(Mt 25,40).
Bracia Kapłani!
Wspólnoto Parafii Świętej Brygidy!
Panie Przewodniczący Komisji Krajowej
Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”!
Związkowcy z „Solidarności” ze swoimi sztandarami!
Mieszkańcy Gdańska!
Umiłowani Bracia i Siostry!
1. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)
Msza św. stanowi pamiątkę Paschy Chrystusa. Stanowi także zapowiedź nadejścia dnia – mówi o nim Chrystus w czytanym dziś we fragmencie Mateuszowej Ewangelii – kiedy „Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16, 25). Chrystus odda każdemu wedle miary miłosierdzia, a także wedle miary sprawiedliwości.
To w tamtej ostatecznej godzinie staniemy w prawdzie swego życia wobec Chrystusowych słów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Kiedy nakarmiliście głodnego, napoiliście spragnionego, otworzyliście swój dom dla przybysza, przyodzialiście pozbawionego odzieży, odwiedziliście chorego, przyszliście do uwięzionego... Cokolwiek uczyniliście nie zostanie zapomniane. Cokolwiek uczyniliście nie zostanie przedawnione. Cokolwiek uczyniliście dobrego, trwa w Miłości Boga i pamięci Ojczyzny.
Gromadzimy się na wspólnej modlitwie w Bazylice św. Brygidy w intencji ofiar grudniowych. Wiemy, co ta świątynia znaczy i dla Kościoła w Ojczyźnie, dla Kościoła Gdańskiego i dla „Solidarności”. Są z nami kapłani, którzy towarzyszyli drogom „Solidarności” duszpasterską posługą. Błogosławili ją i utwierdzali w nadziei – Chrystusowej nadziei – kiedy przyszło nieszczęście stanu wojennego. Zabrakło po raz pierwszy wśród nas Księdza Prałata Henryka Jankowskiego, którego pożegnaliśmy 17 lipca tego roku i który spoczął w tej Bazylice. Jego imię tak mocno zrosło się z tutejszą świątynią: Bożym bastionem „Solidarności” na pomorskiej ziemi, Domem Bożym skąd przez lata płynie modlitwa w intencji „Solidarności”, Narodu, Ojczyzny.
Umiłowani!
Chrześcijaństwo jest drogą krzyża. Chrześcijaństwo jest wypełnione nadzieją krzyża. Chrześcijaństwo głosi światu ocalającą nadzieję krzyża. Stajemy z miłością przed Chrystusowym krzyżem i przed krzyżami poświęconymi pamięci tych, którzy poszli za Nim.
Dzisiaj pod pomnikiem Poległych Stoczniowców na Placu Solidarności i jutro pod Pomniku Ofiar Grudnia 1970 przy Stoczni w Gdyni. Towarzyszy nam w tych dniach refleksja nad trudem i ceną wolności. Niech jej wymiar uświadomią sobie ci, którzy twierdzą, że ta wolność została nam darowana, że nic nas nie kosztuje...
Wielu z nas tu zgromadzonych pamięta, że bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji grudnia ’70 była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych. Na tę wiadomość społeczeństwo zareagowało protestem.
14 grudnia rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, który 15 grudnia rozszerzył się także na Stocznię Gdyńską, Port Północny i Stocznię Remontową w Gdańsku. Robotnicy powołali Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Na ulicach Trójmiasta strajkujący sformowali wielotysięczne demonstracje. Późnym wieczorem 15 grudnia doszło do podpalenia budynku KW PZPR w Gdańsku. Wojsko i milicja zablokowały porty i stocznie. Nocą aresztowano członków komitetu strajkowego w Gdyni. Władysław Gomułka podjął decyzję o użyciu broni palnej przez oddziały MO i wprowadzeniu do Trójmiasta jednostek Wojska Polskiego (25 tys. żołnierzy oraz 1300 czołgów i transporterów opancerzonych). Doszło do starć ulicznych. Padły pierwsze ofiary.
16 grudnia przedstawiciele strajkujących zawarli porozumienie z władzami miasta, ale już w nocy zostali aresztowani. 16 grudnia rozpoczęły się strajki także w Elblągu i Słupsku, a 17 grudnia w Szczecinie.
