Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie
Ps 1,6
Wasze Ekscelencje!
Bracia Kapłani, Alumni Gdańskiego Seminarium, Siostry zakonne!
Pani Konsul Republiki Francuskiej oraz Konsulowie Generalni i Honorowi!
Reprezentanci bratnich Kościołów i Wspólnot religijnych!
Przedstawiciele władz Państwowych, Parlamentarnych, Wojewódzkich i Samorządowych!
Rektorzy Uczelni Trójmiasta!
Przedstawiciele Służb Mundurowych!
Czcigodne Poczty sztandarowe!
Umiłowani Bracia i Siostry!
W jesienny wieczór przyszliśmy do katedry oliwskiej na modlitwę. Wezwała nas na to spotkanie wiadomość o wstrząsającej tragedii, jaka zdarzyła się przed kilku dniami, w ubiegły piątek, w Paryżu. Okrutna seria terrorystycznych zamachów. Stolica Francji została zbroczona krwią niewinnych. Zastrzelonych zostało 129 osób, spędzających w różny sposób wieczorny, wolny od codziennych zajęć czas.
„Jak ludzkie serce może wymyślić i dokonać takich strasznych rzeczy, które wstrząsnęły nie tylko Francją, ale i całym światem” – pytał w niedzielę, po modlitwie Anioł Pański, Ojciec Święty Franciszek.
I. Wspólnota wielkich tajemnic
Powtarzamy to pytanie Namiestnika Chrystusowego, także tu, w Archikatedrze Gdańskiej, w godzinie naszego spotkania.
W geście braterstwa wyciągamy nasze dłonie do dotkniętego bólem narodu francuskiego. Do bliskich ofiar tego strasznego zamachu. Do wszystkich, których ten okrutny czyn skrzywdził. Do tych, którzy płaczą. Do tych, którzy ratują rannych. Także do tych na których spoczywa olbrzymie brzemię odpowiedzialności za podejmowanie działań i decyzji, które odsłonią przebieg zamachu, położą tamę złu i zbrodni.
Wobec Chrystusa, wobec Kościoła, pragniemy zaświadczyć o naszym bólu, o naszym współczuciu, naszej solidarności, z tymi wszystkimi, których dotknęło to straszne nieszczęście.
Ta modlitewna manifestacja braterstwa i wspólnoty z ofiarami zbrodniczego ataku wynika także z naszego przekonania o wspólnocie ludzkiego losu. Wspólnocie wielkich tajemnic: narodzin, życia, śmierci. Tajemnice te wpisane są w los każdego z nas. Są także znakiem Boga. Tego, który objawia swoje imię jako „Ja Jestem”. Tego, który „z jednego człowieka wywiódł cały rodzaj ludzki” (Dz 17, 26), a w drogę pokoleń zaszczepił „prawo ludzkiej solidarności i miłości”. A poprzez nie, pewność, że wszyscy ludzie są rzeczywiście braćmi.
Dotykające ludzi i wspólnoty tragedie są sprawdzeniem naszego braterstwa, empatii, prawości i czułości naszych serc. Doświadczaliśmy mocy i wartości tej wspólnoty, kiedy przyszliśmy do Archikatedry Oliwskiej w sobotni wieczór 10 kwietnia 2010 roku, na wiadomość o tragedii smoleńskiej. Także nie tak dawno, 23 lutego 2014 roku, kiedy zgromadziliśmy się na modlitwę solidarności z narodem ukraińskim w sytuacji zagrożenia jego wolności.
Takiej scalającej siły naszej wspólnoty doświadczmy także dziś, kiedy świat rozpamiętuje piątkową tragedię, analizuje jej okoliczności i przebieg. Także stawia pytania: dlaczego tak się stało, dlaczego tak się dzieje, dlaczego terroryzm, co i raz z taką bezwzględną ślepą siłą uderza, łamie harmonię życia, paraliżuje, budzi lęk i strach. Dlaczego co i raz ze ściśniętym sercem musimy patrzeć na triumf zła?
II. Boże drogowskazy życia
Umiłowani!
Szukamy na to odpowiedzi na drogach wiary. Ze scenerii tych tragicznych wydarzeń, z paryskich ulic zbryzganych krwią, z lokali i sal koncertowych, w których tak obfite żniwo zebrała nagła i niespodziewana śmierć, popatrzmy dalej, poza horyzont naszych dni.
