Moimi ustami Twą wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia”
Ps 89,2
Księże Arcybiskupie Tadeuszu, dostojny nasz Seniorze,
Czcigodni Księża Infułaci wraz z Gospodarzem tej Bazyliki
Księdzem Infułatem Stanisławem Bogdanowiczem,
Magnificencjo Księże Rektorze
wraz ze wspólnotą Gdańskiego Seminarium Duchownego
Bracia Kapłani!
Osoby życia konsekrowanego,
Księża Diakoni, którym za chwilę za Łaską Bożą
udzielę święceń prezbiteratu,
Drodzy Rodzice, Krewni i Przyjaciele kandydatów do święceń,
Umiłowani Bracia i Siostry!
1. Czas się wypełnił
„Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). To pierwsze słowa Jezusa Chrystusa utrwalone przez św. Marka, przed chwilą odczytane. Jezus rozpoczął nauczanie w okolicznościach niesprzyjających. Czytamy, że stało się to dokładnie wówczas, gdy został uwięziony krewny Pański – św. Jan Chrzciciel. Tenże Jan z wielką nadzieją zapowiadał nadejście prawdziwego Mesjasza. Wskazał na Niego słowami „Oto Baranek Boży”, a słowa te potwierdził głos Boga Ojca: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11).
„Czas się wypełnił”. Dzisiaj, 1 czerwca 2013 r. wypełnił się czas formacji i przygotowań do tej wielkiej uroczystości święceń kapłańskich. Będziecie do niej, da Bóg, powracali przez długie lata, gromadząc się na Mszach św. i braterskich spotkaniach rocznicowych i jubileuszowych. Zdaję sobie sprawę, że młody człowiek przeżywa czas inaczej niż jubilat. Zmieniają się epoki. Zmarły niedawno Ksiądz Prałat Edward Masewicz rozpoczął studia seminaryjne jeszcze w wojennym Wilnie. Wielu z żyjących obecnie Księży Proboszczów walczyło o pozwolenia na budowę nowych świątyń. Pamiętają oni rozmaite szykany, inwigilację, domiary, chroniczne braki zaopatrzeniowe. W tej pracy jedni stracili zdrowie, drudzy nerwy, a niektórzy nawet życie.
Idąc w kapłańskie lata zobaczycie sami, że po latach dwudziestu pięciu, a daj Boże po pięćdziesięciu, z coraz większym szacunkiem spogląda się na tych, którzy podążyli przed nami drogą wierności. Wierności przyrzeczeniom diakońskim i kapłańskim – ślubowaniu celibatu i modlitwy brewiarzowej, a dalej czci i posłuszeństwa każdemu ze swych kolejnych Pasterzy.
Wytrwałość jest dzisiaj cnotą coraz droższą. Rozwój technologii podpowiada, że sukcesy i porażki trzeba mierzyć skalą błyskawiczną. Wszystko ma być natychmiast lepsze, lub powinno się to wyeliminować. Jeśli nie odpowiada mi rzeczywistość – należy ja co prędzej wymienić na lepszy model.
Tak, Jezus potrafi zmienić całą rzeczywistość w okamgnieniu, jeśli człowiek jest gotowy. A to przygotowanie trwa latami: w domu rodzinnym, w duszpasterstwie parafialnym, w szkole, na katechezie, w grupach młodzieżowych. „Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci, i poszli za Nim” (Mk 1,17-18). Tak, decyzja była natychmiastowa. Ale po niej nastąpiły trzy lata wędrowania z Mistrzem, słuchania Jego nauk, zdumienia cudami, sprzeczania się o większe dobro. Aż w końcu przyszło zgorszenie krzyża i wstyd niedowiarków, gdy Zmartwychwstały ukazał się ponownie, zwycięski.
2. Bliskie jest Królestwo Boże
Jeśli czas się wypełnił, co to znaczy, że „bliskie jest Królestwo Boże?” Usłyszeliśmy słowa Proroctwa Izajasza, które po wiekach w synagodze w Nazarecie Jezus Chrystus odniósł do Siebie, do własnej działalności. Ten swoisty życiowy program często przypomina się przy okazji święceń kapłańskich, by nie stracić z oczu tego, co istotne w naszej posłudze.
Kościół posyła dziś kapłanów, by głosili Dobrą Nowinę ubogim. Ubogi jest każdy człowiek, bo rzeczy materialnych z tego świata nie zabierze więcej niż przyniósł. Ale bliski Sercu Jezusowemu jest zwłaszcza ten, który nie mając wielu dóbr materialnych może i chce polegać tylko na Bożym Miłosierdziu. Ubóstwo nie jest wartością samą w sobie. Niestety, w Ojczyźnie naszej rozlewa się coraz szerzej plama biedy. Wystarczy spojrzeć na dzieci, które jedyny swój posiłek mają w szkole, bo dofinansowała go parafia albo samorządowy program dobroczynności. Nie przypadkiem przez wieki Kościół przypominał w świetle wiary o roli ubogich. Nie inaczej czyni obecny Papież Franciszek, stawiając troskę o ubogich jako główny punkt swojego nauczania. Czy bogaci są wyłączeni z głoszenia Ewangelii? Żadną miarą, o ile sami nie wyłączą się z jej słuchania. A głoszenie to przecież nie tylko słowa. Wielkie dzieło CARITAS potrzebuje kapłanów jako dających przykład formatorów sumień, jako tych, którzy do dobrych chęci dodadzą motywacji nadprzyrodzonej.
Kościół posyła was, byście opatrywali rany serc złamanych. Dziś przetacza się przez świat fala wrogości wobec życia ludzkiego. Złudne pragnienie szczęścia natychmiast i za wszelką cenę prowadzi do składania fałszywych obietnic, rozbijania małżeństw, osieracania dzieci, niszczenia rodzin przez alkohol i inne uzależnienia. Wiecie o tym dobrze sami, aż nadto. Bóg Miłosierny, Król Wieków może nawet z największej ludzkiej niewierności i zła wyprowadzić dobro. Jesteście dziś żywymi świadkami obietnicy Chrystusa: „Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was” (J 14,18). Przychodzi Chrystus z darem Swojego Najwyższego i Wiecznego Kapłaństwa. Radość z tego daru otrzymacie dzieląc się z innymi potrzebującymi tym wielkim zaufaniem Boga do człowieka. Opatrywać rany serc złamanych to znaczy być prorokiem Bożego Miłosierdzia, Bożego wybrania, choćby, jak mówi Prorok Izajasz, zapomnieli o człowieku i ojciec, i matka. „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15).
A cóż oznacza obietnica wyzwolenia jeńców i swobody dla więźniów (por. Iz 61,1)? Być może niektórzy z was w przyszłości zostaną posłani z posługą do zakładów karnych. Może nawet, w warunkach wojny, niektórym dane byłoby posługiwać jeńcom, czy uchodźcom. Doświadczyłem tego podczas pracy w Rzymie, gdy w każdą niedzielę odwiedzałem obóz polskich emigrantów, uchodzących z Ojczyzny po wprowadzeniu stanu wojennego. To jest wielka praca Kościoła i zdarzają się takie czasy i miejsca, w których jest ona niezastąpiona, choć także bardzo niedoceniana w wymiarze publicznym. Częściej jednak chodzi o wyzwolenie ducha, co jest dziełem nie mniejszym, a jakże potrzebnym. W samej naszej Archidiecezji Gdańskiej roczna liczba egzorcyzmów liczona jest w setkach. A przecież, oprócz opętań, stosunkowo rzadkich, ileż mamy tutaj zniewoleń duchowych, uzależnień emocjonalnych, błędów w myśleniu, wypaczeń sumienia.
Nie wszystkich nawrócicie, bo i sam Pan Jezus nie nawrócił wszystkich. Przecież gdyby się wszyscy nawrócili to by nie ukrzyżowali Pana Chwały. Ale – nie ustawajcie w modlitwie, najpierw osobistej, która umocni waszą przyjaźń z Bogiem i uczyni wrażliwym na bliźniego. Zachowując wierną i żywą więź z Jezusem Chrystusem możecie dzielić się tym doświadczeniem z innymi. Możecie szczerze wyznać – tak – Jezus wyzwala. Od egoizmu, zapatrzenia w siebie, próżnego lęku i rozpaczy. Możecie ewangelizować – bo tym jest w istocie nowa ewangelizacja, która oprócz nowych metod wymaga przede wszystkim nowego zapału, a u jego podłoża – nowego ducha.
3. Nawracajcie się
Pytam, jaki jest ten świat, do którego zostajecie dzisiaj posłani? Na pewno spragniony dobrej nowiny, uleczenia ran i prawdziwej wolności. A tym co wyzwala jest prawda (por. J 8.32). Współcześnie coraz bardziej jesteśmy świadomi kłamstwa, które przenika nie tylko pod postacią różnych oderwanych od prawdy teorii, ale do czynów naszej codzienności. Dzieje się tak, gdy trywialne osądy podszywa się pod prostotę, a bezczelność działań pod szczerość. Zresztą zapowiadał to już Apostoł, św. Paweł: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. (2 Tm 4,3-4)
Na czym polegają – owa trywialność i bezczelność, udające prostotę i szczerość? Mówienie o świecie w sposób trywialny, patrzenie na ten świat w sposób prostacki oznacza np., że nienarodzone dziecko nazwiemy zlepkiem komórek, los człowieka – egzystencją bydlęcia, a historię ludzkości – pomyłką w rachunku prawdopodobieństwa. To coś więcej niż tylko zimny, także wrogi chrześcijaństwu, materialistyczny racjonalizm. Owo prostactwo ordynarnie zaprzecza nie tylko Bożym źródłom ludzkości i jej losów splecionych w historii zbawienia, ale także wszelkiemu ich sensowi, nawet przyrodzonemu. Dawniej miałkość, np. na obszarze sztuki filmowej, określało się sloganem: „zabili go i uciekł”. Dziś zostaje właściwie: „zabili go, zgnił, i co z tego”?
Taka trywialność patrzenia na świat pociąga za sobą bezczelność. Skoro bowiem nawet Bóg i człowiek stają się niczym więcej niż tylko tym, co nam się o nich wydaje – wolno z nimi zrobić wszystko. Nie ma uzasadnienia dla żadnych hamulców. Od chorej ideologii przechodzi się do chorych czynów. Wystarczy dostatecznie nachalnie upolityczniać byt Kościoła – a znajdą się jednostki gotowe do rozwydrzenia, którego świadkami byliśmy na Krakowskim Przedmieściu – w obliczu Krzyża – symbolu naszej wiary. Wystarczy dostatecznie wiele traktować o bezwartościowości życia i rodziny – a samobójstwa i morderstwa posypią się same. Rozpleni się ignorowanie najbliższych, porzucanie wychowanków, eutanazja starców. Nie daj Boże, by taki język świata przeniknął także do Kościoła. Pozbawione wiary i miłosierdzia spojrzenie na swoich duchownych przełożonych, na współbraci kapłanów i wiernych świeckich, zabija nie tylko bliźniego i życie Boże we mnie samym, ale także żywą tkankę Kościoła – Ciała Chrystusa.
Jak ratować Boże stworzenie przed zagładą? Bo to jest przecież zadanie zbawcze, zadanie na miarę prawdziwej młodej męskiej ambicji. Na miarę otwartego na nowość życia serca każdego z Was, nowowyświęconych kapłanów. Uratować świat, wyzwolić człowieka, otworzyć lepszą przyszłość. Ewangelia prowadzi ku temu celowi, te zadania nie są Jej obce. Kiedy jednak stwierdzamy, że czeka Was walka nie ma tu ani słowa zachęty do agresji, czy przemocy. Przemoc nie ma przyszłości. A jednak czeka nas wszystkich walka, by w miejsce trywialności zdobywać prostotę. W miejsce bezczelności – szczerość. Kto patrzy na świat prosto – widzi w nim Boży zamysł. Kto mówi szczerze – głosi Ewangelię życiem.
Owa szczerość i prostota stanowią właśnie fundament nawrócenia. Szczerość nie polega przecież na wytykaniu grzechów innym, ale na pełnym prawdy stwierdzeniu, iż także jestem grzesznikiem i sam potrzebuję nawrócenia. Nie zaniedbujcie więc osobistego rachunku sumienia i częstej, przynajmniej raz w miesiącu, szczerej spowiedzi. Z kolei prostota pomaga z radością przyjąć dar Bożego Miłosierdzia. Bez prostoty zawsze będziemy podejrzewali Boga o jakąś manipulację, handel. „Ja Tobie moje życie, a Ty mnie zaszczyty, sławę i bogactwo”. Tego nie było w Ewangelii. I nie będzie. Jeśli chcemy uratować świat przed bezczelnym nihilizmem – pozostaje nam właśnie to – szczerość i prostota. Słowa św. Pawła z Drugiego Listu do Tymoteusza oraz sama doniosłość przedstawionego zadania usprawiedliwiają, co więcej, nakazują święty upór i wytrwałość w głoszeniu Ewangelii Miłosierdzia: „Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczas” (2 Tm 4,2)
4. Wierzcie w Ewangelię
Taką właśnie drogą – szczerości i prostoty – poszedł obecny Papież Franciszek. W swoim zawołaniu umieścił On słowa „Miserando atque eligendo” – „Spojrzał z miłosierdziem i wybrał”. Pochodzą one z komentarza św. Bedy Czcigodnego do Ewangelii o powołaniu św. Mateusza. „Jezus zobaczył celnika, a ponieważ było to spojrzenie zmiłowania i wyboru, rzekł do niego: Pójdź za Mną” (Homila 21; CCL 122, 149-151). Homilię tę można znaleźć w IV tomie Liturgii Godzin pod datą 21 września – w święto św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty. Być może ktoś z prymicjantów umieścił te słowa na swoim obrazku. Są one bardzo prawdziwe w odniesieniu do sytuacji powołania. Niegodni daru otrzymujemy go, by kapłaństwo stało się zaczynem Bożego Miłosierdzia – przeżywanego osobiście i z mocą głoszonego współczesnemu światu.
