„W tej Hostii jest Bóg Żywy, choć zakryty lecz prawdziwy. W tym Najświętszym Sakramencie z nieba stawa w tym momencie”.
Bracia i Siostry!
Uczestnicy procesji Eucharystycznej, która przemierza ulice Gdańska!
Wyznawcy Chrystusa Obecnego w sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej!
Znowu nadszedł dzień, kiedy we wspólnocie wiary, nadziei i miłości towarzyszymy Chrystusowi – Świętemu, Mocnemu, Nieśmiertelnemu. To On „w majestacie swym niezmierny” wychodzi dziś na ulice naszych miast… „Witaj Jezu, Synu Maryi, Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostii” – na ulicach Gdańska rozbrzmiewa pieśń, która sławi sakrament Eucharystii – wielką tajemnicę wiary. „Sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały”– tak o nim mówi soborowa konstytucji Sacramentum Conciliuim.
Podczas Komunii świętej Bóg Żywy wstępuje do tabernakulum naszych serc. Ten, który oddał za nas życie, teraz karmi nas swoim Ciałem. Uwielbiamy Go za ten dar spotkania. Powtarzamy słowa pieśni, która jest modlitwą naszych skruszonych serc: „Jam niegodzien, Panie, tego,/Abyś wszedł do serca mego? /Rzeknij tylko słowo swoje,/ A tym zbawisz duszę moją”.
I. Ten stary dąb, którego korzeń jest Chrystus
Procesja w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, w której uczestniczymy, stanowi oddanie czci i uwielbienia temu, „który jest dobry jak chleb”. Chrystusowi, który „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba”, „aby zgładzić grzechy”(1J 3,5), zbawić nas i pojednać z Bogiem.
Pragniemy wypowiedzieć nasze – tak. Chrystusowi, Jego Ewangelii, Kościołowi, wartościom, które tworzą jedność wiary i życia.
Udział w procesji eucharystycznej to nie tylko afirmacja uświęconej tradycji, odwiecznego obyczaju. To także swoiste rekolekcje. Nasze towarzyszenie Chrystusowi Eucharystycznemu powinno budzić pytania o wierność Jego Słowu, o zgodność naszych poglądów i życia ze wskazaniami Ewangelii i Tradycją Kościoła.
Nasze wspólnotowe „tak” wypowiadamy temu, co stanowi najgłębszy – poeta Zygmunt Krasiński powie: nieśmiertelny – nurt polskiego życia. Płynie on przez serca pokoleń. Scala te serca w tkankę narodu. Gromadzi naród wokół Chrystusa, Jego Matki, Kościoła. Tego wszystkiego, co Polskę stanowi… A co to Polska? – zapyta ktoś.
Polska to ten stary dąb, którego korzeń jest Chrystus. Przypominam często ten wymowny, plastyczny obraz. Wykreślony niegdyś natchnionym słowem przez ks. Piotra Skargę, jednego z tych kapłanów, co uczyli swych współczesnych miłości Chrystusa i miłości Ojczyzny. Tego wielkiego daru Boga, którego nie wolno zmarnotrawić, zlekceważyć, zepchnąć na margines życia, wyminąć. Tak jak nie można porzucić i zostawić samej sobie Matki. Tej, która nas pod swym sercem nosiła, narodziła, wychowała, ukształtowała. Lichy to człowiek, który nie troszczy się o Matkę. Lichy to naród, który się wydziedzicza z ojczyzny, odwraca od niej. Nie potrafi dostrzec wiana, jakie niosą minione wieki. Tego, co tworzyło jej historyczną tożsamość, dziejową wielkość, duchowe piękno. Co pośród dziejowych prób stanowiło źródło nadziei – na zmartwychwstanie ducha, na zwycięstwo pokoju i sprawiedliwości. Lichy to naród, co daje wiarę starorzymskiej sentencji: ubi bene, ibi patria – gdzie mi dobrze, tam moja ojczyzna.
Nasza procesja szła szlakiem dziejów naszego miasta. Wyruszyła z Bazyliki Mariackiej. Z tej świątyni, która stanowi ten swoisty, stary dąb wiary, którego korzeniem jest Chrystus. Jest znakiem Gdańska, jego wierności tradycji apostolskiej i dziedzictwu świętego Piotra. A także bolesnych doświadczeń, jakimi w ciągu wieków, ta wierność była poddawana. Wznoszą się ponad staromiejską zabudowę jej monumentalne mury, w których szczególnej czci doznaje Matka Zbawiciela. Towarzyszą dziejom tego starożytnego miasta na bałtyckim brzegiem. Jego godzinę początku znaczyła apostolska wizyta św. Wojciecha i pamięć o jego męczeństwie, które się dopełniło niedaleko stąd, w krainie Prusów.
Dziś, w procesji wiary i miłości szli razem z nami – obecni w tajemnicy świętych obcowania – mieszkańcy Gdańska, którzy swoje życie wiązali z Chrystusem, z Jego Ewangelią. Pośród nich błogosławieni męczennicy gdańscy z czasów II wojny światowej, kapłani Polonii gdańskiej, księża Marian Górecki Bronisław Komorowski, Franciszek Rogaczewski. Wierni Chrystusowi i braciom w ojczyźnie – polskiej ojczyźnie. Także ofiary misterium nieprawości, które się dopełniło w Stuthofie i Piaśnicy.
W pochodzie wieków szedł za Chrystusem kaszubski lud z gdańskiej okolicy. Ten, co od wieków w przyjaźni z Bogiem trzyma straż wierności polskiej ojczyźnie. Żukowo, jedno z tych miast kaszubskiej ojcowizny, w ubiegłą sobotę i niedzielę obchodziło podniosły jubileusz swego 800-lecia. Szli ci, którzy w powojennych latach podnosili Gdańsk z morza ruin. Pośród nich wygnańcy ze wschodnich Kresów Rzeczypospolitej, Przynosili do tego nadmorskiego miasta, to, co dla nich najdroższe – święte wizerunki z utraconej ojczyzny. Znalazły miejsce w świątyniach gdańskich. Niosą pamięć miejsc, które stanowiły przedmurze chrześcijaństwa – szaniec wiary i miłości ku Rzeczpospolitej.
W naszej pielgrzymce za Chrystusem szli także ludzie znojnej pracy. W pamiętnym sierpniu 1980 roku odczytali tchnienie Ducha Świętego, którego przywoływał z warszawskiego placu błogosławiony Jan Paweł II, aby odnowił oblicze polskiej ziemi. Wysoko ponad Polskę podnieśli stąd, z pomorskiej równiny, sztandar „Solidarności”. Wciąż nad nią łopocze, wbrew tym, którzy chcieliby go schować w muzealnej gablocie. A słowo „ solidarność”, które trzeba było wypowiedzieć właśnie tu, w Gdańsku i Gdyni, „w imię przyszłości człowieka i ludzkości” – to słowa błogosławionego Jan Paweł II – znów powróciło na Bramę Stoczni, w której wtedy – w pamiętnym sierpniu – tak wiele się zaczęło.
Szła wspólnota naszego diecezjalnego Kościoła, który tu, w Gdańsku, każdego dnia głosi chwałę Chrystusa Obecnego, Zbawiciela i Odkupiciela. Obdziela mieszkańców miasta sakramentami świętymi. To oni na drogach życia, zawodów, życiowych powołań, odnajdują Chrystusa. Bo On przecież jest dla wszystkich. Wszyscy, odnaleźć Go mogą w swoim życiu.
Niebawem będziemy Bogu dziękować za dwadzieścia lat Archidiecezji i Metropolii Gdańskiej. Za plon tych lat, za ewangeliczne dzieła, za kapłanów, wiernych... Świadomi jesteśmy duchowych dzieł, które na gdańskiej ziemi stały się plonem apostolskich pielgrzymek Jana Pawła II. Wypełnimy naszą duchowa powinność wobec tego wielkiego Papieża, niestrudzonego apostoła Chrystusa, Sługi Nadziei, który nas – swoich rodaków – uczył zakorzenienia w ojczyźnie, odkrywał jej piękno, znaczenie, wartość. W Gdańsku-Łostawicach wzniesiemy nasze votum za beatyfikację – świątynię pod wezwaniem Błogosławionego Jana Pawła II. Dar naszych wdzięcznych serc.
W dniach dwudziestolecia Archidiecezji Gdańskiej doświadczymy szczególnej bliskości i pamięci o naszej wspólnocie umiłowanego Ojca Świętego Benedykta XVI. Do Gdańska przybędzie najbliższy współpracownik Ojca Świętego Jego Eminencja Tarcisio Kardynał Bertone, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Umocni nas Słowem Bożym. Nasze Te Deum dwudziestolecia uświetni swoją obecnością, i Pasterskim błogosławieństwem przyniesionym z serca Kościoła – od Bazyliki Piotrowej i Pałacu Apostolskiego Biskupów Rzymu.
II. Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje
Umiłowani!
Na pierwszej stacji tegorocznej procesji zatrzymaliśmy się przy ołtarzu na Długim Targu, przy dworze Artusa. To miejsce mocno związane z historią lokalnej, gdańskiej wspólnoty. Rodziły się tu inicjatywy, zapadały decyzje dotyczące miasta i jego spraw. Tu ogniskował się gdański patriotyzm, który pragnął przysporzyć swemu miastu jak najwięcej materialnego dobra, prosperity, splendoru. Te działania niechaj nie gasną, nie wytracają swej twórczej energii. Bo Gdańsk ma prawo do wielkości, do świetności, do znaczenia – w szerokim wymiarze. Tak wiele pod gdańskim niebem skupiło się ludzkich talentów, twórczych przedsięwzięć, uczelni.... Niechaj ten twórczy, lokalny patriotyzm dalej obficie owocuje, budzi uznanie, stoi u źródeł potrzebnych rozwiązań i decyzji. Trzeba dziś za nie dziękować ludziom. Chrystusa – siewcę dobra i prawdy, prosić o wspomożenie i błogosławieństwo.
Czytana na Długim Targu Ewangelia według św. Mateusza, przywołała obraz Paschy, podczas której Jezus ustanowił Eucharystię. To wtedy, we wspólnocie apostołów, wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc; Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.
Chleb i wino. Pod ich postaciami przychodzi do nas Chrystus w sakramencie Eucharystii. W kawałku chleba, w kilku kropkach wina jest obecny cały, żywy, prawdziwy – wraz z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem (por KKK, 1413). Głębi tego sakramentu nie da się przeniknąć ludzkim umysłem. Konieczne są wiara i pokora, aby otworzyć swoje serce na słowa Chrystusa wypowiedziane w jerozolimskim wieczerniku, zgiąć kolana przed tą wielką tajemnicą wiary.
Poprzez Eucharystię nawiązuje się wspólnota między rzeczywistością Bożą a światem człowieka. To dzięki Eucharystii, która jest Chlebem życia, ten, który się nią posila, uczestniczy w ofierze Chrystusa i przygotowuje się do uczestnictwa w Jego wiecznej chwale. Z tej prawdy wiary wypływa także prawda o naszej godności dzieci Boga, karmionych Jego Ciałem, wszczepionych w Jego śmierć na Krzyżu i chwalebne Zmartwychwstanie. To przecież Chrystus nazwał nas swymi przyjaciółmi…
Nie chowajmy pod korcem tej prawdy o naszej godności dzieci Bożych. Ukazujmy ją światu, poświadczajmy naszym godnym życiem. Dziś często ta prawda jest przedstawiana w krzywym zwierciadle, lekceważona, wzgardliwie odrzucana. Nie tylko w krajach, gdzie religia katolicka jest pozbawiona należnych praw. Także w krajach o tradycji chrześcijańskiej, także w naszej Ojczyźnie... Tym, którzy atakują Kościół, mnożą insynuację, oskarżają i deprecjonują jego znaczenie – także w wymiarze społecznym – przypominamy: Kościół katolicki w naszej ojczyźnie nie jest przygodnym bytem, anachronicznym spadkiem po przeszłych epokach. Jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, która w ciągu wieków kształtowała naród, jego tożsamość, kulturę, duchowość.
Jakże wiele uwagi teologii narodu poświęcał w swym nauczaniu wielki Syn Kościoła i Polski Kardynał Stefan Wyszyński. To nauczanie jest wciąż aktualne. Prymas Tysiąclecia ujmował naród jako konkretną rzeczywistość, która stanowi podstawę społecznych dziejów Kościoła. Ukazywał Bożą misję, jaką Kościół pełni wobec narodu. Uświadamiał, że bezustannie, z wieku na wiek, z pokolenia na pokolenie uświęca go, zabiega o jego moralne doskonalenie, kształtuje jego duchową jedność. A co najważniejsze – jednoczy naród w Imię Chrystusa. I tę misję Kościół wobec narodu pełni. Mówi swoje non possumus wszelkiego rodzaju uzurpacjom. Niech o tym pamiętają ci, co chcieliby Kościołem manipulować, a jego misję instrumentalizować, przykrawać do wymogów politycznej poprawności.