Na Górę Synaj, tam gdzie Bóg zostawił Mojżeszowi znak swego Przymierza - tablice Dekalogu. Nakazy Boga! Drogowskazy życia. Jest pośród nich stanowczy nakaz: „Nie zabijaj!” Trzeba nam bezustannie pytać, jak to się dzieje, że człowiek odwraca się od Mojżeszowych tablic. Za nic ma wypisane na nich Prawa Boże. Nie przestrzega ich. Łamie. Odrzuca.
I znowu trzeba spojrzeć dalej, ku przedstawionemu w Biblii początkowi rodzaju ludzkiego. Przywołać słowa, jakie Bóg wypowiedział do pierwszych rodziców, Adama i Ewy, po spożyciu przez nich zakazanego owocu z rajskiego drzewa: „Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,51).
Te słowa znaczą, że człowiek sam będzie mógł stanowić o tym co jest dobre, a co złe. Że będzie mógł to czynić zgodnie z wolą i zamiarami Bożymi. Ale skoro taką wolnością został obdarzony, będzie to mógł czynić również wbrew Bogu, zaprzeczając Bożym prawom. Zaprzeczając Bogu, który jest Prawdą i Miłością.
To wbrew Bogu przelano na ulicach Paryża świętą, ludzką krew. Uczyniono przerażającą krzywdę świętości Boga, świętości życia, świętości i godności człowieka. To co tam się w piątkowy wieczór zdarzyło Ojciec Święty Franciszek nazwał „oburzającą obelgą dla godności ludzkiej”. Tym większą, że ci, którzy tej zbrodni dokonali, dla jej usprawiedliwienia przyzywali Imienia Boga. To szczególna nieprawość, to szczególne barbarzyństwo, to szczególne – przywołajmy jeszcze raz słowa Ojca Świętego – bluźnierstwo.
Nie ma bowiem Boga wojny czy Boga nienawiści. Jest Bóg pokoju. Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność (por. Wj 34, 5-6). Taka jest nasza wiara. Takie jest nasze przekonanie.Pokolenia chrześcijan idą drogą, jaką je prowadzi Chrystus. Syn Boży. Szczególny dar Bożej miłości.
„Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16-18). To Chrystus, który nie wzbraniał się przyjąć cierpienia i pogardy krzyża, prowadzi pokolenia ku źródłu Bożej miłości. To stamtąd wypływa ten mocny, obfity, nie dający się zatamować strumień dobra, który kształtuje ludzkie prawe sumienia i czyste serca. Płynie przez pokolenia, przez historię ludów i narodów, tworzy ład życia, kulturę i cywilizację.
Cywilizację i kulturę, z której nie wyrasta pogarda dla człowieka, nie rodzi się ślepy terroryzm. To ta cywilizacja i kultura, bywa atakowana przez ideologie, systemy, nihilistyczne utopie, ateistyczne wizje drogi człowieka. Także przez tą formę wypaczonego islamu, o którą się wspiera terrorystyczna działalność Państwa Islamskiego. Działalność wymierzona przeciw religii chrześcijańskiej, także szerzej: przeciw cywilizacji i kulturze Zachodu.
III. Dzwon na trwogę
Umiłowani!
Czy mamy świadomość, że religia chrześcijańska jest najbardziej zagrożoną i prześladowaną religią na świecie? Przypomniała o tym dobitnie zaprezentowana przedwczoraj w Katolickiej Agencji Informacyjnej „Czarna księga prześladowań chrześcijan w świecie”. Wstrząsająca kronika męczeństwa, przelanej krwi, dyskryminacji, prześladowań, zbrodniczych eksterminacji jakich chrześcijanie – katolicy, prawosławni, protestanci – doznają na Bliskim Wschodzie, w Afryce, w Azji. Jakże często milczy o niej świat. Jakże często schodzi z pierwszego planu agencyjnych newsów. A przecież to wielka spraw, wielki ból i nieszczęście. Nie tylko o wymiarze konfesyjnym, ale dotykającym całą ludzką wspólnotę.
Tragiczna sytuacja, kiedy w świecie, który jest wielkim darem Boga, w środowisku życia, rozwoju, wspólnego losu, tak wiele ludzkich serc tężeje chłodem, otwiera się ku ciemnym mocom wrogości, nienawiści, żądzy odwetu. Kiedy nie tylko poszczególni ludzie, ale całe wspólnoty odrzucają Boga, albo kreują jego wypaczoną wizje. Swoją drogę poczynają realizować wedle logiki egoizmu. Lekceważą, a często mają za nic niezmienne normy moralne. Poczynają traktować zło jako dobro, a dobro jako zło.
