„Czujce tu ze serca toni skład nasz apostolści:
Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polści”
Hieronim Derdowski
Czcigodni Księża Infułaci!
Bracia Kapłani
z Ks. Janem Flisikowskim, proboszczem w Wielu!
Panie Wojewodo Pomorski!
Panie Marszałku Województwa Pomorskiego!
Wspólnoto Parafialna!
Pielgrzymi do sanktuarium kalwaryjskiego w Wielu
– przybysze z różnych stron Kaszub i Ojczyzny!
Umiłowani w Chrystusie Panu!
I. Będę z wami przez wszystkie dni
Dziś uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Wspomnienie dnia, kiedy w pełni ukazała się chwała Syna Człowieczego.
Przywołujemy także inny dzień, kiedy Odwieczne Słowo Ojca weszło w ramy kruchego człowieczego ciała. Bóg „miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34, 5–6) posłał „Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4,10). W Betlejem Słowo stało się Ciałem, abyśmy w ten sposób poznali miłość Bożą i „życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4,9). A także po to – pamiętajmy o tym każdego dnia – aby człowiek jednocząc się z Chrystusem stał się w ten sposób Synem Bożym. Został obdarzony godnością Dziecka Bożego.
W naszym chrześcijańskim życiu towarzyszymy Chrystusowi na Jego człowieczej drodze. Rozważamy Jego naukę, cuda, otwieramy serca na Jego słowa… Niedawno przeżywaliśmy wydarzenia Wielkiego Tygodnia i radość wielkanocnego poranka. Ewangelie kolejnych niedzieli wielkanocnych, aż po tę dzisiejszą – siódmą niedzielę – przybliżały nam Chrystusa, który po swoim zmartwychwstaniu ukazywał się uczniom…
A dziś dzień Wniebowstąpienia. Chrystus powrócił tam, skąd do nas przyszedł – dla naszego zbawienia. Bowiem: „Nikt nie wstąpił do nieba oprócz tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (J 3,13).
W dniu Wniebowstąpienia człowieczeństwo Chrystusa weszło do chwały Bożej. „Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa… posadził Go „po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelaką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym (Ef 1, 21) – to słowa dzisiejszego drugiego czytania zaczerpnięte z listu św. Pawła Apostoła do Efezjan.
Po Wniebowstąpieniu nie ustaje relacja miłości Chrystusa z rodzajem ludzkich. Tam, w Domu Ojca, „wstawia się za tymi, którzy zbliżają się do Boga”(Hbr 7, 25).
Oczyma wiary patrzymy na Wniebowstąpienie Chrystusa. Jakże głęboko ten moment musieli przeżyć apostołowie, którzy na wezwanie swego Mistrza stawili się na galilejskiej górze. Nie przypuszczali przecież, że będzie to godzina rozstania.
Dowiedzieli się wtedy, że Chrystus nie zostawi ich samym sobie. Przeciwnie, w tej ostatniej godzinie postawił przed nimi zadanie: odpowiedzialne, wymagające wysiłku, aktywności. Mają nieść na świat cały, aż po krańce ziemi Dobrą Nowinę i sakrament chrztu świętego. Zachować Jego naukę, nic z niej nie uronić, nic z niej nie zmarnotrawić. Chrystus powracający do Ojca, zostawił im też obietnicę, że będzie z nimi „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20).
Umiłowani!
Jesteśmy świadkami wypełniania się tej Bożej obietnicy. Chrystus, który króluje w chwale nieba i uczestniczy w życiu i szczęściu Bożym, pozostaje pośród nas. Obecny w swym Kościele, którego jest Głową, w Eucharystii, w świętych sakramentach. Także w sercach tych, którzy Mu zawierzyli. Idą Jego droga, żyją wedle Jego wzoru, są świadkami Jego miłości.
II. Znaki Bożej Opatrzności
Jesteśmy świadkami Chrystusa. Adresatami Jego miłości. Ludem nadziei, który zdąża ku niebieskiej ojczyźnie. Wspólnotą Jego Królestwa, które nie ulegnie zagładzie (por. Dn 7,14).
