Mi 5, 1–4a;
Ps 80;
Hbr 10, 5–10;
Łk 1, 39
„Odnów nas Boże, i daj nam zbawienie” (Psalm 80,4 )
Bracia kapłani!
Wspólnoto parafii pw. Świętej Jadwigi Śląskiej z Nowego Portu
z księdzem kanonikiem Wiesławem Philipem, waszym Proboszczem!
Rodacy z wielu krajów świata, którzy duchowo, dzięki Telewizji Polonia,
uczestniczycie w naszym Eucharystycznym zgromadzeniu!
Bracia i Siostry!
Za kilka dni rozlegnie się radosne Gloria in excelsis Deo – Chwała na wysokości Bogu. Staniemy przy Betlejemskim żłobku obok Maryi, Matki Jezusa, świętego Józefa, pasterzy, którzy „od trzód swych zbiegli” – świadków i uczestników wydarzenia jedynego, wyjątkowego. „Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata” (1 J 4,14). Uczynił to po to, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
I. Nadchodzi Władca mesjańskiego królestwa
W Betlejem, w nędznej stajence, narodził się oczekiwany Mesjasz. Jego przyjście na świat zapowiedział przed wiekami prorok Micheasz: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5, 1-2). Spełni się oczekiwanie i tęsknota pokoleń. Nadejdzie władca mesjańskiego królestwa. Będzie „ich pasterzem mocą Pańską”(Mi 5,3), a „Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi” (Mi 5,3). Słyszeliśmy te słowa w pierwszym czytaniu.
Zbliża się Noc Narodzin. Zapowiadają ją czytania dzisiejszej, czwartej niedzieli Adwentu. Nadchodzi władca mesjańskiego królestwa, które, początkowo głoszone Synom i Córkom Izraela, przeznaczone jest dla wszystkich narodów ziemi. To Boże Królestwo zajaśniało w słowach i czynach Chrystusa. Jego realizację rozpoczął Kościół, wsparty na posłudze Piotra, na tradycji apostolskiej. Chrystus, „żywy kamień” (1 P 2,4), jest jego fundamentem.
Święta Bożego Narodzenia niosą radość ze spotkania z Chrystusem, naszym Zbawicielem i Odkupicielem, który w Betlejem „objawił się w ciele” (1 Tm 3,13). Podczas dni Adwentu, dni refleksji i rekolekcji, przygotowujemy duchowy grunt do tego spotkania z Dzieciątkiem-wiecznym Bogiem. Aby przyniosło owoce, trzeba przemiany naszych serc, wejścia na drogę, jaką Chrystus wskazuje: sprawiedliwości, miłości, miłosierdzia.
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
W dniach Adwentu towarzyszy naszej drodze ku Chrystusowi Jego ziemską Matka, pokorna służebnica Pańska. Słuchamy dziś radosnej Ewangelii Nawiedzenia. Patrzymy na tę pełną czaru, piękna scenę, kiedy Elżbieta – mocą Ducha Świętego – rozpoznaję wchodzącego pod dach jej domu Pana a w Maryi, Jego Matkę. „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (Łk 1, 42). Bóg wstępuje w rzeczywistość ludzkiego życia. Przynosi szczęście, budzi radość. Otwierają się ku Niemu ludzkie serca. Nawet te najdrobniejsze, jeszcze do końca nieukształtowane. „Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie (Mt 1, 44) – oznajmia Maryi Elżbieta. A to dzieciątko to przyszły wielki prorok, św. Jana Chrzciciel.
Do domu Elżbiety Maryja przynosi Chrystusa – jeszcze nienarodzonego, spoczywającego w jej łonie. W Betlejem, w Noc Narodzenia, przyniesie Chrystusa światu i Kościołowi. A Kościół, którego wasza parafialna wspólnota stanowi cząstkę: „Od dwóch tysięcy lat (...) jest jakby kołyską, w której Maryja składa Jezusa, aby wszystkie narody mogły Go wielbić i kontemplować” – to słowa Jana Pawła II zaczerpnięte z bulli Incarnationis mysterium.
