„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego” (Mt 16, 16)
Bracia Kapłani!
Wspólnoto Parafii pw. Świętego Jana Pawła II w Gdańsku Łostowicach!
Drodzy telewidzowie, rodacy w Polsce i na obczyźnie, duchowo jednoczący się z nami na modlitwie wdzięczności za kanonizację bł. Jana Pawła II!
- Dwaj przyjaciele Boga
Dziś uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła. Ci święci Pańscy niczym dwie potężne kolumny podtrzymują gmach Kościoła, który narodził się z Jezusowego Serca otwartego na drzewie krzyża żołnierską włócznią. Dwie odmienne osobowości, drogi życia, apostolskie zadania. Mówią dziś o nich czytania mszalne.
Święty Piotr, rybak z Betsaidy nad jeziorem Genezaret, który na wezwanie Jezusa porzucił swoje sieci, poszedł za Nim. Swym pobratymcom z żydowskiego narodu głosił Dobrą Nowinę o nadejściu oczekiwanego przez pokolenia Mesjasza, który za nasze grzechy poniósł śmierć na krzyżu, zmartwychwstał, żyje w swoim Kościele.
Święty Paweł, człowiek wykształcony, apostoł pogańskich ludów zamieszkujących Imperium Rzymskie. Otwierał im wrota wiary. Przełamywał polityczne, społeczne, stanowe i mentalne podziały. Budował nowy ład wedle Ewangelii Jezusowej: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28).
W życiu św. Piotra Apostoła w dramatyczny sposób dała o sobie znać prawda, że czasem moc w słabości się doskonali, że świętość potrafi mieć swoją ciemną godzinę upadku i sprzeniewierzenia. W noc Pojmania, na dziedzińcu domu najwyższego kapłana, Piotr trzykrotnie zaparł się swego Mistrza.
Kiedy przyszedł czas pokory i oczyszczająca lekcja własnego grzechu. serdecznymi łzami oblał swój występek wobec Jezusa. Na pierwszy plan jego życia wysunęła się deklaracja wiary, jaką niegdyś, w okolicy Cezarei Filipowej, złożył Jezusowi: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16)). A w ślad z nim apostolstwo tej prawdy. Pierwsze czytanie dzisiejszej niedzieli ukazuje Piotra w chwili, kiedy anioł Pański przychodzi mu z pomocą, uwalnia z więzienia, aby dalej mógł wśród swego narodu służyć prawdzie o Bożym Synu.
Natomiast Paweł do źródeł wiary, do Chrystusowego zdroju przyszedł z daleka. Byłświadkiem ukamienowanie pierwszego męczennika dla Imienia Jezusa – świętego Szczepana. Prześladował chrześcijan w Jerozolimie. Miał ręce splamione krwią niewinnych.
Na drodze do Damaszku Chrystus skruszył i przemienił jego serce Uczynił nowym człowiekiem, wyznawcą „jedynego Zbawiciela wczoraj, dziś i na wieki”. Z apostolskim zapałem począł czynić to, o czym mówi drugie czytanie dzisiejszego dnia: ”Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie, żeby się przez mnie dopełniło głoszenie [Ewangelii] i żeby wszystkie narody [je] posłyszały” (2 Tm 4,17).
Mówił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą” (J 15, 20). Zarówno w życiu św. Piotra, jaki i i św. Pawła, wypełniły się, do tragicznego finału, słowa Jezusowe. Święty Piotr poniósł śmierć krzyżową, święty Paweł, który był obywatelem rzymskim, został ścięty mieczem.
Trwają w pamięci Kościoła ci dwaj przyjaciele Boga, którzy podczas życia ziemskiego użyźniali własną krwią Kościół (por. antyfona na wejście). Do ich grobów podążają od stuleci pielgrzymi nawiedzając Rzym, miasto święte, stolicę chrześcijaństwa.
To tam papieże, biskupi Rzymu, następcy św. Piotra Apostoła, Skały, na której Jezus zbudował swój Kościół, sprawują najwyższą w Kościele władzę powierzoną przez Chrystusa Piotrowi. Jest to władza kluczy. „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”(Mt 16, 19).
- Przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa i człowieka
Dziś w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła pragniemy tu, we wspólnocie parafii w Gdańsku Łostowicach, modlitwą wdzięczności dziękować prawowitemu następcy świętego Piotra Apostoła, Ojcu Świętemu Franciszkowi, za jego nieomylny, wynikły z papieskiej władzy kluczy, akt, jaki miał miejsce w Rzymie, 27 kwietnia, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Za kanonizację błogosławionego Ojca Świętego Jana Pawła II.
