„Trwajcie cierpliwie, bracia,
aż do przyjścia Pana”.
(Jk 5,7-10)
Bracia Kapłani!
Boża Wspólnoto Parafii św. Urszuli Ledóchowskiej
wraz ze swym Proboszczem Księdzem Kanonikiem Adamem Kaliną!
Drogie Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego,
Siostry Zakonne,
Drodzy Telewidzowie Telewizji Polonia!
Rodacy, rozsiani po całym świecie, którzy dzięki telewizyjnej transmisji
uczestniczycie w tej Mszy świętej sprawowanej w świątyni Ojczyzny!
Znajdujemy się w świątyni konsekrowanej niespełna 4 miesiące temu, 25 września tego roku. Oddałem ją na własność Bogu poprzez liturgiczne znaki pokropienia wodą święconą, namaszczenia ołtarza i ścian Krzyżmem świętym, poprzez rozpalenie na ołtarzu kadzidła i złożenie Najświętszej Ofiary Jezusa Chrystusa. A dzisiaj w świat idą obrazy, które dokumentują owoc wytrwałej, wieloletniej pracy parafian i duszpasterzy nad wzniesieniem tego Domu Bożego. Bądźcie pozdrowieni Budowniczowie kościoła św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie! Niech się dzisiaj uświęca wraz z Wami cała Polska, wszyscy, którzy uczestniczą w telewizyjnym przekazie tej liturgii.
1. Słowo Boże zachętą do cierpliwości
To już trzecia niedziela Adwentu. Nazywana jest niedzielą „Gaudete” od pierwszego słowa antyfony na wejście: „Gaudete in Domino” – radujcie się w Panu. Powodem radości jest bliskość Narodzenia Pańskiego. Różowy kolor szat liturgicznych wybija się z dominującego fioletu jak zorza jutrzenki pośród ciemnego nieboskłonu zimowej nocy. Noce wyznaczają rytm tajemnic naszego Odkupienia. Noc chaosu, z której wyłonił się pierwszy poranek stworzenia. Noc Paschy, w której Izrael wyszedł z Egiptu. Noc Narodzenia Pana Jezusa i Wielka Noc – Zmartwychwstania Zbawiciela. W duchu tych nocy woła Psalmista: „Pokładam nadzieję w Panu, dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie, dusza moja oczekuje Pana. Bardziej niż strażnicy poranka niech Izrael wygląda Pana” (Ps 130,5-6).
Motywem przewodnim dzisiejszej Liturgii Słowa jest cnota cierpliwości. Święty Jakub za przykład wytrwałości i cierpliwości stawia nam proroków, którzy przemawiali w Imię Pańskie (Jk 5,10). Apostoł przytacza też obraz pracy na roli. Porównuje stałość serca wyczekującego przyjścia Pana do oczekiwania rolnika na deszcz wczesny i późny, a w końcu i na cenny plon roli (Jk 5,7-8). Współczesna cywilizacja skupiona w miastach, w blokowiskach z wielkiej płyty, pozbawiła nas pouczających obrazów znojnego wiejskiego życia, którymi tak prosto i dobitnie przemawia do nas Słowo Boże. Praca na roli uczy cierpliwości, długomyślności, podejmowania odpowiedzialnych decyzji. Ale i tak ostatecznie to Bóg daje wzrost, i pogodę, i plony.
Adwent, czas oczekiwania na przyjście Pana jest czasem tęsknoty. Wyrażają to liturgiczne antyfony, jak ta, od której wzięło nazwę piękne polskie nabożeństwo „Roraty”. „Rorate coeli de super” – „Niebiosa rosę spuśćcie nam z góry – Sprawiedliwego wylejcie chmury”. Aby jednak głęboka tęsknota nie przerodziła się w rozpacz trzeba ją wzbogacić właśnie cierpliwością. Usłyszeliśmy zachętę Proroka Izajasza: „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg (…) On sam przychodzi, by was zbawić” (Iz 35,4). Przyjściu Pana w Izajaszowym proroctwie towarzyszą znaki: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie” (Iz 35,5-6). Cierpliwość nie polega więc na bierności, na małodusznym uleganiu nurtowi życia i kłanianiu się okolicznościom. Cierpliwość polega na wytrwałym odczytywaniu znaków Bożej obecności w świecie, który z pozoru milczy o Bogu.
