkie nie kończy się ze śmiercią, lecz, że śmierć jest tylko bramą do wieczności. Życie wieczne nie tyle jest innym życiem, które rozpoczyna się po zakończeniu życia ziemskiego, ile jest nową relacją miłości między Jezusem a nami, której śmierć już więcej nie może zniszczyć. Powiedział o tym Jezus przy okazji wskrzeszenia Łazarza: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem; kto wierzy we mnie, choćby i umarł żyć będzie” (J 11,25).
Aby doświadczyć tej nowej relacji miłości z Chrystusem Zmartwychwstałym potrzeba wiary. Tej samej wiary, którą wcześniej Bóg dał Abrahamowi, Patriarchom i Prorokom Starego Testamentu, potem Apostołom, następcom Apostołów, a teraz wszystkim uczniom na przestrzeni wieków, a więc i nam, dla których Zmartwychwstały Chrystus jest najjaśniejszym światłem, które rozprasza wszystkie mroki nocy. To Jego światło pozostawia nam w Swoim Słowie, które nam wskazuje drogę i nią prowadzi, w Eucharystii, która nas umacnia w jedności z Chrystusem i braćmi, w przykazaniach, które uczą kochać Boga i bliźniego, w świadectwie tych, którzy uwierzyli w zmartwychwstanie. Pozwólmy, aby to światło przeniknęło nasze życie. Pozwólmy, aby Zmartwychwstały Chrystus zamieszkał w naszych sercach. Przyjmijmy Go. On jest żywy i nie balsamujmy Go, jak chciały to uczynić kobiety gdy wczesnym rankiem przybyły do grobu. Nam często przyświeca pokusa, aby Go balsamować, kiedy przyjmujemy Jego nauczanie selektywnie, kiedy nie żyjemy Jego przykazaniami, kiedy Go traktujemy jak kogoś z przeszłości, kiedy z taką łatwości pozwalamy się opanować grzechowi, kiedy ważniejsza od Niego staje się dla nas kariera, sukces i dobrobyt, pieniądze czy przekonania. Kiedy nachodzą nas te trudne chwile, stańmy przed pustym grobem i zastanówmy się dlaczego poszukujemy żywego pośród umarłych? Pusty grób pomaga nam w wyzbyciu się fałszywych obrazów Boga i wiary w niego, stworzonych na własny użytek i na własną miarę. Pusty grób przekazuje nam wszystko czego potrzebujemy: Słowo krzepiące zmartwychwstałego Pana, które jeśli przyjmę i pozwolę mu na działanie we mnie, kształtuje moją chrześcijańską i ludzką postawę; nadzieję, że moje życie ma sens i jest początkiem życia wiecznego; miłość, która potrafi skruszyć najtwardszą skałę mojego serca; pokój, który daje wytchnienie w trudnych chwilach.
Nowa relacja miłości z Chrystusem Zmartwychwstałym ma jeszcze jeden ważny element. Wzbudza w nas potrzebę natychmiastowego dzielenia się nią z innymi. Niewiasty, gdy usłyszały, że Jezus zmartwychwstał, natychmiast pobiegły do uczniów, aby im o tym powiedzieć. Uczniowie, gdy spotkali Jezusa Zmartwychwstałego i przekonali się, że On naprawdę żyje, z odwagą poszli dawać tego świadectwo. A jaka jest nasza postawa? Dzisiejszy świat pilnie potrzebuje żywego świadectwa o zmartwychwstaniu Chrystusa. Potrzebuje autentycznych i przekonanych świadków zmartwychwstania. Dzisiaj Chrystus nam powierza to wielkie zadanie, aby z odwagą nieść innym orędzie paschalne. Drogi Bracie, Droga Siostro, powiedź bez leku Chrystusowi: oto jestem, poślij mnie. Amen.
Archidiecezja Gdańska