Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem!
„Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament».
Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!
Nawróćcie się do Pana Boga waszego!” (Joel 2,12-13)
Czcigodni Księża Biskupi Wiesławie i Piotrze,
Drodzy Bracia Kapłani, Siostry Zakonne i Osoby Konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
W Środę Popielcową, na rozpoczęcie Wielkiego Postu – czasu nadziei, łaski i miłosierdzia, prorok Joel w przywołanych przed chwilą słowach, zwraca się do każdego z nas z zachętą, a może nawet z czymś więcej niż zachętą, o podjęcie trudu nawrócenia.
Zapytajmy najpierw czym jest nawrócenie? Co znaczy nawrócić się?
Nawrócić się, po grecku metanoia, w pierwszym rzędzie znaczy „zmienić swoje myślenie”. Kiedy Jezus nawoływał „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15), tak naprawdę wołał do swoich słuchaczy: Zmieńcie swoje myślenie i uwierzcie w Dobrą Nowinę!
Jezus więc zachęca, aby znaleźć w sobie odwagę, by wejść w samą tajemnicę swego sumienia, swoich myśli i tam dokonać zmiany, która musi być tak żywa i szczera, aby wytworzyć nowy sposób myślenia. Chodzi o to, aby w centrum swojego życia, myślenia i działania postawić nie siebie samego lecz Jezusa. Nie jest to łatwe bowiem, coraz bardziej wydaje się nam, że wszystko co czynimy, czynimy dobrze. A skoro czynimy dobrze to po co mam szukać odniesienia do Boga. To jest właśnie droga do niewiary. Dlatego potrzebujemy pomocy w uwolnieniu się od fałszywego przekonania o samowystarczalności, by powrócić do Boga i by uwierzyć w Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela.
Droga Siostro, drogi Bracie! Jeśli czujesz, że tak jest w twoim życiu, to nie wahaj się podjąć drogi nawrócenia. Wielki Post pomaga zrozumieć, że Jezus przyszedł na świat dla nas, a więc i dla ciebie; że podjął krzyż cierpienia za nas, a więc i za ciebie; że umierał w okrutnych cierpieniach na krzyżu za nas, a więc i za ciebie; że wreszcie zmartwychwstał, by nadać sens naszej wierze, a więc i twojej wierze!
Zmienić swoje myślenie znaczy uwierzyć, że On to wszystko uczynił również i dla mnie. Skoro Jezus to wszystko uczynił również dla mnie, to istnieje między Nim a mną głęboka więź. Istotą tej więzi jest miłość. Miłością okazaną na krzyżu Jezus pragnie napełniać moje serce. I tylko ode mnie zależy czy otworzę dla niej swoje serce, czy zmienię swoje myślenie, czy przestane się bać, że Jezus coś mi zabierze, że w czymś mnie ograniczy, że do czegoś mnie zmusi, i pozwolę aby ta miłość mnie przemieniła.
Tej oczyszczającej miłości pilnie potrzebujemy, bo ulegamy słabościom, niewiernościom i grzechowi. Wiemy doskonale jak wiele tego jest: w rodzinach nie brakuje kłótni, podziałów, braku odpowiedzialności; w pracy pojawiają się nieuczciwości, pomówienia, oszustwa, zaniedbywanie swoich obowiązków; w życiu osobistym i moralnych pojawiają się nałogi i różne grzechy przeciw szóstemu przykazaniu; wiarę traktujemy wybiórczo, odwracamy się od Boga ulegając złudnemu przekonaniu że pieniądz wszystko zastąpi… a to tylko niektóre z naszych słabości i grzechów, bo lista ich jest znacznie dłuższa. Wszystkie one świadczą, że potrzebujemy nawrócenia, potrzebujemy zmiany naszej mentalności, bo z całym tym wewnętrznym bałaganem nie czujemy się dobrze. Nie rzadko sumienie wyrzuca nam te grzechy, jesteśmy źli na siebie, rozgoryczeni, podrażnieni… Czujemy brak komfortu wewnętrznego, obwiniamy innych, a najczęściej Pana Boga, że tak się dzieje w naszym życiu. Nasze serce więc płacze, a dusza jest pogrążona w smutku i nostalgii za innym życiem.
Wołanie Jezusa, aby zmienić swoje myślenie i zaufać Mu, jest więc skierowane do ciebie droga Siostro, drogi Bracie. Jest to wołanie, które stanowi istotę Wielkiego Postu: Uwierz, że On zawsze jest z Tobą i nigdy Cię nie opuści. Być może zdanie się na Jezusa będzie dla ciebie znacznie trudniejsze niż niegrzeszenie, post, jałmużna czy uczestnictwo w Drodze Krzyżowej. Uwierzyć, nawet wówczas, gdy wszystko idzie nie tak, gdy spada cios za ciosem, gdy przychodzi choroba, strach, śmierć, gdy nie możesz znaleźć pracy, kiedy słabnie nadzieja... Słowo Boże na Wielki Post podpowiada: zaufaj! Zaufaj, że Jezus jest obok, On zna twoje sprawy i trudności, On cię nie opuści. To jest najtrudniejsze, ale jeśli ci się uda – znajdziesz się na drodze prawdziwego nawrócenia.