Cierpliwość pokoleń przekazujących sobie wytrwale z rąk do rąk płonącą pochodnię nadziei Izajaszowego proroctwa została nagrodzona. Stało się to za sprawą Jezusa Chrystusa – Tego, w którym wypełniły się słowa Pisma. Wypełnił się czas oczekiwania, zapowiadane znaki stały się faktami. Gdy uwięziony św. Jan Chrzciciel wysłał do Jezusa poselstwo z zapytaniem, czy aby On nie jest tym właśnie oczekiwanym Mesjaszem, otrzymał tajemniczą odpowiedź: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,4-6). Zaraz jednak Boski Mistrz dodał: „A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11,7). To znaczy, że chociaż obietnica dana przez Boga za pośrednictwem proroków się spełniła, to jednak dalej potrzebna jest cierpliwość, stałość, odporność na zwątpienie.
2. Cnota cierpliwości w życiu społecznym
Cnota cierpliwości jest najczęstszą formą okazywania siły duchowej w przeciwnościach i nieszczęściach życia. Można powiedzieć, że cierpliwość i długomyślność są podporami życia wewnętrznego. Św. Augustyn naucza, że kto posiadł cierpliwość, ten nie wpada w niepokój pod wpływem przeciwności (De patientia, rozdz. II). Niecierpliwy, choćby okazywał pozory mocy przez swoją gwałtowność jest tak naprawdę człowiekiem słabym i tchórzliwym. Gdy buntuje się, podnosi głos, podąża ścieżką przemocy – w rzeczywistości przegrywa w sensie moralnym. Człowiek cierpliwy – przeciwnie – znosi zło, którego nie da się uniknąć, ponieważ nie chce poprzez bezowocny bunt osuwać się z prostej drogi wznoszącej ku Bogu. Bywa jednak i tak, że ktoś potrafi znieść wiele przeciwności, aby niejako „po trupach” dojść do tego, czego pragnie jego pycha. Taki człowiek nie jest jednak w rzeczywistości cierpliwy, ale po prostu nieczuły.
Cnota cierpliwości próbuje się w starciu z nieuniknionym złem. Ale nie każde zło bywa nieuniknione, zwłaszcza w wymiarze moralnym, społecznym. Historia zawiera liczne lekcje pozytywnej zmiany mentalności społeczeństw. Feliks Koneczny w dziele „Kościół jako polityczny wychowawca narodów” wymienił cztery postulaty społeczne misji katolickiej: „monogamię dożywotnią, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie [ze]msty, wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej, a to w imię niezawisłości czynnika duchowego od siły fizycznej. Te cztery wymagania są od samego początku te same i niezmienne i jednakie dla wszystkich rodzajów i szczebli cywilizacji, dla wszystkich krajów i ludów”.
Od czasów narodzin Chrystusa i założenia przez Niego Kościoła dokonał się w wymienionych dziedzinach autentyczny postęp. Małżeństwo podniesione do godności sakramentu zmieniło spojrzenie naszej cywilizacji na relacje mężczyzny i kobiety. Zniesione zostało niewolnictwo. Zemstę rodową zastąpił wymiar sprawiedliwości, zaś właściwe relacje pomiędzy państwami a Kościołem regulowane są przez umowy ze Stolicą Apostolską. Niemniej sprawa społecznej sprawiedliwości wymaga nieustannej troski państwa i Kościoła. I nie może się tutaj dokonać autentyczny rozwój bez głoszonej cierpliwie i zdecydowanie Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Już wkrótce wspominać będziemy ofiarę Robotników Grudnia 1970 roku i pacyfikację Kopalni Wujek z 16 grudnia 1981 r. Dokładnie 40 lat temu niewinną krwią spłynęły ulice Gdyni i Gdańska, Szczecina i Elbląga. 17 grudnia 1970 r. w drodze do pracy został zastrzelony w okolicach przystanku kolejki podmiejskiej Gdynia-Stocznia Zbigniew Godlewski. Autorstwo znanej piosenki opozycyjnej, powstałej na kanwie tamtych wydarzeń przypisuje się Krzysztofowi Dowgiałło. Autor nie znając prawdziwego nazwiska ofiary nazwał go Jankiem Wiśniewskim. „Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni, dzisiaj milicja użyła broni. (…) Za chleb i wolność, i nową Polskę Janek Wiśniewski padł”.
W najbliższy czwartek udamy się pod pomnik Ofiar Grudnia 70 w Gdyni, by o godzinie 6 rano złożyć im hołd. Tego samego dnia wieczorem spotkamy się na Mszy Świętej za Poległych oraz w intencji Ojczyzny w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku o godzinie 16.30. Z wytrwałego i heroicznego oporu zbrojnego podziemia niepodległościowego lat czterdziestych i pięćdziesiątych, z doświadczeń kaźni Grudnia ‘70, a w końcu z błogosławieństwa wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową wyrosła Solidarność. Wyrósł ruch społeczny, który bez przemocy, w oparciu o chrześcijańską nadzieję odnowił oblicze polskiej ziemi.