Maryja nauczyciela pokory, nauczycielka miłości, nauczycielka zawierzenia, nauczycielka ufności. Przez wieki biegnie ku nam tamto „fiat” Maryi wypowiedziane wobec Bożego Anioła w godzinie Zwiastowania. Deklaracja posłuszeństwa wiary: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa (Łk 1, 38).
I te drugie świadectwo. Posłuszeństwa Bożego Syna Przedwiecznemu Ojcu. Przytacza je św. Paweł Apostoł w czytanym dziś Liście do Hebrajczyków: „Oto idę, abym spełnił wolę Twoją” (Hbr 10, 9). Słowa te wyrażają istotę Jego drogi i odkupieńczej śmierci na drzewie krzyża za nasze grzechy, „z woli postanowienia i przewidzenia Bożego (Dz 2,23).
Z woli postanowienia i przewidzenia Bożego, które było zgodno z Jego wolą. Bowiem: „Umiłowawszy swoich … do końca ich umiłował (J 13, 1).
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
II. Błogosławiony, który szedł w Imię Pańskie
Umiłowani!
Droga chrześcijanina to spełnianie woli Bożej. Wsłuchiwanie się sercem w Jego głos. Zapraszanie Boga do naszego życia, otwieranie się na Niego. Wierność wytyczonej przezeń drodze. Czasem trudnej, heroicznej, po ludzku niezrozumiałej. „Oto idę, abym spełnił wolę Twoją”. Niekiedy po męczeństwo, po śmierć. Wydawać się może czasem, że taka droga kończy się triumfem zła, które szydzi z Bożych praw i zasad.
Ale to krótkowzroczna miara, oddzielona od ekonomii Bożego miłosierdzia, od pewności naszej wiary, że „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
To było źródło nadziei, wiary i siły wielu, którzy w ciemnej dolinie zła i nieprawości, w jaką wprowadziły ich okoliczności zewnętrzne, dochowali wierności Bogu, swej dotychczasowej drodze.
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz (Rz 8, 35) – pytał św. Paweł Apostoł. I odpowiadał: Nic „nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie (Rz 8,39).
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
W ostatnią niedzielę Adwentu, który jest także czasem oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa, zwracamy nasze spojrzenie, ku tym, którzy oddali swoje życie za wiarę, za ojczyznę. Za swą wierność otrzymali zapewne wieczną nagrodę. W chwale zbawionych doświadczają Bożej miłości i miłosierdzia. Wielu wśród nich synów gdańskiej i pomorskiej ziemi. Wspominaliśmy w tym roku ich imiona, szczególnie w 70. rocznicę wybuchu wojny II wojny światowej, która tak mocny ślad tu zostawiła.
Obrońcy Westerplatte, Oksywia, Helu – obrońcy naszej niepodległości. Bożych praw, człowieczej godności. Żołnierze Polski Podziemnej z Pomorskiego Gryfa, z Armii Krajowe, którzy zła się nie ulękli. Także Ci, który weszli w ciemną doliną śmierci, zła i nieprawości, ofiary Piaśnicy i Stutthofu. Bożemu miłosierdziu polecaliśmy także – „żołnierzy wyklętych” z powojennego antykomunistycznego podziemia, wiernych Bogu i Polsce. Także ofiary Grudnia 1970 roku i stanu wojennego. Także kapłanów z diecezji gdańskiej i z dawnej diecezji chełmińskiej – ofiary nazistowskiego barbarzyństwa. Wszyscy odnieśli ostateczne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (por. Rz 8, 37).
Dziś tu, w waszej parafii pw. Świętej Jadwigi Śląskiej w Gdańsku-Nowym Porcie, w ostatnią niedzielę Adwentu, kierujemy nasze myśli, nasze prośby o wstawienniczą modlitwę przed Tronem Bożym błogosławionego księdza Mariana Góreckiego. Jeden ze 108 męczenników II wojny światowej wyniesionego do chwały błogosławionych przez Sługę Bożego Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 roku, na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie.
Błogosławiony ksiądz Marian Górecki. Zapewne niejeden z najstarszej generacji wspólnoty parafialnej z Nowego Portu dobrze go pamięta. Może są tu jego dawni uczniowie, wychowankowie?
Pochodził z Poznania, tam się urodził w 1903 roku, kształcił, tam usłyszał głos Chrystusa: Pójdź za mną. Tam w 1928 roku, po ukończeniu Arcybiskupiego Seminarium Duchownego, otrzymał święcenia kapłańskie. Upodobnił się do Najwyższego kapłana, Jezusa Chrystusa, działając mocą i w Jego imieniu.
W 1933 roku rozpoczął posługę kapłańską w Gdańsku. Zabiegał o to u kardynała Augusta Hlonda, arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego biskup gdański Edward O’Rourke. Był prefektem w Gimnazjum Polskim Macierzy Szkolnej, rektorem kaplicy pw. Matki Bożej Częstochowskiej położonej na terenie parafii św. Jadwigi Śląskiej, opiekunem gdańskiej Polonii. Swoją posługę w naszym mieście rozpoczynał w trudnym dla gdańskiej Polonii okresie. Wolne Miasto Gdańsk, autonomiczne miasto-pańswo utworzone w 1920 roku, stawało się coraz bardziej miastem – niewolnym. Po dojściu w Niemczech do władzy narodowych socjalistów, Senat gdański zaczął coraz bardziej ograniczać prawa gwarantowane gdańskim Polakom przez Ligę Narodów. Antypolski kurs wzmógł się, kiedy w 1938 roku władzę w Gdańsku przejęli narodowi socjaliści.
Ks. Górecki prowadził z oddaniem pracę duszpasterską w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, angażował się w działalność duszpastersko-narodową na terenie Gdańską, wiele czasu poświęcał młodzieży szkolnej, był nie tylko prefektem w Gimnazjum Polskim Macierzy Szkolnej, a także wychowawcą klasowym i opiekunem towarzystw młodzieżowych. Jeden ze świadków tamtych lat wspomina: „Dbał nie tylko o wykształcenie religijne, dbał również o to, aby pobudzić w nas świadomość, że jesteśmy Polakami. Starał się, jak sam mawiam, nauczyć nas mocnych podstaw wiary. Wskazywał na to, w co mamy wierzyć i jak mamy postępować, aby nasza wiara nie była tylko odziedziczoną, ale wiarą, którą powinniśmy się kierować i żyć. Mówił, że religia jest ważnym przedmiotem i nie można jej traktować zdawkowo (...) mawiał, że „jaka jest wiara, taki jest człowiek i jego życie”. To wymowne świadectwo, wiele mówiące o jego formacji kapłańskiej i narodowej. I jeszcze jeden drobny, choć wymowny szczegół. Po Gdańsku ogarniętym przez narodowych socjalistów, jawnych wrogów Kościoła, zawsze poruszał się w stroju kapłańskim, narażając się na drwiny i zaczepki. Manifestował swoje kapłaństwo, swoją służbę Bogu, swoją wierność narodowi polskiemu i gdańskiej Polonii. Kapłan pogodny, życzliwy, przyjazny ludziom.