Wielki kaznodzieja amerykański, abp Fulton Sheen opowiadał jak kiedyś przyszła do niego znana prawniczka amerykańskiej partii komunistycznej, Bella Dodd. Była osobą niewierzącą. „Kiedy spojrzałem na nią, stwierdziłem: „Pani Dodd, wygląda Pani na osobę nieszczęśliwą. Dlaczego tak ksiądz twierdzi – zapytała ze zdziwieniem. No cóż, my księża, w pewnym sensie jesteśmy jak lekarze, którzy potrafią ocenić stan pacjenta na podstawie wyglądu - odpowiedziałem. W chwili, gdy podczas rozmowy zabrnęliśmy w ślepy zaułek, zaproponowałem, żeby poszła do kaplicy i odmówiła modlitwę. Kiedy oboje klęczeliśmy w milczeniu, zaczęła płakać. Doświadczyła łaski. To był początek jej drogi nawrócenie. Kilka miesięcy później, po odpowiednim przygotowaniu, udzieliłem jej sakramentu chrztu, włączając ją do Kościoła Katolickiego” – konkludował hierarcha.
Taki jest Bóg. On chce nas uzdrowić w naszym myśleniu i postepowaniu. Wystarczy tak niewiele z naszej strony. Pani Dodd zapłakała nad swoim życiem i została uzdrowiona. Maria Magdalena z Ewangelii wylała na stopy Jezusa nardowy olejek i usłyszała: Odpuszczone są jej liczne grzechy, bo bardzo umiłowała. Jawnogrzesznica jedynie patrzyła pełna przerażenia na Jezusa, jak faryzeusze chcieli ją ukamienować. A Jezus na to, kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. Gdy wszyscy odeszli… Jezus jej powiedział: I Ja cię nie potępiam, idź i już nie grzesz więcej. Łotr na krzyżu zawołał tylko: Jezus wspomnij na mnie, gdy będziesz w swoim Królestwie, a Jezus na to: jeszcze dzisiaj razem ze mną będziesz w raju…
Taki jest Jezus, pełen miłosierdzia, który nie patrzy na nasze grzechy, lecz pragnie naszego zbawienia. W Bulli na rozpoczęcie Roku Świętego, papież Franciszek przypomina nam, że Bóg „wysłuchuje wołania ubogich i ziemi” (n.9). Zniża się do nas, aby wsłuchiwać się w nasze sprawy i otoczyć nas swoją ojcowską dobrocią. Pragnie tak bardzo naszego dobra, że „nie wylicza zła popełnionego przez człowieka, ale jest niezmiernie „bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował” (Ef 2, 4). A skoro tak jest – dopowiada papież, to warto „na początku tego roku, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o łasce, z jaką za każdym razem przebacza nam grzechy i odpuszcza wszystkie nasze winy, aby nasze serca ogarnęła nadzieja i pokój” (tamże). Jeśli więc pozwolimy, by nasze serce zostało przezeń poruszone, to każdy, mimo nawet największy grzechów i osobistych porażek, będzie mógł doświadczyć nadziei nowego życia. „Nadzieja rodzi się z doświadczenia Bożego miłosierdzia, które jest zawsze nieograniczone. Bóg, który nikomu nic nie jest winien, nieustannie obdarza wszystkich ludzi łaską i miłosierdziem” – przypomina jeszcze raz papież Franciszek (Bulla n.9).
Tę prawdę wyraźnie podkreśla prorok Joel w dzisiejszym pierwszym czytaniu, kiedy mówi: „Bóg bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli” (2,13).
Odwołując się zatem do tych pełnych nadziei słów o miłosierdziu Bożym, za chwilę przystąpimy do obrzędu posypania głowy popiołem. To prastary gest naszej pokory wobec Boga. Znał go dobrze Naród Wybrany. W Starym Testamencie za każdym razem, kiedy prorok w imieniu Boga napominał lud za popełniane grzechy, ten rozdzierał sobie szaty, posypywał głowę popiołem a następnie podejmował post i pokutę, aby przebłagać Boga. I doznawał przebaczenia. Tak czynili również królowie i władcy przez całe wieki.
Dzisiaj ponowimy ten prosty gest. Przyjmując popiół na swoją głowę, chcemy wyznać, że jesteśmy dotknięci naszymi grzechami, że one sprawiają nam prawdziwy ból i że pragniemy szczerze się nawrócić. Chcemy, aby wołanie św. Pawła z dzisiejszego drugiego czytania, z Listu do Koryntian: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!”, stało się doświadczeniem każdego z nas. Chcemy wyznać i postanowić, za Ewangelistą Mateuszem, że podejmiemy modlitwę, post i jałmużnę względem potrzebujących, i że czynów tych nie będziemy wykonywać przed ludźmi po to, aby nas widzieli, lecz po to, aby otrzymać nagrodę u Boga Ojca. Przed Bogiem liczy się każdy gest jeśli uczyniony z miłością. Nawet ten najbardziej prozaiczny jak podanie komuś kubka wody, podarowanie uśmiechu, odrobiny wolnego czasu, zapytanie jak się czujesz, czy nie potrzebujesz jakiejś pomocy…
Wraz z posypaniem głowy popiołem obierzmy właściwy kierunek naszej wielkopostnej drogi nawrócenia. Skierujmy nasz wzrok przede wszystkim na Boga, zaprośmy Go, aby był pośród nas obecny, gdy podejmujemy codzienny trud, gdy absorbują nas troski, gdy szukamy nadziei. Przyjmijmy głęboko do serca zachętę św. Pawła, który mówi nam: „Nie upodabniajcie się do mentalności tego wieku, ale przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać wolę Bożą, co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”(Rz 12:2). Amen.
Archidiecezja Gdańska