Kościół ma świadomość tego, co dla Ojczyzny i narodu uczynił. Szczególnie w mrocznej epoce poprzedniego systemu. Postawił tamę, agresywnemu komunizmowi, który chciał tu stworzyć nowy typ człowieka, negującego zasady chrześcijańskiego życia. Dziś także mówi swoje nie, przeciwko temu, co narusza ład sumień, zasady chrześcijańskiej moralności i etyki, co staje się obrazą Chrystusa, Jego Krzyża, Jego Ewangelii. Nie tylko mówi – ale żąda, aby prawa katolickiego narodu były szanowane, aby wartości kultury chrześcijańskiej nie były spychane na margines. Nie można szeroko otwierać drzwi ojczyzny, promować, propagować, czasem zasilać subwencjami z państwowej idei, postaw, inicjatyw, organizacji, które niosą moralny nihilizm, wrogość do religii, promują postawy negujące zasady chrześcijańskiego życia i ewangeliczne wzorce moralne, które kształtują życie polskich pokoleń.
Jak co roku rozjaśniła się ojczyzna nasza blaskiem Chrystusa. Od Bałtyku po gór szczyty tysiące polskiej dziatwy, przystępowało do Pierwszej Komunii Świętej. Przeżywało dzień pierwszego spotkania z Chrystusem Eucharystycznym. Przeszły przez ulice wielu miast Marsze dla życia i rodziny. Aby przypomnieć wartość rodziny – podstawową dla dziś i jutra narodu. Polska przegra swoją przyszłość, jeśli rodzina nie stanie się autentycznym priorytetem polityki społecznej. I to w szerokim wymiarze: pomocy materialnej, osłony socjalnej, edukacji, ochrony przed zagrożeniami, także tymi o wymiarze moralnym.
A tymczasem w ostatnich dniach znów mieliśmy nagłośnioną w mediach promocję moralnego nihilizmu, tzw. parady równości. Hałaśliwą propagandę tego to, co obraża nasze chrześcijańskie zasady, neguje Boży ład i naturalny porządek relacji między kobietą i mężczyzna, przekreśla i kpi z wartości rodziny – fundamentu życia narodu. Trzeba nam odwagi, trzeba nam zdecydowania, w naszych protestach, w naszym oporze. Nie możemy przegrać przyszłości Polski, sprowadzić ją na manowce moralnej deprawacji.
Pomóż nam w tym Chryste, ukształtowany w rodzinie nazaretańskiej: w domu Bożych zasad, miłości, szacunku, odpowiedzialności, troski o przyszłość.
III. Kto Mnie spożywa, będzie na wieki
Umiłowani!
Na drugiej stacji, przygotowanej przez Izbę Rzemieślniczą, usłyszeliśmy Ewangelię o cudownym rozmnożeniu chleba, o nakarmieniu tłumu, ktory trwał przez trzy dni przy Boskim Nauczycielu.
Jesteśmy dziedzicami tych, co wtedy przy Nim trwali. To nas, również pokolenia naszych przodków, także tych, którzy przyjdą po nas, Chrystus nieprzerwanie karmi swoim boskim Ciałem i oczyszcza nas z grzechów. Komunia święta pogłębia nasze zjednoczeni z Chrystusem. Bowiem „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie” (J 6,57).
Spożywamy Chleb żywota, dar Bożej miłości. Czynimy to w domu Kościoła – naszym domu, domu Bożego chleba. Chleb żywota i chleb powszedni, zdobywany pracą rąk, wysiłkiem umysłów. Modlimy się każdego dnia: „Chleba naszego powszedniego daj nam Panie”.
Przy drugim ołtarzu, ofiarowaliśmy Panu Żniwa plon gdańskiej pracy. Dziękując za dobro, które z niej wyrasta. Także za ludzi, za ich działania, inicjatywy, które kierowane są ku tym, którym pracy zabrakło i ku tym, którzy potrzebują opieki, wsparcia, materialnego i duchowego – bezdomnym i ubogim.
Nam potrzeba przysporzenia pracy, nowych możliwości, nowych rozwiązań. To wielki ból, który nie ustaje, że tylu młodych, wykształconych, wyjeżdża, zamiast swoje talenty, wiedzę ofiarować wspólnocie narodu, jutru Polski. Iluż z nich gubi się na drogach świata. Odczuwa gorycz niespełnienia, straconych szans, poniechanych możliwości. To wielki wyrzut sumienia. Nie sposób go zagłuszyć, wytłumaczyć, usprawiedliwić. Pomóż nam Chryste!
