„Święty Florianie, miej ten dom w obronie,
niechaj płomieniem od ognia nie chłonie”
(jeden z napisów towarzyszących figurom świętego)
Panie Prezydencie!
Bracia Biskupi i kapłani!
Witam i pozdrawiam czcigodne poczty sztandarowe!
Witam Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej gen. Brygadiera Wiesława Leśniakiewicza!
Witam Prezesa Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej Waldemara Pawlaka!
Bracia i Siostry uczestnicy VII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Strażaków!
Znowu jesteście tutaj. W domu Matki. Tej, która nas zna. Towarzyszy drodze Ojczyzny, Narodu, każdego z nas.
„Wielka Boga – Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico”. Takimi słowami zaczynało się wiekopomne ślubowanie króla Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej. To wtedy, 1 kwietnia 1656 roku, Bogurodzica dziewica, Bogiem sławiena Maryja, została ogłoszona Patronką Królestwa Polskiego – Królową Polskiej Korony.
Jesteśmy wciąż dziedzicami tamtego królewskiego ślubowania. Jesteśmy dziećmi Narodu, który Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, podczas obchodów Sacrum Polonia Milenium oddał w macierzyńską niewolą Bogurodzicy za wolność Kościoła w Polsce i świecie współczesnym. Wolność wciąż w różny aspektach ograniczaną, w tylu miejscach świata „ogniem próbowaną”.
- Pospolite ruszenie strażackich serc
Ponad horyzontem Ojczyzny jaśnieje Jasna Góra. Jasna Góra polskiej nadziei. Jasna Góra polskiej miłości. Jasna Góra zawierzenia.
Mówi się, że jest to miejsce szczególne. W nim bowiem, mimo dziejowych zakrętów, mimo tragicznych godzin polskiej historii, zawsze byliśmy wolni. Dojrzewaliśmy tu do wolności. Odzyskaną wolność utwierdzaliśmy. Za dar wolności dziękowaliśmy. Bywało, że prosiliśmy o przemianę tych, którzy tego daru nie szanowali, umniejszali go, nawet ranili.
To ku Niej, Królowej Polski, trwa od wieków pielgrzymka pobliski serc. Z Nią, Matką polskiego narodu, trwa bezustanna rozmowa polskich pokoleń. Ku Niej kieruje się modlitwa polskiej wspólnoty: „Okaż nam się Matką, Maryjo”.
Bo Jasna Góra to Dom Matki. To stąd do polskich pokoleń, ta która nas zna i od wieków jest chlubą naszego narodu, kieruje matczyne polecenie. To samo, które wypowiedziała w Kanie Galilejskiej. „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. On. Jej Syn. Jezus Chrystus.
Dziś przyszliście tu w wielkiej pielgrzymce, polscy strażacy – ochotnicy i zawodowcy. Przyszliście, aby otworzyć wasze serca na wezwanie Maryi, aby iść odważnie, pewnie, skutecznie drogą Jej Syna. Czynić wszystko cokolwiek wam powie.
Przyszliście, aby poddać się duchowej sile i zniewalającemu czarowi Cudownego Obrazu Matki Bożej – Królowej Polski. Przed Jej obliczem: dziękować, prosić, szukać wspomożenia, a czasem pocieszenia.
Przyszliście, bo taka jest wasza wiara. Bo taka jest siła waszego zawierzenia. Bo takie jest pragnienie waszych strażackich serc, wiernych Bogu i tradycjom ojczystych.
Serc, które kolejny, już siódmy raz, skrzykują się na ogólnopolską dziękczynną pielgrzymek. Na to swoiste pospolite ruszenie, które kieruje się ku wałom jasnogórskim, aby je zdobywać orężem miłości, zwierzenia, nadziei, wierności. Także orężem polskości, która jest stabilnym, mocnym fundamentem waszej wspólnoty, waszego powołania.
- Służba wedle wzoru Dobrego Pasterza
Umiłowani!
Dziś czwarta Niedziela Wielkanocna, zwana Niedzielą Dobrego Pasterza. Kolejna niedziela, kiedy Kościół głosi chwałę Zmartwychwstałego Pana. Zwycięscy śmierci, piekła i szatana. Kiedy proklamuje radosne Alleluja. Niesie światu dobrą nowinę, że Chrystus który został wzgardzony, wyszydzony, na śmierć skazany i ukrzyżowany – chwalebnie Zmartwychpowstał. Stał się kamieniem węgielnym nowego porządku. Nowej nadziei. Nowej rzeczywistości – Jego dzieła. Zbawcy i Odkupiciela. Dawcy życia wiecznego.
My wszyscy, jak tu dziś jesteśmy, przez chrzest święty zostaliśmy włączeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Zostaliśmy nazwani, jak przypomina w pierwszym liście święty Jan Apostoł, dziećmi Bożymi. Staliśmy się adresatami Bożej miłości, dzięki której wprowadzeni zostaliśmy na drogę zbawienia. Drogę Chrystusa. Jedyną drogę. Powiedział o tym wyraźnie i jednoznacznie święty Piotr w czasach apostolskich: „I nie dano ludziom pod niebem żądnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni”. Tylko Imię Jezusa.
„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10,14). Ewangelia dzisiejszego dnia w obrazie Dobrego Pasterza ukazuje kim jest dla nas Jezus Chrystus, jaka jest Jego rola. Także to, jak powinien oddziaływać Jego przykład.
Chrystus zna owce swoje i one Go znają. Los tych owiec go obchodzi. Strzeże je przed agresją. Pozostaje z nimi w chwilach zagrożenia, Nie opuszcza ich, nie porzuca.
Chrystus Dobry Pasterz. Wzór dla Kościoła, dla biskupów pasterzy powierzonej ich pieczy diecezjalnych owczarni. Dla kapłanów, którzy prowadzą drogami zbawienia parafialne wspólnoty. Dla nas chrześcijan.
To także wzór dla wspólnot, zawodów, powołań, które powinny iść drogą wytyczoną przez Dobrego Pasterza. A istotą takiej drogi jest nie tylko zawodowy profesjonalizm. To byłoby za mało. Powinna z nim iść w parze także odpowiedzialność, sumienność, poczucie służby.
To wasza droga, Bracia Strażacy. Bez cech, które wymieniłem, trudno w autentyczny sposób pełnić waszą służbę. Jest ona przecież czymś więcej: jest swoistym powołaniem.
Dotyczy to zarówno straży zawodowej, jak i straży ochotniczej. W tej drugiej dochodzi jeszcze jeden element: trzeba na głos syreny alarmowej rzucić swoje aktualne zajęcia, całego siebie oddać ratowniczej akcji. Bo straż pożarna to szkoła służby.
Jakże potrzebna dziś taka szkoła: służebności, odpowiedzialności, gotowości. Jakże bardzo odczuwa się jej brak w wielu wymiarach naszego życia narodowe, społecznego, obywatelskiego.
Trzeba o tym mówić. Trzeba o tym przypominać, kiedy tak wiele przejawów polskiego życia pozbyło się ideowej busoli, kiedy zblakło znaczenie takich słów jak ideał, powinność, empatia, troska o dobro wspólne. Kiedy w wielu przejawach życia na pierwszą linię wychodzi egoizm, zamykanie się w kręgu własnego ja, rezerwa, niekiedy wręcz niechęć do wspólnotowych działań.
Straż pożarna pełni też rolę formacyjną. To jej piękny przymiot, godna podkreślenia cecha. Uczy służebności, bezinteresowności, gotowości przychodzenia z pomocą.
Mówiąc o straży pożarnej zwracamy nade wszystko uwagę na wymierne elementy jej funkcjonowania: organizacja, sprzęt, szeroki zakres działań. Ale straż to nie tylko sprawne, czasem nader trudne akcje związane z pożarami, klęskami żywiołowymi, z wypadkami drogowymi, rozmaitymi zagrożeniami, również szeroką profilaktyką przeciwpożarową. To wszystko jest warte dostrzeżenia, zauważenia, pochwały. Ale trzeba patrzeć na straż pożarną z nieco innej strony. Wydobywać, ukazywać, podkreślać moralną i etyczną stronę waszego powołania, waszej służby polskiej wspólnocie.
To, co mówię, wynika z mych osobistych obserwacji czynionych w mej rodzinnej, podlaskiej Bobrowce, gdzie od lat funkcjonuje Ochotnicza Straż Pożarną. Nawet ostatnio zbudowaliśmy Dom Młodego Strażaka, miejsce spotkań, szkoleń. Znam tych moich strażaków dobrze. Wiem, że angażują się z potrzeby serca, że ta ochotnicza służba przynosi im radość, że są z niej dumni, że pełnią ją z bezinteresownym zapałem. To co obserwuję w swej rodzinnej wsi, ma szeroki wymiar. Powiedzieć można jest to typowe od Bałtyku po gór szczyty. Wszędzie gdzie spotykać można strażacką brać, która niczym pszczela ramka wypełnia przestrzeń tego rozległego ula – naszej ojczyzny.
Bóg wam zapłać, Bracia Strażacy, za piękną. służebną postawę. Pełnioną wedle wzoru Dobrego Pasterza.
Jeszcze jeden motyw, aktualny dziś, w obliczu narastających napięć. Mówię o tym, jako wieloletni Biskup Polowy Wojska Polskiego. Straż pożarna to wielki rezerwuar ludzi zdyscyplinowanych, karnych, sprawnych, myślących kategoriami dobra wspólnego, patriotów polskiej ojczyzny. Powiedziałem o was wcześniej, że stanowicie swoiste „pospolite ruszenie”. Wypadłoby raczej powiedzieć, że jesteście wielką armią rezerwową, gotową, w razie potrzeby, do ofiarnej służby Ojczyźnie. Oby taka potrzeba nie nastąpiła.
III. Stajecie jak Ojce!
Umiłowani!
„Bogu na chwałę, ludziom na pożytek” – takie jest wasze strażackie zawołanie. Tak jest syntetycznie ujęty program waszej służby. Jesteście w nim konsekwentni. Wierni trwałym wartościom strażackie służby: Bogu i ludziom. O służbie ludziom, już kilka słów powiedziałem.
Dziś przybyliście na Jasną Górę w służbie Trójcy Świętej, Chrystusa, Jego Matki. Stajecie jak Ojce. Jak pokolenia strażaków, przodków waszych, ludzi wiary, synów Polski semper fidelis.
Straż pożarna wrosła głęboko w polski chrześcijański obyczaj, jest jego trwałym elementem. Trudno sobie wyobrazić Groby Pańskie w świątyniach polskich wsi i miasteczek bez strażaków pełniących tam straż, w błyszczących hełmach, z toporkami przy pasach. Trudno sobie wyobrazić procesje rezurekcyjne bez obecności strażackich orkiestr, bez melodii trąb, trąbek, puzonów, bębnów głoszących Zmartwychwstanie Pańskie.
Są i dziś z nami orkiestry strażackie. W wielkiej liczbie dźwiękiem melodii sławić będą Maryję i ten piękny dzień strażackiej pielgrzymki do polskiej Kany, do domu Matki, która nas dobrze zna.
Trudno też sobie wyobrazić waszą strażacką służbę, bez waszych księży kapelanów, których raz jeszcze serdecznie witam, pozdrawiam i dziękuję za waszą posługę. Posługę Dobrego Pasterza pełnioną wobec braci strażaków. Za towarzyszenie w ich drodze. Za otwieranie strażackich serc ku Chrystusowi, ku jego Matce, ku Polsce.
Umiłowani!
Patronuje wam w niebie św. Florian, ten rzymski legionista, który przed wiekami poniósł męczeńską śmierć za wierność Chrystusowi. Człowiek zasad, człowiek sumienia. W XII wieku rozpoczął się polski wątek jego kultu. Związany początkowo z Krakowem. Tam w XII wieku, za czasów księcia Kazimierza Sprawiedliwego, przybyły z Rzymu Jego relikwie. Legenda głosi, że kiedy orszak dotarł do granic Krakowa, konie ciągnące wóz z relikwiarzem odmówiły posłuszeństwa. Odebrano to jako znak, że święty w tym miejscu pragnie mieć miejsce kultu. Taka była geneza wzniesienia kościoła pod wezwaniem świętego Floriana na Kleparzu, dzielnicy Krakowa. Kiedy w XVI wieku pożar strawił Kleparz, a kościół ocalał, mieszkańcy Krakowa, a za nimi całej Korony Królestwa Polskiego zaczęli oddawać cześć świętemu Florianowi, jako wybawicielowi do ognia. Z biegiem czasu patronowi strażaków.
Znacie dobrze tę historię waszego patrona i krakowskiej świątyni pod jego wezwaniem. Dodam do niej jeszcze jeden motyw. To, tam, w Krakowie, na Kleparzu, u św. Floriana, w latach 1949–1951 był wikariuszem młody ksiądz Karol Wojtyła. Wszedł w krąg oddziaływania św. Floriana, jego życia, kultu, obecności jego relikwii w królewskim Krakowie.
Jutro mija pierwsza rocznica kanonizacji Ojca Świętego Jana Pawła II, niegdysiejszego wikarego od świętego Floriana, wielkiego papieża, naszej epoki. Tu, na Jasnej Górze, wobec tej, Która „dana jest ku obronie polskiego narodu”, wyznawał to, co stanowiło najgłębszą osnowę Jego serca: Totus Tuus, Maryjo – cały Twój.
Towarzyszyliście Bracia Strażacy Jego pielgrzymim drogom przez Ojczyznę, odwiedzaliście Go w Rzymie. Mówił, że polscy strażacy „wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi”.
Dziś będziemy ku niemu kierować nasze modlitwy, prosząc, aby tam, przed Bożym tronem, wstawiał się za naszą Ojczyzną, aby nastąpiło uspokojenie polskich serc, a prawda, wierność wartościom ojczystym, szacunek dla Imienia Bożego i Jego praw, stanowiły fundament polskiego życia.
Dziś w tej godzinie pielgrzymowania do Matki, do tej, która „wyniesiona do niebieskiej chwały otacza macierzyńską miłością naród” – mówimy do Nie, wspólnota strażackich serc, słowami maryjnych pieśni: „Miej w opiece naród cały, który żyje dla twej chwały” – „Matko, z nami bądź, do Syna swego nas prowadź”. Amen.
Archidiecezja Gdańska