„On wziął na siebie nasze słabości i nosi nasze choroby” (Mt 8,17)
Dzisiaj w sposób szczególny stajemy się pielgrzymami nadziei. Przebywamy w różnych zakątkach tej części naszej archidiecezji, by tu, u Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, Jej opiece powierzać wszystkich naszych chorych, ale także samych siebie.
Nasza pielgrzymka ma charakter jubileuszowy. Pragnę więc serdecznie pozdrowić wszystkich jej uczestników:
Ojców Franciszkanów wraz z Ojcem Kustoszem tutejszego sanktuarium,
wszystkich obecnych kapłanów, księdza dziekana Daniela Nowaka,
Pozdrawiam wszystkich chorych, przyjaciół Chrystusa cierpiącego.
Pozdrawiam was, drodzy bracia i siostry.
Jesteśmy pielgrzymami nadziei. Ponieważ ta nadzieja jest w nas, pragniemy ją umocnić, nią żyć i nią się dzielić z innymi. Boża Opatrzność daje nam dziś możliwość wyjątkowej, niepowtarzalnej celebracji. Sprawujemy ją we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. A ponieważ Lourdes to miejsce licznych uzdrowień za pośrednictwem Matki Bożej, św. Jan Paweł II z tym właśnie wspomnieniem związał Światowy Dzień Chorego, który w tym roku obchodzimy już po raz XXXIII.
Wyjątkowość tegorocznego dnia wynika również z faktu, że przeżywamy Rok Święty, a więc szczególny czas miłosierdzia. Ten dar miłosierdzia otrzymają dzisiaj chorzy poprzez sakrament namaszczenia, który za chwile będzie im udzielony, ale może go otrzymać każdy, kto dobrego Boga o niego poprosi.
Zanim jednak zostanie on udzielony, warto zastanowić się chwilę i zapytać jaki jest sens sakramentu namaszczenia? Niestety często spotykamy się jeszcze z przekonaniem, że jest on zapowiedzią śmierci. Stąd wielu chorych unika go i nie chce go przyjmować, myśląc że zaraz przyjdzie śmierć. Nic bardziej mylnego. Namaszczenie, w odróżnieniu od wiatyku – czyli przygotowania na śmierć, jest sakramentem na czas poważnej choroby. Udzielając go, kapłan nie modli się o śmierć, lecz o powrót do zdrowia duszy i ciała. Już św. Jakub Apostoł zachęcając do korzystanie z niego, mówił: „Choruje ktoś z was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzech, będzie mu odpuszczony” (Jk 5,14-15).
Sakrament namaszczenia chorych jest sakramentem życia a nie śmierci. Można go przyjmować za każdym razem, kiedy nas dotyka choroba zarówno w starszym jak i w młodszym wieku.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że choroba jest zawsze jakimś zagrożeniem życia i może prowadzić do śmierci. A człowiek nawet wierzący, z natury lęka się choroby i związanego z nią cierpienia, a jeszcze bardziej śmierci. Tym więc bardziej warto zadbać nie tylko o swoje ciało lecz i o duszę. Nie należy zaniedbywać spotkania z lekarzem ziemskim jak też nie należy zapominać o lekarzu boskim, Jezusie Chrystusie, który ma moc uzdrowić duszę i ciało. Jego nauczanie i Jego cała działalność przepełniona była troską o chorych, cierpiących, uzależnionych, opętanych, których uwalniał, oczyszczał i uzdrawiał ze wszystkich chorób. Jezus często powtarzał: „uwierz tylko”, a będziesz uzdrowiony/a. Kobieta chora na krwotok wierzyła, że wystarczy jeśli się tylko dotknie szaty Jezusa a będzie uleczona, i tak się stało. Św. Marek w swojej Ewangelii zapisuje, że „gdziekolwiek [Jezus] wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, ażeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie” (Mk 6,55-56).
Wiara uzdrawia, otwiera nas na inną perspektywę życia, daje moc w trudnościach. Światło wiary pomaga nam przeniknąć głębiej tajemnicę cierpienia, a samo cierpienie mężniej znosić. Wiara pomaga nam spojrzeć na swoje cierpienie w perspektywie cierpienia Chrystusa na Golgocie. Właśnie dlatego, dzisiejsza pielgrzymka jest pielgrzymką wiary i nadziei. Pielgrzymujemy do Chrystusa, prosząc o Jego łaskę. Wiara uzdrawia, daje siłę, pozwala spojrzeć na cierpienie w perspektywie Chrystusowej Męki.
