Ekscelencjo, Pasterzu Kościoła Gdańskiego, Drogi Księże Arcybiskupie Metropolito,
Czcigodni Bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej,
Szanowni przedstawiciele władz państwowych i samorządowych,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Słowo Boże w dzisiejszej liturgii niedzielnej zawiera wezwanie jasne i przynaglające. W pierwszym czytaniu z Księgi Kapłańskiej Bóg kieruje do nas słowa: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz”. W ewangelii według św. Mateusza Jezus wzywa nas słowami: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”. A św. Paweł Apostoł, fragmentem pierwszego listu do Koryntian przypomina: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Święty mieszka w was ... świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”.
1. Bez wątpienia Bóg oczekuje od nas świętości, która najbardziej upodabnia nas do Niego. Przecież stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Już przez to nas uświęcił. Położył w nas fundament świętości, która jest powołaniem człowieka. A gdy człowiek grzechami naruszył ten fundament, Bóg naprawił go męką i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka. I na tym umocnionym fundamencie zbudował w nas świątynię swego Ducha, aby w niej przebywać na stałe, a nie na zasadzie tymczasowego zameldowania.
Nasza świętość to przede wszystkim dzieło samego Boga. Jest ona najcenniejszym darem Boga dla człowieka. Ale też jest i zadaniem. Dar przywołuje zadanie. Dar domaga się odpowiedzi. Stąd owe przynaglające słowa: „Świętymi bądźcie” ...”Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”. Tego oczekuje od nas Ojciec w niebie i tego oczekuje od nas Chrystus, Syn Boży, w którym dostąpiliśmy łaski usynowienia. Dzięki Niemu jesteśmy prawdziwie dziećmi Bożymi. Razem z Nim możemy zwracać sie do Boga słowem „Abba – Ojcze”.
2. Iść przez życie drogą świętości – oto nasze pierwsze i najważniejsze zadanie. Nie jesteśmy zdani na domysły, gdy chodzi o kierunek drogi. Drogowskaz jest bardzo czytelny: „Będziesz kochał bliźniego jak siebie samego” – mówi Pan. A Chrystus w Kazaniu na Górze ukazuje rozległe horyzonty tej miłości, która jest bez granic: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. W tej trudnej miłości sam Jezus jest dla nas wzorem. Z wysokości krzyża modlił sie za tych, którzy go do krzyża przybili: „Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”.
Miarą świętości jest miłość, którą św. Paweł nazywa „więzią doskonałości”. Gdy rośnie w nas miłość, rośnie także świętość. I odwrotnie, gdy stygnie w nas miłość, zanika świętość. Ale miłość musi być prawdziwa. Jest ona prawdziwa wtedy, gdy wyraża się poświęceniem i ofiarą. Matka, która kocha dzieci, gotowa jest na każde poświęcenie dla nich. Ojciec, który kocha swoją rodzinę, potrafi dla niej harować od świtu do nocy. Nie wystarczą piękne słowa o miłości. Potrzebne jest świadectwo wyrażone ofiarą i poświęceniem dla dobra osób kochanych. Chrystus umiłował nas do końca – aż do ofiary krzyża. Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół. W miłości liczy się nade wszystko to, co ja daję innym, a nie to, co od nich otrzymuję. Właśnie tą drogą przenika w nasze życie świętość, która jest wysoką miarą zwyczajnego życia chrześcijańskiego.
„Bez miłości byłbym niczym” – napisał św. Paweł. Ona nadaje sens i wartość naszemu życiu. Czyni życie wartościowym. Dlatego jest wpisana w serce jako potrzeba i oczekiwanie. Chcemy kochać i być kochanymi. Tylko w atmosferze miłości człowiek potrafi normalnie żyć i rozwijać się w pełni. Dlatego – jak napisał Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice – „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się miłość, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa”.
3. Siostry i Bracia. Każdy z nas ma własną drogę świętości poprzez miłość. Inna jest droga małżonków, inna osób konsekrowanych i inna kapłanów, biskupów i prezbiterów. W życiu i posłudze kapłanów liczy się zwłaszcza miłość pasterska, na wzór miłości Chrystusa, dobrego pasterza. Kiedy Jezus mówi „znam moje owce i moje mnie znają”, nie myśli o wiedzy czerpanej z książek, jakie o Nim napisano. Nie chodzi Mu też o zimne poznanie bez głębszego zainteresowania, lecz o przekonanie osobiste ludzi, o stałe ich przeświadczenie o tym, że On jest dla nich pasterzem. Że wzajemnie do siebie należą. Mówiąc inaczej, Jezus ma na myśli poznanie wynikające z osobistych przeżyć i doświadczeń, które rodzą się z miłości, jedności, wspólnoty życia. Ta miłość nie waha się oddać życia. Dobry pasterz oddaje życie za swoje owce. Życie odda, ale owiec nie opuści. Jakże inaczej postępuje najemnik, który na widok wilków porzuca owczarnię, by ratować siebie. Ucieka przed wilkami, a one niszczą stado. Pasterz, który kocha owce, osłania je sobą. Każdej broni do końca, nawet za cenę własnego życia. Tak właśnie uczynił Chrystus. Zaświadczył o tym swoim krzyżem, swoją krwią za nas wylaną, swoim ciałem za nas wydanym.
