„.... bo wiem, komu uwierzyłem” (2 Tm 1, 12)
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Nuncjuszu Apostolski w Polsce, główny konsekratorze Biskupa Elekta!
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Metropolito Lubelski!
Ekscelencje Księża Arcybiskupi i Biskupi przybyli z różnych diecezji ojczyzny!
Drogi Księże Biskupie Nominacie, który mocami Ducha Świętego otrzymasz sakrę biskupią, jako prawowity następca Apostołów!
Drodzy Kapłani- Goście, pośród nich przybysze z Wiecznego Miasta!
Czcigodne Kapituły Diecezji Sandomierskiej z najstarszą, Katedralną, dawniej Kolegiacką, której członkiem przed wiekami był błogosławiony Wincenty Kadłubek!
Drodzy Prezbiterzy Kościoła Sandomierskiego skupieni wokół waszego nowego Pasterza i Ojca!
Wspólnoty zakonne i wspólnoty życia konsekrowanego Diecezji Sandomierskiej!
Szanowni Przedstawiciele struktur rządowych Rzeczypospolitej
– Panowie Ministrowie, Wojewodowie!
Reprezentanci Samorządów z Marszałkami Świętokrzyskim i Podkarpackim!
Prezydenci i Burmistrzowie Miast Diecezji Sandomierskiej z Burmistrzem biskupiego Sandomierza na czele!
Rektorzy i Profesorowie Szkół Wyższych Regionu!
Czcigodni weterani i kombatanci polskich dróg ku Niepodległej, szczególnie wy, żołnierze sandomierskiego 2 pułku piechoty Legionów Armii Krajowej!
Żołnierze, Policjanci, Strażacy!
Pracownicy zakładów przemysłowych regionu, instytucji, biur!
Ci co „żywią i bronią” – rolnicy, sadownicy, ogrodnicy!
Stróże poranka – harcerze i harcerki, młodzi przyjaciele!
Poczty sztandarowe różnych organizacji!
Ludu Boży Diecezji Sandomierskiej przybyły, aby powitać swego nowego Pasterza!
I. Godzina łaski Pana
Dziś w Sandomierzu godzina łaski Pana i godzina radości. Od kościoła pw. Świętego Michała, ulicami Starego Miasta, prowadziliśmy tego, którego Ojciec Święty Benedykt XVI, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, naznaczył kolejnym Pasterzem sandomierskiej diecezjalnej owczarni – Księdza Biskupa Nominata Krzysztofa Nitkiewicza.
Z ratuszowej wieży patrzył na nas orzeł – znak ojczyzny. I znak tego miasta – prastarego polskiego grodu, „w który – to słowa Jana Pawła II – dzieje Polski są wpisane od najdawniejszych czasów: dzieje narodu i Kościoła”.
Biskup Elekt, wprowadzony przez grono arcybiskupów i biskupów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, wszedł w mury starożytnej Bazyliki Katedralnej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Otrzyma tu pełnię sakramentu święceń – sakrę biskupią. Rozpocznie – pośród ludzi tej ziemi – posługę sługi Chrystusa i Jego Ewangelii, wiarygodnego świadka i odważnego proroka, prawowitego sukcesora apostołów, których Chrystus, wezwał spośród wielu „aby Mu towarzyszyli” (Mk 3,14).
To im, którzy wytrwali przy Nim, podczas Ostatniej Wieczerzy ofiarował niezwykły dar: „... przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec...” (Łk 22, 28–29).
Królestwo – Boże Królestwo, ogarniające serce nawróconego człowieka, odnawiające go przez miłość, aby mógł stać się godnym dziecka Boga i spadkobiercą wiekuistego dziedzictwa w niebie „niezniszczalnego, niepokalanego i niewiędnącego” (1P 1,4).
A kiedy przyszła klęska Golgoty, a wraz z nią czas duchowego załamania i zwątpienia, stanął w chwale Zmartwychwstania pośród „jedenastu, gdy siedzieli za stołem” (Mk 16,14). Wydał im wtedy ostatni rozkaz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). W Kościele, objawionym światu w dniu Pięćdziesiątnicy przez Ducha Świetnego, oznajmiajcie Królestwo Chrystusa „wśród prześladowań świata i pocieszeń Boga” (św. Augustyn), gromadźcie w nim ludzi „ z każdego narodu i wszystkich pokoleń ludów i języków” (Ap 7,9).
Dziś staje przed nami kolejny adresat tego Chrystusowego rozkazu, kolejny rybak ludzi (por Mt 4,20). Biskup Krzysztof – z ustanowienia Bożego następca Apostołów, świadków Zmartwychwstania i fundamentu Kościoła. Wasz Biskup, Pasterz Kościoła Sandomierskiego.
To on ma was prowadzić „według nakazu Boga naszego i Chrystusa Jezusa, naszej nadziei” (1 Tm 1, 1) na spotkanie „nadziei, która nie zawodzi” (Rz 5,50). „Głosić dobrą nowinę ubogim i potrzebującym, opatrywać rany ludzkich serc, pocieszać wszystkich zasmuconych i płaczących” (por. Iz 61, 1–3a), być „sługą Chrystusa i szafarzem tajemnic Bożych” (1 Kor 4,1), zmierzać do rozszerzenia królestwa Chrystusa po całej ziemi – szczególnie tej jej cząstce – sandomierskiej, która została powierzona jego pasterskiej pieczy.
Oczekiwaliście: Kapłani i Lud Boży Diecezji Sandomierskiej – na nowego Pasterza po odejściu z Sandomierza na metropolitalną stolicę Szczecińsko Kamieńską Księdza Arcybiskupa Andrzeja Dzięgi. W okresie przejściowym posługę rządcy diecezji pełnił ks. Bp Edward Frankowski, Administrator Diecezji Sandomierskiej. Czynił to z właściwym mu apostolskim dynamizmem. Wdzięczna mu za to jest Diecezja, Kapłani, także ten, który przychodzi – nowy Biskup Ordynariusz Sandomierski.
II. Miłosierdzia znak świetlany
Umiłowani!
Dziś staje przed wami nowy Pasterz Kościoła Sandomierskiego – „sługa Nowego Przymierza” (2 Kor 3,6). Wskazany przez Ojca Świętego, niebawem zostanie namaszczony mocami Ducha Świętego.
Z nim moja wierność i łaska,
A w moim imieniu jego moc wywyższona, On będzie wołał do mnie: „Tyś jest Ojcem moim, moim Bogiem, Opoką mego zbawienia (Ps 89 [88] 25, 27).
Patrzycie z ciekawością na Biskupa Nominata. Ledwie trzy tygodnie temu obiegła miasto, diecezję, ojczyznę wiadomość, że to on, ks. Krzysztof Nitkiewicz, kapłan Archidiecezji Białostockiej, od lat pracujący w Stolicy Świętej, został powołany na sandomierską stolicę biskupią. Ledwie kilka dni temu przybył do Sandomierza. Nikt go tu wcześniej nie znał. Nikt go jeszcze w ciągu tych kilku dni dobrze nie poznał.
Prosił mnie Ksiądz Biskup Elekt o wygłoszenie kazania podczas jego konsekracji. Przybliżenie jego sylwetki, dotychczasowej kapłańskiej posługi. Dlatego mnie, bo go dobrze znam. I to od dawna, jeszcze z czasów jego rzymskich studiów, a to już szmat czasu, dobrze ponad dwadzieścia lat.
Obaj pochodzimy z Ziemi Białostockiej – części Podlasia. Zapewne wielu z was zaglądało do Puszczy Białostockiej czy na rozlewiska Narwi. Zapewne niejeden lekarz z sandomierskiej diecezji jest absolwentem białostockiej Akademii Medycznej.
Dla nas, którzyśmy na tej ziemi uczyli się pacierza, stawali się chrześcijanami, szczególnym znakiem – wpisanym na trwałe w nasze serca – jest Matka Miłosierdzia – Mater Misericordiae. Ta, co w wileńskiej Ostrej świeci Bramie i prowadzi ludzi tej ziemi do Jezusa, swego Syna, który „został posłany przez Ojca jako objawienie Bożego Miłosierdzia” (Jan Paweł II, Veritatis splendor).