III. „Oto idę, abym spełnił wolę Twoją”
1 września 1939 roku o świcie ks. Górecki został aresztowany. Jeden z wielu Polaków-Gdańszczan: księży, nauczycieli, urzędników, działaczy gdańskiej Polonii. Potem był Stutthof; obóz koncentracyjny budowany morderczym wysiłkiem osadzonych w nim więźniów. Przesłuchania głodzenie, tortury, by wymusić na gdańskich księżach przyznanie się do tego, że przygotowywali polskie świątynie do obrony, gromadzili broń. Trudna ciężka, mroźna zima 1939/1940 roku. Ks. Górecki pracował przy wyrębie drzewa w lesie. Wieczorami wspólna modlitwa osadzonych w obozowym baraku kapłanów: różaniec, rozmyślania. W Niedzielę Palmową 1940 ks. Górecki został wcielony – wraz z 44 innymi więźniami, wśród nich z błogosławionym ks. Bronisławem Komorowskim – do utworzonej wtedy karnej kompani. Wspomina więzień Stuthoffu: „Nie wolno im było chodzić. Wszystko odbywało się biegiem, nawet wyjście na obiad, nie mówiąc już o wożeniu żwiru, noszeniu desek i świeżo ściętych bali drzewa”. Ze szczególną zawziętością strażnicy odnosili się do księży Góreckiego i Komorowskiego, którzy „po trzech dniach opadli zupełnie z sił, podobni zagonionym na śmierć zwierzętom”. W Wielki Czwartek 21 marca 1940 roku w baraku nr V została odprawiona po raz pierwszy w obozie potajemna Msza święta. Kiedy rozdawano Komunię Świętą, księża Górecki i Komorowski na chwilę wysunęli się ze swego baraku karnej kompanii. Przyjęli ją. Stała się dla nich Wiatykiem na drogę wieczności.
Następnego dnia, w Wieki Piątek, w dzień śmierci Tego, którego byli kapłanami, zostali rozstrzelani w okolicach obozu w grupie 66 więźniów.
„Oto idę, abym spełnił wolę Twoją” – otworzył kiedyś młody poznaniak, Marian Górecki, swoje serce na te słowa Chrystusa Pana. Poszedł za Nim, Jego drogą: „wierny, aż do śmierci” (Ap 2,10). Wierny Chrystusowi, wierny Kościołowi, wierny swej ziemskiej ojczyźnie. Pamięć o Jego męczeńska śmierć niósł przez lata Kościół Gdański, trwała w wielu waszych sercach, wspólnoto parafii Świętej Jadwigi Śląskiej. Szczególnie w sercach tych, którzy ks. Góreckiego pamiętali – dłużników jego posługi, przenikniętej apostolską gorliwością.
Kościół, który wyrasta z krwi męczenników, wydobył jego imię ze swego skarbca wiary, pamięci i miłości. Sługa Boży Jan Paweł II wyniósł do chwały błogosławionych tego kapłana wedle Serca Jezusowego – ofiarę zła, nienawiści, zbrodniczej ideologii. Także dwu innych gdańskich kapłanów-męczenników: Bronisława Komorowskiego i Franciszka Rogaczewskiego. Okazał ich męczeństwo Polsce, Kościołowi, światu... Świadectwo zwycięstwa Chrystusa – dar przywracający nadzieję.
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
IV. Wciąż trzeba bronić Westerplatte
Umiłowana wspólnoto parafii pw. Świętej Jadwigi Śląskiej! Błogosławiony ks. Marian Górecki to szczególny dar dla waszej parafii, która tak mocno wpisała się w polski nurt dziejów Gdańska, w czasach, kiedy był on Wolnym Miastem Gdańskiem, i później – w wojennych i powojennych latach. Błogosławiony ks. Marian to szczególny świadek trudu tej drogi – wierności Chrystusowi, Kościołowi, Polsce. W latach agresji zła i nienawiści, trzeba było za tę wierność Bogu i Polsce zapłacić tu, w Gdańsku, wysoką cenę. Cenę cierpienia i życia wielu.... Kapłanów, nauczycieli, działaczy Polonii Gdańskiej. Wiernych, nieulękłych...
Trzeba o tym trudzie gdańskiej Polonii, o jej ofierze, pamiętać. Przypominać o niej naszym czasom, młodym pokoleniom gdańszczan. Trzeba o tym trudzie mówić, nie zważając na ducha naszych czasów, często obojętnych na lekcję przeszłości. We wspólnocie wiary naszej diecezji i waszej parafialnej wspólnocie trzeba wracać do tych świetlanych postaci, błogosławionych kapłanów-męczenników gdańskich: księży Góreckiego, Komorowskiego, Rogaczewskiego. Także błogosławionego ks. komandora Władysław Miegonia, kapelana marynarzy, także błogosławionej siostry Alicji Kotowskiej, zmartwychwstanki z Wejherowa. Krew kapłanów-męczenników była zawsze źródłem mocy Bożych i coraz głębszego zjednoczenia się z Chrystusem.
I wiem, że to w waszej parafii czynicie. Bóg wam za to zapłać.
Macie orędownika w niebie. Niech wam przysparza ducha odwagi wyznawania wiary, i odwagi nasycania ewangelicznymi wartościami przestrzeni waszego życia, gdańskiego dziś, gdańskiego jutra. Chrześcijanin, uczeń Chrystusa, jest zobowiązany do dawania świadectwa w życiu publicznym, społecznym, narodowym. Świadectwa wiary, miłości, nadziei. Bądźcie świadkami nadziei, miłości, wiary.
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
Wiele razy mieszkańcy Gdańska i Pomorza dawali takie świadectwo wierności Bożym wartościom, wierności wartościom ojczyzny. Westerplatte, Grudzień 1970, Sierpień 1980 roku. Trzy stacje tej drogi – wiernej.
Na terenie waszej parafii leży Westerplatte. Symbol żołnierskiego honoru, wierności i miłości ku ojczyźnie. W 1997 roku miało tam miejsce pamiętne spotkanie Sługi Bożego Jana Pawła II z polską młodzieżą. Mówił wtedy, że każdy znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte. „Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba „utrzymać” i „obronić” tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie”.
Wciąż te słowa są aktualne. I wciąż to zadanie jest aktualne. Trzeba bronić porządku chrześcijańskich prawd i wartości jak Westerplatte broniła garstka polskich żołnierzy – z determinacją, poświęceniem, uporem. Wciąż przecież pojawiają się zagrożenia chrześcijańskiego ładu serc, życia, kultury. Wciąż Jezus Chrystus w Europie trzeciego tysiąclecia jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Znamy wiele imion tego sprzeciwu: moralny nihilizm, ateizm, liberalizm nie tylko gospodarczy, także ten, co wkracza w przestrzeń moralności i etyki, podejmowane co i raz próby wykluczania religii ze sfery publicznej, ucisk i agresja grup politycznych, pozbawianie praw człowieka i zasad regulujących życie wspólnot transcendentnego fundamentu, negowanie prawa do publicznego wyznawania własnej wiary, do symboli religijnych umieszczanych w miejscach pracy i nauki...
Można jeszcze wydłużyć tę listę zagrożeń, niebezpieczeństw, fałszywych dróg do nikąd, pozbawiających tych, którzy dali się im ogarnąć siły moralnej i duchowej... Trzeba przypominać, że „Bóg – to słowa Benedykta XVI – jest poręczyciele prawdziwego rozwoju człowieka, ponieważ stwarzając go na swój obraz obdarza go także transcendentną godnością i podtrzymuje w nim konstytutywne pragnienie, by „być więcej”. Człowiek nie jest zagubionym atomem w przypadkowym wszechświecie, ale jest stworzeniem Boga, które zechciał On obdarzyć duszą nieśmiertelną i które umiłował od początku ( Encyklika Caritas in veritate, 29).
Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Bóg narodzony w Betlejemskie szopie.
Jezus Chrystus – Bóg Ojców naszych: znak Polski!
Umiłowani!
W Wigilijny wieczór będziemy wyciągać ku sobie dłonie z opłatkiem, przełamywać się nim, składać sobie życzenia, kruszyć skamienieliny naszych serc. Niech ten wieczór będzie także czasem naszego spotkania z Chrystusem, przyjacielem człowieka.
Życzę duchowych radości z przeżywania Świąt Narodzenia Pańskiego, pamiątki tamtego dnia, kiedy Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Niech Boże światło, które płynie od Betlejem, rozświetla wasze domy, wasze rodziny, waszą parafię św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie, Gdańsk, Archidiecezję.
Podnieś rękę, Boże dziecię, błogosław Ojczyznę miłą.
Odnów nas Panie i daj nam zbawienie!
Amen.
Archidiecezja Gdańska