1. Kościół pielgrzymujący ku wieczności
W Uroczystość Wszystkich Świętych Kościół pielgrzymujący na ziemi kieruje wzrok ku niebu, ku ogromnej rzeszy mężczyzn i kobiet, którym Bóg dał udział w swojej świętości. Odczytany przed chwilą fragment Apokalipsy Św. Jana pokazuje obraz wielkiego tłumu ludzi, pochodzących „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9), otaczający tron i Baranka.
To obraz ludzi wybranych, których zbawił Bóg. Skupili się wokół Bożego tronu, wysławiając błogosławieństwo i chwałę, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęgę Boga - Pana Wieków (por. Ap 7,11). Natchniony Autor Apokalipsy odsłania tę rzeczywistość - ukazuje obraz wieczności, która otwiera się za bramą śmierci.
Wizję Św. Jana przypomina nam Kościół właśnie dziś: w dniu Wszystkich Świętych. Staje nam przed oczyma olbrzymi - jak tamten, z Apokalipsy - tłum ludzi, którzy idąc przez swoje życie dobrymi drogami osiągnęli zbawienie.
Kim „są ci odziani w białe szaty”? (Ap 7,13). Tego dnia Kościół pielgrzymujący na ziemi modli się bowiem w sposób szczególny do Wszystkich Świętych. Do tych, którzy dostąpili zbawienia i przebywają w niebie.
Wszyscy Święci to nie tylko ci, których świętość została dostrzeżona i utrwalona, wyniesiona na ołtarze. Ale także ci, których imiona zna tylko Bóg, a którzy osiągnęli stan wiecznej szczęśliwości. Dostąpili zbawienia, jaśnieją w Jego wiecznym Królestwie, „w świętym mieście, niebieskim Jeruzalem”. Ogarnęła ich zbawienna miłość Boga - Przedwiecznego Ojca.
2. Kościół Św. Ignacego obrazem nieustannego odradzania się Kościoła
Pozdrawiam wieloletniego proboszcza tutejszej parafii w Gdańsku-Starych Szkotach - Księdza Kanonika Henryka Kilaczyńskiego wraz z pracującymi tu duszpasterzami i całą wspólnotą parafialną. Losy miejscowego kościoła pw. Św. Ignacego Loyoli - jedynej barokowej świątyni Gdańska - odzwierciedlają trudną przeszłość religijną i polityczną naszego miasta. Pytanie, którędy iść do obiecanej ziemi wieczności, stawiane było na tej ziemi w sposób częstokroć dramatyczny.
Wybuch reformacji w Gdańsku pierwszej połowy XVI wieku nosił znamiona religijnego samosądu, gdy tłum niszczył w kościołach obrazy i sprzęty. Zakonnicy masowo opuszczali klasztory, a wyrocznią w kwestiach wiary i obyczajów stała się Rada Miejska. W 1585 roku do poranionego duchowo miasta, dzięki staraniom odpowiedzialnego za dzisiejsze tereny Archidiecezji Gdańskiej biskupa włocławskiego Hieronima Rozdrażewskiego, przybyli Jezuici.
Za radą Biskupa Rozrażewskiego Jezuici osiedlili się nieopodal murów miejskich na Starych Szkotach, zawdzięczających swą nazwę przybyłym tu wcześniej licznym szkockim rzemieślnikom. Od roku 1621, przez blisko dwa stulecia (do 1807 r.) duchowi synowie Świętego Ignacego z Loyoli prowadzili tutaj sławne na całą Polskę Kolegium. Uczęszczali do niego m.in. gen. Józef Wybicki, autor polskiego hymnu narodowego, i opat cystersów Jacek Rybiński.
Przez Stare Szkoty przebiegała droga o strategicznym znaczeniu dla Gdańska i całego Pomorza – dziś utrwalona w przebiegu ulicy Traktu Świętego Wojciecha i Drogi Krajowej nr 1 na Łódź. Ktokolwiek chciał zdobywać Gdańsk od południa – szturmował właśnie tędy.
W ten sposób łatwiej zrozumieć, dlaczego świątynia, w której się dziś modlimy jest czwartym z kolei kościołem, budowanym przez staroszkockich jezuitów. Budowę pierwszego kościoła, położonego poniżej kanału Raduni, rozpoczęto w roku 1615.
Po upływie 41 lat, w wyniku pierwszej wojny szwedzkiej kościół legł w gruzach, zburzony rękami samych gdańszczan. Drugi z kolei kościół wraz z zespołem klasztornym i nowym Kolegium powstał w roku 1677, w miejscu, w którym się obecnie znajdujemy, na wysokim brzegu Raduni. Następna, trzecia inwestycja nie była już wynikiem wojny, ale rosnącego znaczenia tutejszego kościoła i kolegium, jako ostoi katolicyzmu i polskości na Pomorzu Gdańskim. Budowę ukończono w roku 1726. Niestety, osiem lat później kościół spłonął wraz z całą dzielnicą, w ramach działań obronnych przed Rosjanami szturmującymi miasto, w którym schronił się król Stanisław Leszczyński.
Obecny Dom Boży pochodzi z roku 1755. Do naszych czasów zachował się bez dwóch wież, zniszczonych w 1807 r. w bombardowaniu przy okazji natarcia na miasto wojsk napoleońskich.
3. Sługa Boży Biskup Konstantyn Dominik
Wspominając wielkich ludzi Kościoła, Świętych którzy nas poprzedzili do wiecznej Ojczyzny, pochylamy się także nad grobami naszych Przodków i tych, z których losem związani jesteśmy przez ofiarę ich życia dla Ojczyzny, dla Kościoła, dla wspólnego dziedzictwa. „Jeszcze Polska nie zginęła” – te słowa stały się natchnieniem dla pokoleń Polaków, walczących o utraconą i upragnioną niepodległość – „z ziemi włoskiej do Polski”.
Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu Sługi Bożego Biskupa Konstantego Dominika. Jego pierwszą placówką duszpasterską po święceniach kapłańskich był właśnie ten kościół – w latach 1897-1898. Pochodził z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Swarzewie – z północnych, kaszubskich krańców obecnej Archidiecezji Gdańskiej. Dorastał w epoce bismarckowskiego kulturkampfu. Z tym większą pilnością przykładał się do nauki polskiego języka i historii. Znajomość języków polskiego, niemieckiego i kaszubskiego pomogła przyszłemu biskupowi w nawiązywaniu dobrych kontaktów duszpasterskich, zarówno w Gdańsku, jak i następnie w Chełmnie i Pelplinie. Był szpitalnym kapelanem, katechetą, ojcem duchownym i rektorem Seminarium w Pelplinie.
Społeczność seminaryjna była wielonarodowa. W czasie I wojny światowej wielu kleryków przywdziało mundury i ruszyło na różne fronty. Dzięki wiedzy, mądrości, dobroci i wielkiej pobożności Księdza Konstantyna seminarzyści pochodzenia polskiego, kaszubskiego i niemieckiego potrafili żyć jako wspólne, wzajemnie się szanujące bractwo. W 1928 r. Ksiądz Dominik zostaje Biskupem Pomocniczym Chełmińskim. Jego nominacja zostaje przyjęta przez diecezję entuzjastycznie. Ujmował duchowieństwo i świeckich swoją serdecznością. Szerzył kult Matki Bożej Swarzewskiej – Królowej Polskiego Morza.
Wybuch II wojny światowej przeżył cudem. Wydalony przez okupantów do Gdańska uniknął losu większości chełmińskiej kapituły, rozstrzelanej 20 października 1939 r. w Tczewie. Schorowany, nękany przez gestapo nie przystał na ultimatum o przyjęciu niemieckiej grupy narodowościowej. Ówczesny biskup gdański Karl Maria Splett wsparł go skromnym zasiłkiem, stanął też przy jego łożu śmierci, udzielając Sakramentu Chorych.
Ksiądz Biskup Konstantyn Dominik zmarł 7 marca 1942 r. w klasztorze Sióstr Elżbietanek w Gdańsku. Spoczął na tutejszym cmentarzu parafialnym – na Starych Szkotach. Mimo zagrożeń ze strony hitlerowców przybyło 80 księży i liczni wierni z Pelplina, Gdańska i całej diecezji chełmińskiej. Wielu ukrywających się polskich księży pojawiło się na pogrzebie nie w sutannach, lecz w cywilnych przebraniach.
Byli to przeważnie dawni wychowankowie pelplińskiego seminarium. Po wojnie Sługa Boży Biskup Konstantyn Dominik spoczął w Pelplinie, obok zamordowanych kapłanów swojej diecezji. Wybitny mistrz ojczystego słowa, ŚP. Ksiądz Profesor Janusz Stanisław Pasierb określił życie Sługi Bożego jako „nadzwyczajną zwyczajność”. Był zawsze po stronie wszelkiej życiowej biedy, w wielkich i zupełnie małych sprawach. Święty Biskup Konstanty Dominik – choć nie wyniesiony jeszcze na ołtarze, żyje w pamięci i w opinii świętości.
4. Błogosławieństwo nieśmiertelności
To właśnie miejsce, w którym dziś sprawujemy Mszę Świętą ku czci Wszystkich Świętych Kościoła, przemawia do nas swoją historią: nie zginęła Polska, nie zginęła wiara! Nie ginie człowiek, przez Chrystusa odkupiony i zbawiony. Świętość zwycięża wszystkie upokorzenia, zapomniane „ciało obumiera”! Duch trwa, duch rozświetla mroki.
Potęga Kościoła Chrystusowego wyraża się w duchowej mocy, w darze Ducha Świętego który trwa, choć materialny jego wyraz zmywają fale konfliktów, wojen, czasem i zapomnienia. A jednocześnie materia – ziemie, mury i księgi stanowią świadectwo, odzwierciedlenie mocy Ducha. Jak feniks z popiołów odradzała się ta świątynia, nowe pokolenia przybywały do tutejszego Kolegium Jezuickiego, by zdobywając rzetelną wiedzę uczyć się wiary i patriotyzmu.
Dzisiejszy Dzień przypomina, że Kościół każdemu pokoleniu głosi prawdę o tym, że Bóg jest miłością. Że jest Ojcem sprawiedliwym i wiernym. Kościół naucza, jak odnaleźć tę dobrą drogę, która prowadzi ku zbawieniu. Przykład świętych wskazuje, jak odpowiedzieć na tę Bożą miłość, której adresatem jest każdy człowiek.
Święci – to ludzie Ośmiu Błogosławieństw!
Święty Mateusz zapisał słowa kazania Chrystusa - Kazania na Górze. Zamknął i wyraził w nim Zbawiciel kodeks moralności chrześcijańskiej - drogę Ośmiu Błogosławieństw. Drogę pokoju, miłości, sprawiedliwości. Błogosławiony w języku greckim oznacza szczęśliwy. Błogosławieństwa są odpowiedzią na naturalne pragnienie szczęścia człowieka. Opisują w zwięzły sposób to wszystko, do czego jesteśmy wezwani, aby dzielić szczęście samego Boga. Są wypróbowanymi drogowskazami w drodze do świętości.
„Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. (Mt 5, 12). Kościół skupia swoją uwagę na ludziach, którzy przez swoje życie szli drogą ośmiu błogosławieństw. Starali się naśladować Chrystusa. Otwierali serca na światło Jego Ewangelii.
5. Obietnica szczęścia
Błogosławieństwa są skierowane do wszystkich wierzących. Obiecują szczęście i zbawienie ubogim w duchu, tym, którzy się smucą, cichym, miłosiernym, czystym sercem, wprowadzającym pokój, prześladowanym. Domagają się, abyśmy w ziemskim pielgrzymowaniu, mimo utrudzeń i obciążeń, z wiarą i miłością dążyli do świętości.
Świętość rodziła się w łagrach, miejscach kaźni, w Oświęcimiu. Świętość wyrosła w lesie w Piaśnicy: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28).
Błogosławieństwa wyrażają postawę całkowitego zawierzenia Bogu Błogosławiony to ten, który nie zadawala się dobrami doczesnymi i pociechą z rzeczy tego świata, ale swoją ostateczną nadzieję złożył ponad dobrami tego świata.
Błogosławieństwa są „obietnicami – jak mówi Benedykt XVI – z których wyłania się nowy obraz świata i człowieka, jeżeli umiemy patrzeć na nasze życie i przezywać je z perspektywy spojrzenia Boga”.
Dzień Wszystkich Świętych jest nam bardzo potrzebny do tego, abyśmy zastanowili się nad sensem naszego życia. Abyśmy nie zadawalali się letnim przestrzeganiem Dekalogu i przykazań kościelnych. Udział w życiu Boga, który nie jest wynikiem naszego wysiłku, ale Jego darmowym darem, jest jedynym szczęściem, które może w pełni zaspokoić serce człowieka. Szczęście to przyjmujemy poprzez przyjęcie Chrystusa do naszego życia i życie zgodne z duchem Ewangelii.
6. ‘Wieczny odpoczynek’
W Dniu Wszystkich Świętych już odwiedzamy cmentarze, na których płoną miliony zniczy. Przyjdą na nie ludzie, aby się modlić, wspominać, dziękować, tym, co nas wyprzedzili na drodze ku wieczności - naszym bliskim, rodzicom, krewnym. Dziękować za to, że byli wśród nas, dziękować za to, co nam ofiarowali: swoją miłość, przyjaźń, pomoc. „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...” Przynosimy nasza modlitwę i prosimy o pomoc. Wierzymy w Świętych Obcowanie!
Wieczny odpoczynek racz dać Panie synom naszej ojczyzny, i tym, co spoczywają pod polskim niebem, i tym, których groby rozsiane są po różnych zakątkach świata, gdziekolwiek Polacy żyli. Gdzie są Twoje groby Polsko? Gdzie ich nie ma! Wokół Taszkientu i Teheranu, os Chicago do Tobolska. Tułacze, żołnierskie, emigracyjne groby.
W żołnierskiej pieśni, która opiewa wielkie zwycięstwo żołnierza polskiego odniesione podczas II wojny światowej pod Monte Cassino, znalazła się i taka strofa: „Ta ziemia do Polski należy, choć Polska daleko stąd, bo wolność krzyżami się mierzy...”
W Uroczystość Wszystkich Świętych mamy kierować nasze oczy ku niebu, tam, gdzie oczekuje na nas wspólnota zbawionych. Dzień ten przypomina nam o Świętych Obcowaniu – wspólnocie wiary, nadziei i miłości, której śmierć nie potrafi rozwiązać. Wstawiennictwo świętych wyprasza nam żyjącym łaski potrzebne na drogę przez życie, której cel stanowi zbawienie. Przyzywamy ich, aby w tajemnicy świętych obcowania orędowali za nami u Boga.
Nie wahali się nawet oddać swego życia, krew własną przelać w imię wierności Bogu i Jego przykazaniom. Bóg szeroko otwiera przed nimi Bramy Nieba. Ci, co wierni Bogu przyobleczeni w białe szaty - to znowu obraz z Apokalipsy (por. Ap 7,13) - gromadzą się na uczcie Wiecznego Baranka. W Dniu Wszystkich Świętych zwracamy się modlitwą i myślą właśnie ku tym, co dostąpili łaski zbawienia, weszli w krąg światłości wiekuistej.
Módlmy się do nich - tylu świętych Pańskich! - o wstawiennictwo, o pomoc w rozwiązywaniu naszych ziemskich spraw.
Niech ten Dzień, Uroczystość Wszystkich Świętych, przypomina każdemu z nas, że u kresu ziemskiej wędrówki nie ogarnie nas porażająca ciemność. Staniemy twarzą w twarz wobec Przedwiecznej Bożej Miłości, ogarnie nas rzeczywistość światłości wiekuistej. Bóg zaprosi nas do Domu Wieczności, w którym jest mieszkań wiele.
„Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie” (Mt 5,12).
Archidiecezja Gdańska