Księże Infułacie!
Księże kanoniku Tadeuszu, proboszczu parafii Świętej Rodziny wraz z księżmi wikariuszami Jackiem i Piotrem!
Księża Goście z dekanatu Gdańsk Dolne Miasto wraz ze swym dziekanem księdzem kanonikiem Stanisławem Lindą!
Siostry Zakonne i wspólnoty życia konsekrowanego!
Ludzie Morza i Pomorza, uczestnicy tradycyjnych Dni Morza!
Strażnicy polskiego morza, obchodzący dziś święto Marynarki Wojennej!
Umiłowana młodzieży szkolna, która rozpoczynasz czas oczekiwanych wakacji. Dla wielu z was wakacji szczególnych – spotkania w radości wiary z Ojcem Świętym Franciszkiem,
z waszymi rówieśnikami z wielu krajów świata podczas Światowych Dni Młodzieży!
Bracia i Siostry, wspólnoto parafii, której patronuje Święta Rodzina z Nazaretu!
Drodzy Rodacy, którzy dzięki Telewizji Polonia uczestniczycie
w duchowy sposób w naszym zgromadzeniu eucharystycznym, jednoczącym nas z Chrystusem, który czyni nas uczestnikami swojego Ciała i swojej Krwi!
- Morze związane z polskim losem
Dziś pierwsza niedziela kalendarzowego lata. Dla młodzieży – pierwsza niedziela wakacji. A jednym z wakacyjnych magnesów jest morze. Przyciąga ku sobie, z najdalszych stron. Nie tylko chłodzi, nie tylko daje wytchnienie, także zaciekawia swoją odmiennością, swoim bezkresem. Jakże pięknie mówił o mowie morza, o mistyce morza, o jego bezkresnej przestrzeni św. Jan Paweł II 11 czerwca 1987 roku na Skwerze Kościuszki w Gdyni. O morzu, które „mówi człowiekowi o potrzebie szukania się nawzajem. O potrzebie spotkania i współpracy. O potrzebie solidarności. Międzyludzkiej i międzynarodowej”.
Obchodzimy w tych dniach tradycyjne Dni Morza – naszego Morza Bałtyckiego. Związanego z polskim losem, z naszym być albo nie być – od zarania ojczystych dziejów. Ileż polskich pokoleń, iluż władców ojczyzny, wodzów, mężów stanu, polityków, trudziło się, aby Morze Batyckie związać
z Rzeczpospolitą w jeden organizm. Dobre myśli o polskim morzu wszczepić w świadomość pokoleń.
Podczas Dni Morza wracamy wspomnieniami do tych motywów, często o wymiarze symboli, które ukazują relację miedzy polską ojczyzną a morzem. Jeden z nich to platynowy pierścień rzucony w morską toń w Pucku zimą 1920 roku przez gen. Józefa Hallera – znak zaślubin z morzem odrodzonej po zbrodni rozbiorów ojczyzny. Kolejny – Gdynia. Nowoczesny port i miasto wzniesione na nadmorskich piaskach. Wielkie dzieło II Rzeczypospolitej. Także czas oddzielonego po I wojnie światowej od pnia Ojczyzny Gdańska, w którym polskość była marginalizowana, a potem brutalnie rugowana.
Czas Westerplatte, obrony Poczty Polskiej, Stutthofu, męczeństwa za wiarę i ojczyznę trzech błogosławionych kapłanów gdańskich, księży Góreckiego, Komorowskiego, Rogaczewskiego. Także czas powojennego Gdańska. Stoczni, portów, wielkiego miasta podniesionego z ruin. Wraz z nim – duchowego wzrostu jego mieszkańców, ich niezgody na fałsz i obłudę narzuconego Ojczyźnie politycznego i ideologicznego komunistycznego systemu. Zamanifestowanej ofiarą Grudnia 70, porywem wichru Solidarności, który utorował drogę ku wolności.
To motywy pomorskiej pamięci. Powracające podczas obchodów Dni Morza. Umacniających więzi ludzi Pomorza Gdańskiego z ich morzem i z tymi, którzy morzu i ojczyźnie służą. Będziemy o nich pamiętać w modlitwie dzisiejszej Mszy świętej.
- Święto Marynarki Wojennej
Dziś jeszcze jedno morskie święto. Marynarki Wojennej. Czas refleksji i wdzięczności dla tych, którzy na morzu chronią naszą Niepodległość. Znamy dobrze karty wojennej chwały polskich marynarzy. We wrześniu 1939, i potem – na tylu morzach
i oceanach, w służbie wolności narodów, i zwyciężonej ale niepokonanej Rzeczypospolitej. Mają swego orędownika w niebie. Błogosławionego księdza komandora podporucznika Władysława Miegonia, który z dalekiej sandomierskiej ziemi poszedł na kapelańską posługę Marynarce Wojennej – w Pucku, w Gdyni. Służbę wierną do końca – do godziny śmierci w obozie w Dachau.
Dziś naszej Marynarce Wojennej potrzeba zdwojonego hartu ducha. Wobec zagrożeń, także zdarzających się prowokacji. Wobec nowych wyzwań, także tych związanych z naszym uczestnictwem w sojuszu obronnym. Stawia on przed nami wysokie wymagania, nie tylko specjalistyczne, także te wymagające siły charakterów, zewnętrznej i duchowej dyscypliny. To dobrze, że Wojsku Polskiemu, że Marynarce Wojennej, towarzyszy wreszcie klimat szacunku. Nie tego zdawkowego, okazjonalnego, powiedzieć można – festynowego, ale tego prawdziwego. Idą za nim konkretne decyzje, wychodzące naprzeciw palącym potrzebom i oczekiwaniom. Jako dawny Biskup Polowy Wojska Polskiego, wiem jak to się pozytywnie przekłada na etos służby. Niechaj tak będzie, niechaj to się pogłębia. Marynarska warta na morzu Niepodległej ojczyzny niech trwa, otoczona szacunkiem, uznaniem, także naszą modlitwą, której polskim marynarzom nie szczędźmy.
III. Wspólnotowe świadectwo o świętości Boga
Umiłowani!
Słowa ku ludziom morza i marynarzom kieruję z gdańskich Stogów, z kościoła Świętej Rodziny, świątyni waszej parafii, która związana jest z Morzem Bałtyckim – z Zatoką Gdańską. A Stogi to odwieczny gdański kurort. Wypoczywali tu i polowali patrycjusze gdańscy w czasach największej świetności miasta
w XVI i XVII wieku. Na przełomie XIX i XX Stogi stały się popularnym gdańskim letniskiem, tłumnie w lecie odwiedzanym. W epoce Wolnego Miasta Gdańska amatorzy wypoczynku
i kąpieli przyjeżdżali tutaj popularnym tramwajem – „czwórka”, pomalowanym w biało-zielone pasy.
Plaża w Stogach nie straciła do dziś swej popularności, choć w jej sąsiedztwie, na miejscu dawnej osady, wyrosły bloki tej dzielnicy powojennego Gdańska, obejmującej Stogi, Przeróbkę, Krakowiec i Górkę Zachodnią. Wasza parafia jest jedną z najstarszych parafii erygowanych w powojennym Gdańsku. Utworzona została
w 1948 roku, decyzją. ks. Andrzeja Wronki, pierwszego po II wojnie światowej administratora apostolskiego diecezji gdańskiej, usuniętego z Gdańska w 1951 roku przez władze komunistycznego, organizatora polskich struktur kościelnych.
Wasza parafia nie posiadała wtedy własnego kościoła. Korzystała z kaplicy kościoła Najświętszego Imienia Maryi w sąsiednim Krakowcu. Długa była droga budowy waszej świątyni, poświęconej w 1985 roku przez mego poprzednika, śp. abpa Tadeusza Gocłowskiego. Dziś Domu Boga Żywego i centrum czynów ewangelicznych, miejsca w którym głosi się zbawczą naukę Chrystusa i prowadzi wiernych drogami zbawienia.
Także dziś, w kolejną niedzielę, zebraliście się Bracia i Siostry, na celebrację dnia Pańskiego i Eucharystii. Wasza obecność to świadectwo przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła. Waszej wierności – Chrystusowi i Kościołowi.
W niedzielę, w dzień łaski naszego Pana, winniśmy powstrzymać się od pracy. Jego godziny powinniśmy poświęcić modlitwie, rodzinie, lekturze, zasłużonemu po dniach pracy odpoczynkowi. Trzeba o tym mówić, trzeba o tym przypominać, trzeba się tego domagać, bo prawo do świętowania niedzieli – wiemy o tym – jest dziś nagminnie łamane.
- Wiara stanowi warunek zbawienia
Umiłowani!
Czytania dzisiejszego dnia poruszają istotne zagadnienia. Stawiają pytania o wymiar wolności w rozumieniu uczniów Jezusa – mówi o tym fragment Listu św. Pawła Apostoła do Galatów. A
z Łukaszowej Ewangelii dowiadujemy się czego Jezus oczekuje, jakie warunki stawia każdemu z tych, którzy pragną pójść za Nim.
Pawłowy List motywowany był wydarzeniami, jakie miały miejsce w Kościołach Galacji. Do tamtejszych gmin chrześcijańskich poczęli zgłaszać się ludzie, którzy pragnęli zostać chrześcijanami, nie porzucając judaizmu. Uważali, że do zbawienia nie wystarczy wiara w Chrystusa Ukrzyżowanego. Trzeba jeszcze przestrzegać niektórych norm judaistycznego prawa.
