Nie bójcie się Jezusa!
„Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, dziś narodził się nam Zbawiciel, którym jest Jezus Chrystus” (Łk 2,10-11).
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Te słowa z aklamacji przed Ewangelią wprowadzają nas w wielkie święta Bożego Narodzenia. Ewangelista Łukasz pisze, że „Narodził się nam Zbawiciel, którym jest Jezus Chrystus”. To niezwykłe, że w Jezusie Chrystusie narodzonym w Betlejem sam Bóg przyszedł do nas. Okazał niepojętą pokorę, zrezygnował z Boskiej wielkości, aby stać się jednym z nas i rozmawiać z nami naszym językiem, aby mówić nam o Swojej wielkiej do nas miłości. O tej prawdzie mówi św. Paweł w Liście do Hebrajczyków: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków,a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1-2).
Narodzenie Jezusa wpisało się na stałe w historię człowieka i nieustannie kształtuje nasze życie, nasze relacje międzyludzkie i nasze odniesienie do Boga. Boże Narodzenie jest więc częścią naszego życia i nie można go negować, ignorować, czy też traktować jakby go nie było, albo było bez znaczenia. W świetle tej prawdy smutne jest, że niestety coraz częściej pojawiają się pseudo mędrcy tego świata, którzy nie tylko pomniejszają znaczenie narodzenia Jezusa, lecz robią wszystko, aby go wyrugować z naszej codzienności. Przeciwstawiają się publicznemu manifestowaniu znaków Bożonarodzeniowych, organizowaniu jasełek w szkołach, przeinaczają jego sens, zastępują je symbolami świeckimi, które nic nie znaczą i nic nie wnoszą w ludzkie życie.
Jako chrześcijanie musimy sami wierzyć w Boże Narodzenie i innym tę wiarę przekazywać. Ważne jest, aby to czynić w naszych rodzinach, które są pierwszą szkołą wiary. To w duchu tej wiary dzisiaj nasze serca i nasze myśli biegną do Betlejem, bo tam w małym Dziecięciu oczekuje nas sam Bóg.
Aby Go odnaleźć i usłyszeć, wsłuchajmy się jeszcze raz w Łukaszowy opis narodzenia Jezusa. Ono jest niepowtarzalne jak niepowtarzalne jest nasze życie. Właśnie dlatego Ewangelista osadza je w tak bardzo konkretnym kontekście społeczno-historycznym. Przywołuje najpierw rządy Augusta, rzymskiego cezara, którego imperium rozciągało się na ziemię palestyńską. Oktawian August, bo tak brzmiało pełne jego imię, dochodzi do władzy, po zabójstwie swojego poprzednika, w roku 31 p.n.e. i panuje do roku 14 po narodzeniu Chrystusa. To od niego bierze się słynne Pax Romana - Pokój Rzymski w całym imperium. O Auguście mówiono, że jest „bogiem” i „zbawcą”, który zaprowadził pokój. Nie jest to jednak pokój oparty na miłości, lecz na silnych rządach i całkowitej kontroli, na przemocy i zniewoleniu ludzi oraz na przymusowych podatkach. Jest to pokój oparty nie na wolności, wzajemnym szacunku, na prawach i zasadach, które dzisiaj nazwalibyśmy demokratycznymi, lecz na lęku, strachu i niewolniczym poddaństwie. Najmniejszy nawet przejaw niesubordynacji, był bezwzględnie tłumiony i likwidowany. Zresztą doświadczy tego sam Jezus, kiedy zostanie skazany na śmierć za głoszenie miłości, równości i wolności.
Również rozporządzany przez Augusta spis ludności służył jedynie bezpieczeństwu imperium, siłowemu zachowaniu pokoju i opodatkowaniu wszystkich na rzecz imperium. Za zbieranie podatków odpowiedzialny był wspomniany w Ewangelii właśnie wielkorządca Syrii – Kwiryniusz. Zbierał je również Herod, wykorzystując prostych i biednych lud. Niejednokrotnie z tego powodu w Palestynie dochodziło do buntu, który jednak był tłumiony bezwzględnie i krwawo.
To w tak trudnych okolicznościach, każdy, kto podlegał spisowi, udawał się „do swego miasta”, aby się dać zapisać. „Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk 2,4-5). Betlejem było miastem, w którym Dawid z woli samego Boga został namaszczony na króla. Dał on początek nowemu królestwu, które w pełni zrealizuje Jezus Chrystus. Czytamy o tym w księdze proroka Micheasza, który już siedem wieków przed narodzeniem Jezusa, napisał: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie dla mnie ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1).
W Betlejem, małej wiosce, w niewiele znaczącej prowincji imperium, narodził się Bóg - Człowiek. To On jest nowym Dawidem, którego nazwano „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki” (Iz 9,5-6). Jezus jest prawdziwym Synem Bożym i Zbawicielem, którego narodziny zapoczątkowują czas Bożego pokoju. I jak trafnie zauważa św. Ambroży, świat w którym narodził się Jezus nie jest „własnością Augusta, lecz Pana. Pana jest ziemia”.
Cały więc kontekst narodzenia Jezusa w Betlejem opisany w Ewangelii św. Łukasza pomaga nam zrozumieć jak wspaniały jest Bóg i jak wielki jest Bóg. Potrafi posługiwać się różnymi okolicznościami i osobami nawet sobie mało przyjaznymi, aby realizować swoje wielkie plany. Tak było w Betlejem. Przez działanie cezara Augusta spełnia starotestamentowe przepowiednie proroków o narodzeniu Jezusa. Przez niego dochodzi do głosu wielkie Boże dzieło odwrócenia porządku. Pax Romana zmienia się w Pax Christi – pokój Rzymski zostaje zastąpiony Pokojem Chrystusa. W miejsce przemocy wstępuje moc miłości, bezprawie i zniewolenie zostaje zastąpione wolnością i braterstwem, zaś wyzysk ustępuje miejsca dobroci, hojności i ofiarności.
Narodziny Jezusa są więc prawdziwie „dobrą nowiną”. Owo odwrócenie porządku świata dokonuje się również przez sposób, w jaki się rodzi Zbawiciel. „Gdy nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Ten szczegół pokazuje wielką pokorę Boga, którą słusznie podkreśla papież Benedykt XVI w jednej ze swoich homilii: „Bóg jest tak potężny, że może stać się słaby i wyjść nam naprzeciw jako bezbronne dziecko, abyśmy Go pokochali. Bóg jest tak dobry, że zrezygnował ze swej Boskiej świetności; zszedł do stajenki, abyśmy mogli Go odnaleźć i by ten sposób Jego dobroć dotknęła również nas, udzieliła się nam i dalej przez nas się rozchodziła”(24.XII.2005).
Ta prostota narodzenia Jezusa jest sama w sobie wielkością i prawdziwym światłem dla nas. Dlatego prorok Izajasz, w dzisiejszym pierwszym czytaniu mówi: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką: nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło /…/ Albowiem Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany” (Iz 9,5-6).
Światło jakim jest Boże Dziecię jest darem dla każdego z nas. Właśnie dlatego, jak przypomina papież Benedykt XVI, w nawiązaniu do słów proroka Izajasza, „Światło betlejemskie nigdy nie zgasło. W ciągu tych wszystkich stuleci docierało do ludzi, zewsząd ich oświetlając. Gdzie rodziła się wiara w to Dzieciątko, tam też rozkwitła miłość – dobroć dla innych, czuła troska o słabych i cierpiących, łaska przebaczenia. Strumień światła, miłości i prawdy wychodzi z Betlejem i biegnie przez stulecia”(24.XII.2025).
Tę betlejemską Światłość w dzisiejszym drugim czytaniu, zaczerpniętym z Listu do Tytusa, św. Paweł nazywa łaską niosąca nam zbawienie. W Jezusie Chrystusie – mówi Apostoł Narodów - „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy, wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa” (Tym 2,11-13).
Taki jest prawdziwy sens Bożego Narodzenia. Objawia się w przesłaniu, że nadszedł dzień wyzwolenia spod panowania ciemności, z niewoli grzechu i fałszywych władców, z uciemiężenia subiektywnymi prawami i złudnymi ideologiami. Syn Boży przyszedł, aby nas poprowadzić drogą dobra, wstrzemięźliwości i sprawiedliwości, aby nas wpierać w odrzucaniu ponętnego i iluzorycznego zła, jakie nieustannie jawi się przed nami. W narodzonym Jezusie człowiek staje się wolny wolnością Boga.
Pozwólmy więc, aby ta światłość Bożego Narodzenia przeniknęła do naszych serc i rozpaliła w nich płomyk Bożej dobroci i miłości. Brońmy w sobie tego płomienia i nie pozwólmy, aby go zagasiły zawieruchy naszych czasów. Zanieśmy go innym, bo Jezus pragnie narodzić się w sercu każdego człowieka. Amen.
Archidiecezja Gdańska