by ujrzeć Twą potęgę i chwałę (Ps 63,3)
Drodzy Kapłani!
Wspólnoto Parafialna w Ostrowie
z waszym proboszczem ks. kanonikiem Andrzejem Bują!
Drodzy Bracia w kapłaństwie ze mną koncelebrujący!
Bracia Kaszubi, odwieczni mieszkańcy nadmorskiej okolicy!
Wakacyjni Goście, przybysze z różnych stron kraju!
Rodacy, rozproszenie po świecie,
którzy dzięki Telewizji Polonia modlicie się razem z nami!
Umiłowani Bracia i Siostry!
Jak w każdą niedzielę przyszliśmy do świątyni Pańskiej, aby wyznać swoją wiarę. Uczestniczyć w Eucharystii. Posilić się Chlebem Życia! Dziękować Bogu za otrzymane łaski. Dziękujemy dziś słowami Psalmu:
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę (...)
Bo stałeś się dla mnie pomocą (...)
Twoja Prawica mnie wspiera.
Słowa Psalmu wyrażają naszą modlitewną postawę, naszą wdzięczność, jaką w świątyni Pańskiej kierujemy ku Bogu, który „bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6) jest Prawdą i Miłością.
I. Modlitwa dziękczynienia
Bracia i Siostry, Drodzy Telewidzowie!
Modlitwę waszej wspólnoty parafialnej w Ostrowie łączy dziś wspólna intencja. A mianowicie w jedności z waszym Biskupem pragniecie dziękować Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za dziesięć lat istnienia waszej parafii. Za ludzi i dzieła, za otrzymane łaski i dobro.
Otwieracie serca na ten miniony czas. Przywołujecie drogę tych dziesięciu lat, w tej małej wspólnocie, oderwanej niejako od parafii w Karwi. To był szczególny czas. Umacniania – na fundamencie wiary – wspólnoty mieszkańców Ostrowa, starej, kaszubskiej osady, sięgającej korzeniami XV wieku. Kształtowania waszej chrześcijańskiej tożsamości. Wznoszenia widzialnych znaków istnienia parafii: A więc świątyni w budowie jeszcze. To było wielkie wyzwanie i zadanie, które wciąż realizujecie, które napawa was słuszną dumą i satysfakcją. Bo budowa świątyni jest wielkim wyzwaniem. W czasach, kiedy nie zawsze społeczności, nawet chrześcijańskie, o chrześcijańskich korzeniach czują taką potrzebę. Więcej, czasem okazują znaki niechęci, gdy chodzi o miejsce, o usytuowanie, o wyrażoną wdzięczność Bogu, czy Papieżowi Janowi Pawłowi II. I mamy także takie dowody.
W naszą dziękczynną modlitwę włączamy także osobę mojego poprzednika na stolicy Biskupów Gdańskich – Księdza Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. To on dekretem z 13 czerwca 2001 roku erygował Parafię w Ostrowie, wydzieloną z obszaru Parafii w Karwi. W ciągu następnych lat wykazywał o nią wiele pasterskiej troski. Pozdrawiamy Cię, Księże Arcybiskupie Seniorze, z Ostrowa, z parafii, którą utworzyłeś – na chwałę Bożą, dla duchowego dobra miejscowej wspólnoty.
I wielu z was, tu obecnych, dobrze pamięta tamten dzień – 24 czerwca 2001 r. Uroczystość narodzenia Świętego Jana Chrzciciela. To wtedy została odprawiona pierwsza Msza Święta w nowej parafii. Celebrował ją w Kaplicy Leśnej przy cmentarzu w Ostrowie ustanowiony wtedy jej pierwszy proboszcz. ks. Andrzej Buja. Trwa na tym posterunku kapłańskiej pracy. Wasz Proboszcz – dziesięcioletni. Kanonik Honorowy Kapituły Kolegiackiej w Wejherowie. Budowniczy świątyni Pańskiej, w której dziś się modlimy. Dzieła, które trwać będzie pokolenia.
Dziękujemy Księże Proboszczu za tę dekadę duszpasterskiej posługi w Ostrowie. Za jej owoce – dorodne i obfite. A szczególnie dziękuję za tę niewidzialną świątynię wiary kształtowaną w sercach ludzkich. Za ten Dom Boży, dzieło trudu, pasji, wytrwałości, więcej – determinacji. I dziękuję Ci za to jako Twój Biskup, dziękują kapłani, parafianie, przyjaciele i goście dzisiejszej uroczystości. Warto wspomnieć, że ta młoda parafia już zdążyła, dwa lata temu, ofiarować Archidiecezji Gdańskiej pierwszego kapłana. To wasz rodak z Ostrowa, ks. Piotr Zaczek, dziś wikariusz w parafii Rotmanka. Wasz Rodak. Czyli parafia, która jest parafią żywą, dynamiczną, bo rodzi powołania. Nie raz ludzie nie proszą, żądają wprost – księdza i to malowanego jakiegoś, wyczarowanego. Więc pytamy wtedy: a parafia zrodziła powołania? I biskup nie może wyczarować go z żarówki z żyrandola. Om musi wyjść z konkretnej parafii. I taki wyszedł. I nazywa się Ksiądz Piotr Zaczek – Wasz Parafianin. I za to dziękujemy.
Umiłowani!
Z radością sprawuję tę dziękczynną ofiarę Mszy świętej . Włączam w nią, waszą, Bracia i Siostry, pieśń chwały, skierowaną ku trzykroć świętemu Bogu. Bo stałeś się dla mnie pomocą, (...) Do Ciebie lgnie moja dusza (...), prawica twoja mnie wspiera (Ps 62, 8–9). Także wdzięczność dla wszystkich dobroczyńców, których hojność, a niekiedy przysłowiowy wdowi grosz, wspierały ten wielki materialny wysiłek, jakim jest budowa świątyni. Jeszcze to budowla w pełni niezakończona, choć tak wiele już zrobiono. Ledwie siedem lat minęło od jej rozpoczęcia . Trzeba jeszcze co nieco wykończyć, wyposażyć, upiększyć... To już mniejszy trud, niż ten, kiedy ściany rosły, kiedy błękit nieba poczęły przysłaniać wiązania dachu. [Dziś – to przywilej i obowiązek Biskupa – poświęcę nowy ołtarz. A ołtarz to stół ofiary i uczty. To na nim uobecnia się ofiara krzyża. To przy nim „gromadzą się dzieci Kościoła, aby składać dziękczynienie Bogu oraz przyjmować Ciało i Krew Chrystusa” (z liturgii poświęcenia ołtarza)]. To dar także Architekta tego kościoła i jego małżonki – Pana Profesora Szczepana Bauma, który tu jest obecny. Dziękujemy Panie Profesorze.
II. Tajemnica Bożej miłości
Bracia i Siostry!
W zamyśle projektanta, Pana profesora Szczepana Bauma z Gdańska, świątynia wasza ma przypominać rybackie łodzie wyciągnięte na brzeg. Tym samym nawiązywać do odwiecznego zajęcia wielu Kaszubów, mieszkańców tej nadmorskiej okolicy. To oni, rybacy – jak tamci ewangeliczni, znad Jeziora Galilejskiego – zarzucają sieci na połów. Swój zawód, trudny i niebezpieczny, zawierzają Maryi – Gwieździe Morza... Także wezwanie, jakie nosi wasza świątynia – Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – prowadzi ku Matce Pana, ku Maryi, która „została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego” (Pius XI, bulla Ineffabilis Deus).
To do was, ludzi tej ziemi, Kaszubów, rybaków, rolników, przyszedł niegdyś Kościół. I jest z wami. Zarzucił swoją duchową sieć. To ona nadaje sens życiu pokoleń, nie tylko tu, na tej ziemi, ale w całej Ojczyźnie. Wiąże je z Chrystusem. Gromadzi we wspólnocie Eucharystii i Bożego Słowa. Rozświetla ludzkie drogi blaskiem Prawdy, że Bóg nas kocha. Jest to wielka prawda naszego życia i to ona nadaje sens całej reszcie – to słowa Ojca Świętego Benedykta XVI, wypowiedziane tydzień temu, w Madrycie, podczas Światowych Dni Młodzieży.
Jesteśmy tu dziś, by otwierać nasze serca na tajemnicę Bożej miłości. Wielbić Boga Stworzyciela za wszystko, co uczynił, a co jest dobre, piękne i sprawiedliwe w stworzeniu i ludzkości (KKK 1359).
Tutaj, nad morskim brzegiem, wpatrzeni w bezmiar wód, odczuwamy – może bardziej niż gdziekolwiek – Bożą moc i piękno stworzenia. „ A zbiorowisko wód nazwał morzem” – mówi Księga Rodzaju.
Żyjecie, Bracia i Siostry, w bliskości tego szczególnego z mórz świata. Morza Bałtyckiego. Naszego, polskiego morza. Każdego lata ciągną ku niemu rzesze rodaków, aby nad jego brzegiem odpoczywać i nabierać sił. Kiedy jechaliśmy dziś rano tutaj to widzieliśmy, jak już sznur samochodów wraca ku Warszawie, ku centralnej Polsce.
A ta Polska otworzyła się ku morzu, kiedy po latach niewoli powstawała ku wolności i kiedy skrawek morza powrócił do Ojczyzny. I przypominamy o tej dacie co roku 10 lutego, kiedy w 1920 roku generał Józef Haller zaślubił to morze i pierścień spoczywa, wrzucony tam tego dnia, w morską toń jako symbol tamtych zaślubin. Od Hallerowa i Wielkiej Wsi (dziś to Wladysławowo) „drogą ku słońcu”, zbudowaną z kostek granitowych pochodzących z dalekiego Wołynia, ruszyły, ku Jastrzębiej Górze i dalej, do Ostrowa, Karwi, Dębek tłumy letników. W jakże wielu miejscach Polski nazwy tych nadmorskich miejscowości wywołują wspomnienie lata, nadmorskich plaż, kąpieli, wędrówek morskim brzegiem... Są jakimś znakiem dobra, wytchnienia, odpoczynku, spokoju. Także duchowych przeżyć, jakie przynosi kontakt z pięknem i powagą morza – dziełem Boga, który stworzył świat według własnej mądrości i dobroci „Jak liczne są dzieła Twoje, Panie! Ty wszystko mądrzę uczyniłeś (Ps 104, 24) – oznajmia Psalmista.
Umiłowani!
Przywołujemy nadmorski, wakacyjny czas: wypoczynku, rekreacji. To także czas wytężonego trudu kapłanów – duszpasterzy Wybrzeża Gdańskiego, Półwyspu Helskiego – ograniczam się do terytorium naszej Gdańskiej Archidiecezji, by nie wejść na teren Diecezji Pelplińskiej i Koszalińsko-Kołobrzeskiej. A służą wam, mieszkańcom tych ziem, przez rok cały, a latem także tym, którzy tu przybywają – tysiące ich. Także tu, w Ostrowie. Modlą się w tej świątyni, i w kaplicy w centrum Ostrowa – dawnej szkole, zaadaptowanej – zanim powstała ta świątynia na kaplicę i tymczasową plebanię i w kaplicy Pani Morza w Ostrowie „Kolonii”. W Kuźnicy od 50 lat w wakacje posługuje Ksiądz Arcybiskup Edmund Piszcz z Olsztyna. Uczestnictwem we Mszach świętych, modlitwą, nawiedzaniem nadmorskich świątyń, zaświadczają o tym, że przybywają do was z Polski wiernej, na wakacyjny czas, by zacieśnić swoją komunię Bogiem.
I jeszcze jedno, o czym trzeba powiedzieć. Niech usłyszy to także świat i Polska. Posługa Kościoła kulturze chrześcijańskiej. Letni międzynarodowy festiwal muzyczny u ojców jezuitów w Jastrzębiej Górze. Biorą w nim udział organiści, wokaliści, wirtuozi – o uznanej, często światowej sławie. Koncerty organowe we Władysławowie. Koncerty i recitale w wielu świątyniach Wybrzeża Gdańskiego i Półwyspu Helskiego. Także tu, u was, w Ostrowie – w tym roku spektakle artystów z królewskiego Krakowa. Ważny i piękny rys letniego duszpasterstwa. Promocja sztuki wysokiej próby, wyrosłej z inspiracji chrześcijańskiej. Dziś wieczorem w Jastarni finał Konkursu Piosenki Religijnej.
III. „Kto Krzyż odgadnie, ten nie upadnie”
Bracia i Siostry, Drodzy Telewidzowie!
Uczestniczymy w Eucharystii, która stanowi sakrament naszego zbawiania dokonanego przez Chrystusa. Podczas Mszy świętej poprzez Eucharystię i Słowo Boże przychodzi do nas Bóg Żywy – Jezus Chrystus.
Przypisana na dziś Ewangelia według św. Mateusza, stawia bardzo trudne i konkretne wymaganie: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i naśladuje Mnie” (Mt 16, 24). Ale zanim te słowa padną, ma miejsce znamienna scena. Jezus oznajmia apostołom co niebawem się stanie w Jerozolimie: „będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 16,21)
Jaka jest reakcja Piotra Spontaniczna reakcja Piotra na to oznajmienie. Poraziło go to, co usłyszał. Wytrąciło z równowagi. Ale nie opuszcza rąk. Uważa, że trzeba temu zapobiec. Może to uczynić jego Mistrz. „ Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16, 22).
Odpowiedź jest ostra, szorstka, dla Piotra zapewne bolesna: „Zejdź mi z oczu szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mt 16, 23).
Zejdź mi z oczu szatanie! Jeszcze nie do niedawna Piotr, ten sam, został przez Jezusa nazwany opoką. A teraz, wobec innych uczniów, zostaje tak ostro skarcony! Możemy zapytać, dlaczego padły tak ostre słowa? Chyba po to, aby uświadomić Piotrowi, że popełnił błąd, że ujawnił fałszywą drogę swego myślenia – tą tylko ludzką, w kategoriach ludzkich, wedle doczesnego porządku. I nie pojął swego Mistrza. I nie zrozumiał, że nie ma odwrotu, że musi nadejść godzina Krzyża. Bo taki jest sens paschalnej misji Jezusa. To On, Chrystus, „sprawca zbawienia wiecznego” (Hbr 5,9), „umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy (1 Kor 15,3), „w sposób dobrowolny ofiarował się dla naszego zbawienia” (KKK 620).
A więc droga krzyża i misja krzyża trwa. Znak, któremu wciąż sprzeciwiać się będą. I będą jeszcze wołać „ukrzyżuj” i „na krzyż z nim”. Nie oczekiwał Chrystus oklasków. Tak, jak nie oczekuje Kościół oklasków, gdy głosi prawdy mocne, proste i odwieczne. Każde pokolenie chrześcijan musi się zmierzyć z tym zadaniem i wyzwaniem. Bo chrześcijaństwo jest drogą krzyża.
Powraca to pytanie. I można bez trudu wyliczać systemy polityczne, ideologie, programy, które negują zasady chrześcijaństwa, odrzucają lekcję Chrystusowego krzyża. Hedonizm, indywidualizm, przekonanie o prymacie jednostki, życie w zamkniętych ramach doczesności, wyzbyte sacrum, skoncentrowane na tym, co pragmatyczne, realne i wymierne. Relatywizm, który nie interesuje się już prawdą. Życie bez Boga, norm sumienia. Zapaści współczesnego świata. Ledwie tu zasygnalizowane...
Znamy konsekwencje takich postaw. Rodzą one brak szacunku dla wartości wiary, dla Kościoła, dla zasad życia chrześcijańskiego. To nie jest jakaś teoretyczna abstrakcja. To rzeczywistość, której doświadczamy także w naszej ojczyźnie wyrosłej – nikt rozsądny temu nie zaprzeczy – z gleby chrześcijaństwa! I daje o sobie znać w różnych wymiarach. Choćby w przyzwoleniu na wypowiedzi, programy, projekty. Choćby w przyzwoleniu, które się objawia w naszej obojętności – wtedy kiedy są obrażane uczucia religijne i normy moralne, które są akceptowane przez miliony Polaków. I to możliwe jest także w kraju, który dał światu i Kościołowi Papieża. Że można nawet bezkarnie profanować i deptać Pismo Święte. I bluźnić przeciw Kościołowi. A nas powoli oswajać. A tymczasem musimy uwrażliwiać sumienia, szczególnie młodych ludzi, aby nie zawierzyli bylejakości, banalności i łatwości życia. By szli za Chrystusem ku życiu godnemu, prawemu i odpowiedzialnemu.
Nie można być obojętnym i jeszcze klaskać, i przyklaskiwać skeczom byle jakim, transmitowanym w publicznej telewizji, które obrażają często uczucia ludzi wierzących i ludzi Kościoła. I trzeba o tym mówić, szczególnie dziś, także w kontekście wyborów. I powiedzieliśmy to na Jasnej Górze – Pasterze Kościoła – i stwierdziliśmy dobitnie, że oczekiwanie niektórych ugrupowań i środowisk, „że Kościół stanie się „wielkim milczącym” na czas kampanii nie ma uzasadnienia w nauce Kościoła”. Niech nikt nie myli tego z polityką, czy z łączeniem się w jakieś partie. Jesteśmy bowiem: i biskupi, i kapłani, i Lud Wierny częścią polskiego społeczeństwa. Mamy przyrodzone prawo i obowiązek uczestniczenia w życiu połecznym i politycznym, i wpływania na jego kształt.
Więc wybierajmy tych, którzy na stół ojczyzny nie przyniosą owoców byle jakich, ułomnych, trawionych chorobą, wyrosłych na jałowym gruncie obietnic bez pokrycia. Polska dzisiejszej doby w szczególny sposób potrzebuje ludzi sumienia. „sprawdzonych i gotowych jej służyć, zarówno w trosce o jej historię , o jej dziś, a szczególnie o jej przyszłość”. Takich ludzi, którzy „gwarantują obronę godności człowieka i życia od poczęcia do naturalnej śmierci”, stawiających sprawy rodziny na czołowym miejscu, zdolnych odpowiedzialnie i konsekwentnie podjąć niezbędne reformy. O to do was, Bracia i Siostry, apelujemy – Pasterze Ojczyzny – od tronu Maryi Jasnogórskiej, Królowej naszego Narodu Czynimy to w imię polskiej nadziei, w imię Polski jutra, która ma być domem zbudowanym na skale.
W imię polskiej szkoły, uczniów i nauczycieli, którzy rozpoczynają nowy rok szkolny. Tych wartości, które zamykają się w trójkącie, o którym mówił Jan Paweł II we Włocławku: rodzina, szkoła, Kościół. Odwieczny, sprawdzony system wychowawczy.
IV. Droga Prawdy i Miłości
Ten nasz polski czas bywa potargany pytaniami. Ale są też snopy światła i takim był ten Światowy Dzień Młodzieży w Madrycie. Takim snopem światła są te pielgrzymki i postawy ludzi, szczególnie młodych, wolontariuszy. Niestety, te słowa Benedykta z Madrytu nie były przesyłane przez publiczne media. Jedynie Telewizja Trwam przekazała je na żywo, na bieżąco, w pełni, za co Konferencja Episkopatu Polski podziękowała. A trzeba nam przecież „dawania świadectwa wiary w najróżniejszych środowiskach. Nawet tam, gdzie się ją odrzuca lub gdzie panuje obojętność” – są to słowa Benedykta XVI.
Bracia i Siostry, Umiłowani w Panu,
W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, jak Prorok Jeremiasz wołał do swoich braci, którzy szli ku bałwochwalstwu i nie bardzo chcieli go słuchać: „Ogień – mówi – nurtujący w ciele nie pozwoli zboczyć z drogi i zmienić busoli życia”.
„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech sie zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i Mnie naśladuje” I niech niesie go – mówi o tym św. Paweł w liście do Rzymian – z miłością, z zaufaniem, że idzie przez swe życie drogą Chrystusa, Zbawiciela wszystkich ludzi, źródła nadziei dla naszego życia. To w Jego Obliczu jaśnieje Prawda, która nas oświeca. Czeka na was w tej pięknej, nadmorskiej świątyni – „dobry jak chleb”.
Niech wam towarzyszy w waszych dniach, w waszym życiu wedle ewangelicznej miary, w waszych radościach i w waszych cierpieniach. Niech Jezus Chrystus błogosławi Waszemu Proboszczowi, a Królowa – Matka Morza – niech przewodzi wspólnocie Parafii w Ostrowie. I wszystkim Gościom, którzy ją nawiedzają. Całej nadmorskiej, kaszubskiej krainie, która trzyma z Bogiem i trzyma z Polską. I Wy – „trzimajta z Buegiem”
Amen.
Archidiecezja Gdańska