Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
I pozostanie w wiecznej pamięci
Ps 112 [111], 6
Bracia Kapłani!
Panie Prezydencie Miasta Gdyni i Panie Przewodniczący Rady Miasta wraz z członkami samorządu miejskiego!
Panie Przewodniczący Solidarności!
Pomorscy parlamentarzyści!
Przedstawiciele zakładów pracy, instytucji, stowarzyszeń, szkół, uczelni, wspólnot życia i pracy w których ogniskuje się życie Gdyni!
Związkowcy z „Solidarności”, którzy przyszliście, aby oddać cześć Honorowemu Członkowi waszego Związku!
Kaszubscy rodacy ks. Hilarego Jastaka z Kościerzyny!
Bracia Marynarze, żołnierze sił lądowych, policjanci, funkcjonariusze służb mundurowych!
Weterani żołnierskich dróg ku Polsce Niepodległej!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Dawni parafianie ks. Prałata z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa!
Bracia i Siostry, obywatele Gdyni, której Honorowym Obywatelem był ks. prałat Jastak!
Przybysze z pozostałych miast Trójmiasta, z Pomorza Gdańskiego, z Ojczyzny!
„Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje i pozostanie w wiecznej pamięci”. Po raz drugi przytaczam te słowa Psalmu 112. W syntetyczny bowiem sposób ujmują drogę życia i posługi kapłańskiej, tego, którego imię trwa we wdzięcznej pamięci mieszkańców Gdyni.
To ks. Prałat Hilary Jastak, kapłan wedle Serca Jezusowego, Kaszuba i wierny syn Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, patriota miasta Gdyni. To do niego odnieść można słowa św. Pawła Apostoła z drugiego czytania: „Kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie” (por. 2Kor 9, 10).
Na początku bieżącego roku, 15 stycznia, na XXXV Sesji Rady Miasta radni przyjęli rezolucję w sprawie ustanowienia roku 2014 – roku stulecia urodzin – Rokiem ks. Prałata Hilarego Jastaka. Różne inicjatywy podejmowane w ciągu tego roku miały mieszkańcom Gdyni przybliżyć tę piękną szlachetną, bogatą duchem postać. Odsłonić karty jego życia, ukazać jego rolę w historii Kościoła naszej archidiecezji i pomorskiej wspólnoty. Obchody stulecia urodzin ks. Jastaka rozpoczęliśmy mszą św. której przewodniczyłem, w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa – trwałym dziele jego kapłańskiego trudu. Po Eucharystii miało miejsce uroczyste podpisanie aktu erekcyjnego oraz wmurowanie kamienia węgielnego pod pomnik ks. Hilarego na skrzyżowaniu ulic, które oznaczono imionami polskich królów : Stefana Batorego i Władysława IV.
Dziś ten pomnik poświęcimy, na trwanie, na obecność w centrum miasta, któremu ten zmarły przed czternastu laty kapłan ofiarował niemal całe swoje kapłańskie życie, w którym z ewangelicznym zapałem budował Królestwo Chrystusa i gdzie po trudach pięknego żywota spoczął w oczekiwaniu chwały zmartwychwstania.
- „Oto jestem”
Umiłowani!
Dwa pierwsze czytania dzisiejszego dnia, z księgi proroka Izajasza i z 2 Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian, ukazują wartość, piękno , skuteczność życia w służbie dobra. Życia otwartego ku drugim, takiego, które potrafi – jak mówi prorok Izajasz – dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzać do domu biednych tułaczy, przyodziać nagiego. Życia obfitującego w dobre uczynki, posługującego sprawie społecznej (św. Paweł). Takie życie jest bogate, „jego światłość wschodzi jak zorza”, rozświetla innym drogę, cieszy się łaską Boga, niesie pewność, że Bóg usłyszy nasze wezwania, odpowie na nie: „Oto jestem”.