Także w polskim życiu społecznym zwyciężyła cierpliwość, która zło każe dobrem zwyciężać. Tą cierpliwością cechował się Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko – kapłan i męczennik, Kapelan Solidarności. Jego cierpliwość nie była przecież biernością zrodzoną z lęku, ale dojrzałym odczytywaniem znaków obecności Boga w naszej historii. „Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (Jk 5,8).
3. Wytrwały patriotyzm św. Urszuli Ledóchowskiej
Znajdujemy się w kościele dedykowanym św. Urszuli Ledóchowskiej. Znamy jej wizerunki w stroju ubogiej zakonnicy otoczonej sierotami, z nieodłącznym uśmiechem na twarzy. Ale głębsza znajomość jej życiorysu przynosi zaskakujące odkrycia. Św. Urszulę można by śmiało nazwać Mężem Stanu, patriotką o niezwykle szerokich horyzontach. Przyszła na świat w połowie XIX wieku, zmarła na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Jej siostra Maria Teresa była damą dworu austriackiego, a przez zaangażowanie w sprawy misji nazywana jest do dzisiaj Matką Afryki. Została ogłoszona błogosławioną w roku 1975. Brat Włodzimierz był Generałem Jezuitów. Mamy więc z pewnością do czynienia z rodziną nietuzinkową.
W wieku 21 lat nasza Święta wstąpiła do Urszulanek Unii Rzymskiej. Rozpierała ją energia. W roku 1907 powierzono jej podupadłe liceum z internatem w Petersburgu. Wystarczył rok, by powstała tam kwitnąca placówka urszulańska. Po wybuchu I wojny światowej Urszula musi opuścić Rosję. Działa praktycznie na terenie całej Skandynawii: zakłada placówki dydaktyczne i domy opieki dla osieroconych dzieci. Dba o rozwój nowicjatu i domu zakonnego w Szwecji. Po wojnie osiedla się w Pniewach, by dać początek nowemu Zgromadzeniu – Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Beatyfikowana w roku 1983 w Poznaniu, kanonizowana w 2003 r. w Rzymie przez Sługę Bożego Jana Pawła II.
Wróćmy jednak do wątku patriotycznego w życiu Świętej. W czasie I wojny światowej działał w Szwajcarii Generalny Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, w którym pracował m.in. słynny Henryk Sienkiewicz. Komitet miał zasadniczo cel charytatywny, ale faktycznie chodziło o zainteresowanie Europy Polską i budzenie jej „sumienia politycznego”. Sienkiewicz prosił Matkę Urszulę o udział w akcji Komitetu na terenie Skandynawii. Św. Urszula Ledóchowska świetnie znała tę część Europy, biegle władała kilkoma językami, ale pojawiły się wątpliwości, czy jako osoba zakonna może odpowiedzieć na taką propozycję. „Zwyciężyła otwartość serca, poparta radą spowiednika”. Rozpoczął się więc wytrwały marsz Matki Urszuli przez Skandynawię. W ciągu 3 lat wygłosiła ona ponad 80 odczytów, doskonaląc przy tym znajomość języków: szwedzkiego, norweskiego i duńskiego. W ojczystych językach słuchaczy opowiadała o losach umiłowanej Polski – o literaturze i kulturze, o katolickiej wierze Rodaków, przede wszystkim zaś o prawie narodu polskiego do suwerennego bytu i posiadania własnej państwowości. Płomienne słowa polskiej zakonnicy z przełomu XIX i XX wieku, poparte świętością życia, wiele mogłyby nauczyć patriotyzmu nas, Polaków wieku XXI:
„Polska – głosiła Święta – po niezliczone razy ocalała Europę, ocalała jej cywilizację, ocalała chrześcijaństwo. W ciągu stuleci była schronieniem dla uciśnionych, mocą dla słabych, obronicielką Chrystusa i Jego Kościoła. A równocześnie trzymała wzniesiony wysoko sztandar wolności. Kiedy wszystkie narody europejskie powstają przeciw Żydom, zawierając przed nimi wrota, Polska przyjmuje ich z życzliwością i dozwala znaleźć drugą ojczyznę na swojej ziemi. Polska katolicka trzymała się zasady tolerancji – udzielała schronienia różnym religiom, zostawiając swym poddanym pełną wolność sumienia. I pozostała mimo to – a może właśnie dlatego – do gruntu katolicką”.
Swoją wytrwałością i cierpliwością połączonymi z niespożytą energią zjednywała w działaniach dla sprawy polskiej ludzi różnych wyznań, poglądów, narodowości, a także różnych warstw społecznych. Pomagać Polsce chcieli i miejscowy rabin Sztkokholmu i protestancki biskup Uppsali, późniejszy inicjator międzynarodowej konferencji ekumenicznej w Sztokholmie, laureat Nagrody Nobla. Z inspiracji św. Urszuli na szwedzki tłumaczono „Pana Tadeusza”, „Irydiona” i wiele innych dzieł naszych wieszczów.
W Patronce tutejszej Parafii sprawdza się moc Ewangelii, przemieniającej ludzkie serca. Teatry wojen i sale traktatów puste są bez ludzkich aktorów, bez ludzi z krwi i kości, których Bóg powołał do posługiwania się sumieniem. Święta Urszula Ledóchowska w swojej działalności patriotycznej skupiła się na budzeniu sumień, na objawieniu ludziom różnych narodów i wyznań podstawowej wspólnoty, komunii, która mogą odnaleźć w prawym sumieniu, zakorzenionym w Jedynym Bogu. Na głębinach serca budziła porozumienie dla sprawy polskiej, którego innym sposobem osiągnąć byłoby niepodobna.
4. W komunii z Bogiem
Wraz z Adwentem rozpoczęliśmy w Kościele nowy Rok Liturgiczny i nowy Rok Duszpasterski. Biskupi poddają nam pewne myśli i hasła, byśmy wyraźniej widzieli w świecie Boże znaki czasów, jako dary i zadania. Przez poprzednie pięć lat był realizowany w Kościele w Europie program duszpasterski pt. „Kościół niosący Ewangelię nadziei”. Ostatni rok poświecony był tematowi „Bądźmy świadkami miłości”. Obecnie wchodzimy w nowy, trzyletni cykl duszpasterski, zatytułowany „Kościół domem i szkołą Komunii”. Hasło to zostało zaczerpnięte z listu apostolskiego Jana Pawła II „Novo millenio ineunte”. Papież pisał w nim: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata”.
Kolejne lata wspomnianego programu powiązane są z tematami: „W komunii z Bogiem”, „Kościół naszym domem” oraz „Być solą ziemi”. Jako biskupi pragniemy, by w obecnym roku duszpasterskim pt. „W komunii z Bogiem” w naszych diecezjach ożywiła się formacja świeckich w oparciu o Pismo Święte oraz najlepsze tradycje duchowości chrześcijańskiej. Komunię z Bogiem buduje się przede wszystkim przez Słowo Boże i Sakramenty Święte. Dlatego zwracamy uwagę na sakramenty w duszpasterstwie. Trzeba, by dorośli katolicy mieli ciągle w żywej pamięci znaczenie i moc sakramentów, które wprowadziły każdego z nas we wspólnotę z Chrystusem w Kościele. Chodzi o sakramenty inicjacji chrześcijańskiej: chrzest, bierzmowanie i Eucharystię. Zachęcam również do prowadzenia w parafiach katechez liturgicznych przed Mszą Świętą. Warto sięgać po liturgię godzin i powracać do uświęconej praktyki nieszporów niedzielnych. Zwłaszcza przy okazji rekolekcji powinno się odprawiać nabożeństwa pokutne, aby indywidualne rozgrzeszenie łączyć ze świadomością, że człowiek nawraca się nie tylko dla siebie samego i dla Boga, ale także ku pożytkowi całego Kościoła.
Ponowne odkrycie komunii z Bogiem i z Kościołem niech będzie lekarstwem na panoszący się indywidualizm, szkodzący rozwojowi autentycznej indywidualności. Niech komunia z Bogiem pomoże przekraczać ograniczenia współczesnej samotności człowieka w tłumie. Święta Bożego Narodzenia, których tak bardzo wyczekujemy, są właśnie świętami Komunii z Bogiem. „A Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami” – powtarzamy przez wieki, także w słowach kolędy, słowa św. Jana Ewangelisty. „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg (…) On sam przychodzi, by was zbawić” (Iz 35,4). Niech nie zabraknie naszym oczom znaków czasów, niech nie zabraknie nam cierpliwości na adwentowych drogach polskich sumień.
Amen.
Archidiecezja Gdańska