Takiej pasterskiej miłości oczekuje Chrystus od tych, z którymi podzielił się swoim kapłaństwem. Pyta o nią swoich kapłanów, biskupów i prezbiterów, jak ongiś pytał Piotra u brzegu Jeziora Tyberiackiego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie bardziej niż inni?” Pytał o to trzykrotnie, by nie było żadnych wątpliwości. Aby odpowiedź była pełna i nieodwołalna. I dopiero wtedy, gdy Piotr trzykrotnie wyznał Jezusowi swoją miłość, stał się pasterzem Kościoła: „Paś owce moje i baranki moje”.
Być pasterzem Kościoła znaczy miłować Chrystusa i Jego owczarnię miłością otwartą na wzór Mistrza, który umiłował Kościół i wydał samego siebie w ofierze, aby ten Kościół ocalić i uświęcić, aby nie było w nim skazy i zmarszczki.
Być pasterzem Kościoła to prowadzić Boską owczarnię na żyzne pastwiska i karmić ją zdrową nauką, by nie osłabła w drodze. W liście do Tymoteusza, młodego biskupa Efezu, św. Paweł Apostoł pisze: „Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań będą sobie mnożyli nauczycieli”.
Być pasterzem Kościoła znaczy także według Apostoła Pawła mieć „udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa”. To również strzec owczarni Bożej przed wilkami. Do zgromadzonych w Efezie przełożonych wspólnot chrześcijańskich św. Paweł skierował takie słowa: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada”.
Miłość pasterska każe pasterzowi przewodzić owczarni.
Miłość pasterska żąda zdrowego nauczania.
Miłość pasterska nie lęka się trudów i przeciwności.
Miłość pasterska domaga się stawiania czoła wilkom, które atakują owczarnię.
Miłość pasterska to nieustanne nadawanie trwałości dziełu Chrystusa.
W dekrecie Soboru Watykańskiego II o pasterskich zadaniach biskupów czytamy: „Biskupi ustanowieni przez Ducha Świętego, zajmują miejsca Apostołów jako pasterze dusz. Otrzymali też oni posłannictwo, by łącznie z Biskupem Rzymskim i pod jego zwierzchnictwem nadawać trwałość dziełu Chrystusa, wiecznego pasterza”.
4. Siostry i Bracia. Dzisiejszą liturgią eucharystyczną dziękujemy Bogu za 20 lat wypełniania tej misji przez pasterza Archidiecezji Gdańskiej, ks. abp. Sławoja Leszka. Jest to 20 lat jego pasterskiej służby Kościołowi na odcinkach wyznaczonych przez Ojca Świętego.
Pierwszy odcinek to duszpasterstwo środowisk wojskowych. Dwadzieścia lat temu, w dniu 21 stycznia 1991 roku, wraz z ustanowieniem Ordynariatu Polowego w Polsce, Ojciec Św. Jan Paweł II ustanowił biskupem tej diecezji ks. prał. Sławoja Leszka Głódzia, pracownika Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Pierwszy biskup polowy w powojennej Polsce stanął wobec nowych zadań, które wymagały dużego doświadczenia, umiejętności organizacyjnych i znajomości specyfiki duszpasterstwa wojskowego. Wiele należało tu naprawić, wiele nowych inicjatyw podjąć, wiele włożyć umysłu i serca, by to duszpasterstwo było rzeczywistym duszpasterstwem, a nie środkiem poprawności politycznej.
Pamiętam zmagania nowego biskupa o duszpasterski dostęp do ludzi w mundurach, zmagania o zaspokajanie ich potrzeb religijnych, zmagania o prawidłowe funkcjonowanie parafii wojskowych, obejmujących także duszpasterską troskę rodziny żołnierzy. Biskup Sławoj Leszek, miles Christi, nie lękał się tych wyzwań. Bez wahań, zdecydowanie, wziął udział w trudach i przeciwnościach jako żołnierz Jezusa Chrystusa. I trzeba koniecznie dodać, że te trudy podejmował nie tylko dla dobra wiernych Kościoła Katolickiego, ale także innych Kościołów, jak zaświadczył o tym na tym miejscu duchowny Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.
Patrząc wstecz na dokonania duszpasterskie i organizacyjne biskupa polowego trudno oprzeć się myśli, że Opatrzność przygotowała go do odpowiedzialnych i trudnych zadań poprzez wcześniejsze etapy jego życia. Dzieciństwo i młodość spędził na ziemi białostockiej w głęboko religijnej rodzinie. Formację do kapłaństwa otrzymał w Wyższym Seminarium Duchowym w Białymstoku pod czujnym okiem biskupa Henryka Gulbinowicza, niezłomnego pasterza w czasach komunistycznych. Jako alumn trzeciego roku, został wcielony do wojska i odbył pełną, dwuletnią służbę wojskową w utworzonych wówczas kompaniach kleryckich – w 32 Budzieszyńskim Pułku Zmotoryzowanym oraz w Mazurskiej Brygadzie Saperów. Po święceniach kapłańskich ks. Głódź pracował duszpastersko w macierzystej diecezji a następnie w Paryżu wśród Polonii. Dalsza droga to studia w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Rzymie, gdzie uzyskał stopień doktora na Papieskim Instytucie Orientalnym. We wrześniu 1981 roku rozpoczął pracę w Watykanie. W Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich prowadził sekcję Kościoła bizantyjsko – ukraińskiego oraz sekcję Kościoła bizantyjsko – ruteńskiego na Białorusi. Praca w Kongregacji poszerzyła jego spojrzenie na Kościół wschodni, niszczony przez komunistów. Z takim zasobem wiedzy i doświadczeń stanął do pracy duszpasterskiej w Polsce na odcinku duszpasterstwa wojskowego.
Drugim odcinkiem pasterskiej posługi bp. Sławoja Leszka stała się młoda jeszcze Diecezja Warszawsko – Praska, utworzona w 1992 r. Mianowany ordynariuszem tej diecezji przez Ojca Św. Jana Pawła II w dniu 26 sierpnia 2004 r., a wcześniej w uznaniu pracy i dokonań uhonorowany godnością arcybiskupią „ad personam”, arcybiskup Leszek Sławoj podjął nowe obowiązki z właściwym sobie zapałem. I tutaj pracy nie brakowało. Młoda diecezja wymagała i wciąż potrzebuje energicznych działań organizacyjnych. Potrzebuje takich struktur organizacyjnych, które umożliwiają owocną pracę duszpasterską. Tej pracy ks. arcybiskup poświęcił wiele sił i uwagi.
Dzień 17 kwietnia 2008 r., rozpoczyna trzeci odcinek pasterskiej służby arcybiskupa Sławoja Leszka. Papież Benedykt XVI mianował go Arcybiskupem Metropolitą Gdańskim. Od tamtego dnia upłynęły prawie trzy lata, znane dobrze obecnym tu słuchaczom. I może tylko trzeba na koniec wspomnieć z przeszłości kilka innych wydarzeń, które wskazują na rozlegle pola kościelnej działalności ks. arcybiskupa:
Rok 1994 – papieska nominacja na Konsultora Kongregacji ds. Katolickich Kościołów Wschodnich.
Rok 1998 – nominacja papieska na członka Centralnego Biura do Spraw Koordynacji Duszpasterskiej Ordynariatów Polowych.
Rok 2001: Wybór przez Konferencję Episkopatu Polski na Krajowego Duszpasterza Kombatantów oraz na Przewodniczącego Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, następnie wybór na członka Rady Głównej Konferencji Episkopatu.
Oto w dużym zarysie plon pasterzowania ks. arcybiskupa w ciągu 20 lat od dnia sakry biskupiej.
Drogi Księże Arcybiskupie. Nie stajesz dziś przy ołtarzu z pustymi rękoma. Oddajesz w ręce Chrystusa to, co jest owocem Twojej wiary i miłości, owocem Twojego serca i umysłu. W dłoniach Jezusowych Twój dar, jak te dwie ryby i pięć chlebów, będzie tak pomnożony, że nakarmią się nim tysiące.
Wiemy, co dzisiaj czujesz. Że w sercu mówisz za psalmistą: „Cóż oddam Panu za wszystko co mi uczynił. Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana”.
Podnieś więc z radością w tej dziękczynnej liturgii kielich zbawienia i wzywaj nad nami imienia Pana.
Archidiecezja Gdańska