Iz 43, 16–21;
Ps 126;
Flp 3, 8–14;
J 8, 1–11
„Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11)
Księże Prałacie Ireneuszu,
pasterzu parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie!
Księże Seniorze Prałacie Stanisławie,
długoletni proboszczu żukowskie parafii!
Księża Wikariusze Adamie i Michale!
Kapłani Goście!
Siostry Zakonne!
Bracia i Siostry, parafialna wspólnoto eucharystyczna!
Umiłowani Rodacy, w kraju i na świecie, którzy dzięki transmisji telewizyjnej uczestniczycie w sprawowanej tu, na Kaszubach, Eucharystii, w dziękczynieniu Bogu, który nas „odrodził przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa ku nadziei żywej” (Sobór Watykański II, Sacrosanctum Concilium)!
Dziś V niedziela Wielkiego Postu. Tradycja Kościoła nazywa ją Pierwszą Niedzielą Męki Pańskiej. Zbliża się bowiem godzina, kiedy na krzyżu Golgoty Jezus powie: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). Godzina ta jakże ważna dla dziejów człowieka. Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego, dobrowolnie na drzewie krzyża, „z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci” (Hbr 2,9). Przywrócił człowiekowi zerwaną przez grzech Adama komunię z Bogiem. Pojednał go na powrót ze swym Stwórcą przez „Krew Przymierza” (Mt 26, 28).
Od dzisiejszej niedzieli krzyże w świątyniach są przysłonięte fioletowym materiałem. Odsłoni się je w Wielki Piątek, w czasie adoracji krzyża, tego „drzewa przenajszlachetniejszego”, na którym „los świata spoczywa”.
„Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony
Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony
Ta sama Krew cię skropiła
Która nas z grzechów obmyła”.
I. Obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję
Wraz z całym Kościołem, który jest owocem zbawczej ofiary poniesionej przez Chrystusa na krzyżu i Jego chwalebnego Zmartwychwstania, przygotowujemy się do zbliżającego się Triduum Paschalnego, do radości wielkanocnego poranka, kiedy zajaśnieje chwała Zmartwychwstałego Pana. Czyni to również wspólnota waszej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, do której dziś – wasz Biskup – z radością przybyłem. Cząstka Kościoła Powszechnego, który jest Oblubienicą Chrystusa i „świątynią Boga żywego” (por 2 Kor 6, 16).
Czterdzieści dni Wielkiego Postu to czas, kiedy powinniśmy spowolnić tempo naszych dni, odwrócić nasze myśli od codziennej krzątaniny, od hałasu świata, którego tyle wokół nas. Wielki Post ma nas przygotować na godne spotkanie ze Zmartwychwstałym. Dopomóc w odnowieniu naszej wspólnoty z Bogiem, który przecież jest „niedaleko od każdego z nas (...) w Nim żyjemy, poruszamy się jesteśmy” (Dz 17, 27), w dojrzałym przeżywaniu wiary. Więcej – w przenoszeniu takiej dojrzałej postawy wiary w obszar życia rodzinnego, wspólnotowego, społecznego, zawodowego.
Bo przecież chrześcijaństwa nie wyraża tylko system prawd wiary, przykazań, dogmatów, tradycja, kultura... Chrześcijaństwo to przede wszystkim sposób życia. Więcej: to nowe życie! Życie wedle Chrystusa, wedle Ewangelii, wedle Bożego Słowa, które Kościół głosi nieprzerwanie.
Tertulian, sławny pisarz starochrześcijański, powiedział: Fiunt, non nascuntur christiani – „Stajemy się, a nie rodzimy chrześcijanami”.
To stawanie się chrześcijaninem nigdy nie ustaje. Wymaga ciągłego wysiłku, ciągłego bycia w drodze, ciągłego duchowego wzrastania, ciągłej modlitwy...
W tym stawaniu się chrześcijaninem – coraz bardziej dojrzałym, coraz bardziej autentycznym – ma nam dopomóc czas Wielkiego Postu.
Módlmy się w tych dniach słowami psalmisty: „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste/ i odnów w mej piersi ducha niezwyciężonego! (...) Obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję” (Psalm 51 [50]).
„Jezu mój we krwi ran swoich/Obmyj dusze z grzechów moich!” (Gorzkie żale – Pobudka).
II. Odmień znowu nasz los, Panie
Umiłowani!
W wielkopostnym duchu, w pragnieniu przemiany, w dążeniu do oczyszczenia serc, wsłuchujemy się w liturgiczne czytania V Niedzieli Wielkiego Postu.
Zbliżają nas ku Chrystusowi, który „z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci” (Hbr 2,9) krzyżowej, prowadzą dalej, przybliżając to, co nam przynosi zmartwychwstały Chrystus – wyzwolenie, pokój, miłosierdzie, nadzieję...
Pierwsze czytanie, zaczerpnięte z Księgi Proroka Izajasza, przynosi zapowiedź przyszłości mesjańskiej, zapowiedź Tego, który nadejdzie. To on „na pustyni dostarczy wody i rzek na pustkowiu” (por. Iz 43, 20) – napoi nią lud wybrany. Ta życiodajna woda nie tylko ożywi pustynię i wypełni koryta wyschłych rzek, ale także ożywi pustynię ludzkich serc, pustkowie ich sumień.
Ześle Bóg Syna swego – źródło wody żywej! Przedwieczne Słowo stanie się Ciałem! Zajaśnieje Zbawienie! Zmartwychwstały Chrystus otworzy przed człowiekiem wieczność, wprowadzi go do „domu Ojca” (J 14,2), do życia i szczęścia Bożego, zaspokoi pragnienie nieskończoności i nadzieję zmartwychwstania.
„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 26).
Odmień znowu nasz los Panie,/ jak odmieniasz strumienie na Południu – słyszymy pełne tęsknoty wołanie psalmisty. Wołanie pokoleń Starego Testamentu o nadejście Mesjasza.
Na drodze do Damaszku spotkał wyczekiwanego Mesjasza, „którego Ojciec poświęcił i posłał na świat” (J 10,36,) Paweł z Tarsu. Jego zawzięty wróg, prześladowca pierwszych chrześcijan. Z łaski Boga doświadczył nawrócenia i wewnętrznej przemiany. Stał się żarliwym wyznawcą Chrystusa. Przylgnął do Niego całą swoją osobowością. Przekreślił i odrzucił swoje dotychczasowe życie, tradycję w jakiej się ukształtował. To wszystko, czym do tej pory żył, uznał za stratę „ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego ( Flp 3,8).
Święty Paweł – człowiek, który został„zdobyty przez Chrystusa Jezusa”. Zrozumiał, pojął, wyraził to w swoich Listach, i żarliwej posłudze apostolskiej, że Chrystus po to umarł za wszystkich, „aby ci co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor 5, 15). Zachęca do tego wysiłku zdobywania Chrystusa adresatów czytanego dziś Listu do członków gminy chrześcijańskiej w greckim mieście Filippi – pierwszej wspólnocie wyznawców Chrystusa powstałej w Europie. Zachęca do niego wszystkich, którzy – przez tyle wieków – otwierają swe serca na porywające słowa Apostoła Narodów. Zachęca do upartego dążenia ku Chrystusowi, do nieustającego wysiłku wiary, wewnętrznego doskonalenia, do wytężania „siły ku temu, co przede mną”, do pędu „ku wyznaczonej mecie”, „ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie”. I do tego, co tak ważne: upodobnienia się do Jego śmierci i cierpienia w nadziei swego zmartwychwstania”.
Droga, którą wskazuje święty Paweł Apostoł – przylgnięcia do Chrystusa, nie jest drogą dostępną tylko dla herosów ducha i wiary. To droga każdego chrześcijanina – droga ku Chrystusowi i droga z Chrystusem. Od nas zależy jak będziemy biec. Od nas zależy jaka będzie jej dynamika, duchowa barwa. Czytamy w Księdze Apokalipsy: „Obyś był zimny albo gorący. A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych usta (Ap 3, 15-16).
Nasze chrześcijaństwo ma być gorące, autentyczne, wrażliwe, świadome siebie. Jest ciągłym wezwaniem i wyzwaniem. Świadczeniem o obecności Boga w naszym życiu, o odradzaniu się z łaski Boga z przywar, upadków, grzechu. Ma być świadectwem dawanym światu, wspólnotom życia, pracy, służby... Szczególnie dziś. Kiedy wokół nas tak wiele chaosu, duchowego nieporządku, sprzecznych idei, projektów przyszłości negujących dorobek wieków wyrosły na gruncie chrześcijaństwa. Kiedy ludzie bez skrupułów, bez refleksji poczynają ingerować w świat Bożych praw, Bożego porządku – eutanazja, aborcja, eksperymenty genetyczne.... Kiedy presja opiniotwórczych środowisk, wyposażonych w nowoczesne środki oddziaływania, tworzy nowe hierarchie wartości, narzuca swoje widzenie problemy i sprawy – często takie, które dotykają zagadnień moralnych.
Wkraczajmy odważnie, pewnie, zdecydowanie na drogę świętego Pawła Apostoła. Drogę wierności Chrystusowi, drogę głębokich duchowych związków z naszym Zbawicielem. I dawajmy temu świadectwo. Zarówno w sprawach wielkich, ważnych dotyczących naszych relacji z Bogiem, także tych, które dotyczą naszej odpowiedzialności za los ojczyzny, za kierunek drogi ku przyszłości, jaką wybierze. I w tych sprawach zda się drobnych, a przecież równie ważnych, równie z praw Bożych wywiedzionych, również o miłość Chrystusa wspartych. Choćby tych, które dotyczą kultury codziennego życia, wzajemnych relacji w rodzinie, we wspólnotach pracy, przezwyciężania typowego dla naszych czasów indywidualizmu, który, jakże często, przeradza się w egoizm, w znieczulicę – także o wymiarze społecznym.
Nasz czas pogłębiających się kontrastów, niestabilności na rynku pracy, dysharmonii w szerokiej sferze opieki społecznej, domaga się dawania świadectwa, okazywania współczucia, przyjaźni, pomocy, czasem tej najprostszej, nie wymagającej wysiłku i materialnych świadczeń. Taka postawa będzie świadectwem naszego zespolenia się z Chrystusem, pocieszycielem strapionych, podążania Jego drogą.
„Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawę: wejdź do radości swego pana ( Mt 25, 24) – czytamy słowa Chrystusa utrwalone w Ewangelii według świętego Łukasza. Byłeś wierny w rzeczach małych, nad wielkimi cię postawię!
Odmień znowu nasz los, Panie/ Jak odmieniasz strumienie na Południu.
III. Idź i nie grzesz więcej
Umiłowani, Bracia i Siostry!
Ewangelia dzisiejszej niedzieli pokazuje nam Jezusa, który po nocnym czuwaniu na Górze Oliwnej, o brzasku zjawia się w świątyni jerozolimskiej, aby dalej nauczać. Faryzeusze przyprowadzili doń kobietę, „którą pochwycono na cudzołóstwie”, występku, który, zgodnie z prawem Mojżeszowym karano śmiercią przez kamienowanie. Jej los, jej grzech, był tylko pretekstem. Ważne dla faryzeuszy i uczonych w piśmie było jak zachowa się Jezus. Jeśli stanie w obronie kobiety, przekreśli Prawo. Wtedy będzie można Go oskarżyć, uwięzić, skazać, spowodować wreszcie Jego zgubę...
Wiemy, co czyni Jezus. Nie odpowiada bezpośrednio na pytanie faryzeuszy: „A Ty co mówisz?” Nie ogłasza jakiegokolwiek wyroku. „Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień? – taka jest jego odpowiedź.
W obrazie tego spotkania z grzeszną kobietą i z faryzeuszami, czyhającymi na zgubę Chrystusa, zostały skonfrontowane z sobą dwa porządki: ten Boży, i ten ludzki.
Tylko człowiek bezgrzeszny mógłby wydać wyrok sprawiedliwy na grzesznika. Ale wszyscy przecież jesteśmy grzesznikami. Nikt nie ma prawa stawać się sędzią drugich. Ci, co oskarżają drugiego człowieka, powinni najpierw spojrzeć we własne serca. Zobaczyć siebie w prawdzie sumienia. Często przecież oskarżenia kierowane przeciw drugiemu człowiekowi, nie są motywowane pragnieniem jego dobra, ukazania mu jego grzechu, zachętą do tego, aby z nim zerwał. Motywy bywają często zgoła inne. Wiemy o tym. Nie będę ich wydobywał. Satysfakcja z czyjejś klęski, z niepowodzeń , także z tego, że się komuś – jak to się mówi kolokwialnym językiem – ‘dokopało’, nie ma nic wspólnego z postawą chrześcijańska.
Tylko Bóg jest ostatecznym sędzią uczynków człowieka. To podstawowa prawda tej perykopy. Chrystus, który przyszedł na świat ze zbawczą misją, może ocalić życie grzesznej kobiety, o której mówi czytana dziś Ewangelia, wezwać ją do tego, aby zerwała z grzechem, i to natychmiast: „Idź i nie grzesz więcej!”
Dwa porządki. Porządek przebaczającej miłości Boga, który uwalnia człowieka od grzechu, daje mu szansę, wierzy w jego odnowę. Porządek miłości. Porządek nadziei. I ta ludzka droga: często ułomna, często nie potrafiąca oddzielić grzechu od człowieka.
Wiele razy w czasie mojej posługi biskupiej odwiedzałem więzienia. Osadzonym w nich przypominałem znamienne słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1991 roku, podczas jego odwiedzin więzienia w Płocku: „Jesteście skazani to prawda, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy Bożej łaski – świętym”.
Bóg przynosi łaskę ocalenia od grzechu. W sakramencie pokuty, kapłan ponawia wobec tych, którzy do niego przystępują, Chrystusowy gest uwolnienia i przebaczenia: „Idź i nie grzesz więcej!”.
Skorzystajcie, Bracia i Siostry, z zaproszenia do sakramentu pojednania, który przywraca nam łaskę Bożą i jednoczy nas w przyjaźni z Nim – naszym Zbawicielem i Jego Kościołem. Sakrament ten przynosi pociechę duchową, pokój i pogodę sumienia, wzrost sił duchowych do naszej drogi przez życie – drogi z Chrystusem!
Powtarzam raz jeszcze słowa psalmisty: „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste/ i odnów w mej piersi ducha niezwyciężonego! (...) Obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję” (Psalm 51 [50]).
IV. Me trzemome z Bogiem
Umiłowani!
Życzę wam tego błogosławionego czasu przemiany. Tego chłodzenia „upału serc”, o którym śpiewamy w nabożeństwie Gorzkich Żalów. A ten „upał serca” to brak skupienia nad tym, co w życiu jest ważne, to stan duchowego rozkojarzenia. To ochłodzenie „upału serca” niezbędne jest, kiedy podejmujemy trud wejścia „w przepaść Męki Chrystusowej”, kiedy w jej świetle patrzymy na nasze życie, na nasze relacje z Bogiem i bliźnimi.
Ta wędrówka ku Chrystusowi, te wasze rekolekcyjne starania, aby wejść w czas Triduum Paschalnego z sercem czystym, odbywają się w miejscu szczególnym, jakim jest wasza świątynia nosząca wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. To jedna z pereł architektury sakralnej naszej Archidiecezji Gdańskiej i Pomorza. Rozbrzmiewa w niej chór przeszłych wieków, echo modlitw sióstr Norbertanek, które tu trwały od XIII po XIX wiek. Zostawiły dziedzictwo wiary, owoc męczeństwa złożony w czasie najazdu Prusów w XIII wieku, skarby swej duchowości, których świadectwem są te wspaniałe zabytki sztuki religijnej zdobiące waszą świątynię.
To tutaj kształtowała się duchowość, kultura, tradycja kaszubskiego ludu. Wasza parafia to przecież jedno z tych miejsc gdzie ta kultura, tradycja, język trwa. Tu, w żukowskim klasztorze norbertanek, zrodził się ten, sławny kaszubski piękny haft, szeroko znany, który stanowi jeden ze swoistych, rozpoznawalnych znaków kaszubskiej kultury.
„Me trzemome z Bogiem” – niesie się nad tym pięknym zakątkiem Pomorza, wasza kaszubska deklaracja wiary i miłości. I waszej wierności, która przeszła zwycięsko przez tyle dziejowych prób.
Trwajcie w ojców wierze, w pięknie języka, w pięknie obyczaju, w wierności Bogu i Polsce – naszej ojczyźnie. Kaszubski lud jest czytelnym znakiem dziejów pomorskiej ziemi. Ziemi o zmiennej historii, i ziemi trwania kaszubskiego ludu, który przed wiekami otworzył swe serca na siew wiary – dzieło apostołów Pomorza, dzieło pobożnych władców tej ziemi, dzieło zakonów, które – jak żukowskie norbertanki – co niosły na Pomorze wiarę i cywilizacje chrześcijańską.
Trzymajcie dalej Bracia Kaszubi z Bogiem, jak trzymali praojcowie wasi, Otwierajcie wasze serca na Jego łaskę i Słowo.
Najstarszym zabytkiem waszej świątyni jest krzyż, który wisi nad drzwiami zakrystii waszej świątyni. Pochodzi z polowy XIII wieku. Świadek miłości ku Jezusowi, ku Jego Matce, ku Kościołowi, pokoleń mieszkańców Żukowa.
Krzyż, na którym zawisło Zbawienie świata.
Klękamy przed Nim w pokorze, miłości, wdzięczności...
Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,
Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony,
Z Ciebie moc płynie i męstwo,
W Tobie jest nasze zwycięstwo.
Amen.
Archidiecezja Gdańska