Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.
Jeśli kto spożywa ten chleb będzie żył na wieki (J 6,51)
Bracia i Siostry!
Wyznawcy Chrystusa Obecnego!
Uczestnicy Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa!
Od Bazyliki Mariackiej, świątyni, w której murach tak mocno rozbrzmiewa chór przeszłych wieków, ruszyliśmy dziś procesją wiary ulicami królewskiego Gdańska. Na naszej drodze towarzyszyło nam hasło tegorocznego roku duszpasterskiego: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, umieszczone na pierwszej procesyjnej stacji.
Na drugiej odczytaliśmy deklarację: „Rzemiosło wierne Chrystusowi, Ewangelii i Maryi”, które przecież odnosi się do nas wszystkich.
Na trzeciej patrzyliśmy na wizerunki świętych i błogosławionych, na tych, którzy uczestniczą w życiu Trójcy Świętej, orędują za nami, torują drogę naszym modlitwom i prośbę.
Na czwartej adorujemy bursztynową monstrancję, to swoiste mieszkanie Chrystusa w Hostii utajonego, dar miłości, uwielbienia, czci, dla Tego „Któryjest, iKtóry był i Który przychodzi” (Ap 1, 4.8).
Naszą procesję wiary skończyliśmy tu, przed Bazyliką Świętej Brygidy. Świątynią, która jest miejscem niegasnącej modlitwy za naszą ojczyznę. Naszym gdańskim panteonem. Utrwalone zostały w nim znamienne wydarzenia polskiej historii i postaci wielkich Polaków. Duchownych i świeckich. Obrońców praw Boga i Narodu. Budzicieli ducha. Żołnierzy dróg ku Niepodległej.
Wielu z was przechodzi tym szlakiem każdego dnia. Przemierzają go turyści i goście naszego miasta. Dziś szlak ten przybrał niezwykły wymiar. Bowiem przemierzył go Ten, który umiłował nas do końca (por. J 13, 1) i pozostał pośród nas. Jezus Chrystus, Boży Syn. W sakramencie Eucharystii ofiaruje nam to samo Ciało, które zawisło na Krzyżu zbawienia, tą samą Krew, którą wtedy, w godzinie zbawczej Męki „przelał za wielu” (Mt 26, 28).
I. Bądźże pozdrowiona, Hostyjo żywa
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa! Wielkie święto katolickiej wspólnoty wiary. Tego dnia kierujemy ku Bogu słowa zachwytu, uwielbienia, wdzięczności. Bo to On obdarzył nas wielkim darem swej miłości. Posłał swego Syna, który stał się człowiekiem, „złożył samego siebie jako nieskalaną ofiarę” – jak mówi św. Paweł Apostoł w czytanym dziś Liście do Hebrajczyków. I pozostał z nami. Stał się „chlebem żywym, który zstąpił z nieba” ( J 6, 51).
Boże Ciało. Święto uwielbienia. Dzień publicznej manifestacji naszej wiary w Chrystusa Obecnego. Dzień spotkania z Bożym Synem, który „w majestacie swym niezmierny” , w znaku Przenajświętszej Hostii, wychodzi na ulice miast i wiejskie drogi. W procesyjnym orszaku idziemy za Nim my wszyscy, którzy przez chrzest i wiarę staliśmy się Jego uczniami.
Bądźże pozdrowiona, Hostyjo żywa/ W której Jezus Chrystus bóstwo ukrywa/ Witaj, Jezu, Synu Maryi/ Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostyi – niesie się nasza pieśń uwielbienia i zawierzenia.
Umiłowani!
Dziękujmy dziś sobie wzajem za obecność w procesyjnej wspólnocie. Za nasze „tak”, które dziś wyraźnie, głośno, jednoznacznie mówimy Chrystusowi i Kościołowi. Nasz czas potrzebuje takich wspólnotowych świadectw. Manifestowania naszej wiary. Ukazywania, że jesteśmy solą ziemi, niezbywalnym podmiotem polskiego dziś. Także upominania się o nasze prawa w ojczyźnie. Protestowania przeciw temu co w wymiarze publicznym, ustawodawczym, społecznym nas boli, co jest dla nas, chrześcijan, krzywdą. Co jest niezgodne z zasadami wiary. Z porządkiem moralnym wspartym o Boże prawa. Z tysiącletnią drogą polskiego narodu. Z jego chrześcijańską tożsamością.
Takim świadectwem naszej polskiej, chrześcijańskiej drogi jest ten dzień. Czas naszego duchowego przylgnięcia do Chrystusa, który stał się Chlebem. Mamy się Nim sycić. Mamy po Niego sięgać. Mamy Nim wspierać nasze życie, naszą drogę. „Panie dobry jak chleb bądź uwielbiony od swego Kościoła, bo Tyś do końca nas umiłował, do końca nas umiłował”.
II. „Tak” za przymierzem Rodziny i Kościoła
Umiłowani!
W ostatnią majową niedzielę ulicami ponad 140 polskich miast, także naszych, pomorskich, przeszły Marsze dla Życia i Rodziny. Towarzyszyło im hasło: „Rodzina-Wspólnota- Polska”. Wielka manifestacja. Gromkie „tak” wypowiedziane przez tysiące mieszkańców naszej Ojczyzny modelowi chrześcijańskiej rodziny. Bogiem silnej, tradycjom ojczystym wiernej. Wspólnocie miłości i wierności, „Kościołowi w miniaturze” harmonii duchowej, wyłącznemu i nierozerwalnemu związkowi mężczyzny i kobiety, który, jak to ujął św. Jan Paweł II w adhortacji posynodalmej „Familiaris consortio”, doświadcza rzeczywistego uczestnictwa w miłości samego Boga.
To było gromkie „tak” za przymierzem rodziny i Kościoła, istniejących wzajemnie dla siebie. Także za prawem do życia, które jest wielkim darem Boga. Marsze dla Życia i Rodziny nie miały tylko afirmatywnego charakteru. Były także alarmem na trwogę, apelem o opamiętanie się, o zejście z drogi, która prowadzi do nikąd. Protestem przeciw coraz mocniej dającemu o sobie znać nurtowi laicyzacji. Wrogim chrześcijaństwu ideologiom, które przenikają do naszej ojczyzny. Znajdują w niej protektorów i propagatorów. Oddziaływają na kształt ustawodawstwa. Na resortowe zarządzenia i dyrektywy. Na programy szkolne, promujące treści dewiacyjne, których nie sposób zaaprobować.
Był to także obywatelski protest przeciwko atakom na rodzinę, próbom manipulowania definicją rodziny. A rodzina to przecież podstawa życia społecznego, istotny czynnik narodotwórczy. To w nią wymierzona jest przewrotna ideologia genderyzmu. To z ducha tej ideologii wyrosła tzw. konwencja przemocowa, która ukazuje religię i rodzinę jako źródło patologii, zła, przemocy. Została zaakceptowana przez struktury niosące brzemię odpowiedzialnością za państwo: rząd, parlament.
To przeciw polskiej rodzinie i ładowi życia społecznego, wymierzone są przeciągające ulicami naszych miast agresywne, prowokacyjne tzw. parady równości. Ostatnio w Gdańsku. Ku zgorszeniu, ku obrazie wartości, które wyznają katolicy, obywatele polskiej ojczyzny. Organizatorzy tych przemarszów mają na to przyzwolenie władz, podlegają ochronie i osłonie. W Gdańsku kilku osobom, które próbowały zablokować marsz, nie pozwolić, aby dotarł do miejsca szczególnej pamięci i świętość – do Krzyży Gdańskich upamiętniających ofiary Grudnia 1970 roku, grożą sankcje karne. Należy pytać i trzeba pytać o granice gwarantowanej prawem wolności zgromadzeń. O przesłanki, którymi kierują się ci, którzy wydają pozytywne decyzje, zezwalają na uliczne prowokacje. Czy można w majestacie prawa krzywdzić, ośmieszać, obrażać, kpić z tego, co dla innych jest wartości, świętością, normą ich życia? Czy można i w imię czego można?
Mówię o tym z bólem, ale i z nadzieją. Że znajdziemy w sobie dość siły, determinacji, odwagi, aby protestować czynnie, konsekwentnie, skutecznie. Stawać w obronie niezbywalnych praw Rodziny. Bronić młodzież, szkołę, rodzinę przed deprawacją, przed moralnym nihilizmem. Stawiać tamę złu, nie ulegać podszeptom szatana, trwać niewzruszenie przy tym, co dla nas święte, ważne. Brać wzór z Jezusa, który z miejsca świętego, ze świątyni, wypędził przekupniów.
III. Polonia semper fidelis
Umiłowani!