Przedwczoraj mieliście okazję do osobistego świadectwa wiary. Nie tylko z okazji Roku Wiary, o którym powiedziano już wiele, a który rzeczywiście, także w wymiarze obsadzenia Stolicy Piotrowej, stał się prawdziwą szkoła zawierzenia Bożej Opatrzności. W Boże Ciało nieśliście ulicami Gdańska Najświętszy Sakrament. Z tejże Bazyliki Mariackiej wyszliście w radosnej procesji niczym jerozolimski osiołek, niosący na swym grzbiecie Króla Wieków. Dziś staniecie za Ołtarzem Pańskim, wypowiadając ze swoimi biskupami i współbraćmi kapłanami słowa konsekracji. Jutro to Słowo stanie się Ciałem w waszych dłoniach.
Tu już nie ma miejsca na przenośnie, metafory, złagodzenia faktów. Tu jest Bóg Żywy. Wołaj z całej duszy do Niego: „Panie Jezu Chryste Synu Boga Żywego – ulituj się nade mną grzesznikiem” (por. Mk 10,47-48). Takie było wołanie niewidomego Bartymeusza pod Jerychem. Tak, jesteśmy jak ślepi – bo wzrok przywraca nam dopiero wiara. A podnosząc Kielich Krwi Pańskiej powtarzaj w duchu: „Od bram piekielnych wybaw mnie Panie” (Litania za zmarłych) – bo wielkie sprawujemy tajemnice i wielka jest ich cena. Jak podaje Mszał w modlitwie kapłana przed spożyciem Ciała i Krwi Pańskiej: „Niech przyjęcie Ciała i Krwi Twojej nie ściągnie na mnie wyroku potępienia, lecz dzięki Twemu miłosierdziu niech mnie strzeże oraz skutecznie leczy moją duszę i ciało”. A po przyjęciu i udzieleniu wiernym Komunii Świętej znajdź czas na dziękczynienie osobiste. Niech tej modlitwie towarzyszy znana z nieszpornej modlitwy Kościoła Pieśń Maryi: „Wielbi dusza moja Pana” – Magnificat anima mea Dominum. Bo zaiste – wielkie rzeczy uczynił ci Wszechmocny.
Śpiewaliśmy dzisiaj słowa Psalmu 89: „Będę na wieki śpiewał o łasce Pana, moimi ustami Twą wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia”. A przecież nie o sam śpiew chodzi, choć piękne jest brzmienie liturgicznej muzyki, choć tyle wysiłku wymaga właściwe przygotowanie kapłana, by w liturgii uczestniczył także śpiewem.
Wie o tym Ksiądz Infułat Stanisław Zięba – wieloletni nauczyciel śpiewu kościelnego w naszym Seminarium – który niejeden chropawy kamień kleryckiego głosu oszlifował i wydobył z niego piękny kapłański ton]. Śpiewem jest pieśń całego życia, pieśń życia kapłańskiego powierzonego ufnie Bożej Opatrzności. „Na wieki będę sławił łaski Pana” – to słowa pełne wiary i ufności.
„Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). To jest właśnie nasza rzeczywistość chrześcijańska i kapłańska: ziemskiego czasu, Królestwa Niebieskiego, nawrócenia i wiary w Ewangelię. Rzeczywistość ludzka i Boska, pielgrzymka wiary w której przewodzi nam Maryja – Gwiazda Nowej Ewangelizacji. „Wstańcie, chodźmy”, by mieć w niej swój udział. Wstańcie, bo już czas. Wstańcie i wierzcie – w Ewangelię która wyzwala człowieka i ratuje świat – przez szczerość, przez prostotę, przez niezmierzone Boże Miłosierdzie.
Amen.
Archidiecezja Gdańska