Zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa
Ekscelencjo,
Czcigodni Kapłani, Siostry Zakonne,
Siostry i Bracia!
W siódmym dniu modlitw o jedność Chrześcijan jesteśmy zaproszeni do podjęcia refleksji duchowej nad chrztem świętym. W tym roku obchodzimy 25-lecie wspólnej Deklaracji o uznaniu chrztu świętego przez Kościoły chrześcijańskie. Podpisana została w niedzielę 23 stycznia 2000 r., podczas uroczystego nabożeństwa ekumenicznego w warszawskim kościele ewangelicko-augsburskim Świętej Trójcy przez zwierzchników:
Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego
Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego
Kościoła Ewangelicko-Reformowanego
Kościoła Katolickiego
Kościoła Polskokatolickiego
Kościoła Starokatolickiego Mariawitów
Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
Wspomniana Deklaracja w pierwszym punkcie mówi: „Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, sam ustanowił sakrament chrztu i polecił go udzielać (Mt 28,19; Mk 16,16). Chrzest jest wyjściem z niewoli (1 Kor 10,1-2), wciela w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, wprowadza w Nowe Przymierze, jest znakiem nowego życia w Chrystusie, obmyciem z grzechu (1 Kor 6,11), oświeceniem przez Chrystusa (Ef 5,14), nowymi narodzinami (J 3,5), przyobleczeniem się w Chrystusa (Ga 3,21), odnowieniem przez Ducha (Tt 3,5), zwróconą do Boga prośbą o dobre sumienie (1 P 3,21) i wyzwoleniem, które prowadzi do jedności w Jezusie Chrystusie, gdzie zostają przezwyciężone podziały ze względu na stan społeczny, rasę czy płeć (Ga 3,27-28; 1 Kor 12,13)”.
Zatrzymując się nad powyższymi prawdami, można powiedzieć, że chrzest choć wydaje się być rytem prostych gestów i znaków wziętych z codziennego życia, zawiera w sobie głęboką tajemnicę Bożą. Polanie wodą głowy i wypowiedzenie słów chrztu, nałożenie białej szaty, zapalenie świecy, namaszczenie, są zwykłymi znakami, ale każdy z nich ma swoją głęboką symbolikę. Wszystkie razem wzięte stanowią misterium, w którym Chrystus przeprowadza nas przez swoją śmierć, złożenie do grobu, zstąpienie do piekieł i wprowadzenie do chwały zmartwychwstania. Dzieje się to wszystko w momencie polewania wodą głowy i mocą wypowiadanych słów: ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. W tej jednej chwili, przebywamy długą drogę od śmierci w grzechu do życia w łasce. Z naszego życia zostają usunięte wszystkie przeszkody, które oddzielały od Chrystusa. Zostają nam odpuszczone wszystkie grzechy, poczynając od grzechu pierworodnego, oraz wszystkie kary za grzechy. Stajemy się czyści, nieskazitelni, niepokalani i pełni świętości, a symbolem tego jest biała szata. Otrzymujemy święcę, która symbolizuje Chrystusa, naszego przewodnika w wierze i samą wiarę, którą zostaje napełnione nasze serce. Przez chrzest niewierzący staje się dzieckiem Bożym, nad którym, podobnie jak kiedyś nad Jezusem w Jordanie, Bóg wypowiada te same słowa: „Tyś jest mój syn umiłowany”. Czyż to nie jest wzruszające móc w każdej chwili zwrócić się do Boga jak do Ojca i powiedzieć: Ojcze, jestem Twoim synem!
Chrztu zmienia więc wszystko w naszym życiu. Jak słusznie zauważył św. Grzegorz z Nazjanzu, „Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga” (Orationes, 40,3-4: PG 36, 361 C.), albo, jak go określa Katechizm Kościoła Katolickiego “obmyciem odradzającym i odnawiającym w Duchu Świętym” (N. 1215).
Ta wielka prawda uświadamia nam, że Bóg kocha nas jako swoje dzieci, pragnie nam okazywać całą swoją miłość, wyrozumiałość, dobroć; pragnie zapewnić nam wszystko, co niezbędne do bycia autentycznym chrześcijaninem. Udziela potrzebnych łask do wzrostu w wierze, do codziennego budowania osobistej świętości i osobistej przyjaźni z Bogiem. On staje się naszym przewodnikiem, drogą, prawda i życiem.
Jeden z moich kolegów, dziś biskup w Kongo, opowiedział mi kiedyś historię pierwszego chrztu, jakiego udzielił. „Nigdy przedtem nie miałem ku temu okazji - wspominał. Na dodatek chłopiec był ciężko chory, w śpiączce. Myśli tłoczyły mi się do głowy, przypominała mi się cała teologia chrztu z czasów studiów seminaryjnych. Gorączkowo zbierane myśli, aby przynajmniej w kilku słowach pouczyć obecnych, czym jest chrzest, przeplatały mi się z wątpliwościami, czy potrafią to zrozumieć - przecież oni nie wierzą w Boga. Potem wziąłem wodę i zacząłem chrzcić, a ponieważ było to 21 czerwca, we wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, chłopcu nadano imię Alojzy Gonzaga. Z kołataniem serca zakończyłem obrzęd, porozmawiałem jeszcze chwilę z rodziną i wróciłem do siebie. Pod wieczór zjawiła się ta sama kobieta, aby mi podziękować i oznajmić, że dwie godziny po chrzcie chłopiec wybudził się ze śpiączki. Przeszyły mnie dreszcze – wyznał. Po raz pierwszy uświadomiłem sobie, jak potężną moc niesie w sobie sakrament chrztu, kiedy jest przyjmowany z wiarą. Nie miałem wątpliwości, że to dzięki wierze tej kobiety dokonało się coś nadzwyczajnego, chrzest dał na nowo życie nie tylko chłopcu ale i wielu innym członkom tej rodziny, którzy później przyjęli wiarę w potężnego Boga chrześcijańskiego przywracającego życie. Teraz, kiedy mam udzielać chrztu świętego, często wracam do tego faktu, zachęcając, aby ten sakrament przyjmować z wiarą i ufnością”.
Niepowtarzalna więź, jaka nawiązujemy przez chrzest z Chrystusem, otwiera na wspólnotę z drugim człowiekiem. Bo nie można kochać Boga i nienawidzić drugiego człowieka. Miłość Boża jest jedna! Tylko nią Jezus napełnia nasze serca. Jak podkreślono we wspomnianej wspólnej Deklaracji o chrzcie, jest „wyzwoleniem, które prowadzi do jedności w Jezusie Chrystusie, gdzie zostają przezwyciężone podziały ze względu na stan społeczny, rasę czy płeć (Ga 3,27-28; 1 Kor 12,13)”.
Dzisiaj więc modlimy się, aby chrzest, który jest źródłem autentycznej postawy świętości i miłości, prowadził wszystkich do wzajemnego szacunku, do budowania solidnych relacji międzyludzkich niezależnie od wyznań i przekonań. On wyzwala w nas niepojętą moc miłości, która jest w stanie przezwyciężyć wszelkie przeciwności i na ruinach ludzkich egoizmów budować nową rzeczywistość. Prośmy zatem Jezusa Chrystusa o jedność i pokój wśród wszystkich ludzi na całej ziemi. Amen.
Archidiecezja Gdańska