Czytania:
Iz 6, 3–8;
1 Kor 15,1–11;
J 11,17–27
„In Christo Jesu” – „W Jezusie Chrystusie” (zawołanie biskupie Śp. Biskupa Zygmunta Pawłowicza)
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Nuncjuszu Apostolski w Polsce!
Ekscelencje Księża Arcybiskupi i Biskupi!
Bracia Kapłani!
Siostry Zakonne!
Rodzino śp. Biskupa Zygmunta!
Przedstawiciele władz administracyjnych i samorządowych!
Delegacje stowarzyszeń, instytucji, służb!
Wspólnoto Wyższego Seminarium Duchownego naszej Archidiecezji żegnająca swego wieloletniego Profesora!
Bracia i Siostry!
Wieńcem wdzięcznych serc otaczamy trumnę śp. Księdza Biskupa Zygmunta Pawłowicza, Biskupa Seniora, długoletniego Biskupa Pomocniczego najpierw Diecezji, a później Archidiecezji Gdańskiej, kapłana wedle Serca Jezusowego. Przez niemal 58 lat jednoczył mieszkańców Pomorza Gdańskiego i Ojczyzny w wyznawaniu Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Udzielał im sakramentów, poprzez które stali się „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4). Utwierdzał nadzieję, że „darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (Rz 6,23). Jako biskup, następca Apostołów, uświęcał Kościół swoją modlitwą, był zwiastunem wiary i jej autentycznym nauczycielem.
Anioł śmierci długo stał przy jego łożu boleści, zanim ten sługa wierny późnym wieczorem dnia 18 marca nie zasnął w Panu. Na ostatnim etapie swej ziemskiej pielgrzymki doświadczył cierpienia, jakie niosła wyniszczająca organizm choroba. Przyjmował je z pokorą i spokojem. Te jego tygodnie ostatnie – czas krzyża i cierpienia – rozjaśniało światło nadziei, wyrażonej słowami świętego Pawła Apostoła: „Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (Flp 3,14).
I. Wypowiedział swoje: „Tak”
Zgromadzeni przy trumnie naszego Brata, Biskupa Zygmunta, żegnamy Go na drogę wieczności. Kościół, którego był wiernym sługą, oddaje Księdza Biskupa „w ręce Ojca”. Kiedy się zakończy Msza święta pogrzebowa, w katedralnej krypcie złożymy zasiew Jego doczesnego ciała, z wiarą, że w godzinie, którą zna Pan, zmartwychwstanie w chwale. Bowiem „zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe” (1 Kor 15,42–44).
Pogrzeb Księdza Biskupa Zygmunta odbywa się w dniach Wielkiego Postu, kiedy „wzywa Bóg (...) wszystkich ludzi do nawrócenia” (Dz 17,30), do otwarcia się na Jego łaskę i miłość, która przeszła drogę Krzyża – ku chwale Zmartwychwstania.
W tej godzinie, kiedy „chwila rozłąki nadeszła” (por. 2 Tm 4,6) usłyszeliśmy słowa Chrystusa Pana wypowiedziane do Marty, siostry Łazarza: „ Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25–26). Stajemy wobec tamtego cudu Chrystusa – wskrzeszenia Łazarza. Stanowi swoistą zapowiedź tego, co niebawem nadejść miało: Chrystusowego krzyża i Chrystusowego zmartwychwstania. To On, Jezus Chrystus, „pierworodny spośród umarłych”(Kol 1,18) swoją Paschą wysusza źródła naszych łez, kiedy na drodze naszego życia spotykamy śmierć. Śp. Biskup Zygmunt otworzył kiedyś swoje serce na tę Chrystusową proklamację wypowiedzianą wobec Marty, siostry Łazarza. Wypowiedział, jak Marta, swoje „tak”, na pytanie: „Wierzysz w to?” – zadane przez Chrystusa. Odpowiedział jej słowami: „Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11,27). Przez lata swej kapłańskiej i biskupiej posługi pewnie, mężnie i wytrwale głosił „Chrystusa i zmartwychwstanie” (Dz 17,18), także i to, że „w Nim mamy odkupienie przez Jego krew” (Ef 1,7).
To źródło wiary, krystaliczne i mocne, biło w rodzinnym domu, w środowisku dziecięcego i młodzieńczego życia przyszłego biskupa. Urodził się 18 listopada 1927 roku w Gdańsku-Wrzeszczu z ojca Józefa i matki Leokadii z domu Jadzińskiej. Potem był Sopot, Tczew, Toruń. W 1934 roku rodzina Pawłowiczów znowu zamieszkała w Gdańsku. Wtedy Wolnym Mieście Gdańsku. Autonomicznym mieście-państwie utworzonym w 1920 roku, pozostającym pod protektoratem Ligi Narodów. Także Polska w stosunku do Wolnego Miasta Gdańska miała szeroki zakres uprawnień, między innymi była właścicielem kolei na jego obszarze. To właśnie w jej dyrekcji pracował ojciec przyszłego Księdza Biskupa Zygmunta.
Dziecięce lata Zygmunta Pawłowicza w Gdańsku, ucznia szkoły podstawowej, potem Gimnazjum Polskiego... Trudny czas naszego miasta. Od 1933 roku, kiedy narodowi socjaliści odnieśli zwycięstwo wyborcze w Niemczech, wzrastały ich wpływy w Senacie Gdańskim, który sprawował władzę wykonawczą. W 1938 roku przejęli władzę w Wolnym Mieście Gdańsku. Tamte lata to coraz silniejszy kurs antypolski, ograniczanie praw polskich mieszkańców Gdańska, także tych dotyczących życia religijnego. Wolne Miasto Gdańsk stawało się miastem niewolnym. Wspominał Ksiądz Biskup w czasie naszych rozmów scenerię i atmosferę tamtego Gdańska: hitlerowskie flagi i emblematy, parady paramilitarnych organizacji, bojówki, nieskrywaną niechęć, a często agresję w stosunku do Polaków. Tuż przed wybuchem wojny rodzina Pawłowiczów opuściła Gdańsk, zamieszkała w Chełmży. Szybko dotarły wiadomości o tym, co się działo w Gdańsku: obrona Westerplatte, Poczty Polskiej, Piaśnica, Stuthoff, eksterminacja Polaków – szczególnie tych aktywnych społecznie i narodowo, wśród nich kapłanów gdańskich.
Po latach, 13 czerwca 1999 roku, ksiądz biskup Zygmunt Pawłowicz wraz z całym Kościołem w Polce przeżywał beatyfikację 108 polskich męczenników II wojny światowej. „Są świadectwem zwycięstwa Chrystusa – darem przywracającym nadzieję” – mówił o nich Sługa Boży Jan Paweł II podczas Mszy świętej beatyfikacyjnej sprawowanej na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. W gronie błogosławionych męczenników znalazło się – wiemy o tym dobrze – trzech kapłanów gdańskich: Marian Górecki, Bronisław Komorowski i Franciszek Rogaczewski, przewodników polskiej wspólnoty w Gdańsku na drogach ku Bogu, także stróżów praw ojczystych, budzicieli ducha narodowego i miłości do Najjaśniejszej – naszej ziemskiej matki.
Kiedyś, podczas rozmowy o błogosławionych Męczennikach Gdańskich, Ksiądz Biskup Zygmunt opowiedział, jak ci trzej Kapłani stanęli – w chwilach ważnych – na drogach Jego życia. Błogosławiony Ksiądz Bronisław Komorowski, proboszcz polskiej parafii p.w. Świętego Stanisława Biskupa Męczennika, ochrzcił małego Zygmunta, odrodził go jako dziecko Boże, włączył do wspólnoty Kościoła świętego. Błogosławiony Ksiądz Marian Górecki udzielił mu Pierwszej Komunii Świętej – sakramentu trwałej obecności uwielbionego Pana pośród swego ludu. Błogosławiony Ksiądz Franciszek Rogaczewski przygotowywał młodego Zygmunta do sakramentu bierzmowania, poprzez który Duch Święty udziela człowiekowi odwagi niezbędnej do wyznawania wiary w Chrystusa. Tego sakramentu udzielił Zygmuntowi Pawłowiczowi w parafii Chrystusa Króla w Gdańsku biskup Edward O’Rourke, pierwszy pasterz Diecezji Gdańskiej. Dziś, po dopełnionej ziemskiej drodze Księdza Biskupa Zygmunta, na tamtą obecność w jego dziecięctwie i młodości tych trzech błogosławionych kapłanów gdańskich można spojrzeć jako na szczególny duchowy dar. Może wtedy, w zetknięciu z tymi kapłanami – przyszłymi błogosławionymi, zatliła się pierwsza iskra – jeszcze wtedy niedostrzegalna – która wskazała kierunek jego życiowej drogi, przyszłą godzinę deklaracji i wyboru, przyszłe: „tak” wypowiedziane Chrystusowi.
II. „Oto ja, poślij mnie”
Ta ważna, kluczowa dla całego biegu życia Zygmunta Pawłowicza godzina wybiła w 1947 roku, po ukończeniu przezeń Gimnazjum Humanistycznego w Chełmży. To wtedy usłyszał w głębi serca – jak przed wiekami prorok Izajasz – głos Pana mówiącego: „Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?”(Iz 7,8). To wtedy młody Zygmunt Pawłowicz, uczestniczący w życiu sakramentalnym Kościoła, wielbiący wraz z nim świętość Boga, przychodzącego w Eucharystii do swego ludu, odpowiedział na ten głos Pana. Okazał gotowość do służby Bogu, do kapłaństwa Nowego Testamentu. „Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6,8). Oto jestem! Oto staję „ z sercem gotowym do głoszenia wszędzie Ewangelii” (KKK 1565). To „przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem…” (1 Kor 15,2) – przypomina św. Paweł Apostoł w drugim dzisiejszym czytaniu.
Skoro tak, to następnym etapem jego życia było Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Chełmińskiej w Pelplinie, które służyło również klerykom Diecezji Gdańskiej. Tamten kompleks dawnego cysterskiego opactwa, gdzie tak mocno słychać mowę wieków, gdzie tyle budzących podziw skarbów sztuki i kultury minionych pokoleń. W 1821 roku w pocysterskiej świątyni stanął tron biskupów Diecezji Chełmińskiej. Diecezji jakże mocno dotkniętej misterium nieprawości w czasie II wojny światowej. 303 zamordowanych kapłanów, pośród nich 24 księży pelplińskich, przede wszystkim profesorów Wyższego Seminarium Duchownego i członków katedralnej kapituły!
Droga krzyżowa Diecezji Chełmińskiej rodziła pytania dotyczące obecności zła i nieprawości w świecie, którego tak wiele ujawniło się w strasznych latach wojny. Także pytania dotyczące przyszłości człowieka. Odpowiedzi na nie udzielał Chrystus. Tamto kleryckie pokolenie dojrzewało duchowo w przekonaniu, że tylko miłość, i to taka która każe „duszę dać”, jest w stanie odrodzić powojenny świat, że tylko chrześcijaństwo potrafi uratować człowieka, wychowywać go ku heroizmowi i dobru. To była też droga kleryka Zygmunta Pawłowicza, o którym jeden z przełożonych napisał, że to człowiek „poważny, zdolny, dobry organizator, umie innymi kierować, małomówny, chętny do usług, wśród kolegów wyrobił sobie wielki autorytet”, także kleryk o skrystalizowanych zainteresowaniach naukowych. Sugerowano nawet przyśpieszenie jego święceń, aby moc go szybciej posłać na dalsze studia.
20 września 1952 roku w katedrze pelplińskiej pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny diakon Zygmunt Pawłowicz otrzymał święcenia kapłańskie z rąk księdza biskupa Kazimierza Józefa Kowalskiego, Ordynariusza Diecezji Chełmińskiej. Ten niezwykły dar Ducha Świętego, który pozwala w imię i z mocy Chrystusa wykonywać sacra potestas – świętą władzę w służbie Ludowi Bożemu. Głosić in persona Christi Capitis Ewangelię, sprawować kult Boży, zwłaszcza Eucharystię, być pasterzem wiernych i narzędziem Chrystusa. Na tę Chrystusowa służbę ksiądz Zygmunt Pawłowicz wrócił z Pelplina do macierzystej Diecezji Gdańskiej. Wrócił w jej trudny czas. Rok wcześniej, w styczniu 1951 roku, władze państwowe usunęły księdza infułata Andrzeja Wronkę, mianowanego w sierpniu 1945 roku przez kardynała Augusta Hlonda, na mocy jego specjalnych uprawnień, administratorem Diecezji Gdańskiej. Nie dopuszczały biskupa Edmunda Nowickiego, przeznaczonego na rządcę Diecezji Gdańskiej. Zarządzał nią jako wikariusz kapitulny ksiądz Jan Cymanowski.
Diecezja Gdańska z trudem dźwigała się z wojennych ran, tak jak i cały Gdańsk, zniszczony i splądrowany. Ksiądz Pawłowicz rozpoczął swoją posługę w apogeum stalinizmu, w latach agresji komunistycznego systemu, który chciał bieg dziejów naszej ojczyzny przestawić na nowe tory – komunizmu, bezbożnictwa, odwrócenia się od źródeł wiary i tradycji narodowych wyrosłych na glebie chrześcijaństwa. Każda parafia w tamtych latach stawała się bastionem wiary, obserwowanym, podsłuchiwanym, inwigilowanym, a posługa kapłańska wymagała i odwagi, i szczególnej rozwagi. Także źródłem nadziei. Trzeba było bowiem „serce dać” ludziom spragnionym duchowego oparcia, zranionym nieodległą wojną.
Ksiądz Pawłowicz rozpoczął posługę w Gdańsku, w którym osiedlali się przybysze z różnych stron ojczyzny Także ci, którym ich najściślejszą, najbliższą sercu ojczyznę odebrano, mieszkańcy Kresów Rzeczypospolitej, od Wilna, od Lwowa. Tym przybyszom z różnych stron ojczyzny i Polonii gdańskiej, młody kapłan głosił Chrystusową Ewangelię miłości i przebaczenia. Ukazywał blask odwiecznej Prawdy – veritatis splendor. Uświadamiał bezsens ideologii wrogiej Bogu, kreującej fałszywe bożki władzy i fałszywe obietnice przyszłości. Także to, że w walce z szatanem ostatecznie zwycięża Chrystus, silniejszy od tyranii, tej z czasów wojny, i tej, która nastała po jej zakończeniu, że czas i przyszłość należą do Niego, Pana dziejów.
„Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6,8). Z woli rządców i pasterzy Diecezji Gdańskiej szedł do kolejnych gdańskich parafii, aby pełnić w nich posługę wikariusza, do Świętej Rodziny, Podwyższenia Krzyża, Świętego Mikołaja, do Katedry, do parafii Przemienienia Pańskiego w Nowym Dworze Gdańskim, do parafii Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza w Sopocie... „Oto ja, oto jestem” odpowiedział na wezwanie biskupa Edmunda Nowickiego, który w grudniu 1956 roku, jako koadiutor sedi datus przebywającego w RFN Biskupa Gdańskiego Karola Marii Spletta, objął rządy w diecezji i wkrótce powołał księdza Pawłowicza do pracy w Kurii Biskupiej. A potem była parafia Serca Jezusowego w Stegnie Gdańskiej, którą kierował jako administrator i parafia pw. Świętego Antoniego w Gdańsku- Brzeźnie. Najpierw wikariusz-auditor, później administrator, od czerwca 1969 do września 1985 roku – przez szesnaście lat – proboszcz.
Są tu dziś dawni parafianie Księdza Biskupa, świadkowie i adresaci jego posługi proboszcza. Rozbudowa kościoła parafialnego, wzniesionego jeszcze przed wojną, konsekrowanego w 1924 przez biskupa Edwarda O’Rurke, a przede wszystkim budowanie wspólnoty wiary, głoszenie Ewangelii Chrystusa, celebrowanie wobec zgromadzonych wiernych misterium Wieczerzy Pańskiej. Wspólna droga przez tamten czas – wydarzeń, dramatów, wielkich historycznych godzin. Zbieranie duchowych owoców Wielkiej Nowenny i obchodów milenijnych 1966 roku, Soborowa wiosna Kościoła, dramat grudnia 1970 roku, odejście do Pana biskupa Edmunda Nowickiego, od 1964 roku ordynariusza Diecezji Gdańskiej, lata pasterzowania biskupa Lecha Kaczmarka, wybór kardynała Karola Wojtyły na Biskupa Rzymu, pierwsza pielgrzymka Papieża-Polaka do Ojczyzny, wicher „Solidarności”, śmierć Prymasa Tysiąclecia, stan wojenny.... Czas i radości, i wielkości, i jednania boleśnie zranionych polskich serc, i posługa nadziei, że przyjdzie Polska w imię Pana... Wielu z nas, starszych, dobrze pamięta ten odcinek drogi Kościoła przez dzieje Polski, nosimy w sercu to wszystko, co było jego wielkością, i to wszystko, co było jego trudem i cierpieniem. W naszych rozmowach wracaliśmy do wspomnień tamtego czasu, śp. Biskup Zygmunt opowiadał mi jak biegł on tu, w Gdańsku i na Pomorzu Gdańskim.
W 1974 roku śp. biskup Lech Kaczmarek powołał ks. Pawłowicza do grona profesorów Gdańskiego Seminarium Duchowego. Miał już za sobą studia specjalistyczne na KUL-u z zakresu teologii fundamentalnej uwieńczone licencjatem, wkrótce – w 1976 roku – przyszedł doktorat z teologii na warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej, na tejże uczelni w 1985 roku uzyskał habilitację. Tej drodze naukowej towarzyszyły liczne publikacje, także książkowe z zakresu teologii fundamentalnej i tematyki religioznawczej, aż po ostatnią, wydaną w 2008 roku, zatytułowaną Chrystus wczoraj, dziś i zawsze. Książkę, którą szczególnie cenił. Przez trzydzieści bowiem lat w seminarium gdańskim wykładał chrystologię w ramach teologii fundamentalnej i dogmatyki.
Świadom, że „w samym centrum życia Kościoła, jego ewangelizacji i życia sakramentalnego, działalności charytatywnej i kulturotwórczej, znajduje się przede wszystkim Osoba Jezusa Chrystusa” wiedział dobrze, że „Kościół musi w swej ewangelizacji”, w „słowie i sakramencie”, ciągle „odkrywać w Osobie Chrystusa cały odwieczny zamysł Boży, który w Nim się wypełnił. Musi też dążyć do zrozumienia znaczenia czynów i słów Chrystusa oraz znaków dokonanych przez Niego, aby na tej drodze doprowadzić do komunii z Jezusem Chrystusem” (Jan Paweł II, Catechesi tradendae). Wielu z was, Bracia Kapłani, wychowankowie gdańskiego seminarium duchownego, pamięta Jego wykłady, owoc rozległej wiedzy, jaką się z wami dzielił, wyrosłej na gruncie wiary. Ukazywał logikę wiary, uświadamiał, że na prawdy Boże, na czyny i słowa Chrystusa, należy otworzyć nie tylko serc, ale także intelekt – dar Boga. To on bowiem pomaga uzasadniać naszą wiarę, także wobec nowych wyzwań.
III. „In Christo Jesu”
Umiłowani!
10 sierpnia 1985 roku, już za rządów Diecezja Gdańską mego poprzednika, Księdza Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, Sługa Boży Jan Paweł II powołał księdza Zygmunta Pawłowicza, proboszcza parafii św. Antoniego w Gdańsku-Brzeźnie, profesora seminarium duchownego, kapelana Jego Świątobliwości, sędziego prosynodalnego, przewodniczącego Komisji ds. Sztuki i Budownictwa Sakralnego, do kolegium biskupów, do grona następców apostołów, mających udział w odpowiedzialności za apostolską posługę całego Kościoła pod zwierzchnictwem Biskupa Rzymu.
Ojciec Święty obdarzył Ks. Prałata Zygmunta Pawłowicza tytularną stolica Tamallula i posłał do Diecezji Gdańskiej jako jej biskupa pomocniczego. 7 września 1985 roku w Bazylice Mariackiej w Gdańsku Biskup Nominat otrzymał pełnię święceń – sakrę biskupią, z rąk kardynała Józefa Glempa, Prymasa Polski, oraz biskupów ordynariuszy: gdańskiego – Tadeusza Gocłowskiego i chełmińskiego – Mariana Przykuckiego. Poprzez łaskę Ducha Świętego stał się prawdziwym i autentycznym nauczycielem wiary, kapłanem i pasterzem przejmującym w sposób szczególny i dostrzegalny rolę samego Chrystusa, Mistrza, Pasterza i Kapłana i działającym in Eius persona (por. konstytucja Lumen gentium, 21, KKK 1558).
Biskup Zygmunt jako swoje biskupie hasło przyjął słowa : „In Christo Jesu” – „ w Chrystusie Jezusie”. Słowa te ujmują istotę chrześcijańskiego życia: jest to przecież życie w Chrystusie Jezusie. To w Nim „ wszystko stało się nowe” (2 Kor 5,17), pisze św. Paweł Apostoł, to „w Chrystusie Bóg świat pojednał z sobą” (2 Kor 5,19). To z życia w Chrystusie płynie światło eschatologicznej nadziei: „czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,3–4).
Prawie dwadzieścia pięć trwała posługa Biskupa Zygmunta – biskupa pomocniczego Diecezji Gdańskiej, a od 1992 roku Archidiecezji Gdańskiej. Posługa skuteczna, żarliwa, aktywna. Posługa Słowa, posługa sakramentalna, posługa wspierania biskupa ordynariusza w zarządzaniu diecezją jako wikariusza generalnego, prepozyta Kapituły Archikatedralnej. przewodniczącego Archidiecezjalnej Rady Duszpasterskiej, członka Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów, przewodniczącego Komisji ds. Katechizacji. Posługa wizytacji biskupich, sumiennych i wzorowo prowadzonych, posługa bierzmowania, przewodniczenia wielorakim celebrom. Także ta, która umacniała gdańską i pomorską tożsamość. Miłość i szacunek do naszego lokalnego biegu historii w imię Boże i w imię Polski. Był Biskup Zygmunt inspiratorem wielu działań, które służyły rozszerzaniu chwały Bożej i umacnianiu naszego diecezjalnego Kościoła. Położył wielkie zasługi w dziele budowy nowych świątyń, w powstawanie nowych wspólnot parafialnych. Służył swoja wiedzą i doświadczeniem Episkopatowi Polski jako przewodniczący Komisji ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi.
Nie byłem świadkiem lat posługi Biskupa Zygmunta. Najpełniejsze świadectwo o nich dać może Ksiądz Arcybiskup Senior Tadeusz Gocłowski. Dać je możecie również wy, Bracia Kapłani. Był dla was ojcem, nauczycielem, przyjacielem. Inspirował, jakże często, do działań, które miały rozszerzać królestwo Chrystusa i uświadamiać ludziom naszego wieku, że to własnie On, nowy Adam „w objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i odsłania przed nim jego najwyższe powołanie” (bp. Zygmunt Pawłowicz, Chrystus wczoraj, dziś i zawsze).
Umiłowani!
Kiedy przyszedłem do Gdańska, Biskup Zygmunt był już Biskupem Seniorem. W swym ingresowym kazaniu pozdrawiałem go i zachęcałem: „Siły są! Proszę wziąć, Księże Biskupie, pastorał i iść z nami”. I brał, i szedł, i wspomagał moją posługę, dopóki sił starczyło. Dzielił się ze mną swym doświadczeniem, wiedzą o Archidiecezji Gdańskiej, o jej sprawach, ludziach, specyfice. Uczestnik drogi Diecezji i Archidiecezji Gdańskiej przez tyle lat! Uczestnik dziejów Gdańska i Pomorza, w których odcisnęły się także jego kapłańskie i obywatelskie czyny. A przede wszystkim Kapłan i Biskup – wedle Serca Jezusowego!
Dziś godzina pożegnania. Biskup Zygmunt zakończył bieg swego ziemskiego życia, aby „stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5,8). Za ten bieg ofiarny, dobrem przepełniony, Chrystusowi i Kościołowi oddany, dziękujmy zmarłemu Pasterzowi naszą wdzięczną modlitwą. Polecamy Cię, Drogi Biskupie Zygmuncie, Królowej Apostołów, niech cię wprowadzi, tam „gdzie przebywa Chrystus zasiadający po prawicy Boga (Kol 3,1). Zdasz sprawę przed Nim z włodarstwa swego. Modlić się będziemy, aby Ten, któremu zawierzyłeś, którego drogą szedłeś, za Twe wierne, godne, ofiarne życie w służbie Ewangelii i Kościoła obdarzył cię wieńcem sprawiedliwości i wiecznej chwały.
„To, co dawne minęło, a oto [wszystko] stało się nowe” (2 Kor 5,17). „Ja jestem zmartwychwstanie i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25). Żyj „in Christo Jesu” – zmartwychwstałym! Amen.
Archidiecezja Gdańska