Czytania:
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10ab;
Kol 1,12–16;
J 19,25–27
„«Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,27)
1. Z dawna Polski Tyś Królową
Słowami tej pieśni rozpoczęliśmy Świętą Liturgię. Polska katolicka oddaje dziś cześć Matce Jezusa. Spośród niewiast ziemi wybrał ją Bóg, „aby była święta i nieskalana przed Jego obliczem” (por. Ef l,4). Posłuszna Bożemu wezwaniu stała się Matką wiecznego Syna Bożego, który stał się człowiekiem (por. Katechizm Kościoła Katolickiego). Na kartach Ewangelii Boża Matka jest ukazana jako wierna swemu Synowi. Wpatrzona w oblicze Umęczonego, usłyszy z drzewa Krzyża skierowane do umiłowanego ucznia słowa: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). W umiłowanym uczniu Chrystusa Maryja – z woli Chrystusa – stała się Matką każdego z nas. Po skończeniu ziemskiego żywota z duszą i ciałem wzięta do nieba, uczestniczy w chwale Zmartwychwstania Chrystusa, swojego Syna. Nazywamy Ją Orędowniczką, nazywamy Ją Wspomożycielką, nazywamy Ją Pośredniczką. „Matko, z nami bądź, do Syna swego nas prowadź”.
Przyszedł w kalendarzu ojczystych dziejów dzień – 1 kwietnia 1656 roku. Uklęknął król Jan Kazimierz przed obrazem Matki Bożej Łaskawej w katedrze lwowskiej. Wypowiedział słowa – jedne z najważniejszych wypowiedzianych w ciągu biegu polskiej historii – do Niej, do Matki Chrystusa skierowane: „Do przenajświętszych stóp Twoich upadłszy, Ciebie dziś za patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samo siebie jak i moje Królestwo Polski (...) oraz wojska obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam”. Tamtego dnia ojczyzna nasza został ogłoszona królestwem Maryi, oddana pod Jej rządy, zawierzona Jej, Matce Dobrej Rady. Błogosławić Ją będą synowie i córki naszego narodu. Wszyscy ci, którzy poprzez chrzest zostali „uświęceni w prawdzie” (J 17,19).
Śladem prastarej obecności Maryi w naszych dziejach jest pieśń Bogurodzica– pierwszy hymn narodu, źródło jego literackiej kultury. Śladem tej obecności są cudami wsławione wizerunki Bożej Rodzicielki, których tak wiele w całej polskiej historycznej przestrzeni.
Pod Twoją obronę uciekamy się... Z pokolenia na pokolenie do swej Matki – na Jasną Gorę Polacy zanoszą najważniejszą prośbę: „Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, Twojemu Synowi nas oddawaj”.
2. Katyński dramat
Nasze tegoroczne uroczystości 3 maja wpisują się w 70 rocznicę zbrodni katyńskiej. Rocznica ta, po raz kolejny, stała się dramatem narodowym, który można nazwać dramatem „drugiego Katynia”. W sobotę 10 kwietnia rano zamarła nasza Ojczyzna na wieść o tragicznej katastrofie lotniczej w Smoleńsku. W pobliżu katyńskiego lasu, tak jak wtedy, przed siedemdziesięciu laty, zginęli ci, którzy służyli Ojczyźnie. Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lech Kaczyński z małżonką, Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent Polski na uchodźstwie. Wraz z nimi zginęło 96 osób, w tym najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i czołowi przedstawiciele polskiej polityki.
Pojechali, aby oddać cześć tym, którzy polegli 70 lat temu, wiosną 1940 roku w Katyniu, Charkowie, Miednoje. Wiemy o tych naszych Braciach, zamordowanych na Wschodzie, że zginęli, dlatego – i tylko dlatego – że się przyznawali do Boga, do wiary, do Ojczyzny. Należeli do elity polskiego narodu, stanowili o sile ducha –byli duszą narodu. Wydano więc wyrok na tego ducha. Pozostały po nich w dołach śmierci, wydobyte podczas ekshumacji, znaki tej chrześcijańskiej nadziei, zawierzenia i ufności. Krzyżyki, medaliki, szkaplerze, książeczki do nabożeństwa, ryngrafy, orzełki. Znaki wiary i znaki Polski. Braliśmy je ze czcią do rąk. Znaki duszy żywej!
Wiemy, jak trudno zniwelować ogrom doznanych krzywd, moralnych cierpień, wieloletniego zatruwania duszy polskiej kłamstwem o rzeczywistych sprawcach katyńskiej zbrodni. Wyrywano Boga z żołnierskich dusz, sącząc ateizm i niewiarę, l dalej trzeba było się bać tych, co „zabijają ducha”. A rozciągał się ten proces na niemalże wszystkie grupy społeczne.
Tym głośniej naród wołał: „My chcemy Boga (...) w naszym kraju, w książce, szkole. My chcemy Boga! Jego prawo niech będzie naszych czynów tchem”. Co by było, gdyby pamięć o Katyniu udało się usunąć ze świadomości współczesnych Polaków? Usunąć z duszy narodu? Co by się stało? Doprowadziłoby to do amnezji historycznej. Przecież wiedza o tej strasznej zbrodni – tak przez lata fałszowana – budziła nieufność do komunistycznego systemu, dowodziła jego fałszu i obłudy. Ale zarazem uświadamiała cenę polskości i głębię polskiej duszy.
W ubiegłą sobotę w pielgrzymce na Jasną Górę z okazji Roku Kapłańskiego uczestniczyły trzy tysiące kapłanów, czyli prawie tyle, ilu zginęło w Dachau. O tym trzeba pamiętać! O tym trzeba pamiętać, patrząc także na inne narody, jak potrafią pamięć o swej przeszłości pielęgnować. Ci, którzy pojechali, aby tę pamięć pielęgnować, zginęli na polu chwały, zginęli na ołtarzu Ojczyzny. Tu, w Bazylice Mariackiej, spoczywa jeden z nich: śp. marszałek Maciej Płażyński.
3. Rozeznać czas łaski w życiu Ojczyzny
Mijający miesiąc ukazał nam głębię bogactwa polskiej duszy. Spontanicznie dawaliśmy liczne dowody przywiązania do Ojczyzny i pragnienia jej pomyślności. Narodowa wspólnota żałoby skrystalizowała się spontanicznie w duchu miłości Boga i Ojczyzny. Nikogo nie trzeba było zachęcać do oglądania transmisji telewizyjnych, do tłumnego udziału w hołdzie poległym w służbie ojczystej sprawy, do żarliwej modlitwy za zmarłych. Podczas gdy dla niektórych słowa „Ojczyzna”,„struktury Państwa” i „patriotyzm” brzmią abstrakcyjnie, a nawet wstydliwie i wrogo, mnóstwo osób dało świadectwo utożsamienia się z dobrem, któremu na imię Rzeczpospolita Polska. Widać było wyraźnie, jak w narodzi obudziło się sumienie obywatelskie.
Dwa lata wystarczyły, by wołanie Jana Pawła II z Placu Zwycięstwa w Warszawie, owo słynne Przyjdź, Duchu Święty... przyniosło owoc mądrości, rady, umiejętności i męstwa. Naród żyjący w beznadziei ucisku spostrzegł, że składa się z ludzi odważnych i niezależnych od zewnętrznej szarzyzny.
Dni powszednie są z pozoru podobne, ale niepowtarzalne, ze względu na nowość łaski Bożej, na przemianę ludzkich serc. Dla przeciętnego mieszkańca Jerozolimy poranek wielkanocny kojarzył się z prostym faktem, że skończyła się Pascha i trzeba iść do pracy. Tymczasem pierwszy w historii Bóg-Człowiek Jezus Chrystus powstał z grobu. I nic już nie było takie samo jak przedtem. Zrodziła się niebywała dotąd nadzieja dla rodzaju ludzkiego. Nasza wiara chrześcijańska każe nam patrzeć na każde wydarzenie wzrokiem przenikliwym, sięgającym do głębi jego znaczenia.
Zacznijmy jako Polacy patrzeć na Polskę jako na dobro, wyrastające ponad chwilowy sukces zwalczenia politycznego rywala. Pod Smoleńskiem polegli przedstawiciele różnych przekonań i światopoglądów. A jednak polegli w jednej, ojczystej sprawie. Polegli w imię prawdy o naszej historycznej przeszłości, okupionej krwią tysięcy bohaterów. W tamtym lesie nie liczyły się sondaże i obietnice. Polska stanęła nam przed oczami w pełni swego autentyzmu – jako matka opłakująca swoje najdroższe dzieci. Ale Matka to nie tylko łzy. Matka to dom, ufność, dobroć, bezpieczeństwo. A dom to także ojciec, który żywi i broni. Nie przypadkiem prawdziwych patriotów nazywa się więc mężami stanu. Miana tego jest godzien człowiek, czyni wszystko, by Ojczyznę żywić i bronić.
W dniu Święta Królowej Polski wydobywamy i zanosimy przed Jasnogórski tron Maryi te zdrowe moce, które są w narodzie, które żyją, które mają być „naszych czynów tchem”. Prosimy dziś Królową Polskiej Ziemi, aby była patronką tych duchowych zwycięstw synów i córek naszego narodu nad małością, nad zwątpieniem, poczuciem beznadziejności i życiowej zbędności. W Polsce nie powinno być ludzi, którzy stracili nadzieję!
4. „Służba Rzeczypospolitej kapłaństwem jest”
Z ducha Konstytucji 3 Maja rodziła się po latach ustawa zasadnicza – Konstytucja III Rzeczypospolitej. Rodziła się z trudem, wśród sporów, aby stać się nadzieją dla wszystkich obywateli – na dziś i na jutro. „Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu” – przypominam tamto zdanie z Konstytucji 3 Maja. Czy naprawdę pamiętacie o tym, Bracia i Siostry, Wy, którzy macie być – z woli narodu – realizatorami polityki polskiej, przewodnikami narodu na tym etapie jego historii?
W Polsce jest zbyt wielu ludzi biednych, samotnych, bezrobotnych, pozbawionych szans, aby o nich zapomnieć, aby się od nich odwrócić, aby stracić z oczu moralny aspekt takiego stanu rzeczy. Źle się dzieje, jeśli ci, którzy swe kariery zawdzięczają woli narodu, gubią z oczu codzienny jego byt, wyrastają ponad niego, zachowują się tak, jakby temu narodowi niczego nie byli winni. Uczestnictwo w parlamencie, w strukturach rządu i samorządu, to przecież służba, a nie trampolina, pomocna tylko w budowaniu własnej kariery, pomnażaniu majątku, pobieraniu nadzwyczaj wysokich — z punktu widzenia polskiego ubóstwa – pensji. Polsce nie do twarzy z takim ułożeniem stosunków społecznych, gdzie rośnie rzesza bezrobotnych. W Polsce nie może być obywateli drugiej kategorii. „Służba Rzeczypospolitej kapłaństwem jest” – przypominał niegdyś biskup Władysław Bandurski.
Mówimy o potrzebie zmiany etosu polskiej pracy. Dotyczy to również etosu służby Polsce. Dotyczy to również myślenia w kategorii państwa, narodu, polskich celów wspartych o Bożą Opatrzność. Nadrzędny interes Polski powinien być wartością nie tylko dla polityków, również dla urzędników instytucji państwowych. To oni tworzą klimat zaufania dla państwa. Muszą mieć poczucie własnej zawodowej stabilności, wartości swego profesjonalizmu; i nie mogą być zależni od wahadła politycznej sceny. Obywatel musi się utożsamiać z prezydentem. A prezydent z obywatelem. Ideał służby ojczyźnie – to wartość społecznego powołania. To budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Konstytucja 3 Maja była właśnie taka próbą.
5. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).
Dzisiejszy dzień to wędrówka drogami polskiego ducha. Bo przecież chrześcijańska miłość do Ojczyzny to nie tylko troska o jej rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny, ale także o rozwój duchowy i religijny. Drogami Ojczyzny idziemy na Jasną Górną, do Kany naszego Narodu. Tam, u Jej Tronu, w szkole Jej Syna, uczymy się prawdziwej miłości Ojczyzny.
Kościół to nie tylko skarbiec wiary i historia. Kościół to ciągły dynamizm, zadanie i posłanie: „idźcie więc i nauczajcie...” (Mt 28,19). „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5,37). Potrzeba nam tego mocnego „tak”. Potrzeba także mocnego „nie”. Słyszanego. Skutecznego. Sprawnego. A także dobrze zorganizowanego. Mocne „nie”, które zaprotestuje przeciwko temu, co jest wymierzone przeciw Chrystusowi, zasadom i normom, których On jest twórcą, co sprzeciwia się prawu do Jego obywatelstwa pod dachem Ojczyzny. Chrystus zawsze był znakiem, któremu sprzeciwiać się będą (por. Łk 2,34). Naród ochrzczony. Naród z Chrystusem związany. Naród, który ma Matkę – Królową Korony Polskiej Ziemi. Jasnogórska Pani, Tyś naszą Hetmanką, Polski Tyś Królową i najlepszą Matką. A Maryja przypomina nam nieustannie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).
W iluż miejscach ojczyzny, teraz, w maju, najpiękniejszym miesiącu Jej dedykowanym, rozbrzmiewać będzie pieśń: Chwalcie łąki umajone... W iluż miejscach wpatrzeni w jej macierzyńskie oblicze, kierować będziemy do niej do Niej swe ufne prośby, aby je zaniosła dalej, przed Boży tron, gdzie króluje Ten, który zostawił nam matkę – „Oto Matka twoja” (J 19,2). Maryjo – Królowo Polski: „Jestem, pamiętam, czuwam”. Amen.
Archidiecezja Gdańska