Obrazem tego jest ten paryski wieczór ubiegłego piątku. Tamta zbrodnia. Tamten nienawistny atak na życie ludzie. Na podstawy naszej cywilizacji. W tej godzinie smutku i żałoby, niechaj też towarzyszy nam pewność, że dramat zła, cierpienia, grzechu znajduje swoją przeciwwagę w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, by zwyciężyć zło. Bo przecież, jak nas naucza Kościół „Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg w nadmiarze swojej łaski, wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie” (KKK 312). A także nasze głębokie przekonanie, nieraz doświadczone i dostrzegane na ludzkich drogach, że wiara i modlitwa, to potężne siły, które mogą oddziaływać na historię i na serca ludzkie.
Takich wielkich impulsów modlitwy, także ducha przemiany, mądrości, refleksji potrzebuj dziś Europa, szerzej: cywilizacja euroatlantycka. Refleksji nad dotychczasowymi wektorami życia. Nad pojęciami, które zdominowały świadomość tak wielu jej mieszkańców: takimi jak tolerancja, nieograniczona wolność jednostki, odrzucenie tradycji, promocja wielokulturowości, rewolucja obyczajowa. Także nad tym, co tym zjawiskom towarzyszy: rugowaniu wartości religijnych z wychowania, edukacji, przestrzeni publicznej, lekceważenie wartości duchowych, przyzwoleniu dla moralnego zła, wyzbywaniu się poczucia odpowiedzialności za własne życie, przyzwalaniu na bierność, nijakość, bezwolne i bezrefleksyjne niesienie przez prąd doraźności. Refleksja niezwykle potrzebna, konieczna. Swoisty dzwon na trwogę.
W czytanej dziś Ewangelii zapłakał Jezus nad Jeruzalem, które nie rozpoznało czasu swego nawiedzenia przez Bożego Syna. Czy nie płacze dziś nad losem ludzi, wspólnot, narodów, które zagubiły się na swoich drogach, przestały rozpoznawać to, co „co służy pokojowi”, dobru, wartościom?
Potrzeba takiej refleksji nad palącym problemem uchodźców i imigrantów. Trzeba do niego podchodzić z otwartym sercem, z miłością, z miłosierdziem. Z motywowanym naszą postawą religijną Chrystusowym nakazem wspomagania tych, którzy znaleźli się w potrzebie. Ale także z głęboką rozwagą. Z niezbędnością podejmowania w tej mierze suwerennych decyzji. Rozeznaniem własnych możliwości i uwarunkowań. Uruchomieniem skutecznych mechanizmów, które zapobiegną przenikaniu terrorystów.
To wielkie wyzwanie dla Europy. Która musi być solidarna. Znaleźć w sobie siłę, aby przeciwstawić się złu, potrafić skutecznie, uderzyć w jego źródło, w mechanizmy funkcjonowania struktur, które niosą terror i śmierć.
Umiłowani!
To stąd, z Gdańska, przed laty, popłynęło wielkie twórcze przesłanie Solidarności. Tego wielkiego pokojowego ruchu, który wyłamał zęby krat i ideologicznego zniewolenia, otworzył drogę do wolności krajom Europy Środkowowschodniej.
Dziś kraje Europy potrzebują tchnienia nowej solidarności: odważnych czynów, prymatu prawdy, odbudowy nierozważnie roztrwonionych wartości swego historycznego dziedzictwa, skutecznego przeciwstawienia się moralnemu, ideologicznemu, systemowemu złu. Nowej wiosny europejskiego ducha. Postawy, o której mówi Mojżesz w czytanym dziś urywku Księgi Powtórzonego Prawa: „Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30, 19-20).
Dziś w ciszy naszych serc, módlmy się za tych, którzy tamtego tragicznego wieczoru w tak nagły, niespodziewane sposób, przekroczyli bramy wieczności. O światłość wiekuistą, o ich przylgnięcie do miłości Boga, o życie pośród społeczności zbawionych.
Módlmy się także za światło nadziei, za doświadczanie w naszym życiu pewności i skuteczności wiary i przyciągającej mocy Chrystusa. Niech na tej drodze wspomaga nas Maryja, ta która swoim sercem czystym uwierzyła, że „dla Boga ...nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Amen.
Archidiecezja Gdańska