17 grudnia oddziały MO i WP otworzyły ogień do robotników udających się do pracy w Stoczni imienia Komuny Paryskiej, wskutek czego zginęły lub zostały ranne setki osób. Strajk rozszerzył się na kolejne zakłady na Wybrzeżu, a Stocznia Gdańska została otoczona przez wojsko.
Po spacyfikowaniu buntu na Wschodnim Wybrzeżu (do 18 grudnia), główne wydarzenia rozegrały się w Szczecinie, w którym także utworzono Międzyzakładowy Komitet. Do zamieszek na mniejszą skalę doszło także w Krakowie i Wałbrzychu. Strajki wybuchły również w Warszawie, Wrocławiu, Nysie, Białymstoku i Oświęcimiu. Według oficjalnych danych, w grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga zginęły 44 osoby, a ponad 1.160 zostało rannych.
Wielu z was zna imiona tych, którzy wtedy polegli. Pamiętacie tamte dramatyczne godziny, które – jeśli się na nie patrzy z perspektywy minionych lat – były wielkim wołaniem o godność pracy ludzkiej, o prawa człowieka, tak bardzo wtedy lekceważone, a w grudniowych dniach szczególnie brutalnie i bezwzględnie łamane.
Aż do upadku komunizmu nikt z decydentów nie poniósł odpowiedzialności za masakrę robotników wydarzeniach grudniowych 1970 roku. Jedynym oficjalnym gestem było przeproszenie za błędy i obietnica ludzkich rządów podczas spotkania Edwarda Gierka z robotnikami w Gdańsku po zajściach na Wybrzeżu.
Zmiana ustroju umożliwiła zmianę tego podejścia. W roku 1995 Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wniosła do Sądu Wojewódzkiego akt oskarżenia przeciwko winnym wydarzeń grudniowych. Trwa narodowa pamięć bohaterów i słuszne pragnienie sprawiedliwości. Wciąż rozbrzmiewa „Ballada o Janku Wiśniewskim”. Przemawia filmowym obrazem „Człowiek z żelaza... Wkrótce wejdzie na ekrany jakże potrzebna i oczekiwana zwłaszcza przez naocznych świadków produkcja, zatytułowana „Czarny czwartek”.
2. „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i mnie naśladuje” (Mt 16, 24).
„Kto krzyż odgadnie ten nie upadnie”. Ten się nie pogubi, nie skrzywdzi swego człowieczeństwa. „Co bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł”? (Mt 16, 26).
Siostry i Bracia!
Słowa Zbawiciela z dziś czytanej Ewangelii tworzą Boży punkt odniesienia dla naszych wspomnień, ocen, naszego spojrzenia na to, co miało miejsce tu, na Wybrzeżu, w dniach grudnia roku 1970. Wraz z początkiem strajków sierpniowych roku 1980, narodziła się idea upamiętnienia ofiar grudnia ’70, by dać świadectwo pamięci i szacunku dla historii. Przelano bowiem krew niewinnych ludzi, którzy oddali swoje życie za wolność Ojczyzny. Jakże wymowne są słowa Psalmu wyryte na gdańskim pomniku upamiętniającym Poległych Stoczniowców Grudnia 1970 roku: „Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju”!
Przyszły czasy równie trudne i Pan dał siłę swojemu ludowi. Gdańsk jest bowiem miastem, które pozostawiło głęboki ślad na polskiej drodze ku wolności – drodze Grudnia 1970 i drodze „Solidarności”. Mieszkańcy Pomorza, od sierpnia 1980 roku po grudzień roku 1981, i później, w latach stanu wojennego, dali tak piękne, tak bogate, tak różnorodne świadectwo swej miłości do ojczyzny, do Kościoła, do ideałów „Solidarności”.
12 czerwca 1987 roku pod pomnik Poległych Stoczniowców przybył Jan Paweł II. Papież modlił się jednak w samotności i całkowitej ciszy. Wierni nie mogli towarzyszyć Papieżowi, bowiem całą tę część miasta odcięto od świata, a milicja stanęła kordonem odwróconym do Ojca Świętego plecami.
