Ekscelencjo!
Księże Arcybiskupie Metropolito Gdański,
Najdostojniejszy nasz Arcypasterzu!
Drodzy Bracia kapłani, alumni, siostry zakonne, osoby konsekrowane!
Przedstawiciele władz samorządowych, instytucji i wspólnot!
Drodzy Siostry i Bracia!
Zgromadzeni wokół ołtarza Chrystusa w murach tej czcigodnej Bazyliki Archikatedralnej – matki wszystkich kościołów Archidiecezji Gdańskiej – w dniu urodzin naszego Arcypasterza pragniemy, we wspólnocie Kościoła, złożyć Bogu Eucharystyczną Ofiarę w intencji Jego zmarłej Siostry śp. Stanisławy. W życiu naszym bowiem, tak jak w różańcu, wydarzenia radosne przeplatają się z bolesnymi, a tajemnice chwalebne z tajemnicami światła.
Pisał wielki Seneka: Nemo est casu bonus – „Nikt nie jest dobry przez przypadek”. Właśnie z tym Bożym światłem, światłem Bożej łaski, idąc przez życie, starałeś się, Drogi nasz Arcypasterzu, zawsze współpracować. Ujawniło się to już wyraźnie, gdy jeszcze jako uczeń szkoły średniej, znalazłeś się w komunistycznych kazamatach, jako młodociany więzień, za przynależność do młodzieżowej organizacji niepodległościowej „Białe Orły”. Realizując cel swego życia, wyrażony później w Twym biskupim zawołaniu: Milito pro Christo, w 1964 roku wstąpiłeś w poczet alumnów Białostockiego Seminarium Duchownego. Wkrótce jednak złośliwie przerwano Ci studia poborem do wojska, gdzie w specjalnych jednostkach starano się alumnów – żołnierzy prymitywnie indoktrynować. W rozkazie na piśmie z 4 lipca 1964 r. nakazywał generał Wojciech Jaruzelski: „Należy zmierzać do: trwałego pogłębienia u alumnów krytycyzmu wobec dogmatów kościelnych, osłabiania ich postaw i przekonań światopoglądowych. Wpajać im dogłębnie przekonanie o nieprzejednanej wrogości Kościoła wobec ludowego państwa, o aspołecznym charakterze zawodu księdza, rozbudzając równocześnie patriotyzm, wiarę w ideały socjalizmu oraz dumę z osiągnięć Polski Ludowej. Spowodować u większości wcielonych do wojska rezygnację z kontynuowania nauki w seminariach. Przekonywać, że mogliby zostać: mechanikiem, kierowcą lub kierowcą – radio majstrem.”(A. Lesiński, Służba wojskowa kleryków w PRL, Olsztyn 1995, s. 86). Zaiste, kuriozalna oferta!
W dniu 14 czerwca 1970 r. przyjąłeś święcenia kapłańskie z rąk ówczesnego administratora apostolskiego w Białymstoku, biskupa Henryka Gulbinowicza. Wypełniły się wtedy słowa psalmu 110: „Pan złożył przysięgę i nie cofnie jej nigdy, że jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Ps 110,4). W całość Bożych planów wpisane były różne wydarzenia i podejmowane w Twym życiu zadania: praca duszpasterska w parafii, w Kurii Metropolitalnej i Sądzie Arcybiskupim, studia specjalistyczne w kraju i zagranicą, a później wspieranie uniwersalnej posługi Ojca Świętego poprzez pracę w dykasterium watykańskim, do której powoływani są oczywiście tylko ludzie najlepiej przygotowani, najzdolniejsi i specjalnie wybrani. Tam właśnie spotykałeś się jakże często z Polakami przybywającymi do Wiecznego Miasta i do Ojca Świętego, w tym również z licznymi gdańszczanami. Zawsze życzliwy, otwarty, gościnny, doskonale zorientowany w sytuacji w Polsce, spieszący wszystkim z dyskretną pomocą. Kto miał szczęście spotkać się z Tobą, Księże Arcybiskupie, w Wiecznym Mieście, na zawsze to zapamiętał.
Aż nadszedł dzień, zapisany historyczno-zbawczym wydarzeniem, ważnym dla Kościoła Powszechnego i Kościoła w Polsce. Dzień 21 stycznia 1991 roku, kiedy to Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II, mocą swej najwyższej władzy apostolskiej, ustanowił Cię biskupem, a więc Następcą Apostołów, Nauczycielem i Pasterzem Ludu Bożego. Niezwykłą misję biskupów krótko, lecz dobitnie, wyrażają słowa Chrystusa: „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 18,19–20).
Nowe zadania biskupiego posługiwania podjąłeś niejako z marszu. Podjąłeś olbrzymi wysiłek budowania od podstaw duszpasterstwa w Wojsku Polskim, uwalniając je od anachronicznych, ciasnych, struktur postkomunistycznych. Następnie przyszło Ci budować zręby młodej diecezji warszawsko-praskiej. Wreszcie z woli Ojca Świętego Benedykta przybyłeś tu, nad morze, do Kościoła Gdańskiego, którego podwaliny tworzyła biskupia posługa świętego Wojciecha. Nie zląkłeś się umysłów zniewolonych tak zwaną poprawnością polityczną, bo i nie ma czego! Taki jest los ludzi postawionych przez Bożą Opatrzność na świeczniku. Mówił kiedyś Albert Einstein „Jak to się dzieje, że wszyscy mnie uwielbiają, a nikt mnie nie rozumie?” Ciebie, Ekscelencjo, mieszkańcy Pomorza Gdańskiego zrozumieli od razu. Jakże wspaniale przyjęli Cię tu, zawsze wierni Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi. A vox populi, to vox Dei. Dziś, w dniu Twych urodzin, pragniemy wyrazić naszą wdzięczność. Wdzięczność Bogu za przysłanie nam Arcypasterza doświadczonego, otwartego na problemy współczesnego Kościoła i świata, bliskiego wszystkim, zarówno najwyższym kręgom intelektualnym, jak również ludziom ciężkiej pracy – w miastach i na polskiej wsi, którą szczególnie umiłowałeś. Wdzięczność Tobie, Ekscelencjo, za to, że podobnie, jak to było w Ordynariacie Polowym, z marszu włączyłeś się w służbę Kościołowi Gdańskiemu. A przecież żadna przeprowadzka nie jest łatwa, bo „dom już nie ten sam i inna w nim brama”. Dziękujemy Ci szczególnie, my kapłani, w tym pracownicy Kurii Metropolitalnej, za okazane nam zaufanie i zapewniamy, że zlecone zadania pragniemy wypełniać jak najlepiej, i to „nie z przymusu, lecz z ochoty”. My wszyscy tu zgromadzeni zapewniamy Cię o stałej pamięci w modlitwie. I życzymy Ci, Ekscelencjo, w dniu Twych urodzin, pełni łaski Bożych oraz świateł i mocy Ducha Świętego w Apostolskim posługiwaniu.
Niezbadane są plany Bożej Opatrzności. I dziś, w dniu Twych urodzin, modlimy się w intencji Twej Zmarłej siostry śp. Stanisławy. W tym momencie również nasze serca są przepełnione bólem i smutkiem z powodu świadomości nieuchronnego rozstania z osobą tak Ci bliską. Bo przecież nawet po boskim Obliczu Jezusa spłynęły łzy żalu nad grobem zmarłego Łazarza. A otaczający Go ludzie mówili: „Oto jak go miłował”. Wiara jednak przypomina nam jakże ważną, jakże niezwykłą prawdę, że jako ludzie różnimy się w sposób zasadniczy od każdego innego stworzenia, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże i obdarzeni przez Boga wspaniałym darem nieśmiertelności. Mówią o tym dobitnie słowa starotestamentalnej, natchnionej Księgi Mądrości: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju”. (Mdr 3,1–3). Jeszcze wyraźniej prawdę tę przedstawiał sam Pan Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. (J 11,25–26).
Słowa i czyny Chrystusa mają charakter uniwersalny i powszechny. Skierowane były nie tylko do ówczesnych słuchaczy, otaczających ciasnym kręgiem Chrystusa, lecz są skierowane do wszystkich ludzi, w każdym czasie i miejscu. Z pewnością więc możemy dziś odnieść do śp. Stanisławy stwierdzenie św. Jana Apostoła zapisane w Apokalipsie: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają… Zaiste mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14,13). Ciało śp. Stanisławy złożone zostało w poświęconej amerykańskiej ziemi, gdzie będzie oczekiwać na cud zmartwychwstania. My zaś zgromadziliśmy się w tej świątyni, aby uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej pod przewodnictwem naszego Arcypasterza. Ofiarujemy ją Bogu we wspólnocie Kościoła w intencji śp. Stanisławy, jako dar naszej pamięci, miłości i wdzięczności, za dobro, które czyniła tu na ziemi, służąc Bogu i ludziom. Niech Maryja – Gwiazda Morza – będzie Jej przewodniczką w drodze do domu Ojca. Święty Paweł, Apostoł Narodów, przypomina nam dobitnie, że „nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt umiera dla siebie” (Rz 14,7). Tobie, Boże, polecamy więc z ufnością, w tej Eucharystii śp. Stanisławę. Spraw, aby umarła dla świata, żyła dla Ciebie. Amen.
Archidiecezja Gdańska