Wj 22, 20-23;
Ps 116, 15-19;
2 Kor 4, 7–15;
Mt 10, 28–33
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28).
1. Przyszliśmy na modlitwę, na spotkanie z Bogiem Żywym – Jezusem, Synem Maryi, w imię Ojczyzny, w imię pamięci, w imię wierności. Także i po to, aby w ten październikowy dzień otworzyć nasze serca na Słowo, które pochodzi z ust Boga. Mówi to Słowo dziś o męstwie w ucisku. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28). Zachęca do odwagi, do zawierzenia nadziei, tej której źródłem jest Bóg i trwania przy niej. „Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 33).
W kontekście dzisiejszej ewangelii Jan Paweł II przypomniał nam, że „Człowiek wierzący, który konsekwentnie żyje duchem Ewangelii, narażony jest na różne napięcia i przeciwności. Za swoją postawę może być odrzucony i prześladowany. Jest ona bowiem upomnieniem i wyzwaniem dla źle postępujących. Postawa wiary może więc kogoś irytować, stwarzać izolację, prowokować lekceważenie i wrogość. (…)Wewnętrzny pokój w jego sercu rodzi świadomość, że ‘Pan jest światłem i zbawieniem, obrońcą życia’ (por. Ps 27, 1) człowieka sprawiedliwego. Dlatego ufnie powtarza: ‘przed kim miałbym czuć trwogę? (...) moje serce nie poczuje strachu. (...) nawet wtedy ufność swą zachowam’ (Ps 27,1. 3). To Bóg daje moc wyznawania wiary (…).” (Rzym 21 kwietnia 2004 r).
Wchodzimy - który to już raz - w piaśnickie lasy, aby zrozumieć o czym szumią te pomorskie jodły, aby usłyszeć ich opowieść o tej strasznej zbrodni, która tu miała miejsce przed 70 laty -krwawej zbrodni. Piaśnicki Las - punkt na mapie ziemi ojczystej: miejsce wielkiego pognębienia człowieka, zdrady człowieka, ale także miejsce, gdzie uzewnętrzniła się wielkość człowieka.
W słowach z Księgi Wyjścia, jakie nam w dniu dzisiejszym Kościół ofiaruje - rozbrzmiewa krzyk biednych i skarga pokrzywdzonych. Dochodzi ta skarga do Boga i wywołuje Jego reakcję: Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców... Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty... (Wj 22, 20-21).
Stajemy w miejscu, w którym nie usłyszano głosu Boga, Zlekceważono Jego ostrzeżenie. Wyszydzono Jego zbawczą miłość. A także zanegowano te dwa przykazania: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22, 37) i Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22, 39).
Jeżeli będziesz miłował Pana Boga swego, to dochowasz Mu wierności, to nie zdradzisz Jego przykazań. Będziesz szedł Jego drogą kierując się busolą prawego sumienia, odnosząc wszystko, co w życiu czynisz, do Niego - Boga bogatego w Miłosierdzie.
Jeżeli będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, to we wszystkich innych ludziach dostrzeżesz ich Boże dziecięctwo. Nie podniesiesz ręki na brata, nie skrzywdzisz go, nie zdradzisz, nie obrazisz jego godności. Dostrzeżesz i zrozumiesz zasadniczy motyw ludzkiego braterstwa: wspólnotę życiowej drogi, na końcu której oczekuje nas Światłość Wiekuista - Bóg, który jest Miłością.
Te słowa Chrystusa Pana o miłości stworzenia do swego Stwórcy i miłości człowieka do drugiego człowieka - dziecka miłującego Boga - przynosimy tu, na to miejsce, gdzie tak okrutnie zdradzono Boga i zdradzono człowieka.
Wiemy, że Bóg obdarowuje człowieka wolnością. W imię tej wolności może on odwrócić się od Boga, przestać czerpać z Boskich źródeł - pójść własną drogą. Dzieje świata i Europy - szczególnie w XX wieku - także dzieje tego zakątka polskiej ziemi, pokazują, jak okrutna może być cena takiej postawy, jakie wielkie przynosi spustoszenie, rujnuje ludzkie sumienia, niesie zło i krzywdę.
Umiłowani!
2. Co roku na tym szczególnym miejscu pomorskiej ziemi, patrząc na mogiły Waszych pomordowanych Braci, odprawiamy swoiste, pomorskie i kaszubskie rekolekcje.