Przed młodym pokoleniem Polaków staje niezwykłe wyzwanie. Polska młodzież będzie współgospodarzem przyszłorocznych 31. Światowych Dni Młodzieży. Weźmie w nich udział 2,5 miliona młodzieży. W tym 1,5 miliona gości z wielu krajów świata. To będzie największe zgromadzenie religijne w tysiącletniej historii Polski. Święto wiary, młodości, wykraczające poza granice państw, kultur, języków. Święto ukazujące uniwersalny wymiar Ewangelii, której przesłanie dociera do najdalszych krajów ziemi, do olbrzymiej liczby ludów i narodów. Dni spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem, który po raz pierwszy w swym życiu przybędzie do naszej Ojczyzny. Aby spotkać się z młodzieżą, podzielić się z nią radością Ewangelii, także dotknąć miejsc związanych z życiem św. Jana Pawła II. Wielkiego przyjaciela młodzieży. To on przecież zapoczątkował w 1985 roku w Rzymie obchody Światowych Dni Młodzieży.
Przybyszom z różnych stron świata polska młodzież ma pokazać swój ojczysty kraj. Odsłonić jego oblicze, historię, chrześcijańską tradycję. Pokazać Polskę wierną, która idzie drogą Krzyża ku Zmartwychwstaniu. Żyje w przyjaźni z Chrystusem, z Jego Ewangelią, z Kościołem. Tym, którzy do Polski przybędą, ma ukazać radość, sens, piękno wiary.
Tylko rok nas dzieli od tego wydarzenia. Rok przygotowań. Tych organizacyjnych i tych duchowych. We wszystkich polskich diecezjach. Czas modlitw o bogate owoce tego spotkanie, o przemianę serc, o wzrost dobra. O zrozumienie przez młodych Polaków tego, że są dziedzicami wielkiego skarbu wiary, wiana polskich wieków, które biegły w znaku Chrystusa, Kościoła, Ewangelii.
Czas Światowych Dni Młodzieży zbiegnie się z wielką rocznicą naszej historii. Kościół i naród obchodzić będzie 1050 rocznicę chrztu Polski. Znamiennego, dziejowego wydarzenia. To w tamtej godzinie poprzez chrzest praojców naszych, ojczyzna Polaków wstąpiła do wieczernika chrześcijańskich dziejów. „To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez Chrzest, u początku naszych dziejów Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do Polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła do razu Matka Jego” (Jan Paweł II, Częstochowa, 19 czerwca 1983). Polska ziemia stała się ziemią Chrystusa, Jego Matki, Królowej Polski, danej na obronę naszemu narodowi. Stała się przestrzenią ewangelicznej posługi Kościoła, który narodowi przekazuje dary chrześcijańskiego odkupienia.
To Kościół uświęca i prowadzi drogami zbawienia polskie pokolenia. Doskonali je moralnie. Wkorzenia w piękno, głębię i moc chrześcijańskiej kultury. Kształtuje jedność duchową dzieci polskiej ojczyzny, która tyle razy pomagała nam w zwycięskim wychodzeniu z opresji, jakich nie szczędzili nam wrogowie.
Prawie pięćdziesiąt lat temu, podczas obchodów milenijnych, w Krakowie, na Skałce, w miejscu męczeńskiej śmierci Biskupa Stanisława, Patrona Polski, zostały wypowiedziane takie słowa: „Kościół w narodzie polskim od samego początku pogłębia nieustannie i wytrwale budzącą się coraz bardziej świadomość naszego narodu, przenikając ja mocami nadprzyrodzonymi. Kościół Boży wszystkimi łaskami wysłużonymi przez Chrystusa włączył się od zarania naszej historii w nurt dziejowy narodu, trwa w nim wytrwale przez dziesięć wieków i nie opuścił go ani na chwilę. Dzięki temu Polska zasłużyła sobie na miano: Polonia semper fidelis”.
To słowa wypowiedziane przez Sługę Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, skutecznego Przewodnika Narodu przez odmęty czerwonego morza komunizmu i materialistycznej, wrogiej chrześcijaństwu ideologii. Przytaczam je. Wciąż aktualne, trafne, precyzyjne w swej diagnozie.
Kościół w Polsce wciąż idzie drogą narodu i z narodem. Ukazuje obywatelom polskiej ojczyzny Chrystusa, najpewniejszego przewodnika ludzkich dziejów. Otwiera serca na przesłanie Ewangelii. Buduje i umacnia wspólnotę narodu.
Tą droga będzie dalej szedł. Wbrew wysiłkom środowisk, ugrupowań, które chciałyby więź Kościoła z narodem zaburzyć, zanegować, podważyć, nawet wyszydzić.
Kościół będzie aprobował, umacniał, wspomagał to wszystko co w życiu narodu i państwa jest znakiem dobra i moralnego ładu. Ale nie przestanie mówić swego non posumus, temu wszystkiemu co zagraża chrześcijańskiej drodze narodu, co tę drogę umniejsza i deprecjonuje. Co chciałoby zanegować, zepchnąć na margines wiano dziedzictwa chrześcijańskiego, zakłócić, zdekomponować porządek wartości, które stanowiły kościec polskiej historii: wiary, umiłowania ojczyzny, ofiarności w jej służbie. W miejsce tego zaaprobować inwazję pseudowartości, obcych drodze narodu, jego duchowi.
Rok 2015 to z woli polskiego Parlamentu rok Jana Pawła II. Rok pamięci, refleksji, wsłuchania się w nauczanie tego wielkiego świadka Chrystusa i wielkiego nauczyciela polskiego Narodu. Czyż to nie bolesny, uwłaczający pamięci Świętego Rodaka paradoks, że właśnie w roku Jana Pawła II, intensyfikuje się prace nad projektami ustawodawczymi, które dotykają zagadnień światopoglądowych, które są sprzeczne z katolicką etyką - in vitro, związki partnerskie, wspomniana wcześniej tzw. konwencja przemocowa.
Polska nie musi być papugą narodów. Bezkrytycznie przyjmować idee, poglądy, opcje, mody, jakie niesie świat, jakie narzuca tzw. poprawność polityczna. Wyżej cenić poklask świata, niż poczucie elementarnej przyzwoitości wobec drogi polskich pokoleń, wobec priorytetów wspólnoty wiary do której przynależą miliony obywateli polskiej ojczyzny.
Przyszłości na miarę oczekiwań, aspiracji, ducha narodu, nie zbuduje się kłaniając się okolicznościom, szukając protekcji silniejszych, nie stawiając skutecznej tamy wszelkiego rodzaju śmieciom, które uderzają w podstawy bytu narodu – w rodzinę, w historyczną pamięć. Nie zbuduje się jej w konflikcie z Kościołem, ze światem wartości, które on niesie, które są wartością polskie wspólnoty.
Mówię te gorzkie słowa dziś, kiedy wspólnota wiary naszego narodu, także nasza gdańska wspólnota, daje świadectwo Chrystusowi, Jego Obecności w naszym tu i teraz. Pewności, że Chrystus jest z nami, towarzyszy drodze narodu, wspomaga nasze decyzje, nasze wybory. Pragnie, aby ta droga nie prowadziła na manowce, tylko ku dobru, jedności, życiu w prawdzie, która stanowi fundament ładu w rodzinach, wspólnotach, ojczyźnie, w świecie całym.
Bowiem nasze wspólnoty, ojczyzna nasza i świat cały – cytuję teraz słowa Ojca Świętego Franciszka wypowiedziane podczas tegorocznej uroczystość Zesłania Ducha Świętego „potrzebuje odwagi, nadziei, wiary i wytrwałości uczniów Chrystusa. Świat potrzebuje owoców Ducha Świętego: „miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, opanowania” (Ga 5,22). Potrzebnych i niezbędnych nam wszystkim „abyśmy mogli rozsiewać ziarna pojednania i pokoju”, pokonywać przeszkody, być zdolnymi „do bezkompromisowej walki z grzechem i zepsuciem”. Zmieniać oblicze ziemi. Także naszej gdańskiej ziemi.
Polska potrzebuje odbudowy zaufania społecznego. Czas już skończyć z rozdzieraniem tkanki społecznej. Z nerwicowaniem polskiej wspólnoty, wprowadzaniem na pierwszy plan polskiego życia jątrzących sporów, ataków, napaści, potwarzy.
Dlatego u progu nowej prezydentury życzymy Prezydentowi Elektowi, aby jego posługa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej była posługą odważną, skuteczną. Otwartą na lekcję polskiej historii, na dziedzictwo wiary, na wartości, które tworzą naszą narodową tożsamość, na wielki obszar zagadnień społecznych.
Umiłowani!
„Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy”. To przypomniana w pierwszym czytaniu odpowiedź ludu skierowana do Mojżesza, który wrócił z góry i „obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia” (Wj 24, 3).
My, lud Nowego Testamentu, powtarzamy tamtą deklaracje zawierzenia i posłuszeństwa Bożym rozrządzeniom. Powtarzamy ją wobec Chrystusa, „dobrego jak chleb”. Powtarzamy ją w tym radosnym dniu, kiedy na drogach naszej umiłowanej ojczyzny, rozlegają się skierowane ku nam słowa Bożego Syna, Jezusa Chrystusa: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (J 6,51).
Bądźże pozdrowiony, anielski chlebie! W tym tu Sakramencie wielbimy Ciebie!
Amen.
Archidiecezja Gdańska