3. Dziedzictwo Solidarności
Z perspektywy lat patrzymy na czas „Solidarności”. Na tamten poryw polskich serc, na tamten powiew wiatru od morza, który zdynamizował drogę ku nadziei milionów: stoczniowców, portowców, górników, hutników, różnorodne kręgi polskiej pracy, środowiska uczelniane, inteligenckie – Polskę całą od Bałtyku po gór szczyty.
Patrzymy na tamten czas, który pozwolił związać węzłem wspólnoty miliony osób i je upodmiotowić. Przecież każdy z członków tego wielkiego ruchu czuł się potrzebny i odpowiedzialny. Znajdował swoje miejsce pośród wspólnoty. Realizował swoje ambicje nie w konflikcie, nie w zajadłej politycznej grze, nie wygrywaniu jednych przeciw drugim. A dzisiaj… Czy to nie obraz naszego czasu, kondycji moralnej politycznych elit, których członkowie jakże często zapominają, że tam ich początek – w ruchu „Solidarności”?
To był ruch, który przecież w różnorodny sposób związał się z tym pawłowym nakazem, który w szczególny sposób w tamtych latach znalazł dostęp do polskich serc i sumień: „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6,2).
Solidarność była niczym potężna rzeka, o nurcie głębokim i bystrym. Dopływy, które go zasilały, choć napływały z różnych stron Ojczyzny, łączyły się w wielki nurt wspólnoty, nadziei, społecznej odpowiedzialności za ojczyznę, prowadzonego środkami pokojowymi protestu przeciwko niewydolnym strukturom, lekceważeniu polskiej pracy, manipulowaniu naszą historyczna pamięcią.
Nie sposób tu nie wspomnieć wydarzeń w kopalni w Kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 roku rozegrała się tam przecież jedna z tych największych, jedna z tych najważniejszych, współczesnych bitew o Polskę. Bitew, co torowały drogę naszej wolności. O których musimy pamiętać. A także przypominać nowym pokoleniom, które wchodzą w polskie życie. Jedna z tych bitew, których pamięci musimy również bronić. Nie wolno jej wymiaru historycznego i symbolicznego pomniejszyć. I trzeba było jeszcze te Związki – Niezależne, Samorządne - pieczętować krwią w „Wujku” przelaną, krwią bratnią.
4. Pragnienie sprawiedliwości
Siostry i Bracia!
W 40 - rocznicę upamiętniającej ofiary grudnia nie dość przypominania o tych wszystkich, którzy życie oddali, aby Polska żyła. Trzeba wciąż czynić ludzkie sumienia wrażliwymi na pamięć o tych, co za Polskę polegli na Pomorskiej ziemi.
Uśpione ludzkie sumienia nie staną na przekór temu co złe. Przymkną oczy prawości w imię świętego spokoju. Uśpione sumienie zapomni o tym, co tak ważne między ludźmi: o sprawiedliwości. Sprawiedliwości, która odnosi się do Boga i do człowieka. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).
Idea sprawiedliwości cementuje więź między ludźmi, a także więź człowieka z Bogiem. Sprawiedliwość, której siłą jest miłość. „Miłość przecież warunkuje sprawiedliwość, a sprawiedliwość ostatecznie służy miłości” (Jan Paweł II).
Niczego w Polsce dobrze nie zrobimy, jeśli odsuniemy na bok zasadę sprawiedliwości. A także jeśli będziemy spychać na margines życia tych wszystkich i to wszystko, co wymaga sprawiedliwości.
Sprawiedliwość to nie odwet. Chrześcijaństwo jest religią przebaczania. Ale chrześcijaństwo zna warunki przebaczania, zna wartość i cenę przebaczenia. Chrześcijaństwo wie, że warunkiem spotkania w sprawiedliwości jest spotkanie w prawdzie.
Warunkiem spotkania w sprawiedliwości jest nieudawany żal, jest zadośćuczynienie wreszcie, niekoniecznie przecież materialne, choć i takie się liczy, kiedy wyrządzona krzywda ogranicza możliwości godziwego życia. Spotkanie w prawdzie, która pozwoli otworzyć serce na skrzywdzonego, powiedzieć: „Przebacz, jestem inny, odmieniłem swe życie!”
5. Ludzie sumienia
I dzisiaj podnoszą się głosy, że nie ma alternatywy dla kompromisu ze złem. Że przecież, mówię to w cudzysłowie: „wszyscy normalnie myślący ludzie” wiedzą, że kompromis jest najlepszy. Można się cieszyć z faktu, iż w Polsce próbuje się coś zrobić dla ochrony ludzkiego życia, które dotąd, często dla zwykłej finansowej korzyści, czyniono przedmiotem handlu i biotechnologicznego horroru. Można również pytać w tej kwestii różne środowiska: „To jak Towarzysze – pomożecie?”, a jednocześnie nie mieć dość wiary ani chęci, by ten horror zakończyć u korzenia. Tak jak 40 lat temu, i dzisiaj dla wielu mało liczy się życie. Ważne jest posiadanie: władzy, pieniędzy, a nawet nowonarodzonego człowieka – na własność. Czy to jest Polska solidarna, gdzie jedni zabijają dzieci z biedy, a drudzy z dostatku?
Od pierwszej niedzieli Adwentu Bracia z Zakonu Rycerzy Kolumba zorganizowali tutaj, w Bazylice Świętej Brygidy ekspozycję pt.: „Od poczęcia jestem człowiekiem”. W przyszłym tygodniu będzie można ją oglądać w kościele Bożego Ciała w Gdańsku-Morenie. Takie inicjatywy pomagają na nowo odkrywać wartość każdego ludzkiego życia. Także własnego życia, które jest niepowtarzalnym darem Boga. W ramach wystawy można było obejrzeć film – wstrząsające świadectwo Gianny Jessen, która przeżyła własną aborcję. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Siostry i Bracia!
Stoimy dziś niejako nad grobami poległych uczestników wydarzeń grudniowych. Wznoszę głowę w kierunku Trzech Krzyży, które nieprzypadkowo znalazły się także w moim biskupim herbie.
Tamta śmierć wstrząsnęła społeczeństwem, które następnie próbowano uśpić mirażami na kredyt. Nie na długo. Po Grudniu nastąpił Sierpień i znowu Grudzień. Jak w paciorkach Różańca, przewinęły się bolesne i radosne tajemnice naszych dziejów najnowszych. „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” – pisał Święty Paweł, w Liście do Rzymian (Rz 12,21).
Wielość dróg ku Niepodległej, wielość sposobów czynnego oczekiwania na nią wyrażają pełne patriotyzmu słowa pieśni czasów narodzin „Solidarności”: „Zrzucał uczeń portret cara, ksiądz Ściegienny wznosił modły, opatrywał wóz Drzymała, dumne wiersze pisał Norwid. I kto szablę mógł utrzymać ten formował legion, wojsko...”. Wejście do Królestwa wymagało ofiary. „Bo wolność krzyżami się mierzy...”
„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. Apostoł Narodów znalazł godnych naśladowców także w naszym narodzie. Słudzy Boży: Jan Paweł II Wielki i ks. Jerzy Popiełuszko – Patron „Solidarności”, stali się świadkami owego niezwykłego zwycięstwa. Świadkami zwyciężania zła dobrem. Dziękujemy Bogu za kapelanów „Solidarności”, za tych dwóch mocnych duchem kałanów z Pomorza Gdańskiego: Księdza Hilarego Jastaka i Księdza Henryka Jankowskiego, za ten liczny kapelański zaciąg. „Nikomu złem za zło nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wszystkim ludziom” (Rz 12,17).
Umiłowani!
Pójcie za Jezusem w naszym życiu łączy się nierozerwalnie z podjęciem własnego krzyża. „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Ten krzyż stanowi wielką tajemnicę życia człowieka. Chrystus niejednokrotnie mówi do swych uczniów o krzyżu czy kielichu cierpienia, który trzeba przyjąć, by stać się Jego uczniem. Poważne i konsekwentne pójście za Chrystusem oznacza wybór krzyża, czyli - innymi słowy - cierpienie z miłości do Boga i do drugiego człowieka.
Wszyscy „którzy wierzycie w imię Syna Bożego” (1 J 5,12) idźcie drogą krzyża, nadziei, drogą wiary, drogą służby – ludziom tej ziemi i tej Ojczyzny. Pamiętając o słowach zapisanych w dzisiejszej Ewangelii: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Amen.
Archidiecezja Gdańska