Ucz mnie bym przestrzegał Twego prawa
I zachował je całym sercem (Ps 119 (118) 33–34)
Księża Infułaci!
Księże Rektorze gdańskiego Wyższego Seminarium Duchownego!
Drodzy kapłani Dekanatu Oliwskiego z Księdzem Prałatem Zbigniewem Zielińskim, waszym Dziekanem!
Czcigodni Ojcowie Cystersi, włodarze tutejszej Parafii, z Ojcem Albinem, jej Proboszczem!
Wspólnoto Parafii pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej!
Bracia i Siostry, rozproszeni po krajach i lądach. Wy wszyscy w których sercach Polska trwa ,a dziś, dzięki Telewizji Polonia, jednoczący się z nami w modlitwie!
Zgromadziła nas niedziela. Dzień Pański. Powracające w rytmie tygodni święto zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Kolejne ogniwo roku liturgicznego, który odsłania przed nami Misterium Chrystusa, całą zbawczą drogę Zbawiciela. Nasze spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym ma miejsce w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Gdańsku Oliwie. To jedna z 195parafii naszej Archidiecezji Gdańskiej. Przez posługę w niej Ojców Cystersów jest to parafia w pewien sposób swoista.
Cystersi, ten czcigodny zakon monastyczny ma szczególne miejsce w dziejach wiary na Pomorzu Gdańskim. Widomym i wymownym świadkiem jego wielowiekowej obecności jest nasza wspaniała katedra oliwska. Wzniosła ją na chwałę Świętej Trójcy i przez stulecia upiększała cysterska wspólnota zakonna. Mnisi w białych habitach z czarnym szkaplerzem z kapturem, przepasanych czarnym szerokim pasem, nasycali pomorską ziemię duchem modlitwy i ewangelicznej prostoty życia. Angażowali się w podnoszenie kultury materialnej, w upowszechnianie – szczególnie w epoce średniowiecza – zdobyczy cywilizacyjnych. Uczyli pokolenia, jak czynić sobie ziemię poddaną i jak codzienną pracę przepełniać Bożym duchem.
Wyrugowani z wielowiekowej własności przez rząd pruski, który w 1831 roku dokonał kasaty oliwskiego opactwa, po II wojnie światowej powrócili do Oliwy. W świątyni przy ul. Polanki, rozpoczęli znowu, jako filia opactwa cysterskiego w Szczyrzycu w Małopolsce, służbę Bogu i ludziom, ożywiając cysterską duchowość i tradycję. Pięknym tego przykładem było niedawne – w początkach stycznia – nawiedzenie parafii, przez relikwie św. Oliwi z Anagni, włoskiej zakonnicy, która u schyłku piątego wieku poniosła śmierć męczeńską, od trzystu lat patronki dzisiejszej katedry oliwskiej i Oliwy.
Pozdrawiam z wdzięcznością Ojców Cystersów: Albina Chorążego, proboszcza parafii, Bogumiła Nycza, proboszcza-seniora, Filipa Krzemienia, Franciszka Domagałę. Przyjmijcie, Czcigodni Ojcowie, pozdrowienie arcybiskupa, którego archikatedra – dawna świątynia cysterska – tak mocno przemawia do każdego, kto przekroczy jej próg, pięknem starowieku, dziełem cysterskich pokoleń. Przyjmijcie podziękowania za waszą posługę, naznaczoną cysterską duchowością.
Umiłowani!
Dzielę się z Wami wspomnieniem z niedawnej wizyty ad limina Apostolorum. Do papieskiego Rzymu, tam gdzie bije serce Kościoła. Do grobów apostołów Piotra i Pawła, którzy przed wiekami, w pogańskim wtedy Rzymie, złożyli swoje, przypieczętowane męczeńską krwią, wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa. Do Ojca Świętego Franciszka i do Jego współpracowników, stojących na czele watykańskich dykasterii. Prawo kościelne nakłada na wszystkich biskupów świata obowiązek odbycia takich okresowych – co pięć lat – wizyt. Ojciec Święty przyjął nas – niemal stu polskich biskupów – po ojcowsku. Podczas spotkań – w pięciu grupach – mogliśmy otwarcie opowiedzieć Papieżowi o Kościele w naszej ojczyźnie, jego radościach, sukcesach, plonie ewangelicznego siewu. Także o tym co niepokoi, boli, zakłóca naszą pracę, o ziarnach kąkolu wrzucanych w polską ziemię…
Usłyszeliśmy od Ojca Świętego słowa dobre, sprawiedliwe, przynoszące radość. Powiedział nam, że Kościół w Polsce „ma ogromny potencjał wiary, modlitwy, miłosierdzia i praktyki chrześcijańskiej”. Przekazuję wam te ojcowskie słowa Papieża Franciszka z wdzięcznością, z radością. Na umocnienie, na dalszą naszą wspólną drogę. Słowa, które stanowią także zdecydowaną odpowiedź Ojca Świętego udzieloną tym wszystkim, którzy niemal od początku Jego pontyfikatu zaczęli różnicować, dzielić, przeciwstawiać Papieża – biskupom, Kościół w Polsce - Papieżowi.