Czas społecznego niepokoju, związany z wydłużeniem czasu pracy. Bulwersują nie tylko przyjęte rozwiązania, także styl sposób ich przeprowadzenia. Szczególnie tu, w Gdańsku, gdzie niegdyś zawarto to, co określono umowami społecznymi. Czy w tak ważnych dotykających milionów obywateli kwestiach nie należało dążyć do zawarcia takich nowych umów społecznych? Do poddania projektów zmian długiej, merytoryczne dyskusji, biorącej pod uwagę różne uwarunkowania? Jakże mogą zostać zaakceptowane rozwiązania, które za nic mają wrażliwość społeczną? Lekceważą głos związków zawodowych – społecznego partnera? Formuła jednej słusznej, nieomylnej partii, to już zamknięty rozdział naszej historii. Niegodny reanimacji.
IV. Poznali Go przy łamaniu chleba
Umiłowani!
Zatrzymaliśmy się przy trzecim ołtarzu, przy dominikańskiej świątyni św. Mikołaja. To tam odczytana została Ewangelia o uczniach, którzy towarzyszyli zmartwychwstałemu Panu, w drodze do Emaus. Poznali Go dopiero przy łamaniu chleba.
Mówi nam ta Ewangelia o bezustannej potrzebie poznawania Jezusa. Dostrzegania Jego obecności. Przychodzi do nas w chlebie Eucharystii. Jest obecny w swoim Kościele. Odnajdujemy Go w naszych bliźnich – odrzuconych, wzgardzonych, samotnych.
Światła Chrystusa nie wolno przysłaniać. Rozświetlało dzieje ojczyzny, żywoty ludzi. Jakże wielu z nich, szczególne w ostatnich dziesięcioleciach Kościół wyniósł na ołtarze.
Chcemy głosić Chrystusa w sposób należny obywatelom Ojczyzny, która otwarła się przed wiekami dla Chrystusa. Kościół nie chce przywilejów. Chce naturalności, szacunku, należnych mu praw. Także tych dotyczących tzw. przestrzeni publicznej, medialnego ładu.. Także dla katolickich mediów, także dla Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym. Bo to jest naturalna powinność, która powinien dyktować realizm. To smutny poniżający paradoks, że katolicka stacja podlega dyskryminacji.
Umiłowani!
Od ołtarza przy św. Brygidzie Chrystus przekazuje nam swoje przesłanie jedności. Jedności z Bogiem, która niweluje podziały, konflikty spory. Ten imperatyw jedności idzie ku człowiekowi, ku rodzinom, ku rozmaitym wspólnotom, ku ojczyźnie. O ten dar jedności modlił się błogosławiony Jan Paweł II, O porządek miłowania apelował Prymas Tysiąclecia. Modlimy się o niego dziś, tu, u św. Brygidy. Świątyni, w której tyle lat trwała ufna, modlitwa za ojczyznę, za jej przyszłość, za zwycięstwo dobra. Modlitwa wysłuchana. Ogarniamy modlitewną pamięcią śp. księdza prałata Henryka Jankowskiego, który tej wspólnocie tyle lat przewodził.
Daj nam Chryste Twoją jedność – miłości, poczucia wspólnoty losu, przekonania, że jest to Twoja droga, że to także jest program dla naszej Ojczyzny, która potrzebuje otwartych serc, odpowiedzialnych czynów, akceptowanych, rozumianych. Nadchodzi czas piłkarskich emocji. Przyjmijmy tych, którzy z tej okazji przyjadą do Gdańska gościnnie i przyjaźnie, aby – jak napisałem w okolicznościowym liście –„etniczna różnorodność objawiała się ponad podziałami, by we wspólnie przeżywanych emocjach odnaleźć motywy ogólnoludzkiej jedności”. Wyznajemy naszą wiarę w Tego, który był, który jest, który przychodzi. W Nieśmiertelnego Króla Wieków, dobrego jak chleb.
Prowadź nas, Chryste, teraz i zawsze. Prowadź drogami Ojczyzny – semper fidelis. Bądź pochwalony – teraz i zawsze i na wieki wieków.
„Jak wielki cud Bóg uczynił / Gdy chleb w Ciało swe przemienił / A nam pożywać zostawił / Ażeby nas przez to zbawił”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska