Czytania:
Pwt 4, 1–2. 6–8,
Ps 15,
Jk 1, 17–18. 21b–22. 27,
Mk 7, 1–8. 14–15. 21–23
„Uważam zaś za słuszne pobudzać waszą pamięć” (2P 1,13)
Bracia i Siostry, członkowie wspólnoty Parafii Świętego Stanisława Biskupa Męczennika w Gdańsku Wrzeszczu z waszym wieloletnim Proboszczem, Księdzem Prałatem Andrzejem Rurarzem!
Czcigodni Weterani września 1939 i polskich dróg ku Niepodległej!
Dzieci Polskiego Narodu, gdziekolwiek jesteście – w tylu miejscach Europy i świata – uczestniczący dzięki Telewizji Polonia w tej Mszy świętej!
Zgromadziła nas niedzielna Eucharystia, spotkanie z Chrystusem, „który przychodzi” (Ap 1,4) dzięki mocy Jego Słowa i Jego Ducha. To poprzez Nią i dzięki Niej „dokonuje się dzieło naszego odkupienia” (Lumen gentium, 3). To podczas Niej kapłan obdziela nas tym niezwykłym Chlebem – ciałem Chrystusa, „który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem pozwalającym nam nie umierać, lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie” (św. Ignacy Antiocheński).
I. Pamięć o Wrześniu 1939 roku
Za dwa dni dzień 1 września. 70. rocznica wybuchu II wojny światowej. Szczególna rocznica dla Polski, dla Europy, ale także dla Gdańska i dla Pomorza. To tu, w Gdańsku, na Westerplatte, padły pierwsze strzały tej wojny. Pochłonęła miliony ofiar, odmieniła oblicze Europy, odsłoniła niepojętą przepaść zła i występku do jakiego zdolny jest człowiek. Ale także – w jakże wielu sytuacjach – ujawniła wielkość i świętość człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Wielkość i świętość człowieka, który nieprawości się nie uląkł, w ciemnej dolinie zła świadczył z odwagą o Ewangelii miłości, o ludzkim braterstwie, o wierności Bogu ... Dziś my, zgromadzeni w tej świątyni Pańskiej, którzy „razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie” (Rz 12,5)”, naszą modlitwą pragniemy ogarnąć żołnierzy Września 1939 roku. Prosić będziemy Zbawiciela, Pana żywych i umarłych, aby ci nasi bracia, polegli na bitewnych polach, pomordowani przez wrogów Ojczyzny za wierność Bogu i Polsce, pomarli w ciągu tych długich siedemdziesięciu lat, jakie od dnia wybuchu wojny przeminęły, mogli wejść do światłości i pokoju Chrystusa.
Są dziś tu z nami szlachetni, sędziwi Weterani polskich dróg ku Niepodległej. Prosić będziemy Chrystusa, aby obdarzył dni ich jesieni życia błogosławieństwem pokoju, zdrowiem, radością. Niech doznają szacunku, bo dobrze zasłużyli się Ojczyźnie.
Umiłowani!
Zwracamy dziś nasze spojrzenie ku tamtej Polsce sprzed siedemdziesięciu lat, ku tamtemu pokoleniu, któremu przyszło podjąć historyczne wyzwanie. Wyzwanie militarne i wyzwanie o charakterze moralnym. Patrzymy na dziedzictwo polskiego Września 1939 roku jako na wartość wciąż żywą, nie zwietrzałą, nie przysypaną kurzem zapomnienia. Jako na wciąż aktualną lekcję polskiej historii, o której nie wolno zapomnieć. Przykładamy do tamtych wydarzeń Chrystusową miarę: miarę krzyża.
To nasza ojczyzna pierwsza powiedziała – „Nie” potędze faszystowskich Niemiec. Nie uległa dyktatowi siły! Nie ulękła się!
„Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor” – to końcowe słowa słynnego sejmowego przemówienia ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Józefa Becka wygłoszonego w dniu 5 maja 1939 roku. Odpowiedź na podszepty i naciski – nie brakowało ich w tamtym czasie – aby ustąpić, aby spełnić niemieckie żądania: korytarza, aneksji Wolnego Miasta Gdańska.
To w imię honoru, miłości do niepodległej ojczyzny odzyskanej po latach niewoli, umacnianej wysiłkiem narodu – Gdynia jest tego symbolem – podjęto, z determinacją, tamtą wrześniową walkę.
Jeszcze wtedy nie wiedziano, że kilka dni wcześniej, 23 sierpnia, los Polski został przesądzony. Pakt Ribbentrop-Mołotow.
IV rozbiór Polski. Zmowa – o konsekwencjach dalekosiężnych – dwóch totalitarnych reżimów wymierzona w niepodległość Polski i krajów bałtyckich. To ten pakt otworzył drogę do zniewolenia krajów Europy-Środkowo Wschodniej. 1 września 1939 roku – zdradziecki atak z Zachodu, 17 września – zdradziecki atak ze Wschodu. Utracona Niepodległość naszej ojczyzny. Eksterminacja polskiej ludności. Pomorski Stuthoff i Piaśnica, sowieckie miejsca zbrodni – jeszcze do końca nie rozpoznane – na jeńcach tamtej niewypowiedzianej wojny: oficerach Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza, funkcjonariuszach Policji Państwowej, księżach, inteligencji...
Do końca swoich dni będę pamiętał chwile przeżyte przed laty w Katyniu, w Miednoje, kiedy patrzyłem na wydobywane z dołów śmierci szczątki naszych pomordowanych braci, na strzępy mundurów, na znaki wiary – krzyżyki, medaliki. Świadectwa wierności – Bogu i ojczyźnie, za którą przyszło im zapłacić najwyższą cenę. Relikwie pozostałe po pokoleniu, które doczekało wolności, związało się z nią, pokochało. Pierwsze z polskich pokoleń, które po 120 latach niewoli mogło wreszcie śpiewać: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.
Dziś słyszymy ze zdumieniem opinie – wypowiadane w rosyjskich mediach – że był to pakt potrzebny i w pełni zgodny z prawem, że przypominanie go, to „zakłamywanie i fałszowanie historii”, że to Polacy, a nie Związek Sowiecki, paktowali z Hitlerem. Napastnik przerodził się w obrońcę zagrożonej wolności, napadnięty stał się tym, który szykował się do napaści. Przewrotna optyka kłamstwa, przewrotne dzieło ojca kłamstwa – szatana, który mówi głosami ludzi... Są tu dziś z nami świadkowie tego rzekomego „fałszowania historii”; nasi rodacy z Kresów Rzeczypospolitej. Pamiętają zbrodnie, krzywdy, wywózki, łagry, wymuszony exodus z rodzinnych stron. Są z nami także ci, którzy tu, na rodzinnej pomorskiej ziemi, doświadczyli zła, zbrodni, ucisku za wierność Polsce, tradycjom ojczystym, wierze ojców...
II. Wojna wydana Chrystusowi
Do tych, którzy chcieliby zapomnieć, do tych, którzy uważają, że prawa przez ludzi ustanowione mogą usprawiedliwić zło, do tych, którzy w imię politycznych racji głusi są na głos sumienia i wołanie pokrzywdzonych, adresowana jest Ewangelia dzisiejszej niedzieli.
Ewangelista, święty Marek, relacjonuje spór dotyczący czystości rytualnej między faryzeuszami i uczonymi w Piśmie a Jezusem. Uczniów Jezusa spotyka zarzut, że nie przestrzegają prawa, nie myją rąk przed posiłkiem. Jezus – i to jest istota tej ewangelicznej perykopy – odrzuca faryzejską tradycję narosłą wokół Prawa. Ostrzega przed zastępowaniem Bożych przykazań ludzką nauką.
W świetle tej ewangelicznej sceny i słów Chrystusa wypowiedzianych wobec faryzeuszy i uczonych w Piśmie można spojrzeć na to, co zdarzyło się 1 i 17 września 1939 roku. Ci, co tę wojnę rozpoczęli z premedytacją sprzeciwili się Bożym prawom, zanegowali je, odrzucili i wyszydzili. II wojna światowa rozpoczęta o świcie 1 września tu, w Gdańsku, na Westerplatte, była nie tylko wojną wymierzoną przeciwko europejskiemu ładowi ustanowionemu traktatem wersalskim. To była także wojna wydana Chrystusowi, Jego Krzyżowi, Kościołowi, Ewangelii, w imię nowego porządku ideologicznego, który w miejsce miłości, stawiał kult siły i rasy. Ten nowy porządek negował tradycję europejską wyrosłą z chrześcijańskiego pnia, z przykazań Dekalogu. Przykazanie: „Nie zabijaj” nic nie znaczyło w Stutthofie, w Piaśnicy, w Auschwitz, w Birkenau, w tylu miejscach kaźni i pogardy dla człowieka, więcej: dla całych narodów skazanych na zagładę.
Nie usłyszano głosu Boga. Zlekceważono Jego ostrzeżenia. Wyszydzono Jego zbawczą miłość. Zanegowano przykazania z Mojżeszowych tablic:„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22,37) i drugie: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22,39).
Jeśli będziesz miłował Pana Boga swego, to dochowasz mu wierności, to nie zdradzisz Jego przykazań. Jeśli będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, to nie zgotujesz mu losu, jaki wtedy, w tamtych latach, ludzie zgotowali ludziom.
Tamta wojna rozpoczęta 1 września atakiem na Polskę nie była więc tylko wojną w obronie naszej wolności, niepodległości, granic, honoru.... To było także zmaganie w obronie europejskiego ładu, w obronie europejskiej, chrześcijańskiej tradycji, ukształtowanego przez wieki moralnego i etycznego porządku.
Podjęli tę walkę – rozpoczętą na polach Wrześniu ‘39 – żołnierze konspiracji niepodległościowej w kraju, podjęli ją żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – obrońcy Europy i wartości, które kształtowały jej historię, kulturę, etos.
Kiedy w czasie debat związanych z wejściem Polski do europejskich struktur pytano, jakie wiano Polska tam wniesie, odpowiadałem, że takie wiano dawno wniosła, że powinna się wyzbyć kompleksu młodszego, ubogiego brata. Wnosił to wiano żołnierz polski, obrońca Europy, ten spod Monte Cassino, Bolonii, z Normandii, z Norwegii, z walk lotniczych dywizjonów o Anglię.
Takimi obrońcami europejskiego ładu byli także żołnierze Września 39 roku którzy podjęli nierówną walkę z dwoma bezbożnym systemami: narodowym socjalizmem i komunizmem.
III. Wierni Bogu i ojczyźnie
Umiłowani!
Idziemy drogami polskiej historii z Chrystusem. Odnajdujemy na nich te najgłębsze, religijne motywy, które leżały u źródeł wielu postaw, zachowań, decyzji.
W imię dobra, miłości, prawa wspólnoty narodu do życia w wolności ruszali na bitewne pola żołnierze sprzymierzonych sił – obrońcy Europy przed nowym barbarzyństwem. Wielu dawało świadectwo, że Miłość jest większa niż nienawiść, że ponad mocami zła i nieprawości wyrasta krzyż Chrystusa.
Święty Maksymilian Maria Kolbe na dnie poniżenia, jakim był Auschwitz, dobrowolnie oddał swoje życie za życie nieznanego współwięźnia – ojca rodziny. Był taki żołnierz armii niemieckiej, wiedeńczyk, Otton Schimek, który odmówił udziału w rozstrzeliwaniu ludności cywilnej – skazano go na śmierć.
Byli, jakże liczni, męczennicy II wojny światowej za wiarę, za prawdę, za miłość do Ojczyzny. Kościół rozpoznał i potwierdził świętość 108 spośród nich. Wyniósł ich na ołtarze podczas Mszy św. beatyfikacyjnej odprawionej w dniu 13 czerwca 1999 roku na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego przez Sługę Bożego Ojca Świętego Jana Pawła II.
108 synów i córek naszego narodu, którzy – to słowa Jana Pawła II – „oddali życie dla Chrystusa, oddali życie doczesne, aby posiąść je na wieki w Jego chwałę (...) wpisują się w dzieje świętości Ludu Bożego pielgrzymującego od ponad tysiąca lat po polskiej ziemi (...) Są świadectwem zwycięstwa Chrystusa – darem i przywracającym nadzieję”. Zatrzymajmy się przy jednym z nich. Błogosławionym księdzu Bronisławie Komorowskim, kapłanie gdańskim, związanym swą posługą z tą świątynią we Wrzeszczu – na którą przysposobił dawną pruską ujeżdżalnię koni. Przez lata z świątynią tą było powiązane życie religijno-narodowe Polaków – mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska. To ta świątynia, której Błogosławiony Bronisław był rektorem, , nosząca wezwanie Świętego Stanisława Biskupa Męczennika, Patrona naszej Ojczyzny, stała się nie tylko „miejscem kultu religijnego, ale i kuźnią ducha polskiego, gdyż tu z kazalnicy padały słowa zachęcające do czynów patriotycznych, do wytrwania przy Polsce, mimo wzrastającego nacisku wroga ” (A. Baciński, Polskie duchowieństwo katolickie w Wolnym Mieście Gdańsku, „Studia Gdańskie” 1(1973). W jego życiu, kapłaństwie, twórczej obecności w życiu Polonii Gdańskiej, upokorzeniach, jakich jeszcze przed wybuchem wojny doznawał od gdańskich nazistów, odzwierciedliła się trudna droga gdańskiej historii w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, i trudna droga kapłana-Polaka.
Aresztowany 1 września w gronie ok. 1500 osób – niemal wszystkich polskich kapłanów pracujących na terenie Wolnego Miasta Gdańska i znaczniejszych przedstawicieli Polonii, okrutnie pobity, znalazł się w 135 osobowej grupie przeznaczonej do budowy obozu koncentracyjnego Stutthof. Maltretowany, okrutnie dręczony, poniżany, wreszcie wcielony do karnego komanda, zachował do końca godność i postawę prawdziwie kapłańską i polską. Zginął w lasach Stutthofu, rozstrzelany wraz z członkami karnego komanda, w Wielki Piątek 1940 roku, do końca podążając drogą Tego, któremu zawierzył – Chrystusa Pana.
Błogosławiony ks. Bronisław Komorowski – kapłan wedle Serca Jezusowego. I ci, pozostali, gdańscy i pomorscy męczennicy II wojny światowej wyniesieni do chwały błogosławionych. Ksiądz Marian Górecki, duszpasterz gdańskiej Polonii, szczególnie oddany młodzieży, współtowarzysz męczeńskiej drogi ks. Komorowskiego w Stutthofie, tak jak i on rozstrzelany w Wielki Piątek 1940 roku, ks. Franciszek Rogaczewski, proboszcz parafii pw. Chrystusa Króla w Gdańsku, rozstrzelany 11 stycznia 1940 roku, s. Alicja Kotowska, zmartwychwstanka, przełożona domu w Wejherowie i dyrektorka szkoły, zginęła w Piaśnicy, ks. komandor podporuczniku Władysław Miegoń, kapelan marynarki wojennej, we wrześniu 1939 roku był z obrońcami Kępy Oksywskiej. Po kapitulacji poszedł z nimi dobrowolnie do obozu jenieckiego. Zmarł z wycieńczenia w Dachau 15 września 1942 roku.
Błogosławieni męczennicy II wojny światowej, pośród nich błogosławieni męczennicy pomorscy: „wołają do naszych serc: Uwierzcie, że Bóg jest miłością! Uwierzcie na dobre i na złe! Obudzicie w sobie nadzieję! Niech ta nadzieja wyda w was owoc wierności Bogu we wszelkiej próbie” (słowa Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej).