I jeszcze jeden motyw tej wizyty, nasz, gdański. Podczas prezentacji piątej grupy biskupów mówiłem Ojcu Świętemu o naszej Archidiecezji. O tym, że tu narodziła się Solidarność. Dwukrotnie gościliśmy bł. Jana Pawła II. O tym, że nasz gdański, pomorski świat pracy, któremu patronuje bł. Ks. Jerzy Popiełuszko, pozostaje w jedności z Kościołem, zarówno w wymiarze sakramentalnym, jak i publicznym.
Umiłowani!
Będzie jeszcze okazja, aby rozwijać motywy papieskiego przesłania skierowanego do polskich biskupów, a przez nich do wspólnoty wiary w ojczyźnie. Są pośród nich zagadnienia duszpasterskie dotyczące posługi rodzinie, małżeństwom, młodzieży. Są wskazania papieskie, m.in. adresowane do katechetów, aby mocniej kładli nacisk na kształtowanie wiary „przeżywanej jako relacja, w której doświadcza się radości bycia kochanym i zdolnym do kochania”. Mówił m.in. Ojciec Święty o konieczności odnowienia – w posłudze kapłańskiej – ducha misyjnego, o potrzebie troski o ubogich, skuteczniejszym praktykowaniu „wyobraźni miłosierdzia”, przeciwstawianiu się „mentalności odrzucenia”. Także o tym szczególnym zadaniu dla Kościoła, jakim jest zmierzenie się z wyzwaniami czasu. Wskazał dla przykładu zagrożenia, jakie niesie idea nieskrępowanej wolności, także niezadowolenie „ze sprzeciwu Kościoła wobec panującego relatywizmu”.
Umiłowani!
O tych motywach ludzkiej wolności, o prawach, jakie człowiekowi ofiaruje Bóg, mówią dzisiejsze czytania.
„Położyli przed Tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę” – czytamy w księdze Syracydesa. Jesteś wolny: zrobisz co zechcesz. Wyciągniesz rękę po ogień, który niesie zniszczenie, nie zaczerpniesz z życiodajnego źródła wody żywej.
„Jeśli zechcesz, zachowasz przykazania”. Jeśli zechcesz, odrzucisz je.
Zostałeś bowiem obdarowany darem wolności. Można pytać czy to będzie nieszczęsny dar? Czy też taka wolność, która stawia człowiekowi wymagania?
Takie pytania powracają. W naszym życiu. Także w wielkich porywach historii, które dotykają całej zbiorowości narodu. Przypomnijmy jeden z nich. Czerwiec 1979 roku. Na krakowskich błoniach bł. Jan Paweł II, kończy swą pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny. Pielgrzymkę, która przebudziła z duchowego letargu naród. Zainicjowała drogę ku wolności. W homilii odsłaniając bieg naszej historii, w której tak wyraziście słychać słowa Chrystusa i świadectwo Ewangelii, Jan Paweł II pytał: czy można to wszystko odepchnąć, powiedzieć „nie? Odpowiadał, że można. Bo człowiek jest wolny. Może powiedzieć nie. Nie tylko swemu bliźniemu. Także Bogu, także Chrystusowi.
Ale czy wolno tak uczynić? Wobec tysięcznych rzeszy Papież pytał: „Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć nie temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat? Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ja stanowiło?”
To pytanie powraca. W innej sytuacji, okolicznościach czasu, uwarunkowaniach politycznych, społecznych, kulturowych. Kołacze do niejednego z polskich serc, które się. zachęca, aby powiedziało: nie….Bowiem „Położyli przed Tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę”.
Usłyszeliśmy przecież przed chwilą, podczas pierwszego czytania, że na tym dylemacie, na zarysowaniu możliwości wyboru nie kończą się słowa starotestamentowego proroka. Syracydes stwierdza przecież, że to Bóg, „sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu nie przykazał być bezbożny i nikomu nie zezwolił grzeszyć”.
Bóg, dawca mądrości ukrytej – o której mówi w drugim czytaniu św. Paweł Apostoł – którą właśnie On „przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej”. Tej mądrości nierozpoznanej, skoro człowiecza ręka ukrzyżowała Pana chwały. Ale wciąż skierowanej ku człowiekowi, nigdy nie zdezaktualizowanej, nigdy nie zaniechanej, nigdy nie przekreślonej. Przygotowanej tym, którzy Go miłują, idą Jego drogą. Przestrzegają Jego przykazań. To w nich zawiera się pełnia prawdy o Bogu, człowieku, o jego relacjach ze Stwórcą, bliźnim, z samym sobą.