Odczytujemy konkretne i bezpośrednie – świadectwa obecności Boga w ludzkiej historii. Bowiem „wszystko odkryte i odsłonięte jest przed jego oczami” (Hbr 4, 13). Spotykamy też ludzi, którzy pośród czasów i wydarzeń, stanowią znaki Bożej Opatrzności. Jaśniejące ponad horyzontem wspólnot pośród których żyli.
Kościół i Ojczyzna nasza przeżywają w ostatnich tygodniach czas dziękczynienia. Za dwóch Synów polskiego Narodu: błogosławionego Ojca Świętego Jana Pawła II i Sługę Bożego Stefana Kardynała Wyszynskiego, Prymasa Polski – nazwanego Prymasem Tysiąclecia. Świadków Chrystusa. Mocarzy Ducha. Nauczycieli Prawdy i Miłości. Pasterzy wiernych, oddanych swojej owczarni…
Jeszcze w nas trwa radość, której doświadczaliśmy przed miesiącem, podczas beatyfikacji Jana Pawła II. Był to dzień pamiętnych duchowych przeżyć. „Oto nadszedł oczekiwany dzień. Przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu: Jan Paweł II jest błogosławiony! – pamiętacie burzę oklasków i entuzjazm, jaki wywołały te słowa Ojca Świętego Benedykta podczas Mszy świętej beatyfikacyjnej.
Przepływały tamtego dnia przed oczyma obrazy z pontyfikatu Jana Pawła II. Papieża zawierzenia. Papieża nadziei. Papieża, który przeprowadził Kościół przez próg nowego tysiąclecia. Z niezwykłym oddaniem wypełniał Chrystusowy nakaz wypowiedziany w dniu Wniebowstąpienia: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody…”. Otwierał drzwi Chrystusowi – cywilizacji, kultur, ludzkich serc. Blask prawdy, która jest w Chrystusie, niósł do narodów i wspólnot, także do tych, które nie dostrzegały zbawczej obecności Boga, czasem niechętnych, wręcz wrogich chrześcijaństwu. Leczył rany narodów, szczególnie tych Europy Środkowo-Wschodniej, które zadawał im przez lata opresyjny, bezbożny, komunistyczny system. Wołał o ludzi czystego serca, Dekalogu, Chrystusowych błogosławieństw… Zachęcał ich, aby angażowali się w życie wspólnot, aby światło Chrystusa nieśli w porządek społecznego i politycznego życia, aby byli solą ziemi. Narodom Europy przypominał o jej chrześcijańskich korzeniach, źródle jej duchowej siły i wielkości. Uczył postawy służebnej, wrażliwości na potrzeby słabych, chorych, opuszczonych. Sam od pewnego momentu słaby, niosący krzyż choroby. To tylko niektóre motywy jego papieskiej posługi… Rozległej, bogatej, wielostronnej…
Niech to nasze dziękczynienie stanie się swoistym duchowym przebudzeniem. Bowiem nauczanie i życie błogosławionego Jana Pawła II to wciąż źródło wody żywej, z którego trzeba czerpać. Szczególnie tu, w Jego i naszej ojczyźnie. Kiedyś podniósł ją z kolan duchowego zniewolenia, z jego inspiracji rozpoczęła się droga ku duchowej, politycznej i obywatelskiej wolności. Uczył nas jak być Polakami, godnymi i świadomymi skąd przychodzą, dokąd idą. Znał trud i cenę polskości. Karol Wojtyła – Jan Paweł II. Robotnik z krakowskiego „Solvayu”, biskup – obrońca krzyża w Nowej Hucie, praw Kościoła w ateistycznym, nieprzyjaznym Bogu i Kościołowi państwie. Szedł za Chrystusem drogą Maryi – pokornej służebnicy Pańskiej, Królowej polskich serc i Królowej polskiego narodu. Totus Tuus…
Iluż ludzi zbudował swoją postawą. Ileż dobra, które uzewnętrzniło się w ludziach tej ziemi, wyrosło z Jego duchowej inspiracji. Jacy bylibyśmy, czego by w nas zabrakło, gdyby na drogach naszego życia nie stanął On – błogosławiony Ojciec Święty Jan Paweł II.
W Trójmieście – w cyklu dziękczynnych uroczystości – gromadzimy się w miejscach, gdzie odcisnęły się ślady Jego stóp: w Gdańsku, Sopocie, na Westerplatte… Wielu z was zapewne było wtedy z Nim, słuchało Jego słów. W Gdańsku Łostowicach Południowych wzniesiemy świątynię, pierwszą w naszej archidiecezji, która nosić będzie wezwanie błogosławionego Jana Pawła II. Nasze wotum za beatyfikację. Dar naszych serc, za tamten pamiętny czas, kiedy Jan Paweł II był z nami. Zapraszam do duchowego i materialnego wsparcia naszego dzieła…
I ten drugi Syn polskiego Narodu, za którego dziękujemy Bożej Opatrzności. Kardynał Stefan Wyszyński, Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński i Warszawski, Prymas Polski. Opatrzność Boża postawiała go na czele Kościoła w Polsce w niezwykle trudnej epoce: dziejowego starcia Polski chrześcijańskiej z wrogim Bogu, Kościołowi, tradycjom ojczystym, obcym duchowi polskiej ziemi, komunistycznym systemem politycznym i ideologicznym. Prowadził Kościół mocną i pewną ręką przez tamto czerwone morze. Więzień tamtego systemu. Pasterz przez ponad trzy lata odcięty od swej owczarni. Mobilizował wspólnotę wiary wokół wielkich programów religijnych, które wzmacniały religijną tożsamość i polskiego ducha. Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielka Nowenna, Sacrum Poloniae Millenium. Zniewalany komunistyczną ideologią kraj, rozświetlał blask bijący od Jasnej Góry – domu Matki Pana i Królowej polskich serc. To Jej w macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła w ojczyźnie i świecie ofiarował polską wspólnotę wiary. Za swym poprzednikiem, kardynałem Augustem Hlondem, powtarzał: „Zwycięstwo jeśli przyjdzie, to przyjdzie przez Maryję”. Kochał Polskę i Naród. Doczekał wiekopomnego dnia wyboru Kardynała Karola Wojtyła na biskupa Rzymu.. „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem. Twej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce” – takie słowa usłyszał On, Polska, świat od papieża Jana Pawła II na początku jego pontyfikatu. Odszedł po wieniec sprawiedliwości, po ofiarnym życiu kapłana i biskupa, w czasie kiedy ojczyznę naszą ogarnął powiew ducha, ożywczy wiatr od morza – wiatr Solidarności. Prymas Tysiąclecia. Interrex. Ojciec Narodu.
Módlmy się dziś o Jego beatyfikację. Dziękujmy Bożej Opatrzności za dar posługi wielkiego Papieża i wielkiego Prymasa, za ich miłość ku Chrystusowi, Jego Matce, Kościołowi, Polsce, Narodowi.
III. Wciąż ponawiane Misterium Krzyża
Umiłowani!
Prawdą wiary o chwalebnym Wniebowstąpieniu Pańskim, wdzięcznością Bożej Opatrzności za dar dwu wielkich Synów Kościoła i Ojczyzny, dzielę się z wami tu, w Wielu, sławnym sanktuarium kalwaryjskim. Dziś uroczystość odpustowa. Szczególne dzień waszej parafialnej wspólnoty. W radości tego dnia uczestniczą także ci, którzy z tym miejscem są związani szczególnym duchowym imperatywem. Przybywają z różnych stron, aby na kalwaryjskich dróżkach odprawiać nabożeństwo Drogi Krzyżowej, aby powracać do scenerii Wielkiego Piątku – dnia Chrystusowej Męki.
Dziękuję za zaproszenie na wasze parafialne święto. Z wielką radością przybywam – wasz Arcybiskup Metropolita – do tego miejsca, z którego promieniuje duch modlitwy na Diecezję Pelplińska, i na Archidiecezję Gdańską. To tu bije religijne serce Kaszub. Tu króluje Matka Boża Pocieszenia w swym pięknym, łaskami słynącym Wizerunku.
W Ewangelii według Świętego Jana utrwalone zostały słowa Zbawiciela: „ A ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32). Bowiem wywyższenie Chrystusa na drzewo krzyża zapowiada to ostateczne wywyższenie, którego pamiątkę dziś obchodzimy. Wywyższenie Wniebowstąpienia.
Kalwaria w Wielu powstała jako znak miłości, i znak pamięci. Miłości do Ukrzyżowanego. Pamięci o wielu synach tej ziemi – żołnierzach I wojny światowej, poległych w różnych miejscach Europy.
Na dróżkach wieleckiej kalwarii w cierpienie Chrystusa, w Jego Mękę i Śmierć, włączali swoje cierpienie ci wszyscy, którzy stracili bliskich, zwykle młodych, rozpoczynających dopiero drogę życia. Tutaj można było odnaleźć duchową pociechę. Zrozumieć, że każdy z nas, chrześcijan, poprzez chrzest zostaje włączony w śmierć Chrystusa a także w Jego chwalebne Zmartwychwstanie. Liczni pątnicy, którzy od lat nawiedzają to miejsce, mogą się tu duchowo zbliżyć do misterium Krzyża, do Ukrzyżowanego „sprawcy zbawienia wiecznego” (Hbr 5,9). Mogą odkrywać wędrując od stacji do stacji – dziełach artysty rzeźbiarza Teodora Mayra z Monachium – tajemnicę Boga, który w Chrystusie wychodzi na spotkanie człowieka.
Rozpoczęło się to wędrowanie kalwaryjskimi dróżkami jeszcze u schyłku I wojny światowej, zwanej wtedy Wielką Wojną. Trwało w latach II RP, i później, w latach kolejnej, II wojny światowej, jakże tragicznych dla północnej części Ojczyzny. Droga krzyża stała się droga wielu ludzi tej ziemi, wielu kapłanów. Ich macierzysta Diecezja Chełmińska ugięła się wtedy pod jarzmem krzyża. Z rok niemieckich okupantów zginęło 356 kapłanów diecezjalnych, obrabowano i zbezczeszczono katedrę pelplińska, pozamykano wiele świątyń, zabroniono używania języka polskiego podczas nabożeństw, nawet podczas spowiedzi świętej.
Na drogę krzyża wszedł wtedy także ksiądz infułat Józef Szydzik, proboszcz parafii w Wielu w latach 1905-1924, inicjator i budowniczy wielewskiej Kalwarii oraz współbudowniczy waszego pięknego kościoła parafialnego pod wezwaniem Świętego Mikołaj. We wrześniu 1939 roku został zamordowany przez hitlerowców w Bydgoszczy Fordonie.
Na drogę krzyża weszło wielu mieszkańców Wiela i okolic. Jej świadectwem są zbiorowe mogiły na waszym cmentarzu i kaplica Marki Bożej Różańcowej w centrum Wiela, zniszczona przez okupantów, odbudowana przez waszą wspólnotę.
Trwa pamięć o tamtym czasie w waszych sercach, także w modlitwie Diecezji Pelplińskiej – biskupów, kapłanów, wiernych. Nie przytłumi jej pył zapomnienia i obojętności, także tego, co określa się mianem poprawności politycznej, kiedy dla doraźnych celów, dla wątpliwych strategii, manipuluje się prawdą, niekiedy taką, która dotyczy największych tragedii narodu. Wspomnijmy te zaskakujące opinie, wypowiadane przed kilku tygodniami, sprzeciwiające się używaniu terminu ludobójstwo w odniesieniu do zbrodni katyńskiej. Wspomnijmy los wiosennych tulipanów, składanych na Krakowskim Przedmieściu w pierwszą rocznice powrotu ze smoleńskiego pobojowiska do ojczyzny doczesnych szczątków prawej i szlachetnej Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej Przeciwko kwiatom skierowano śmieciarki i ekipy porządkowe…
Nikt nie wygra walki z pamięcią narodu, która osadzona jest w jego sercach, sumieniach, chrześcijańskiej wrażliwości. Nie dość powtarzać maksymy, że narody, które trącą pamięć tracą życie. Tutaj, w Wielu, to życie trwa, bo trwa pamięć, bo trwa modlitwa, bo trwa wdzięczność, bo ramiona krzyża wytyczają drogę – ku zmartwychwstaniu.
IV. „My trzimome z Bodziem”
Wiele położone jest w sercu Kaszub. Ziemi od wieków zamieszkałej przez lud, który w zmiennych kolejach losu zachował dziedzictwo słowiańskich przodków, ich język, etniczną tożsamość.
Jakże to piękne miejsce Ojczyzny! Stoki Białej Góry na których położona jest kalwaria, rozległe Jezioro Wielewskie! Zda się, że ta cząstka świata – kraina waszego codziennego życia – to swoisty hymn sławiący Boga, stworzyciela nieba i ziemi. Nie mylę się, jeśli powiem, że piękno stworzonego świata – tak tu mocno przemawiające – oddziaływuje na postawy ludzi, kształtuje ich wrażliwość, duchowość, poczucie piękna.
Nie jest dziełem przypadku, że właśnie stad, z Wiela, pochodzą wybitni twórcy literatury kaszubskiej. Wincenty Rogala, zwany „pieśniarzem z ziemi jezior” i Hieronim Derdowski, najsławniejszy z kaszubskich poetów. Ulice jego imienia znaleźć można chyba w każdym mieście Pomorza Gdańskiego i Kaszub. Przywołał jego postać Ojciec Święty Jan Paweł II w homilii wygłoszonej na skwerze Kościuszki w Gdyni 11 czerwca 1987 roku. Cytował wtedy słowa poety: „Czujce tu ze serca toni skład nasz apostolści: Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polści”, także słowa, którymi kończył swój znany Hymn Kaszubski: „Me trzimome z Bodziem” – „My trzymamy z Bogiem”.
W pobliskiej Przytarni przyszedł na świat ks. Bolesław Romański. „Ksiądz Patron” Polaków w Rzeszy Niemieckiej, prezes Związku Polaków w Niemczech, autor słynnych „Pięciu prawd Polaków”. Pośród nich tych dwu, szczególnie znanych, określających aktualny do dziś kanon postaw Polaków- emigrantów, także Polaków – mieszkańców ojczyzny: „Wiara naszych ojców jest wiarą naszych dzieci”, „Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!”
To oni, wasi rodacy, jedni z wielu tych, którzy się wybili ponad poziomy, swą twórczością, działalnością, postawą wyrazili – czytelnie, jasno, klarownie – ducha kaszubskiego ludu.
A jego cechą szczególną jest ten serdeczny splot miłości do rodzinnej ziemi, do domowej okolicy, w której rozbrzmiewa odwieczna kaszubska mowa, z miłością do polskiej ojczyzny, tej od Bałtyku po gór szczyty. Tęsknili do niej wasi pradziadowie w okresie zaborów, umacniali jej byt Niepodległy, gdy przyszła – w Imię Pańskie. Jakże wielu z nich znalazło się pośród budowniczych Gdyni, pośród marynarskiego zaciągu.
O tym splocie miłości do ojczystej ziemi i do Polski mówił twórca wielewskiej kalwarii, ks. Józef Szydzik, Stanisławowi Wojciechowskiemu, Prezydentowi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, podczas jego wizyty w Wielu, w dniu 6 sierpnia 1924 roku. Wyznał wtedy, że wielewska Kalwaria, dzieło jego życia, oprócz swego religijnego wymiaru, stanowi także pomnik miłości Kaszubów do odrodzonej Ojczyzny. Miłości, dla której wielką próbę – próbę zwycięską – stanowił czas II wojny: czas Gryfa Kaszubskiego, czas służby wielu mieszkańców tej ziemi sprawie wolności.
Umiłowani!
Warto, aby w rytm serc kaszubskiego ludu – wiernego swej odwiecznej tożsamości i wiernego polskiej ojczyźnie, wsłuchali się ci, którzy mówią, że kończy się czas narodowych ojczyzn, że to przeżytek w epoce globalizacji, otwartych granic, społecznej ruchliwości. Zamiast ojczyzn ujętych w strukturę państwa – co najwyżej wielkie regiony, powiązane siecią gospodarczych związków. Także inna droga. W państwach o scentralizowanej strukturze, wspartych o historyczną pamięć, o wspólnotę miejsc, o symbole jedności – szeroka autonomia wydzielonych obszarów. I to taka, której podstawy tworzy się na przysłowiowej kontrze do przebytej wspólnej drogi, na przekór doświadczeniu historii, powstańczym zrywom, zbrojnej walce o kształt granic. Słyszymy takie głosy, że nam z Polską nie po drodze, że to nie nasza matka, tylko ktoś obcy, od którego dominacji trzeba się wyzwolić…
To nie są głosy płynące z kaszubskiej krainy, to nie są skrywane pragnienia kaszubskiego ludu. Tu nie straciło aktualności pojęcie Polski ojczyzny Polaków, w której jest miejsce dla zróżnicowań lokalnych, dla różnych tradycji grup etnicznych, zróżnicowań lokalnych, dla grup etnicznych.
Taka Polska była przez wieki – Rzeczpospolita Obojga Narodów. Po jej dachem była przestrzeń życia dla różnych nacji, obrządków, religii. Wiem coś o tym, sam ukształtowałem się na Podlasiu, ziemi spotkania i wspólnoty różnych wątków narodowościowych i religijnych, nie wchodzącej z sobą w kolizje pamięci Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego, krainy skąd pielgrzymowano i na Jasną Górę, i do wileńskiej Ostrej Bramy.
Zbyt wielką wartością jest ojczyzna, aby ją można było przekreślać, aby jej znaczenie pomniejszać w imię źle pojmowanej wolności, w imię egoizmu grup, w imię interesów, które zamykają oczy na jej wartość i siłę, na znaczenie historycznej pamięć i wiana wieków, bez których nie sposób budować narodowej tożsamości.
Tożsamość. Wy to rozumiecie, Bracia Kaszubi. I rozumie to Kościół, który prowadzi wspólnotę wiary ku niebieskiej ojczyźnie, drogami ziemskich ojczyzn, z których gleby wyrasta świętość, miłość, odpowiedzialność. Sięgnijcie do poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna”, do książki „Pamięć i tożsamość”, do jego myśli o znaczeniu pojęć „ojczyzna”, „naród’, „kultura. O ich wartości dla współczesnego świata.
Więc trzymajcie się tego, co wasze, co jest plonem waszej kaszubskiej drogi, tworzy wspólnotę pamięci, kultury, obyczaju, tradycji, piśmiennictwa i modlitwy w waszym rodzimym języku. I wnoście to wiano do domu polskiej ojczyzny, także do Kościoła, chwaląc Boga w języku ojców waszych.
Wnoście je bez kompleksów, ze świadomością, że jesteście solą tej ziemi, uprawianej przez przodków waszych, kryjącej groby niezliczonych pokoleń, które tu żyły, pracowały, modliły się.
Trwanie w ojców wierze, wierność tradycji, dziedzictwu wieków, to swoista droga ocalenia przed fałszywymi prorokami nowego porządku, przed projektami i trendami, które wyrywają człowieka z kontekstu właściwej mu tożsamości, kultury, skazując go na duchową poniewierkę, na samotność, na anonimowość, na brak duchowego oparcia.
Są tu dziś pomorscy sołtysi, są przedstawiciele władz samorządowych, jest pan wojewoda – przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej. To w waszych rękach są te rozmaite narzędzia – finansowe, organizacyjne – niezbędne do tego, aby wspomagać to, co sprzyja rozwojowi lokalnych wspólnot, szczególnie w wymiarze kultury, oświaty, ochrony dziedzictw wieków, promocji wartości, które tworzą tożsamość miejsc i wspólnot.
Różnorodność, wyakcentuje to jeszcze raz, nie stoi w sprzeczności z jednością narodu. Nadaje mu barwę, dynamikę, jest świadectwem jego żywotności, jego otwartości. Wielość i jedność to wartości, które się wzajem wzbogacają, uzupełniają, równoważą.
Umiłowani!
Czas już kończyć. Pan Jezus już się zbliża, już puka do drzwi naszych serc. Świętujemy dzień Jego chwały – dzień Wniebowstąpienia. Nie zostawił nas sierotami. Jest z nami – dobry jak chleb. Na drogach ojczyzny, na drogach waszej diecezji, na drogach waszej kaszubskiej wspólnoty wiary, nadziei i miłości.
Niech będzie, po wiek wieków, po tę godzinę, kiedy przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych.
Przeżywajmy chwałę Wniebowstąpienia Pańskiego.
Niech tam, na wyżyny nieba, biegnie ta deklaracja kaszubskiego ludu, deklaracja wiary, wierności, miłości, i nadziei: „Me trzimome z Bodziem” – „My trzymamy z Bogiem”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska