«Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon» (Mt 2,2).
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
W dniu dzisiejszym Kościół Katolicki obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, zwanego tradycyjnie świętem Trzech Króli. Z Ewangelii św. Mateusza, której przed chwilą wysłuchaliśmy z uwagą i skupieniem, dowiadujemy się że mędrcy przybyli ze Wschodu. Nie mamy dokładnej wiedzy kim byli owi mędrcy ze Wschodu. Mogli być członkami medyjskiej i perskiej kasty kapłanów. Mogli być astrologami, wróżbitami, którzy posiedli tajemną wiedzę. Mogli wreszcie być królami, monarchami, jak śpiewamy w kolędach, bo też dary jakie składają Jezusowi są rzeczywiście królewskie. Jakkolwiek by nie było, mędrcy, to poganie. Nie wyznawali wiary w Boga, jak mieszkańcy Jerozolimy i Palestyny, ani jak my dzisiaj. Byli jednak ludźmi otwartymi naprawdę, na jej poszukiwanie i zgłębianie.
Ich pragnienie poznania prawdy rozbudzała tajemnicza gwiazda, którą ujrzeli. W starożytności z gwiazd wyczytywano różne zjawiska, które miały się wydarzyć. W tym przepadku, nie chodzi jednak o wróżbę, lecz o światło gwiazdy, które wskazywało mędrcom drogę do Betlejem. Poszli za nią, bo w ich przekonaniu wskazywała, że w Betlejem narodził się Król, i się nie zawiedli.
Prawda pociąga człowieka do jej nieustannego poszukiwania i poznawania, nawet wówczas gdy tego nie jest do końca świadomy. Św. Jan Paweł II napisał: „Pragnienie prawdy jest tak głęboko zakorzenione w sercu człowieka, że gdyby musiał się go wyrzec, prowadziłoby to kryzysu egzystencjalnego. Wystarczy przecież przyjrzeć się codziennemu życiu, by dostrzec, że każdy z nas zadaje sobie nieustannie pewne fundamentalne pytania, a zarazem nosi w sercu przynajmniej zarys odpowiedzi na nie”.
Pragnienie prawdy w sercu człowieka zaszczepił Bóg po grzechu pierworodnym. W ten sposób postanowił ratować człowieka, zwracając ku sobie jego serce, tak aby mógł Go poznać, pokochać i w ten sposób dotrzeć do pełnej prawdy również o sobie. To poszukiwanie prawdy, Bóg nam ułatwił z chwilą kiedy posłał swojego Syna na ziemię. Uczynił to w sposób, który nas po dziś dzień zadziwia. Będąc wielkim, stał się mały. Przyjął ludzkie ciało i objawił się jako maleńkie, bezbronne Dziecię. Przyszedł na świat w całkowitym ubóstwie, w szopie, między zwierzętami. Aż trudno sobie wyobrazić te wielką pokorę z jaka Bóg przychodzi do człowieka, aby mu objawić prawdę o sobie. Właśnie dlatego Boże Narodzenie jest najwymowniejszą odpowiedzią jaką Bóg daje człowiekowi poszukującemu prawdy.
I choć Bóg jest tak pokorny, spotyka się z zamkniętym ludzkim sercem, które Go odrzuca i nie przyjmuje. Tak było w Jerozolimie. Gdy mędrcy przybyli do tego świętego miasta, ówczesnego centrum religijnego, aby dopytać „gdzie jest nowo narodzony Król”, Herod wraz ze swoim otoczeniem przeraził się. Jego serce napełniło się smutkiem, lękiem i grozą, by następnie dokonać rzezi niewiniątek w Betlejem. Nie chciał przyjąć, że w Betlejem narodził się Syn Boży, a w Nim że objawił się sam Bóg. „Zdarza się też, że człowiek ucieka wręcz przed prawdą, gdy tylko dostrzeże ją w oddali, gdyż lęka się jej konsekwencji - zauważył kiedyś św. Jan Paweł II. Nawet wówczas jednak, gdy jej unika, prawda wywiera wpływ na jego życie. Człowiek nie może przecież oprzeć swego życia na czymś nieokreślonym, na niepewności, na kłamstwie, gdyż takie życie byłoby nieustannie nękane przez lęk i niepokój”.
Gdy serce ludzkie zamyka się na prawdę, rodzi się w nim pustka, którą zapełnia egoizm i przemoc, zakłamanie i fałsz, pogarda dla innych. Doświadczamy tego niema każdego dnia w świecie, w naszym społeczeństwie, a nawet w naszych rodzinach. Wciąż słyszymy o różnych wojnach, jak choćby tej w Ukrainie, o ich okrucieństwach i niezliczonych dramatach ludzkich. Bulwersują nas wszelkie zło jakie dzieją się w naszym społeczeństwie: przemoc, korupcja, przestępstwa, kradzieże, dramaty rodzinne, podziały, krzywda dzieci…. Jeszcze bardziej, gdy pochodzi od instytucji, które powinny bronić dzieci i ich dobrego wychowania. Mam tu na myśli choćby próby pseudo-wychowania seksualnego, które ministerstwo edukacji chce wprowadzić dla małych dzieci ze szkoły podstawowej, czy systemowe ograniczanie dostępu do wiary i praktyk religijnych jak rekolekcje, spowiedź, ograniczanie dostępu do religii, eliminowanie i wyśmiewanie wiara. Jednym słowem, likwidowanie lub ograniczanie tego co zapewnia formację do sumienności i odpowiedzialności, do poszanowania drugiego człowieka i jego wartości. Pytamy więc dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest tylko jedna, a podkreślił ja papież: wypływa to z negowania prawdy i z jej odrzucania.
Trzeba więc nieustannie powracać do prawdy objawionej w Betlejem. Jest to największa prawda, którą pragnęli poznać mędrcy ze Wschodu i która stała się naszym udziałem. Właśnie dlatego historia narodzonego w Betlejem Jezusa dotyka nas, porusza i zaprasza do wyruszenia w drogę jak mędrcy w poszukiwaniu tego, co Jezus chce nam dzisiaj objawić. Herodowe uciekanie przed prawdą jest zdradą siebie samego, swojego powołania do zbawienia oraz zdradą Boga, który robi wszystko, aby nas ratować. Nie można uciekać przed Bogiem. Ku Bogu jest skierowane nasze ludzkie życie i z Nim wcześniej czy później każdy z nas się spotka. Po narodzeniu Jezusa w Betlejem nie może już powiedzieć, że Boga nie ma. Nie może też postępować jakby Boga nie było.
Tę prawdę trzeba przyjąć, bo ona daje nam wolność i wyzwala w nas autentyczną radość. Jest jak drogocenny skarb, który nabyliśmy. Ona wnosi w nasze serce pokój, poczucie wartości. Ona sprawia, że wszystko cokolwiek czynimy, czynimy odpowiedzialnie, uczciwie i dla dobra wspólnego. Ona wyzwala w sercu pragnienie, aby funkcje i zadania były nie tyle wykonywaniem władzy lecz prawdziwą służbą z miłości do innych. Ona daje wewnętrzne światło, aby nasze wyborów i decyzje były mądre i podyktowane większym dobrem. Pozwólmy więc, aby prawda w nas zamieszkała, aby Bóg w nas zamieszkał.
Dzisiejsza Ewangelia pozostawia nam jeszcze jedno ważne wskazanie. Usłyszeliśmy w niej, że mędrcy, gdy w Betlejem znaleźli Dziecię z Matką Jego, padli na twarz i oddali Mu pokłon, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę, a potem inną drogą udali się z powrotem do swego kraju (por. Mt 2,11-12).
Owa inna droga, którą mędrcy wrócili do swojego kraju oznacza przemianę człowieka, która dokonuje się w spotkaniu z Jezusem. Mędrcy do Jezusa w Betlejem przybyli drogą rozumu, a wracają do swojego kraju drogą wiary. Wyruszyli jako poszukujący, a wrócili z wiarą w sercu. Wyruszyli w drogę jako poganie, a wrócili jako wierzący. Oni dzisiaj stają się naszymi przewodnikami w wierze i oni mówią do nas, abyśmy się nie lękali się zawierzyć Jezusowi Chrystusowi. Droga Boża ma perspektywę nie lęku i przerażenia, lecz zaufania i miłości. Jest drogą Ewangelii. Oni nam mówią, że każdy kto wyrusza do Betlejem z pragnieniem spotkania Jezusa, wraca odmieniony, staje się żywą Ewangelią, staje się świadkiem, który dzieli się tą Ewangelią z innymi. Za przykładem mędrców, bądźmy więc świadkami prawdy objawionej w Betlejem w naszych domach, szkołach, miejscach pracy, a nawet na ulicach naszego miasta. Niech Boże Dziecię nam w tym błogosławi. Amen.
Archidiecezja Gdańska