W Ewangelii dzisiejszego dnia Chrystus ukazuje nam wymagania Nowego Przymierza, które ustanowił we krwi swojej (1 Kor 11, 25). Mówi nam , że wypełnia co do joty Boże prawo nadane prze Mojżesza, wypisane na tablicach Dekalogu, niewzruszony fundament drogi ludzkich pokoleń. Ale wszczepia w nie nowego ducha, nowe impulsy: sprawiedliwości, gotowości do szczerego pojednania, miłosierdzia względem tego, od którego doznaliśmy krzywdy, przyjaznego serca, umiłowania prawdy, umiejętności szczerego patrzenia na siebie samego. Ewangelia przytacza obrazowe przykłady takich postaw, zachowań, wymagań.
Chrystus wzywa nas – Jego uczniów – do maksymalizmu, jednoznaczności, przejrzystości, duchowej jasności, zgody naszych myśli i czynów, ładu serca, sumienia, woli.
„Niech mowa wasza będzie Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest od Złego pochodzi. (Mt 5, 37)) – to Jego słowa.
Dziś są tacy, co gotowi są dzielić prawa Dekalogu. Na parzyste i nieparzyste. Na niewzruszone i na te, które – wydaje się – można obejść, zlekceważyć. Choćby te: „Pamiętaj, abyś dzień święty świecił”, „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu..”
Dekalog zobowiązuje. Cały, niepodzielony. Ewangelia Chrystusowa zbudowana jest na nim.
Powtarzajmy za psalmistą: „Naucz mnie, Panie, drogi Twoich ustaw, bym strzegł ich do końca./ Ucz mnie, bym przestrzegał Twego prawa/ i zachowywał je całym serce (Ps 119, 33-34) . Naucz mnie, Panie…
Umiłowani!
11 lutego minął rok od dnia, kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI, wygłosił oświadczenie, w którym, w akcie pokory i miłości do Kościoła, zadeklarował rezygnację z posługi Biskupa Rzymu, co nastąpiło 28 lutego. Przez osiem lat ukazywał światu światło Jezusa i Jego Ewangelii. Przenikliwie ukazywał to, co jest złem w naszym świecie: postępującą sekularyzacją, coraz bardziej wszechwładną dyktaturą relatywizmu, lekceważenie Boga i Jego praw, społeczny cynizm „dla którego szydzenie ze świętości jest prawem wolności”. Przypominał nam, chrześcijanom, że „głównym zadaniem jest konieczność odkrywania na nowo Boga i to nie jakiegokolwiek Boga, lecz Boga o ludzkim obliczu. Gdy bowiem widzimy Jezusa Chrystusa widzimy Boga”.
Ofiarujmy w czasie tej Mszy św. naszą modlitwę w intencji papieża –seniora Benedykta XVI. Wdzięczni za Jego przewodzenie nawą Piotrową, za jego wiarę, mądrość, umiłowanie tradycji, o którą zawsze można się bezpiecznie wesprzeć.
Depozyt modlitwy, wiary i nadziei Ojca Świętego Benedykta XVI papież Franciszek włączył do swej dynamicznej posługi w Kościele, ojcowskim „domu radości”, którego Panem jest Jezus. Naucza nas, aby z tego domu promieniowała radość Ewangelii. Nie jest to radość byle jaka. Jej powodem – mówi Papież – „jest świadomość, że jesteśmy przyjęci i umiłowani przez Boga”.
To świadomość, która wypływa ze źródeł naszej wiary. „A wiara oznacza również wierzyć Jemu, że to prawda, że On nas kocha, że żyje, że jest zdolny wkraczać tajemniczo, że nas nie opuszcza, że wydobywa dobro ze zła swoją mocą i swoją nieskończoną kreatywnością” (Evangelii gaudium 278). .
Umiłowani!
Czas już kończyć, Ojciec Święty zachęcał, aby kazania były krótkie: osiem-dziesięć minut. Przekroczyłem trochę tę miarę, wybaczcie!
Wezwanie waszej Parafii ukazuje to, co stanowi niezbywalną wartość polskich serc. Miłość do Świętej Bożej Rodzicielki. Praojcowie nasi obrali Ją Królową Polskiej Korony. „Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko – nie milknie ta modlitwa polskich wieków.
Przed dziesięcioma dniami właśnie tą starożytną modlitwą chrześcijańską, tak mocno wrośnięta w polską duchowość, Ojciec Święty Franciszek zakończył swoje Słowo skierowane do biskupów polskich przybyłych ad limina Apostolorum.
Pod Twoją obronę, Matko żywej ewangelizacji, uciekamy się i my, uczestnicy tej Mszy św. sprawowanej w parafii pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Zawierzamy Ci nasz los, nasze życie, naszą wspólnotę parafialną.
I powtarzamy z głębi ufnych, wiernych, polskich serc.
Matko z nami bądź! Do Syna swego nas prowadź!
Amen.
Archidiecezja Gdańska