Tego Papieża, który „ przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa, gdyż jest on Redemptor hominis, Odkupicielem człowieka. Przywrócił wiarę w człowieka, który stanowi drogę Kościoła”– przytaczam słowa następcy Jana Pawła II, Ojca Świętego Benedykta XVI.
Tego Papieża, który przez swój długi, trwający ponad dwadzieścia sześć lat, pontyfikat otwierał dla Chrystusa drzwi państw, narodów, cywilizacji, a przede wszystkich ludzkich serc. Służył nadziei, która zawieść nie może. Był wielkim darem Boga dla Kościoła.
Tak jak święty Piotr, tak i On,: Jan Paweł II, na pytanie Jezusa: Czy mnie miłujesz, odpowiedział jasno, klarownie, jednoznacznie: Tak, Panie. To był drogowskaz Jego drogi, kapłana, biskupa, papieża. Zawierzył ją Matce Pana – pokornej służebnicy Pańskiej. Szedł przez życie wpatrzony w Jej obraz – Totus Tuus Maryjo. To Ona, słowami: „Czyńcie wszystko cokolwiek wam powie”, wypowiedzianymi w Kanie Galilejskiej, stanowiła wzór ufnej, bezgranicznie wiernej postawy Jana Pawła II wobec Chrystusa i Jego Ewangelii. Dawał temu świadectwo przez swoje życie, aż do tego ostatniego „amen” wypowiedzianego w godzinie śmierci, w dniu 2 kwietnia 2005 roku, wigilię święta Miłosierdzia Bożego.
Umiłowani!
Choć już dziewięć lat minęło od Jego odejścia do Domu Ojca, to życie, posługa Jana Pawła II wciąż przykuwa uwagę. Głos proroka nie milknie. W pamiętnym dniu pogrzebu Jana Pawła II, kiedy porywisty, rzymski wiatr zatrzasnął położoną na Jego trumnie Księgę Ewangelii, na palcu świętego Piotra rozległy się spontaniczne, okrzyki: Santo subito! – Natychmiast święty!
Przyszła radość beatyfikacji, nadszedł pamiętny dzień kanonizacji, kiedy, wraz z bł. Janem XXIII, papieżem dobroci, inicjatorem Soboru Watykańskiego II, został przez Ojca Świętego Franciszka wyniesiony na ołtarze Kościoła powszechnego „na chwałę świętej i nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia”.
Byliśmy tego dnia tam, w Rzymie, pielgrzymi z archidiecezji gdańskiej – ponad trzy tysiące. Serca milionów wiernych w ojczyźnie rozjaśniła radość tego błogosławionego dnia. Zda się od Bałtyku po gór szczyty rozległo się wielkie Te Deum naszego polskiego Narodu, za tego wielkiego Syna naszej Ojczyzny.
Wiemy dobrze jak wiele Jan Paweł II w swą posługę Piotra naszych czasów wniósł wiana swej ziemskiej Ojczyny, umiłowanej Polski. Jak wiele czerpał z dziedzictwa przeszłych wieków, kultury chrześcijańskiej naszego narodu. Z jego mężnej, czasem wręcz heroicznej wiary. Miłości do Maryi – królowej Polskiej Korony i Pani polskich serc. Zawierzenia nadziei, wtedy kiedy przyszła niewola, rozbiory, a po ostanie wojnie agresja bezbożnej komunistycznego ideologii w służbie opresyjnego państwa.
Mówimy o Janie Pawle II, że jest ojcem polskiej wolności. To prawda. Jego pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny w 1979 roku stała się swoistym detonatorem. Podnieśliśmy się, jako naród z duchowego zniewolenia, rozpoczęliśmy trudną, ale zwycięską drogę ku wolności. Był z nami przez wszystkie lata. Oddalony, a przecież obecny. Błogosławił czas wolności, kiedy nadszedł. Przestrzegał, aby nie zmarnować tego daru zdobytego trudem i modlitwą pokoleń. W czasie pielgrzymek do Ojczyny przypominał i uświadamiał generacjom współczesnych Polaków, że korzenie naszego współczesnego losu tkwią w glebie chrześcijańskiej tożsamości, wierności temu, co Polskę stanowi – wierze ojców, świadomości naszej dziejowej drogi. Także to, że chrześcijanin jest człowiekiem nadziei.
- Mówił do nas i za nas
Wiemy dobrze, że pośród godzin świętego życia Jana Pawła II były i te, które przeszły tu, pośród na, w Gdańsku, Gdyni, Sopocie. w czerwcu 1987 i 1999 roku, podczas Jego apostolskich pielgrzymek do Ojczyny.
Pamiętny czas. Także ze względu na historyczny kontekst. Szczególnie rok 1987, okres ponurej dekady lat osiemdziesiątych, zainicjowanej wprowadzeniem stanu wojennego, siłowego zatrzymanie drogi Solidarności, represji, skrępowania ludzkiej wolności, obywatelskich praw. To wtedy Ojciec Święty pełnił wobec nas szczególną misję – mówił do nas, ale także mówił za nas.
Niejeden z was, tu obecnych, pamięta zapewne ten wymowny, przejmujący obraz: samotny Papieża przed gdańskimi Trzema Krzyżami – upamiętnieniem zbrodni Grudnia 1970 roku, oddzielony szczelnym kordonem milicji od ludzi.
Powracają obrazy tamtych przeżyć. Także echo papieskich słów. Pośród nich tych o Gdańsku, tym mieście Ojczyzny, gdzie „w sposób szczególny dał się słyszeć głos sumień wołających o poszanowanie godności człowieka, zwłaszcza człowieka pracy, głos wołający o wolność , o sprawiedliwość, o międzyludzką solidarność”. Pamiętne przesłanie skierowane do prześladowanych wtedy ludzi „Solidarności”, do wszystkich łaknących sprawiedliwości.
To nie są to słowa przeszłości, zamknięte w sztambuchu historii. Są dalej aktualne, dotykają problemów naszego czasu, tego, co wciąż boli, domaga się odmiany. Bo przecież „nie może być mowy o żadnym postępie , jeżeli w imię społecznej solidarności nie będą respektowane do końca prawa każdego człowieka. Jeżeli nie znajdzie się w życiu społecznym dość przestrzeni dla jego talentów i inicjatyw. A nade wszystko dla jego pracy”’ (Gdynia 11 czerwca 1987). Przecież dziś z braku tej społecznej przestrzeni dla pracy i inicjatyw, trwa ten przygnebiający exodus młodych Polaków, dla których braknie miejsca przy stole Ojczyny.
Na Westerplatte, w miejscu gdzie tak dobitnie objawiła się we wrześniu 1939 roku miłość Ojczyny, Jan Paweł przypominał, że „prawa człowieka muszą być podstawą tej moralnej mocy, którą człowiek osiąga przez wierność prawdzie i powinności”, także wierność prawemu sumieniu i Bożym przykazaniom. To skuteczna zapora przeciw zagrożeniu klimatem relatywizmu, postępującym rozchwianiem „ zasad i prawd, na których buduje się godność i rozwój człowieka”.
To ledwie dwa motywy, wydobyte z pomorskich godzin Jana Pawła II. Z pamiętnego daru wspólnej modlitwy z Papieżem, z Jego skierowanego ku nam przesłania, które popłynęło ku Polsce, ku Kościołowi powszechnemu stąd, znad Morza Bałtyckiego. „A morze – to słowa Jana Pawła II – mówi człowiekowi o potrzebie szukania się nawzajem. O potrzebie spotkania i współpracy. O potrzebie solidarności. Międzyludzkiej i międzynarodowej” (Gdynia , 11 czerwca 1978).
Dziś wracamy do tych wspomnień. Do motywów Jego pamięci o nas, o Kościele gdańskim, o naszej wspólnocie wiary. Wspomnę o jednym z nich. Beatyfikacji męczenników pomorskiej ziemi, ofiar misterium nieprawości, jakiej doświadczyła w czasie ostatniej wojny. Znamy ich imiona, są adresatami naszych modlitw. Siostra Alicja Kotowska, zmartwychwstanki z Wejherowa, męczennica Piaśnicy, gdańscy kapłani Marian Górecki, Bronisław Komorowski, Franciszek Rogaczewski – ofiary Stutthofu, ks. komandor ppor. Władysław Miegoń, kapelan polskich marynarzy – ofiara Dachau.