Ponawiamy to wołanie Sługi Bożego Jana Pawła II stąd z tej gdańskiej świątyni pw. Świętego Stanisława Biskupa Męczennika, która również przeszła swoją drogę krzyżową. Po aresztowaniu błogosławionego ks. Bronislawa Komorowskiego została zniszczona, splądrowana, wkrótce przemieniona na halę naprawy samochodów, a po wojnie przez długie lata służyła wojsku i przedsiębiorstwu Transbud. Dopiero w 1971 roku oddano obiekt Diecezji Gdańskiej. Od 1972 roku w proboszczem parafii tutejszej jest ks. prałat Andrzej Rurarz, odnowiciel świątyni, w której kultywowane są polonijne tradycje gdańskie oraz rozkwita kult Błogosławionego Księdza Bronislawa Komorowskiego. Dziękujemy Ci za to, Czcigodny Księże Prałacie, Kościół Gdański i ja, jego Biskup. Choć wciąż uczę się historii Archidiecezji Gdańskiej – której pasterzem jestem dopiero od ponad roku, zdaję sobie doskonale sprawę, jak mocno, jak owocnie te tradycje ducha polskiego i postać Błogosławionego Bronisława są w tej świątyni pielęgnowane. Bóg Ci za to zapłać!
Błogosławiony Bronisławie, błogosławieni Męczennicy Gdańscy i Pomorscy, orędujcie przed Bożym tronem za Gdańskiem, za Trójmiastem, za naszą Archidiecezją, za Ludem Bożym nowego tysiąclecia wiary, który, waszym wzorem, wzorem tylu polskich pokoleń, złożył nadzieję w Chrystusie, usłyszał słowo prawdy, Dobrą Nowinę o zbawieniu (por. Ef 1,12).
IV. Miłość przebacza, choć nie zapomina
Bracia i Siostry!
Dobrze wiemy, że czas II wojny dla naszego narodu nie zakończył się z chwilą kapitulacji Niemiec. Musieliśmy przyjąć powojenną rzeczywistość polityczną na której kształt , jako naród, nie mieliśmy wpływu.
Ileż wątków, tradycji, przeżyć niesie ta najstarsza generacja Gdańszczan, która tu przybyła – z centralnej Polski, od Wilna, od Lwowa – aby budować nowe, polskie gniazda życia rodzinnego, zawodowego, religijnego. Wrastać w pomorską ziemię, odnajdywać w niej ślady prastarego Wojciechowego zasiewu wiary, nasycać ją chrześcijańską nadzieją, zakorzeniać w ojczyznę , i znowu oddawać życie – za godność polskiej pracy, za prawo do chleba i wolności, jak wtedy, w grudniu 1970 roku.
Była też świadkiem, często uczestnikiem zwycięskiego zrywu „Solidarności” – solidarności z Bogiem, solidarności z ludźmi, solidarności z ojczyzną, solidarności z dobrem. Takiej solidarności – mówił o tym Ojciec Święty na gdańskiej Zaspie – która zawsze jest silniejsza niż walka.
Umiłowani!
Jesteśmy dziś – jako naród, jako państwo – współtwórcami europejskiej jedności. Wnosimy do niej naszą historyczną pamięć.
Utracilibyśmy swoją tożsamość, swoją godność i swój honor, gdybyśmy się od niej odcięli.
Zajmiemy w niej godne miejsce, jeśli będziemy świadomi swojej drogi, swojej przeszłości, swoich duchowych zwycięstw, naszej, polskiej pamięci. Tej pamięci w której tak ważne miejsce zajmuje epopeja Września 1939. Taka pamięć jest potrzebna ojczyźnie, w jej codziennym dniu. Bo przecież pokolenia Polaków – szczególnie te wchodzące w życie – muszą wiedzieć skąd przychodzimy, komu i co jesteśmy winni, komu i co zawdzięczamy. „Uważam zaś za słuszne pobudzać waszą pamięć” (2 P 1,13) – mówi Apostoł Piotr. O tym, że zachowywanie w pamięci wydarzeń ma podstawowe zadanie dla ugruntowania tradycji przypomina – dziś czytana – Księga Powtórzonego Prawa: „Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów (Pwt 4,6-8).
Umiłowani!
„Nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina” – mówił w Sopocie w 1987 roku Jan Paweł II.
Nie ma dla człowieka innego źródła nadziei jak Miłosierdzie Boże, które jest także źródłem naszego przebaczania, naszego odpuszczania win, przezwyciężania uprzedzeń, budowania wspólnoty w prawdzie i pojednaniu. To przebaczanie – przebaczanie w prawdzie – realizuje się już od wielu lat w Kościele, w ludzkich sercach. Poprzez przebaczenie droga wiedzie do autentycznego braterstwa narodów i ludów Europy. Przebaczenie nie wymazuje obowiązku pamięci – jej utrwalania, jej zaszczepiania, jej wdrażania w system edukacyjny.
Przypomnieli o tym przewodniczący Episkopatów Polski i Niemiec, ks. abp Józef Michalik i ks. abp Robert Zollitsch w oświadczeniu wydanym z okazji 70. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej: dzięki wejściu na drogę przebaczenia wspomnienie strasznych przeżyć „nie przykuwa nas do przeszłości: ono czyni nas wolnymi dla przyszłości”. To rocznicowe przesłanie – w 70. rocznicę wybuchu wojny, przesłanie w imię prawdy, która niczego nie przemilcza i toruje drogę darowi przebaczenia i pojednania, rozświetla światło Chrystusa. Jedyne światło, które nie zna zmierzchu. Światło nadziei, na lepszy porządek doczesnych spraw tego świata.
Z tragicznych kart historii II wojny światowej, kiedy tak brutalnie zostały przekreślone przez tych, którzy tę wojnę rozpoczęli, „zasady moralne i fundamentalne prawa człowieka” płynie wciąż aktualna przestroga. Bo przecież obozy zagłady, swoisty symbol tamtego misterium inquitatis, „ mogą być uważane za skrajne symbole zła, piekła, które otwiera się na ziemi, gdy człowiek zapomina o Bogu i zastępuję Go, roszcząc sobie prawo do rozstrzygania, co jest dobre, a co złe” ( słowa Ojca Świętego Benedykta XVI po modlitwie Anioł Pański w Castel Gandolfo 9 sierpnia 2009 roku). To piekło naszych czasów przybiera postać sposobów życia, które na pierwszym miejscu stawiają wolność, jako dogmat, jako aksjomat, „Jako jedyną zasadę człowieka i alternatywę dla Boga” (Benedykt XVI).
Wasz Bóg umarł! – powtarzają to zdanie filozofowie nihilizmu, ideologie ateistyczne, wydające walkę nie tylko Bogu, także człowiekowi, także tradycji, która kształtowała życie pokoleń, tworząc rdzeń europejskiej kultury. Wasz Bóg umarł! – kilka tygodni temu wypisała te słowa polska – można tak przypuszczać – ręka w Stalowej Woli – mieście COP-u, jednym z bastionów „Solidarności”. Wypisała je na pozostałościach zniszczonej kapliczki, w miejscu na którym od lat czyni się starania o budowę kościoła. Świadectwo tego piekła naszych czasów, o którym mówił Benedykt XVI.
Umiłowani!
Stajemy dziś przy Chrystusie, zwycięzcy śmierci, piekła i szatana, Bożym Synu, Obecnym, Żywym, , Odkupicielu i Zbawicielu.
I tak jak Ci, których pamięć dziś budzimy, żołnierze Września, obrońcy ojczystych progow i Bożych ołtarzy, tak jak błogosławieni męczennicy Gdańscy i Pomorscy, powtarzamy z ufnością: . Ty jesteś naszym Bogiem, Ty jesteś naszym Panem, „Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata „ (J 1,29).
Zostań z nami, Panie, na drogach ojczyzny!
Daj jej błogosławieństwo pokoju! Amen.
Archidiecezja Gdańska