Mają one w świadomości pokoleń naszego czasu utrwalić pamięć o nieodległej przeszłości tej ziemi, nauczyć nas patrzeć w prawdzie na kształt minionego czasu.
A także są one po to, aby z tego obfitego kapitału ofiary i cierpienia - Waszych Braci - czerpać tworzywo dla formowania duchowego oblicza tej ziemi, formowania kształtu Waszej polskości, także dla budowania stabilnych, mocnych fundamentów jedności kontynentu Europejskiego. Jedności w prawdzie pamięci! Jedności w prawdzie wybaczającej miłości!
Jesienią tego roku powracamy - pamięcią Narodu i modlitwą Kościoła - do tych wydarzeń sprzed 70 laty: polskiego Wrześniu 1939 roku. Stanął wtedy naród i jego wojsko w obronie swej niepodległości, wolności, kultury języka - wartości, które wiążą ludzi jednej ojczyzny w tkankę narodu. Bronił wtedy też jeszcze czegoś innego, czegoś - powiedzieć można większego. Uczestnictwa w takim wymiarze Judzkiej historii, która na swoich drogach nie traci z oczu tablic Dekalogu i Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Podczas tegorocznych uroczystości, które rozpoczęły się na Westerplatte i zakończyły na ostatnim pobojowisku w Woli Gułowskiej na Podlasiu - powtarzałem, powtarzam to i dziś - że tamta wojna, co się przed 70 laty zaczęła właśnie tutaj, na pomorskiej ziemi, nie była tylko wojną o korytarz, o Gdańsk, o zachowanie przez naszą Ojczyznę wolności.
To była wojna w obronie podstaw europejskiej kultury, kształtowanej od wieków przez ład prawa rzymskiego i prawa miłości, które Bóg przez Chrystusa objawił światu. To była wojna w obronie tych podstawowych chrześcijańskich zasad: miłości do Boga i miłości do człowieka - tak strasznie wtedy zagrożonych.
Śmierć tych niewinnych - określamy ich mianem Męczenników Piaśnickich - jest tym bolesnym świadectwem uzewnętrzniającego się wtedy zła; szatańskiej mocy, obleczonej w uniform narodowego socjalizmu. Ideologii, która postanowiła zanegować Chrystusowe prawo miłości, odwrócić bieg europejskiej historii, poniżyć i podeptać człowieka stworzonego na obraz Boga.
Wiecie dobrze, dlaczego Ci ludzie zginęli. Nie byli przecież żołnierzami, walczącymi z bronią w ręku w obronie swej Ojczyzny. Nie byli konspiratorami, którzy się jednoczą, aby przeciwstawić się zbrojnej okupacji. Ich winą było to, że byli Polakami -dziećmi polskiego Narodu, ukształtowanymi w kręgu domowej, lokalnej, kaszubskiej i pomorskiej kultury - polskiej kultury.
Wśród tych, którzy tu spoczywają- wiecie o tym dobrze -byli przedstawiciele pomorskiej i kaszubskiej elity: księża, urzędnicy, nauczyciele, prawnicy, kupcy. Ludzie różnych zawodów angażujący się - w różnym wymiarze - w działalność polityczną, społeczną, kulturalną, religijną i oświatową, która Polsce i Kościołowi miała służyć. Ludzie z powiatu morskiego, kartuskiego, kościerskiego, z Gdyni, Pucka, Wejherowa.
Ludzie, dla których ta ziemia była ziemią rodzinną: tu były groby ich przodków, tu stały kościoły, w których - w ojczystym języku - oddawali chwałę Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i kształtowali swe prawe sumienia.
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną nie jest Mnie godzien (Mt 10,38).
Tamci ludzie - Wasi Bracia, Ojcowie, Dziadkowie - właśnie wtedy, w jesienne dni 1939 roku, wzięli swój krzyż, poszli za Chrystusem.
Ich Golgota, na którą przybyli z wejherowskiego więzienia, nie była -jak tamta - skalistym, wystawionym na działanie słońcu wzgórzem. Pomorska Golgota przywitała ich głosami ptaków, zapachem jesiennego lasu. Golgota w Piaśnickich Lasach.
Nie wiemy dokładnie, ilu ich było. Nieznane są imiona wszystkich pomordowanych. Szacuje się, że 12 tysięcy.