IV. Nasze wotum wdzięczności
Dziękczynienie naszych serc przybiera różne formy. Jedna z nich to pragnienie, aby imię św. Jana Pawła II w przestrzeni sakralnej naszego miasta, zostawić trwały znak, przemawiający do pokoleń, które przyjdą, nasze trwałe wotum. Jesteśmy w takim miejscu. Ta kaplica, którą poświęciłem 11 grudnia 2011, przekazując relikwię – krople krwi Jana Pawła, stanowi początek historycznego dzieła. Sanktuarium św. Jana Pawła II. Świątyni wotum! Za kanonizację pierwszego Papieża z Rodu Polaków. Nasze dziękczynienie za Jego Pontyfikat. To dopiero początek naszej drogi. Drogi waszej parafii i naszej archidiecezji. Napotkaliśmy na niej niespodziewane trudności. Nie będę teraz o nich mówił. Tak jak na początku, kiedy powstawała ta kaplica – zaczątek przyszłego dzieła, tak i dziś potrzeba nam tego samego: ufnej modlitwy, niezmąconej niczym wiary, że spełnimy nasze postanowienie, determinacji w pokonywaniu piętrzących się na naszej drodze przeszkód. Oczekujmy z radością tego błogosławionego dnia, który, wierzymy, da nam Pan – konsekracji świątyni w Gdańsku Łostowicach pod wezwaniem Świętego Jana Pawła II. Dziś będziemy się o to modlić.
Przyzywać także Ducha Świętego, „dawcę darów mnogich”. Niech przyjdzie, napełni serca swoich wiernych, zapali w nich ogień swej miłości. Tym, którzy podjęli dzieło budowy świątyni, niech ofiaruje swe siedmiorakie dary. Przynosi umocnienie, pewność obranej drogi, areszcie – „wieniec zwycięstwa”. Umacnia waszego Proboszcza, ks. Ryszarda Grosa, który jest z wami od początku, od erygowania parafii przed trzema laty. Sprawuje służbę Bożą, wypełnia proboszczowskie powinności, a także jednooczy wspólnotę parafialną wokół budowy Domu Bożego. Bóg ci zapłać, księże Ryszardzie, za twą odpowiedzialną i skuteczną posługę. Bóg zapłać wszystkim dobrodziejom, którzy hojnymi ofiarami i skromnym wdowim groszem wspomagają dzieło budowy świątyni. Bóg zapłać i tym, których ta transmisja zainspiruję, do włączenia się w dzieło budowy Sanktuarium świętego Jana Pawła II.
V. Ludzie mocni sercem
Umiłowani!
Święci nie schodzą ze sceny życia, wciąż od nas czegoś żądają, o czymś nam przypominają. Nie milknie głos św. Jana Pawła II.
Nie tracą na sile jego przypomnienia, zalecenia, także upomnienia.
Szczególnie to, wypowiedziane w Zakopanem, pod Giewontem, w czasie pielgrzymki w 1997 roku. „Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym.
Bronić dziś krzyża, to także bronić naszej Ojczyzny, aby nie zatraciła tego co jest fundamentem jej dziejów: zawierzenia Chrystusowi i Jego Matce, chrześcijańskiego dziedzictwa wiary, kultury, tożsamości.
Bronić krzyża do znaczy bronić świętości ludzkiego życia, chronić młode pokolenia przed obyczajową deprawacją. To nie zamykać oczu na zło, które atakuje tkankę życia społecznego, politycznego, obywatelskiego, wyżej stawia egoizm grup, partii, struktur interesu nad działaniem na rzecz dobra wspólnego. To nie godzić się na to, aby na kształt życia publicznego mieli wpływ ci, którzy zawierzyli ojcu kłamstwa, siewcy przewrotności, dwulicowości, cynizmu.
To nie zapominać, że każde działania – szczególnie to o wymiarze społecznym –nigdy nie przyniesie dobrych owoców, jeśli się wyzbędzie podstawy moralnej.
5 czerwca 1999 roku w Sopocie Jan Paweł II wypowiedział słowa, których aktualność potwierdzają wydarzenia ostatnich dni: „Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają”.
Którzy błogosławią a nie złorzeczą!
Ludzi mocnych sercem świętego Pawła, pokornych służebną miłością Świętego Piotra. Ojczyna ich potrzebuje, aby nie zbłądzić, nie zejść na manowce. Mówił błogosławiony biskup Michał Kozal, ofiara Dachau: „Od przegranej orężnej bardziej przeraza upadek ducha u ludzi…” Niech to będzie przesłanie dzisiejszego dnia…
Umiłowani!
Na pytanie Jezusa: Za kogo mnie uważacie?, Szymon Piotr, jeden z dwunastu apostołów, odpowiedział: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.
Taką deklarację wiary i miłości do Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i Odkupiciela , potwierdzał swoim życiem o posługą, Jan Paweł II, niestrudzony apostoł Jezusa Chrystusa, i Jego Ewangelii, sługa nadziei.
Dziś, kiedy został wyniesiony do chwały świętych, modlimy się do Niego, aby pomagał nam w otwieraniu naszych serc na działanie zbawczej łaski Chrystusa.
Niech nas prowadzi ku zbawieniu Jego drogą: prawdy i miłości.
Amen.
Archidiecezja Gdańska