Fragment Pawłowego listu mówi o wolności, którą Chrystus obdarza tych, którzy przez wiarę jednoczą się z Nim. Bowiem to wiara stanowi warunek zbawienia. Jest także fundamentem wolności. A co jest istotą ofiarowanej przez Chrystusa wolności?
Nie jest nią niekontrolowana duchowa samowola, ani przywilej dryfowania i wybierania, takich rozwiązań, które są wygodne dla naszego ego.
Nie jest nią płaskie: „Róbta, co chceta” – tak bezrefleksyjnie forsowane, a jeśli się mu bliżej przyjrzeć – niebezpieczne
w wymiarze życia społecznego i indywidualnego.
Nie jest nią wolność, która polega, na tym, że – jak mówi św. Paweł – „jeden drugiego kąsa i pożera”. W czasach, które wielu
z nas pamięta, nosiła ten termin „walka klas”. Usprawiedliwiała wszelką nieprawość, choćby tą związaną z likwidacją polskiego ziemiaństwa, wyrzucanego brutalnie z wielowiekowych siedzib, pozbawianego w trybie nagłym własności. Dziś w naszym życiu społecznym i wspólnotowym także nie brakuje mistrzów „kąsania i pożerania”. Szczególnie wśród tych, którzy zeszli z pierwszej linii.
Chrystusowa wolność nacechowana jest barwą miłości: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Różne są oblicza tego miłowania. Bezpośrednie. Obecne także w ewangelicznej posłudze waszej parafialnej wspólnoty wobec ubogich, słabych, marginalizowanych, do której tak wytrwale zachęca Ojciec Święty Franciszek. Także te, których wyrazem jest okazywany bliźnim szacunek, grzeczność, umiejętność obdarowania dobrym słowem.
Ta miłość ma także wymiar społeczny, związany z losem narodu. Choćby obrona Westerplatte we wrześniu 39 roku była znakiem miłowania wolności narodu i państwa. W poetyckiej wizji szybko zmierzonego Bożą miarą i nagrodzonego: „Prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte”.
Do tak ujmowanej wolności wyswobodził nas Chrystus – darem Miłości ukrzyżowanej na drzewie Krzyża i Zmartwychwstałej.
A my, jeśli wypełniamy przykazanie miłości Boga i bliźniego, jesteśmy ludźmi wolnymi – prawdziwie wolnymi.
- „Pójdę z Tobą, dokądkolwiek się udasz!”
Umiłowani!
Czytana dziś Ewangelia relacjonuje wydarzenia, jakie miały miejsce podczas wędrówki Jezusa z uczniami do Jerozolimy. Wiodła przez Samarię, krainę nieprzychylną mieszkańcom Jerozolimy. Na wiadomość, że właśnie tam zmierzają wędrowcy, samarytanie odmówili tradycyjnej gościny. Jej forma musiała być wyjątkowo szorstka i nieprzyjazna skoro dwaj towarzysze Jezusowej drogi, apostołowie Jakub i Jan, zwrócili się do swego Mistrza z pytaniem: „Panie czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich” (Łk 9, 54).
Jezus zabronił im tego. Bo to nie jest logika Jezusowa: odpłacać złem za wyrządzone zło, stosować zasadę: oko za oko, ząb za ząb. On przebacza, wyciąga dłoń do tych, którzy źle czynią. Przed swą śmiercią na drzewie krzyża zwraca się do Przedwiecznego Ojca, wypowiada znamienne słowa: „Przebacz im Ojcze bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23, 34). Pamiętamy, jak wielkie wrażenie wywarł gest jednego z Jezusowych uczniów naszej epoki, św. Jana Pawła II, który wszedł do celi swego niedoszłego zabójcy, Ali Agcy, wyciągnął ku niemu dłoń, objął go, przebaczył.
Ci, którzy chcą iść za Jezusem konsekwentnie, radykalnie, bez jakiegokolwiek światłocienia, muszą się w Jego szkole uczyć, tego, co Zbigniew Herbert, ujął w znanej poetyckiej frazie: „najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win” (wiersz 17 IX).
Na drodze ku Jeruzalem – podjętej wtedy, kiedy „dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata”, Zbawiciel spotyka trzech mężczyzn. Pierwszy z nich w porywie emocjonalnego entuzjazmu deklaruje: „Pójdę z Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus nie raduje się tą deklaracją. Nie zaprasza spotkanego do włączenia się do grona towarzyszy swej wędrówki. Czyni co innego. Ukazuje trud swej drogi, swoją samotność. Wie, że niebawem zostanie na śmierć skazany, wzgardzony, zdradzony, opuszczony, także przez swoich. Przeciwstawia swój los i bezdomność ptakom powietrznym, które „mają swoje gniazda”, lisom, które „mają nory”. Zda się mówić, że wybór drogi z Nim to często trud, heroizm, wzgarda, męczeństwo. Potwierdza to martyrologium Kościoła, które nie ustaje. Trwa. Także teraz, w XXI wieku. Choćby na Bliskim Wschodzie.
Kolejni dwaj spotkani w drodze nie są przygotowani, aby pójść za Jezusem. Są przywiązani do więzi rodzinnych, do kulturowych
i społecznych uwarunkowań. Wydaje się słusznych i zrozumiałych. Bo jakże nie pogrzebać zmarłego ojca? Jakże przed rozpoczęciem nowego etapu życia nie pożegnać się z najbliższymi, nie pozamykać bieżących spraw?
Ewangelia Łukaszowa eksponuje radykalne, wyostrzone przykłady. Jezus eksponuje je, aby uświadomić, tym którzy Go słuchają, że decyzja pójścia za Nim, pozytywna odpowiedź na Jego słowa: „Pójdź za Mną” wymaga także świadomej rezygnacji z dobra.
Mogliby na temat wypowiedzieć się choćby tegoroczni gdańscy neoprezbiterzy, którzy decydując się na kapłańską drogę, musieli zrezygnować z różnych elementów dobra: choćby z życia rodzinnego, choćby z atrakcyjnych „cywilnych” studiów... Bowiem wybór, wolny, świadomy, odpowiedzialny wymaga pełnego zjednoczenia się z drogą Bożego pługa, bez oglądania się do tyłu, bez jarzma doraźnych obciążeń i hamulców.
Umiłowani!
Stajemy dziś wobec Jezusowych wymogów, wobec ewangelicznych wyzwań, może jeszcze w pełni niegotowi do ich podjęcia, może jeszcze ręką niepewną, czasem pokaleczoną przez ciernie żywota, trzymając ten Boży pług, rozcinający glebę przyszłości.
Te Chrystusowa wymogi, stawiane, nam jego uczniom
i wyznawcom, nie ustają! Duc in Altum – Wypłyń na głębie – mówi do nas Jezus. Jakże wyraziście rozbrzmiewa to Chrystusowe wezwanie tu, w waszej parafialnej świątyni, niedaleko morskiego brzegu.
Wypływajcie na Chrystusowe głębie. Swoim życiem, godnym uczniów Chrystusa. Aktywnością w życiu parafialnej wspólnoty,
z którą idziecie drogami żywota ku zbawieniu, ku spotkaniu
z Chrystusem, jedynym światłem, które nie zna zmierzchu. Także swoją katolicką postawą wobec wyzwań i trudów czasu – wierną Chrystusowi i Jego Ewangelii, drodze polskich pokoleń, także kaszubskich, tutejszych, które nad morskim brzegiem powtarzają swe credo: „Më trzimómë z Bògá” (My trzymamy z Bogiem). Wczoraj, dziś, na wieki wieków.
Ojciec Święty Franciszek otworzył przed nami – wielką wspólnotą Kościoła – zdroje Bożego miłosierdzia. Przekraczajcie, Bracia
i Siostry, prowadzące ku nim Bramy Miłosierdzia – otrzymacie łaskę przebaczenia grzechów i duchowe umocnienie. Tak potrzebne w codziennym dniu, także w porze urlopów, wakacji, podróży.
To będzie niezwykłe polskie lato. Światowe Dni Młodzieży, pielgrzymka Ojca Świętego Franciszka – trzeciego Namiestnika Chrystusowego przybywającego do naszej ojczyzny. I to w roku szczególnym, 1050 rocznicy związania się polskich pokoleń przez chrzest z Krzyżem Chrystusa, nieusuwalnym znakiem polskiej tożsamości.
Przyniesie nam Ojciec święty pocałunek pokoju, przesłanie nadziei, apostolskie błogosławieństwo na dalszą, polską drogę
z Chrystusem, z Jego Matką – Gwiazdą Morza.
A ja, wasz Biskup, przekazuje wam słowa wdzięczności i uznania za obfity i różnorodny plon dobra – dzieło waszej parafialnej wspólnoty. Wpatrzonej w Nazaretańską Rodzinę Maryi, Józefa, Jezusa – Świętą Rodzinę, która patronuje waszej parafii, także drodze zamieszkujących ją rodzin, w których wiara trwa i Polska trwa.
Słowa takie kieruję też do ludzi morza i Pomorza – w czasie tradycyjnych Dni Morza. Także do marynarzy, którzy trwają
w wiernej służbie Rzeczypospolitej i jej bezpieczeństwu. Duc in altum – wypływajcie na głębię.
W znaku Chrystusa. W znaku łamanego Chleba, w misterium Eucharystii, które za chwile nastąpi. Idźmy radośnie na spotkanie Pana. Amen.
Archidiecezja Gdańska