A co powiedzieć o Niemcach, przeciwnikach tamtego totalitarnego systemu, zwożonych tu na śmierć z różnych stron Rzeszy? Ich imiona zna tylko Bóg!
3. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28).
Spośród tych, którzy tu oddali duszę Bogu, spośród tych, przed którymi właśnie tu Bóg otworzył bramy wieczności, wydobywany w czasie tegorocznego, modlitewnego spotkania, postać niezwykłą: Siostrę Alicję Kotowska, Zmartwychwstankę, przełożoną i wejherowskiego konwentu i dyrektorkę Gimnazjum i Liceum Żeńskiego. To ją właśnie, służebnicę Pańską, pierwszą spośród Męczenników Piaśnickich, wyniósł Kościół do chwały ołtarza, 13 czerwca 1999 roku podczas Mszy świętej, sprawowanej na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie przez Ojca Świętego Jana Pawła II, Siostra Alicja Kotowska ogłoszona została - wraz z 107 innymi Męczennikami II wojny światowej —Błogosławioną.
Ta beatyfikacja – 10 lat temu - to wielka radość dla Sióstr Zmartwychwstanek, dla Kościoła lokalnego, dla Kaszub i Pomorza!
Przed tysiącem lat padł na tę pomorską ziemię zasiew krwi męczeńskiej - u bałtyckiego wybrzeża za Jezusa Chrystusa oddal życie Święty Wojciech, Biskup Pragi.
„Przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania, i chwały” -wedle tej dewizy sióstr Zmartwychwstanek- ułożyło się życie Błogosławionej. Wzięła Siostra Alicja na swe ramiona krzyż: aresztowanie, zdrada zaufanego pracownika szkolnego, uwięzienie w Wejherowie, męczeńska śmierć - oprawcy spopielili jej ciało razem z setkami innych ciał, starając się zatrzeć ślady zbrodni.
Jej męczeństwo trwało w pamięci zakonnego zgromadzenia, szkolnych wychowanek, wielu tych, którzy Ją znali. Także w modlitwie tych, którzy szukali skutecznie — Jej wstawienniczej obecności.
Dziś wodą życia - w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego -poświęcamy obelisk na grobie Błogosławionej Alicji, ściślej w miejscu w którym domyślamy się Jej grobu, tutaj bowiem, pośród spalonych szczątków ludzkich, znaleziono zakonny różaniec...
Tutaj znajduje się też poświęcony kamień upamiętniający Jezuitów z Gdyni - zamordowanych w tym miejscu, profesorów Gimnazjum w Orłowie, wychowawców młodzieży.
O Błogosławionej Alicji z Wejherowa, o Jezuitach z Gdyni, a także o tych 53 kapłanach Diecezji Chełmińskiej, którzy tutaj zginęli, a także o tych wszystkich ludziach wiary, których tu spotkała ich ostatnia godzina - powiedzieć możemy słowami, które wyryte zostały na kamieniu upamiętniającym męczeństwo duchowych synów św. Ignacego Loyoli: „Żyli, pracowali i umarli na większą chwałę Bożą. Zwyciężyli z Chrystusem Zmartwychwstałym. Poszli do Domu Ojca”.
Zarówno Błogosławiona Alicja, jak i Jezuici z Gdyni, byli nauczycielami, wychowawcami młodzieży.
Przekazywali tej młodzieży prawdę o Bogu i wiedzę o świecie -Błogosławiona Alicja skończyła uniwersyteckie studia chemii - a także kształtowali jej charaktery i sumienia. Mówili im zawsze o tym, że wierność Bogu musi mieć swoją kontynuację- wierność ludziom. Że w godzinie próby człowiek nie powinien zdradzić samego siebie, swojej dotychczasowej drogi życia, tego, co o nim stanowi.
Ostrzegano zakonników z Orłowa, aby opuścili swój dom zakonny, rozeszli się w cywilnych przebraniach. Uznali, że nie mogą tego zrobić, że ich miejsce jest przy Chrystusie, obecnym w kaplicy, przy tym, co dotychczas robili.
Radzono i Błogosławionej Alicji, aby opuściła wejherowski konwent, którego była przełożoną.
„Nie mogę wyjechać...” - odpowiadała. Czy była to nieroztropność? Czy raczej wierność samej sobie. Czy raczej głębokie poczucie odpowiedzialności i gotowość podporządkowania się woli Bożej?
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną nie jest Mnie godzien (Mt 10, 38).
Umiłowani!
4. Zatrzymujemy się przy tych spośród nich, do których można odnieść słowa św. Pawła Apostoła z drugiego czytanego dziś Drugiego Listu do Koryntian: „Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, by życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele” (2 Kor 4, 10).
Naszą pamięcią i modlitwą obejmujemy razem z siostrą Alicją Kotowską, Błogosławionych męczenników gdańskich i pomorskich: księdza Bronisława Komorowskiego, ks. Mariana Góreckiego, ks. Franciszka Rogaczewskiego, i ks. komandora ppor. Władysława Miegonia. Bowiem „Drogocenna jest w oczach Pana śmierć Jego czcicieli” – mówi Psalmista (Ps 116, 15). To nasi orędownicy w niebieskiej ojczyźnie, adresaci naszych próśb o pokój i dobro w sercach i życiu ludzi pomorskiej ziemi.
Umiłowani!
Stajemy wśród tych leśnych mogił.
Wracamy do świadectwa tamtych śmierci i szukamy motywu życia, które z tamtych śmierci wyrasta. „W nim żyć, zatopić się jak kropla wody w Oceanie Jego Miłości”- to słowa Błogosławionej Alicji Kotowskiej, które wyrażają również -najgłębiej - sens życia tych, którzy tu spoczywają, i sens ich śmierci.
Przychodzimy, aby te śmierci i te ofiary, i to męczeństwo potraktować jako źródło wody żywej.
Ponad strasznymi doświadczeniami wrogości i obcości, przed doznanymi krzywdami, co ranią jeszcze - mimo upływu czasu niejedno serce, trwa to budowanie nadziei, odkrywanie pokładem braterstwa, budowanie cywilizacji miłości, która jest zadaniem i szans ą dla Europy, dla ludzi naszego pokolenia.
Krzyż Chrystusa, przez który prowadzi droga do zmartwychwstania i chwały, do pokoju i braterstwa.
Jest ten Krzyż Chrystusa i tu, w Piaśnickich Lasach, i w tylu miejscach pomorskiej ziemi - ziemi spotkania, ziemi przenikania się tradycji i kultury, ziemi o wyraźnie zarysowanej własnej tożsamości.
Umiłowani!
5. Ta pamięć o tamtejszych doświadczeniach ludzi tej ziemi jest potrzebna, aby umocnić Waszą godność, Waszą tożsamość, Waszą kulturalną, cywilizacyjną, duchową jedność.
Znakiem tych duchowych zwycięstw są święci błogosławieni i męczennicy, którzy szli przez polską ziemię.
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28).
Umiłowani!
Żyjąc problemami swego, trzeba czasu pamiętać o tych, dzięki którym Polska trwa! Wśród nich o Męczennikach Piaśnickich, którzy dla imienia Polski śmierć ponieśli.
Za chwilę stanie pośród nas Jezus Chrystus - Baranek Boży, który gładzi grzechy świata-Książę Pokoju. Zanieśmy Mu ofiarne ziarno życia ludzi pomorskiej ziemi, co padło tu, w te leśne piaski, na plon urodzaju.
Ten plon to nasza Ojczyzna, Najjaśniejsza Rzeczpospolita, idąca ku swym, kreślonym ręką Bożej Opatrzności, przeznaczeniom, drogami tak ciężko okupionej wolności.
Cząstka, tej Ojczyzny to Pomorze Wschodnie i Kaszuby - Nasza rodzinna ziemia.
Niech tak jak wtedy, 70 lat temu, tak i dziś pozostanie wierna
Bogu i tradycjom ojczystym.
Niech tym, którzy ją zamieszkują, towarzyszy ustawianiu-obecność Tej, która jest dana ku obronie naszego Narodu Pani Swarzewskiej, Pani Wejherowskiej.
Niech za dobrym losem Naszej domowej ojczyzny orędują święci, którzy szli przez tę ziemię, a pośród nich Błogosławiona Alicja Kotowska.
Dusze sprawiedliwych są w ręku Pana. Niech trwają w Światłości „Wiekuistej, zatopione w Oceanie Jego Miłości, tej Miłość, która obejmuje również Nas, ludzi tej ziemi”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska