Przyjdź Chlebie żywy, Zbawco nasz!
Pszeniczny darze, przyjdź!
Księże Arcybiskupie Tadeuszu,
Księża Infułaci: Stanisławie – kanclerzu i Proboszczu Bazyliki Mariackiej
Księże Rektorze
Drodzy Bracia w kapłaństwie
Siostry zakonne
Bracia i Siostry, Uczestnicy procesji eucharystycznej
Dzisiejsza uroczystość przenosi nas do Wielkiego Czwartku, do miejsca i czasu ustanowienia sakramentu Eucharystii i sakramentu kapłaństwa. Te dwa bowiem sakramenty są nierozłącznie złączone. Nie ma Eucharystii bez sakramentu kapłaństwa. I tylko kapłan może sprawować Eucharystię. I tylko kapłan poprzez sprawowanie Eucharystii i rozgrzeszenie, mimo swojej niedoskonałości, może otworzyć niebo dla wszystkich wiernych.
Dotykamy więc w dzisiejszą uroczystość Przenajświętszego Ciała i Krwi Chrystusa największych tajemnic. Dziś Kościół ukazuje Chrystusa, wyprowadzając Najświętszy Sakrament na ulice miast, miasteczek i wsi. W wielu krajach, a w Polsce w sposób szczególny to znak kroczenia Chrystusa po drogach ludzkiego życia, naszego życia. Chrystus idzie drogą naszego życia, a my spotykamy się z Nim we wspólnocie, w wymiarze publicznego wyznawania wiary. Nie w kadzidlanym dymie zamknięci w zakrystii, czy w zaciszu swojego domu. Wychodzimy na ulice, by dać także świadectwo publiczne naszej wiary. „Panie, pragnienie ludzkich serc, przyjdź Chlebie żywy, Zbawco nasz, pszeniczny darze przyjdź”.
Od bazyliki Mariackiej, która głosi chwałę wniebowziętej Matki Pana, ruszyliśmy za Chrystusem, żywym Słowem Boga, Mądrością przedwieczną, Chlebem żyjącym. Wielu z was idzie tą drogą codziennie. Dziś idziemy we wspólnocie wiary i razem z Jezusem Chrystusem, bo tego dnia w sposób szczególny chcemy Mu oddać cześć i uwielbienie. I powtarzać tu, w Gdańsku, tak jak powtarzamy w Polsce całej i chrześcijańskim świecie – „Twoja cześć chwała, nasz wieczny Panie, po wieczne czasy niech nie ustanie”. I niech nie ustanie nigdy oddawanie publicznej czci i Tobie Jezu Chryste i Twoim znakom, symbolowi krzyża, temu co święte, temu co nasze. I w tym dniu świątecznym każda wspólnota chrześcijańska, nasza wspólnota także głosi, że Eucharystia jest dla niej wszystkim. Jest życiem i źródłem miłości, jest ofiarą, żertwą, pokarmem.
I gdy człowiek słabnie, potrzeba tej siły i tak było w Stoczni Gdańskiej. Dziękuję Wam, stoczniowcy, że nieśliście dziś ulicami Gdańska Najświętszy Sakrament. Bo tak było w trudnych, sierpniowych strajkowych dniach, gdy klękaliście, spowiadaliście się, przystępowaliście do Komunii świętej, uczestnicząc we Mszy świętej. I ci robotnicy na kolanach, jak powiedział potem Jan Paweł II na Zaspie, zadziwili świat, że ludzie się modlą, pracują i klęczą. Zadziwili świat, właśnie tu – w Gdańsku dali przykład. Świat, który niejako powoli, rozluźniał więź, szczególnie ten robotniczy, z wiarą, z Chrystusem i z publicznym manifestowaniem swojej wiary.
I tenże eucharystyczny Chrystus tyle razy stawał i nad dołami śmierci w Katyniu, Charkowie i Miednoje i nad miejscem tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem. I tyle razy stawał z Sybirakami, łagiernikami tam na trasie II Korpusu generała Andersa w dalekiej Ziemi Świętej, w Persji, gdzie budowano na Boże Ciało ołtarze i śpiewano: „Twoja cześć, chwała”. Tym się wyróżniali między innymi Polacy od innych narodów. I prawie symbolem jest, że wielka monstrancja pana Drapikowskiego jest w Ziemi Świętej przy trzeciej i czwartej stacji, bo one się łączą. Ten sam autor, którego ta monstrancja, z natchnienia i polecenia śp. ks. Henryka Jankowskiego została wykonana tu i ten niedokończony ołtarz bursztynowy w bazylice św. Brygidy, który, mamy nadzieję, że zostanie zakończony.
Bracia i Siostry
Chrystus w Eucharystii idzie ze swoim ludem przez wieki i zaprasza na szlak wspólnej drogi tych wszystkich, którzy mu zawierzyli i zaufali. I w tym wielkim pochodzie poprzedzają nas nasi ojcowie, przodkowie. I to jest procesja i wiekowa, i czasowa. „I podaje wiek wiekowi”, jak śpiewamy w pieśni „Tantum ergo sacramentum” przed tak wielkim Sakramentem. I podaje wiek wiekowi. I podaje dzisiaj wiek wiekowi tę cześć wielką ku Chrystusowi. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił nieba, jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Jezu w Hostii utajony, daj mi serce Twoje, daj”. To w Eucharystii zawiera się całe dobro duchowe Kościoła. To sam Chrystus przez swoje ożywione działanie daje ciało, daje życie ludziom. To dla Eucharystii budujemy świątynie, kościoły. I ponad pięćdziesiąt ich zbudowała archidiecezja gdańska. I dwadzieścia jest jeszcze w budowie. I ten nowy, który się rozpocznie pod wezwaniem Jana Pawła II jako wotum nasze – Gdańska i archidiecezji. Za te ślady papieskie na Pomorzu, na tej ziemi, w tym mieście, i za jego słowa.
Bracia i Siostry! Umiłowani w Panu!
Eucharystia zaprasza nas, by być we wspólnocie, a gromadzimy się we wspólnocie w świątyniach podczas Mszy świętej. Zaprasza do rachunku sumienia. Zaprasza, byśmy mieli serce czyste i zdolni byli do przemiany. Przemiana jednak nie może się tu zatrzymać – mówi Benedykt XVI. Ona się dopiero przy Eucharystii rozpoczyna. Eucharystia rozpoczyna pokutę, eucharystia zaprasza nas na ucztę. Wysłuchaliśmy przy drugiej stacji fragment ewangelii o zaproszeniu na ucztę. Chrystus zaprasza na ucztę, a ewangelista mówi, że wszyscy jednomyślnie się wymawiali. Ciekawy zwrot – jednomyślnie się wymawiali. Przekładając to na język dzisiejszy, moglibyśmy powiedzieć – jednomyślnie wymawiali się z niedzielnej celebry, z tej uczty eucharystycznej, bo czeka „Castorama”., czeka „Obi”, czeka „Royal” (sic!), czeka mecz do rozegrania, czeka skoszenie trawy, czeka malowanie w domu, bądź wypadkowa zmęczenia sobotniego. Jednomyślnie się wymawiali.
Bracia i Siostry
Niech to święto przypomni nam także, że Eucharystia niedzielną Mszą świętą rozpoczyna tydzień, nie kończy, rozpoczyna i rozpoczyna go we wspólnocie. I zachęca – „Bierzcie i jedzcie. To jest Ciało moje. Pijcie z niego wszyscy – to jest bowiem krew moja”. Posilcie się, bo przecież przed wami długa droga. Długa droga a nieraz i krótka i nagła. Śpiewaliśmy także te wezwania: „Święty Boże, Święty Mocny” – wzruszającą – staropolską pieśń. „Od powietrza, głodu, ognia i wojny”. Był czas, kiedy mówiono, jeszcze w liceum, pamiętam. Od jakiego powietrza? Już nie będzie żadnej zarazy, żadnej zmory, żadnego powietrza. A tu Czarnobyl, a tu Japonia, a tu nagła śmierć i tyle ich. W Starym Testamencie – bracia i siostry – ofiary były wielorakie i miały wartość tylko symboliczną. W Nowym Testamencie istnieje jedna ofiara, złożona raz na zawsze – Jezusa Chrystusa. I to w Eucharystii Chrystus daje się nam cały wraz ze swym ciałem i duszą, swoją boskością, a my stajemy się jedno z nim i między sobą.
I dlatego organizowane są kongresy eucharystyczne – te narodowe. Pamiętamy ten w Warszawie z hasłem: „Do końca ich umiłował”. Tę celebrę przed Pałacem Kultury i Nauki Jana Pawła II i przejazd z Najświętszym Sakramentem ulicami Warszawy. I ten kongres międzynarodowy we Wrocławiu w strugach deszczu. Oddajemy cześć poprzez adoracje, procesje, a w tym roku nasza procesja eucharystyczna Bożego Ciała ma szczególny wymiar. Ma znak dziękczynienia za Jana Pawła II, za jego wyniesienie na ołtarze, bo trwaliśmy przecież 1 maja we wspólnocie – część w Rzymie, a część tu, w bazylice Mariackiej wraz z Księdzem Arcybiskupem. I dziękowaliśmy za jego obecność także w archidiecezji gdańskiej, gdzie bł. Jan Paweł II odcisnął ślady swoich stóp i w 1987 r. i w 1999 r. i na sopockim hipodromie i w Gdyni, na gdańskiej Zaspie i w bazylice Mariackiej wraz z chorymi, i na Westerplatte. I pielgrzymowaliśmy do tamtych miejsc, i jeszcze we wrześniu pielgrzymować będziemy na Westerplatte. Czynimy to także po to, aby przenieść jego słowa z tamtych lat na ten czas. I uświadomić także, jak bardzo są aktualne. I trzeba wracać do tych słów, wypowiedzianych także tu, gdzie chełpimy się tym wiatrem od morza. I czy rzeczywiście w pełni ten wiatr od morza powiał w stronę Polski?
I przywołam słowa z sopockiego hipodromu, aktualne także dla kontekstu dnia dzisiejszego, dla wymiaru moralnego, społecznego i politycznego także. A mianowicie powiedział papież wtedy: „Dzisiaj światu i Polsce potrzeba ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają”. I szukajmy tych ludzi. Zapraszajmy ich do służby Ojczyźnie, służby wspólnocie życia, wspólnocie miejsc. I takich ludzi wskazujmy i wybierajmy. W Gdyni mówił, że nie możemy żyć wedle zasady wszyscy przeciw wszystkim, a na Zaspie wołał o przywrócenie pracy ludzkiej wymiaru osobowego i godnego. Bo ładu moralnego nam potrzeba wciąż, bo wciąż potrzeba wychowania opartego na zasadach sprawdzonych do małżeństwa, wychowania w rodzinie, wychowania w systemie edukacji sprawdzonym, zamykającym się jakby w trójkącie: szkoła – rodzina – Kościół; Kościół – rodzina szkoła. W Kaliszu Ojciec Święty na ten temat poświęcił całą homilię. A więc przywrócić właściwe pojęcie małżeństwa między mężczyzną a kobietą, miejsce dziecka – nie dewiacjom, nie folklorowi moralnemu. I na to przyzwolenia ze strony ludzi wierzących i Kościoła być nie może i nie będzie.
Bracia i Siostry
Kończymy naszą procesję tutaj, na tym placu przed bazyliką św. Brygidy, która była świadkiem tylu wydarzeń ważnych w życiu świata pracy i Ojczyzny. Przed rokiem także, chcę to dziś powiedzieć, tu – na tym podium – był jeszcze śp. ks. Henryk Jankowski. Pozostał znak, piękny – ta monstrancja bursztynowa, zresztą wiele znaków z wyczuciem także sztuki - ta podniesiona z gruzów świątynia. I dziękujemy mu za to.
Bracia i Siostry
Dziś, kończąc tę naszą procesję eucharystyczną, pragniemy objąć wszystkie rodziny. Niestety tyle rodzin naszych w Ojczyźnie jest w rozkładzie. Z 80 tysięcy rozwodów to się podwoiło. Widzimy nawet po alumnach wstępujących do seminarium, którzy wcale nie pochodzą z rodzin związanych sakramentem małżeństwa. Ale trzeba także dzisiaj powiedzieć o szafarzach Eucharystii, o kapłanach. Kilka dni temu wyświęciłem 16 nowych kapłanów, którzy od 1 lipca rozpoczynają pracę duszpasterską w poszczególnych parafiach, dokąd zostali posłani. Miesiąc czerwiec jest miesiącem dla każdego kapłana rocznicy większej lub mniejszej. Nie sposób dziś pominąć jubilata, który wczoraj obchodził 55 lat święceń swoich kapłańskich, a jest nim ksiądz arcybiskup Tadeusz Gocłowski. 55 lat – i tu w Gdańsku 45. Jeśli się pomyliłem, to proszę wybaczyć. Nie równam się jeszcze, bo ja mam tylko 41 lat kapłaństwa, ale też nie wiem, kiedy to zeszło. I w relacji do tych nowych kapłanów chcemy powiedzieć i prosić, aby się modlić o powołania kapłańskie. Żniwo jest wielkie, ale robotników mało.
I chcę powiedzieć też tu dziennikarzom, że powołań wcale nie jest mniej w wymiarze Kościoła powszechnego, jest o 1,5%, niewiele, ale więcej. Bo jest 453 tys. księży w całym świecie. I w wymiarze Kościoła powszechnego powołania wzrastają, natomiast w wymiarze Europy zmniejszają się, w wymiarze Polski nie ma jeszcze tendencji spadkowej. Za nim co i Bogu dzięki. I dlatego polecamy przy tym święcie Eucharystii także sprawę powołań kapłańskich i kapłanów. Bo przecież to nie krasnoludki z nieba, które spadają. Pochodzą z konkretnych rodzin, a parafie chcą mieć kapłanów. Tam gdzie nie ma kapłanów, tam gasną lampy przed Najświętszą Eucharystią. I nawet nie zawsze pieśni już religijne są śpiewane, albo wykładane tylko szaty liturgiczne. I tak było na bezbrzeżnych ziemiach Rosji, Ukrainy, krajów bałtyckich, nie mówiąc już o Wietnamie, o Chinach, o Kubie, Albanii – tam, gdzie były straszne i są do dziś jeszcze prześladowania.
Bracia i Siostry
Zanieśmy do naszych domów radosne wspomnienie tego eucharystycznego spotkania, obraz wspólnoty wiary i naszego braterstwa. Zaufajmy Chrystusowi i idźmy za Nim – Chlebem żywym. Idźmy wsłuchani w słowa Matki – „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Panie, pragnienie naszych serc, przyjdź Chlebie żywy, Zbawco nasz, pszeniczny darze przyjdź. Panie, dobry jak chleb, zostań z nami. Tobie cześć i chwała.
Amen
Archidiecezja Gdańska