Boży głos: „Oto jestem”, Hilary Jastak usłyszał w swoim katolickim domu w rodzinnej Kościerzynie, w środowisku życia, twardym, surowym – jeden z piętnaściorga dzieci Marii z domu Siewiert i Jakuba Jastaka, patrioty i działacza kaszubskiego. Tam było źródło wiary. Także jego kaszubskiej świadomość i tożsamości. Był bowiem Kaszubą. Wiernym kaszubskiej tradycji i swoistości. To była droga świadomego wyboru, szedł nią przez całe życie. Manifestował ją. Utwierdzał. Odkrywał przed innymi. Z czasem otrzymał przecież miano: króla Kaszub. Ukazywał jej kontekst. Ten najbardziej czytelny, utrwalony w znanej kaszubskiej sentencji: My trzymamy z Bogiem. Jego Kaszubskość nie odwracała się od polskości. Przeciwnie, przylegała do niej, afirmowała ją. W takim ujmowaniu tych relacji – właściwym przecież całej kaszubskiej wspólnocie – ujawniała się mądrość przodków naszych, obywateli Rzeczpospolitej wielu narodów. Wielkiego państwa, w którym żyły różne nacje, grupy etniczne, w swobodzie własnych tradycji, kultury, obyczaju, świadome tego, że są dziećmi jednej matki – Rzeczypospolitej.
To Boże „Oto jestem” ukazało kierunek życiowej drogi młodego Hilarego drogi – ku kapłaństwu (także bratu Edmundowi, kapłanowi diecezji toruńskiej). Przez długie lata, do podziału struktur administracyjnych Kościoła w Polsce w 1992 roku, był kapłanem diecezji chełmińskiej. Diecezja ta od średniowiecza niosła Chrystusa na Ziemię Chełmińską, Pomorze nadwiślańskie, Kociewie, Kaszuby, Pomorze Gdańskie. Diecezja szczególnie doświadczona w czasie II wojny światowej. Hilary Jastak, kleryk pelplińskiego seminarium, wpisany jako syn patrioty i działacza kaszubskiego na listę eksterminacyjna, uniknął szczęśliwie aresztowania, opuścił rodzinne strony, rozpoczął wojenną tułaczkę. W pamięci niósł nie tylko wspomnienia rozpoczętych studiów w pelplińskim seminarium duchownym, także bolesne wspomnienie swych seminaryjnych profesorów, przewodników i nauczycieli na rozpoczętej drodze ku kapłaństwu – wszyscy zginęli z rąk Niemców. Ofiary misterium nieprawości, ofiary zbrodniczego państwa w służbie bezbożnej, nienawistnej ideologii narodowego socjalizmu.
Święcenia otrzymał w okupowanej Warszawie z rąk abp Stanisława Galla, pierwszego Biskupa Polowego WP, wtedy administratora archidiecezji warszawskiej. To tam, jako młody kapelan, podjął Boże wezwanie, które dziś przypomina prorok Izajasz: „Rozerwij kajdany zła, rozwiąż więzy niewoli, wypuść wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połam”. Pełniąc wikariuszowska posługę w Warszawie i okolicy, został zaprzysiężony, jako kapelan tych, którzy szykowali się do połamania jarzma niemieckiej niewoli – członków organizacji „Miecz i Pług”, żołnierzy Armii Krajowej. Opuścił archidiecezję warszawską przed sierpniowym, zbrojnym zrywem. Wkrótce przyszło mu żegnać modlitwą swych młodych podopiecznych - w dniach Powstania Warszawskiego kamienie rzucone na szaniec polskiej wolności. Po zakończeniu wojny oglądać przemienioną w gruzowisko archikatedrę świętojańską, w której stał się kapłanem. Po latach, już w wolnej Polsce, tamta więź zadzierzgnięta z wojskiem Polskiego Państwa Podziemnego przyniosła oficerskie awanse, do stopnia komandora podporucznika Marynarki Wojennej.
II. Budowniczy Bazyliki Morskiej
„Dziel swój chleb z głodnym”. To Izajaszowe wezwanie nabrało konkretu, kiedy ks. Jastak w 1946 r, osiadł w Gdyni, rozpoczął posługę jako dyrektor gdyńskiego oddziału Caritas. Dystrybucja darów z UNRY, kuchnie ludowe, dożywianie dzieci w przedszkolach, rozdział leków, organizacja sierocińców, punkty sanitarne, letnie kolonie dla dzieci. Organizacyjny talent, społeczny rys osobowości, a przede wszystkim aplikowanie w przestrzeń życia nakazu Ewangelii: „bo byłem głodny, a daliście Mi jeść/ byłem spragniony, a daliście Mi pić Ewangelii (Mt 25, 42).
Czy wtedy, w latach czterdziestych, ks. Jastak mógł przypuszczać, że po przeszło trzydziestu latach przyjdzie mu znowu wystąpić w roli organizatora i dystrybutora pomocy, tym razem nie tylko dla biednych, także dla skrzywdzonych, prześladowanych przez komunistyczny system, wyrzuconych na bruk, pozbawianych środków do życia. Stan wojenny. Pamiętna posługa miłości ks. Jastaka, pamiętna rola jego plebanii, ku której ciągnęło tak wielu. Pewnie niejeden z was, tu obecnych, ludzi Solidarności zepchniętej wtedy ze sceny życia, zaciekle prześladowanej, może dać temu świadectwo. Nie tylko pamięci, przede wszystkim wdzięcznego serca. „Ja dziś pomogłem tobie, idź pomóż innym” Tak zwykł mówić Ksiądz Prałat, namawiać do uruchamiania sztafety pomocy, empatii, braterstwa.
W 1949 r., kiedy na dobre rozkręcał się stalinizm, ks. Jastak został mianowany przez ks. bp. Kazimierza Kowalskiego, ordynariusza chełmińskiego, proboszczem nowo utworzonej parafii Najświętszego Serca Jezusowego. Niedługo później, w 1950 r. został aresztowany i więziony przez ponad dwa miesiące, aresztowana została także sędziwa matka kapłana, zagrabiony jego skromny dobytek Trzy lat później, pokonując wielkie trudności, rozpoczął budowę kościoła, który został konsekrowany w 1966 roku – jako votom Gdyni na tysiąclecie chrztu Polski. Kościół ten w zamyśle jego proboszcza stanowił realizację powstałej jeszcze w II Rzeczpospolitej idei wzniesienia Bazyliki Morskiej. To było dzieło jego życia, a parafia dziełem jego serca.
Wiecie lepiej niż ja, dawni parafianie, czym była ta parafia, jak to wznoszenie kościoła i upiększanie jego wnętrza szło w parze z budową Kościoła Bożego w waszych sercach. Jak bardzo ta wspólnota proboszcza, wspomagających go księży, sióstr zakonnych i parafian krzepła. Dawała o sobie znać w chwilach trudnych, których było w nadmiarze. To była sól w oku urzędu do spraw wyznań i służby bezpieczeństwa. Przesłuchania, aresztowanie, kontrole, rekwizycje, podatkowe domiary. Znane metody. Podziwialiście swego proboszcza za jego determinacje, nieugiętość, odwagę, konsekwencję. Także za ducha modlitwy, za umiejętność inspirowania wielu działań, za dar jednoczenia ludzi przy realizacji wspólnych celów.
III. Rozerwij kajdany zła, rozwiąż więzy niewoli
„Pan Cię zawsze prowadzić będzie” – mówi prorok Izajasz. Ks. Jastaka prowadził Pan ulicami Gdyni. Przez 54 lata służył jej mieszkańcom. Ukochał to miasto powstałe z woli włodarzy II Rzeczypospolitej, inspiratorów i organizatorów wzniesienia na nadmorskich piaskach portowego miasta – okna na świat Rzeczypospolitej. Dawał wiele przykładów swego gdyńskiego patriotyzmu, swej wdzięczność dla tych, którzy to miasto tworzyli od podstaw. W 1974 roku przemawiał w Krakowie, w obecności kard.. Karola Wojtyły, na pogrzebie jednego z twórców Gdyni, wicepremiera Eugeniusz a Kwiatkowskiego. Można wyobrazić sobie jego wzruszanie, kiedy 11 czerwca 1987 roku a Skwerze Kościuszki, usłyszał słowa Jana Pawła II, który mówił o jego ukochanej Gdyni, że „stała się wyrazem nowej woli życia narodu. Wyrazem przekonywującym i skutecznym”. W nowej rzeczywistości odwdzięczyła mu się Gdynia tytułem swego Honorowego Obywatela.
Był już kapłanem z wieloletnim stażem, kiedy znowu, aktualności nabrały słowa Izajaszowe: „Rozerwij kajdany zła, rozwiąż więzy niewoli”.
Grudzień 1970 roku. Robotniczy protest. Robotnicza krew. Zbrodnia. Nieprawość. Olbrzymia trauma. Szok. Większość ofiar tragedii , jak miała miejsce w Gdyni to byli jego parafianie.
19 grudnia odprawił msze św. w intencji ofiar rewolty grudniowej, Odprawiał je potem w każdą rocznicę. Wspomagał rodziny ofiar. Na plebanii udzielał gościny działaczom kiełkującej pomorskiej opozycji. „Należy do grupy najbardziej wojowniczo nastawionych do władz na terenie Gdyni” – taka opinię sformułowała o ks. Jastaku Służba Bezpieczeństwa.
Sierpień 1980. Pamiętny czas, także dla ks. Jastaka. Strajk w Stoczni im. Komuny Paryskiej. Czas niepewności, napięcia. Nie odmówił prośby o odprawienie mszy św. Pamiętnej mszy w dniu 17 sierpnia 1980. Swym kapłańskim słowem umocnił strajkujących, poparł strajkowe postulaty, apelował o godny, stateczny przebieg strajku. .To wtedy, na własną kapłańska odpowiedzialność, nie mogąc się skontaktować z własnym biskupem, udzielił strajkującym generalnej absolucji – in articulo mortis – w niebezpieczeństwie śmierci. Wszystko przecież mogło się wydarzyć. Jeszcze świeża była pamięć tragedii grudniowej – przelanej wtedy robotniczej krwi.
Po zwycięskim sierpniu 80 zaangażował się w prace Komitetu Budowy Pomników Ofiar Grudnia 1970, został kapelanem Solidarności.
A potem przyszedł czas stanu wojennego; czas jego posługi skrzywdzonym, wspomagania ludzi podziemia, osobistych kontaktów z jego przywódcami.
Kiedy przeszedł przełom 1989 roku, był już kapłanem emerytem, aktywnym , czynnym . Fundacja pomocy Stypendialnej w Gdyni - to jedno z jego ostatnich dzieł, które udzieliło pomocy setkom niezamożnej, kaszubskiej młodzieży.
Nadszedł także czas zasłużonych honorów, godność: Krzyż Komandorki z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, honorowe obywatelstwa Gdyni, rodzinnej Kościerzyny, Solidarności, honorowa kapelania, szczególnie ją cenił, Stoczni Gdynia SA.
17 stycznia 2000 r. odszedł do domu Ojca, w którym mieszkań wiele: żegnany modlitwą Kościoła, wdzięczności tych, którym służył z oddaniem, którym wskazywał drogi do Boga i uczył porządku życia: uczciwego, prawdziwego, nie kłaniające się okolicznościom, przenikniętego Bożym i polskim duchem. I kaszubska tożsamością: Życia wedle porządku miłości.
Umiłowani!
Kończę tę wędrówkę przez to ciekawe, niekonwencjonalne, trudne, ale radosne spełnieniem swej drogi kapłańskie życie w służbie Chrystusa i człowieka. Ci, którzy go znali, mogą, to co powiedziałem wzbogacić osobistymi wspomnieniami, anegdotycznym tłem, bo był człowiekiem pogodnym i dowcipnym. Wielu zapewne dobrze pamięta
jego słynną tabakierę, niegdyś tabakierę Antoniego Abrahama, i żartobliwą sentencję jak wypowiadał częstując gości: „Jeżeli jesteś Polakiem i wierzysz w Boga zażyj z tego roga. Jeśli nie wierzysz w Boga, nie dotykaj tego roga, bo ci odpadnie ręka albo noga”..
Miałem możność zetknąć się z Księdzem Prałatem w latach mego biskupstwa polowego. Pamiętam dobrze to spotkanie. Raduje się, że dziś mogę przewodniczyć Eucharystii odprawionej w jego intencji. Poświęcić Pomnik, który będzie przypominał mieszkańcom Gdyni i przybyszom z różnych stron ojczyzny jego postać, jego drogę, jego dzieło, jego ofiarne kapłaństwo i służbę ojczyźnie.
W imieniu nas wszystkim i swoim dziękuję tym, którzy się do wzniesienie tego Pomnika przyłożyli na wszystkich etapach jego realizacji, poczynając od projektu autorstwa Pana Andrzeja Kołodzieja. Bóg wam zapłać !
Umiłowania!
Ewangelia przynosi nam obraz godziny ostatecznej, który króluje już przez Kościół, przyjdzie ponownie w chwale, aby sądzić żywych i umarłych. Powie wtedy w dniu ostatecznym: wszystko, co uczyniliście jednemu tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40).
Módlmy się dziś z wiarą i nadzieję, że Chrystus, Pan życia wiecznego, w tej oczekiwanej godzinie, temu, którego dziś wspominamy, ks. Hilaremu Jastakowi, kapłanowi wiernemu i człowiekowi prawemu, wskaże miejsce pośród tych, których nazywa błogosławionymi Ojca mojego. Amen…
Archidiecezja Gdańska