Również dlatego celebrujemy tę jubileuszową Mszę Świętą nie tylko u Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, ale także u stóp Kalwarii Wejherowskiej, nawiązując do ofiary Jezusa. Kalwarii – symbolu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. A co to znaczy, przypomina nam dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Izajasza. Prorok na wiele wieków przed narodzeniem Jezusa Chrystusa, pod tchnieniem Ducha Bożego, miał wizję męki i śmierci Jezusa, i opisał ją. Jego wstrząsająca przepowiednia spełniła się. Ostatnie dni życia Jezusa, a więc: zdrada Judasza, proces nad Nim, Jego biczowania, ukoronowania cierniem i śmierci na krzyżu, przeszywa bólem każdego kto je medytuje. Dokładnie przewidział to Prorok Izajasza, jak słyszeliśmy w dzisiejszym czytaniu: „Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego patrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi… jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa. On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego… i zdeptanego… przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy… dręczono Go …, a On nawet nie otworzył swoich ust… po udręce i sądzie został usunięty, zgładzono Go… został zabity na śmierć” (por. Iz 53,1-10).
Cierpienie, jakiego doznał Jezus, było nieludzkie, a mimo to, On przyjął je z miłości do nas i aby nas ratować. On umarł za nas na krzyżu, aby śmierć nie była dla nas tragedią, lecz bramą do ostatecznego z Nim spotkania. Jego męka stała się źródłem niepojętego miłosierdzia dla nas wszystkich. Rok Święty uświadamia nam te prawdę i daje szczególną możliwość, aby z tego miłosierdzia skorzystać. Czas Roku Świętego jest jak ewangeliczne stągwie pełne miłosierdzia, z których każdy może go tyle zaczerpnąć, ile tylko potrzebuje. Wszyscy potrzebujemy miłosierdzia, bo wszystkich doświadcza choroba jak nie duchowa to fizyczna. Te dwie rzeczywistości wzajemnie się przenikają, bowiem ludzkie życie ma dwa wymiary: biologiczny i duchowy. Ciało wpływa na stan naszej duszy i nasza dusza ma swój wpływ na ciało. Gdy dusza jest zakorzeniana w Bogu, ciało nie pociąga jej do grzechu. Gdy ciało ulega grzechowi, dusza zamyka się na Boga.
Wymownie tę prawdę zależność ciała i duszy ukazuje Sługa Boży, abp Fulton Sheen, gdy w swoich rozważaniach na temat sakramentów mówi: „W swoim obecnym stanie ciało często przygnębia duszę, hamując ją we wzlocie ku górze. Jest prawie jak klatka, która nie pozwala jej – jak gołębicy – wznieść się do Boga. Choroba wzmacnia to ograniczenie, powodując niekiedy swoisty letarg duszy. I tu odnajdujemy cel namaszczenia chorych: udziela się go, aby uzdolnić duszę do życia w wolności w tym życiu, albo przez uzdrowienie ciała, albo przez uwolnienie jej z ciała przez śmierć i jednocześnie usunięcie wszystkich śladów grzechu” (Sakramenty, s. 142).
Dlatego wiara jest tak bardzo nam potrzebna, bo ona daje nam moc. Tą mocą jest sam Jezus Chrystus, która przychodzi do nas w sakramencie.
Droga Siostro, drogi Bracie pogrążony w chorobie! To właśnie w sakramencie namaszczenia możesz spotkać Chrystusa, który również za ciebie cierpiał i oddał swoje życie na krzyżu. On, który nas odkupił swoim cierpieniem, teraz staje przy tobie, aby cię uzdrowić z niepokoju, leków i obaw i umocnić do takiego przeżywania choroby, abyś przez nią stał się żywym i autentycznym świadkiem Bożej miłości w świecie. Jeśli otworzysz się, aby razem z Chrystusem przeżywać swoją chorobę, możesz stać się prawdziwą Jego ikoną w świecie. Pozwól Mu być ze sobą, a On zmieni perspektywę twojego życia, mimo nawet najcięższej choroby. On da ci pokój w sercu, On sprawi, że staniesz się apostołem miłosierdzia, gdy zamiast narzekania, biadolenia, buntowania się z powodu cierpienia, ofiarujesz je za kogoś ci bliskiego, za Kościół, o nawrócenie grzeszników, za niewierzących, za pogubionych czy przeżywających trudności… Cierpienie jest również powołaniem i misją. Przypomniał o tym sam Jezus w rozmowie z S. Faustyną, która dzieliła się z Jezusem trudnościami związanymi z jej cierpieniem. Powiedział jej wówczas Jezus: „modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz, aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania”. To niebywałe, jak bardzo się liczą nasze cierpienia w oczach Jezusa. Nie warto ich marnować pod żadnym pozorem.
Poprośmy więc Jezusa, aby w tym Roku Świętym pomógł nam wszystkim nie tylko doświadczyć wielkiego i niepojętego miłosierdzia Bożego, ale także obdarować nim potrzebujących, ofiarowując za nich odrobine naszego cierpienia. A gdy nam to przychodzi z trudnością, poprośmy o pomoc Matkę Bożą. Ona, uważna jak w Kanie Galilejskiej, pomówi o nas ze swoim Synem, a On napełni stągwie naszego życia odwaga i miłością. Matko Miłosierdzia przyczyń się za nami! Amen.
Archidiecezja Gdańska