Od wieków ten „Miłosierdzia znak świetlany” przyciąga ku sobie mieszkańców tej krainy: Polaków, Litwinów, Białorusinów – niegdyś dzieci wspólnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Jakże wiele tej miłości ku Matce Miłosierdzia odcisnęło się w losach ludzi tej ziemi, w ich postawach, w ich trwaniu – wiernym, ufnym przy Chrystusie, Jego Matce, Kościele, Ojczyźnie – w zmiennych, często tragicznych kolejach losu.
Za wierność temu, co święte i nasze, ludzie tej ziemi doznawali – w ubiegłym wieku – szczególnej zapłaty: syberyjskich łagrów, wywózek, więzień, poniewierki, niszczenie dziedzictwa wieków.
Nasza rodzinna ziemia! Ziemia trudu i ziemia wierności.
Długo po wojnie w jej leśnych ostępach płonął ogień polskiej wolności podsycany przez leśne antykomunistyczne oddziały. Ksiądz Biskup Elekt dobrze pamięta – był wtedy klerykiem – jak wysoko wzniesiono na tej ziemi –wyszydzanej często za swój konserwatyzm – sztandar „Solidarności”, który jednoczył ludzi w prawdzie i nadziei.
Bądź pozdrowiona stąd, z Ziemi Sandomierskiej, rodzinna ziemio Biskupa Elekta. Ziemio świątyń katolickich i cerkwi prawosławnych, gdzie wciąż trwa – mimo cywilizacyjnych przemiana – duch dawnej, wielonarodowej Rzeczypospolitej. To tam Biskup Krzysztof stał się dzieckiem Boga, Ojczyzny i Kościoła. To tam, po święceniach kapłańskich, rozpoczął – w Sokółce – swą pierwszą kapłańską posługę „z sercem gotowym do głoszenia Ewangelii”.
Bądź pozdrowiony Białystoku, rodzinne miasto Biskupa Elekta. W nim wzrastał, dojrzewał w kręgu rodzinnym, szkolnym. To miasto jego studiów seminaryjnych, przerwanych służbą wojskową w Bartoszycach, w kleryckiej jednostce, święceń kapłańskich, które otrzymał z rąk śp. biskupa Edwarda Kisiela w 1985 roku, profesury seminaryjnej, kiedy wrócił z rzymskich studiów – absolwent sławnego Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, także pracy katechetycznej w białostockim liceum.
W Białymstoku przez wiele powojennych lat biło serce Archidiecezji Wileńskiej. Tu osiadł arcybiskup-wygnaniec Romuald Jałbrzykowski. To stąd Kościół Wileński, boleśnie zraniony, przepołowiony po wojnie linią nowych granic państwowych, doświadczający udręk od wrogiego Bogu ateistycznego systemu, przenosił w nowe czasy i w nowe pokolenia piękno wileńskiej tradycji, nasycał podlaską ziemię wianem wieków kształtowanym w cieniu Ostrej Bramy.
W wileńskiej prokatedrze w Białymstoku w pięknej kopii poświeconej w 1976 roku przez kardynała Karola Wojtyłę, królowała Matka Miłosierdzia – ta z Ostrej Bramy. Wielbiła – słowami Magnificat – Boga, swego Zbawcę, który „ujął się za sługą swoim Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje” (Łk 1, 54 ).
Tu, w Białymstoku zamieszkał po wojnie ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Siostry Faustyny, kapłan bezgranicznego zaufania Miłosierdziu Bożemu, Apostoł prawdy o Bożym Miłosierdziu.
Po latach właśnie ty, Biskupie Krzysztofie, zostałeś postulatorem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego, ks. Michała Sopoćki. Poznałeś dogłębnie jego życie, duchowość, myśli, pisma... 27 września ubiegłego roku, w Białymstoku, Sługa Boży ks. Michał Sopoćko został wyniesiony do chwały błogosławionych, przyoblekł się w „człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” ( Ef 4, 13).
Pamiętasz dobrze, Biskupie Krzysztofie, tamten dzień!
Wiesz dobrze, że świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia, daru „Boga wszelkiej pociechy”, którego przejawem jest „owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga” (Jan Paweł II ).
Misericordias Domini cantabo – takie słowa obrałeś, Pasterzu Diecezji Sandomierskiej, za swe biskupie hasło.
Misericordias Domini cantabo!
Odsłaniaj ludziom sandomierskiej ziemi tajemnicę Bożego Miłosierdzia, którą Bóg nam objawił i ukazał w swoim Synu, w Jego Krzyżu i Zmartwychwstaniu.
Przypominaj słowa Pana Jezusa wypowiedziane do Świętej Siostry Faustyny: „Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia, dopóki nie zwróci się z miłością do miłosierdzia Mojego”.
Odsłaniaj tajemnicę przebaczającej miłości Boga, która ratuje i ocala człowieka. Jest większa i potężniejsza niż jego grzech, występek, ułomność, słabość.
Odsłaniaj tajemnicę Matki Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego – Matki Miłosierdzia, tej, która „poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego” (Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium).
Matka Miłosierdzia – Mater Misericordiae!
Jest dziś z Tobą, w tej Katedrze, w wielkiej godzinie Twego życia – godzinie sakry biskupiej.
Czy się tego spodziewałeś? Czy o Jej obecności w tej świątyni wiedziałeś, kiedy ruszałeś z Rzymu do Sandomierza?
Patrzę na Nią z tej ambony – wileńską Matkę Miłosierdzia, co w Ostrej świeci Bramie.
Przybyła tu przed ponad stu laty wraz z biskupem Stefanem Zwierowiczem, Ten pasterz Kościoła Wileńskiego od 1897 roku, deportowany przez władze rosyjskie do Tweru za przeciwdziałanie rusyfikacji młodzieży, w 1902 roku został przeniesiony na sandomierską Stolicę Biskupią. Przywiózł Wizerunek ostrobramskiej Matki Miłosierdzia – pożegnalny dar duchowieństwa wileńskiego.
Jakże to wymowne Biskupie Krzysztofie! Przybywasz do Sandomierza w sto lat po jego śmierci – zmarł w styczniu 1908 roku i spotykasz tu, nad Wisłą – „miłosierdzia znak świetlany”. Matkę, którą dobrze znasz, Patronkę Twej rodzinnej ziemi.
Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia, życie słodyczy i nadziejo nasza witaj.
To słowa, które pewnie w tej godzinie, wypowiada twoje serce, w tej prastarej Katedrze – od dziś twej Katedrze – Matce kościołów Diecezji Sandomierskiej, duchowym centrum jedności jej kapłanów i wiernych.
My zaś, tu zgromadzeni, dzieci sandomierskiej diecezji i przybysze z różnych części ojczyzny, prosimy Cię, Matko Miłosierdzia, Orędowniczko nasza, swoje miłosierne oczy zwróć na nowego Pasterza tej diecezji, i okaż mu Jezusa, „błogosławiony owoc żywota Twojego”. Niech idzie w ślad za Nim, Dobrym Pasterzem, który zna owce swoje.
III. Wierni tradycji Piotrowej
I drugi rys twej kapłańskiej drogi, Biskupie Krzysztofie: lata posługi w Stolicy Apostolskiej, w Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Tak się złożyło, że gdy ja stamtąd odszedłem – po dziesięciu latach pracy powołany do biskupiej posługi w odnowionym Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego, to ty niebawem tam przyszedłeś. Siedemnaście lat pracy w papieskim Rzymie, w sercu Kościoła, pośród wielu Bożych spraw. Pontyfikat Jana Pawła II, który tak mocno jednoczył kapłanów-Polaków pracujących i studiujących w Rzymie, rozpoczęty pontyfikat Benedykta XVI... I to tchnienie Rzymu, jego wspaniałej kultury przenikniętej duchem chrześcijaństwa. I włoski lazur. I uroki codziennego życia w tym niezwykłym mieście. I posługa kapłańska w parafiach rzymskich, wcześniej, podczas studiów – także w obozie dla polskich uchodźców, i związki żywe i mocne ze skautingiem...
A przede wszystkim długie lata pracy – od 2002 roku na stanowisku podsekretarza – w Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Tych kościelnych wspólnot, które pozostają w łączności z Rzymem i uznają zwierzchnictwo Papieża, ale zachowują swe obrzędy, zwyczaje, język liturgiczny, regulacje prawne… Są wielkim skarbem Kościoła. Zarówno te czcigodne i starożytne, skupione głównie na Bliskim Wschodzie, jak i te, które zrodziły się w XVI i XVII wieku w Europie Środkowo -Wschodniej – na terytorium Rzeczypospolitej – na Rusi, Wołyniu, Podlasiu, także na Rusi Zakarpackiej, na Słowacji, w Rumunii. W zaborze rosyjskim, i później, w czasie komunistycznej opresji, przeszły bolesną, często tragiczną, próbę wierności i jedności z następcami świętego Piotra. Przez długie lata, Biskupie Krzysztofie, żyłeś sprawami tych Kościołów, ich troskami, poznawałeś ich biskupów, kapłanów, odwiedzałeś je – ceniony rzymski kurialista.
Nadeszła godzina pożegnanie i z Rzymem, i ze Stolicą Świętą, i z Kongregacją!
Ale nic się przecież ostatecznie nie zamyka. Na drogach naszego życia często spotykamy tropy, wątki, nawiązania, czasem zaskakujące, które prowadzą do miejsc i spraw, wydawałoby się zamkniętych, na dobre pożegnanych.
Kiedy zniknie las rusztowań w prezbiterium sandomierskiej Katedry ujrzysz, pieczołowicie teraz konserwowane, freski wykonane w XV wieku w kanonie sztuki bizantyjskiej, opowiadające o życiu Chrystusa i Jego Matki – wymowne i symboliczne spotkanie, tu, nad Wisłą, sztuki Wschodu ze sztuką Zachodu. Poznasz też duchowy i intelektualny wymiar zainicjowanych przez twego poprzednika, arcybiskupa Andrzeja, dorocznych Spotkań Cyrylometodiańskich biskupów łacińskich i unickich z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ogarniających modlitwą i refleksją ewangeliczny siew Apostołów Słowian – świętych braci Cyryla i Metodego. Pewnie podejmiesz to dzieło, rozpoczęte kilka lat temu.
Usłyszysz także szybko, może już usłyszałeś, że Sandomierz, to taki mały „polski Rzym”. Położony, tak jak tamto miasto nad Tybrem, na siedmiu wzgórzach. Nasycony pamiątkami przeszłości. Także tradycją Piotrową, której to miasto zawsze pozostało wierne, nigdy nie uległo pokusie, aby tę tradycje zanegować, aby od niej się odłączyć.
Przyszła ta historyczna godzina – jedyna w tysiącletnich dziejach miasta – kiedy Serce Stolicy Piotrowej przez kilka godzin biło tu, w Sandomierzu. To było dziesięć lat temu, 12 czerwca 1999 roku. Na Rybitwach, u podnóża sandomierskiej skarpy, naprzeciw półmilionowego tłumu stanął Piotr naszych czasów: Ojciec Święty Jan Paweł II, biskup Rzym – Najdostojniejszy Gość Sandomierza w jego tysiącletnich dziejach. Mówił nam wtedy – byłem i ja tego dnia w Sandomierzu, wraz z dwudziestoma tysiącami polskich żołnierzy – o wielkiej sprawie, jaką w sercu każdego człowieka jest szukanie Boga. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). I ze czcią pozdrawiał prastary Sandomierz tak bardzo mu bliski.
IV. Wiano sandomierskich wieków
Księże Biskupie Krzysztofie!
Naznaczony przez Ojca Świętego pasterzem sandomierskiej owczarni, przejmiesz wiano wieków Kościoła sandomierskiego, aby je rozpoznać, przyswoić, pomnożyć. Również po to, aby ukazywać jego znaczenie dla naszego czasu, nie tylko w wymiarze religijnym, także obywatelskim, społecznym, gospodarczym.
Na zachodnim skraju Diecezji Sandomierskiej wznosi się ciemny masyw górskiego, świętokrzyskiego pasma. Jego najwyższy szczyt wieńczy klasztor, przez wieki benedyktyński. Przechowywana jest tam cząstka Krzyża na którym na Golgocie zawisło zbawienie świata.
To z tej góry – Góry Podwyższenia Krzyża – na całą Diecezję Sandomierska, na przyległe – Radomską i Kielecką, na całą północną Małopolskę, emanuje blask odwiecznej Prawdy o Bogu, który „sam nas umiłował i posłał Syna swego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechu” (1 J 4,10).
Blask Krzyża, nauka Krzyża i nadzieja Krzyża – na który Chrystus –„sprawca zbawienia wiecznego” (Hbr 5,9), „poniósł grzechy wielu” (Iz 53, 12). Od wieków prawda ta rozświetla serca ludzi tej ziemi, staje się oparciem i fundamentem ich życia i nadziei. „O Krzyżu, bądź pozdrowiony, jedyna nasza nadziejo – O crux, ave, spes unica – powtarzały niejedne usta.
Powtarzam te słowa patrząc na ten umieszczony na filarze gotycki krucyfiks, na postać Chrystusa Ukrzyżowanego. „Umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował” (J 13, 1).
Bracia i Siostry!
Dziś – w swoich przedstawicielach – do Bazyliki Katedralnej – nie wszystkich pomieściła – przyszła Diecezja Sandomierska, aby powitać swego nowego Pasterza.
240 parafii, ponad 700 tysięcy wiernych, blisko 550 księży diecezjalnych oraz 70 zakonnych. Obecna w szerokim wymiarze ojczystych spraw i dziejów. Trudno byłoby rozpoznać dzieje Polski i jej ducha, gdyby pominąć tę część ojczyzny, która urodzajnym płaskowzgórzem biegnie od Gór Świętokrzyskich ku Wiśle, i dalej na jej wschodnią stronę, obejmując część Kotliny Sandomierskiej. Wiele tu pamiątek, dziejów Kościoła i Narodu – tych najstarszych: w biskupim Sandomierzu, w Koprzywnicy, Opatowie, Zawichoście... Wiele śladów woli trwania ludzi tej ziemi przy wartościach Bożych i ojczystych, wiele miejsc związanych z walką o wolność narodu i państwa. Ileż świadectw ducha ludzkiej pracy, który czynił sobie tę ziemię poddaną: uprawiał, obsiewał, budował – miasta, wsie, świątynie, zakłady pracy... Także ducha wiary wnoszonego od stuleci przez rzesze kapłanów – świadków Chrystusa i Jego Ewangelii.
I miłości ku Matce Pana – pątniczych szlaków co prowadzą do Sulisławic, Dzikowa, Radomyśla, Janowa Lubelskiego, w ostatnich latach do Ożarowa. Iluż przez te ziemie w pochodzie wieków przeszło ludzi szlachetnych, prawych, którzy przez wiarę i chrzest, stawali się świadkami Chrystusa, „solą ziemi i światłem świata (por Mt 5, 13–16). Wielu z nich w dalekie często strony niosło obrazy tej pięknej ziemi, na której stawali się chrześcijanami i Polakami. Wspomnijmy jednego z nich, wielkiego misjonarza Afryki, śp. kardynała Adama Kozłowieckiego, pochodzącego z Huty Komorowskiej.
Przyjmij, Biskupie Krzysztofie, duchowe wiano ich życia, pracy, modlitwy. Niech cię wzbogaca, niech pomaga, wciąż na nowo rozpalać charyzmat Boży, ducha mocy, miłości i trzeźwego myślenia, o którym mówi Święty Paweł Apostoł w czytanym dziś Drugim Liście do Tymoteusza.
Niech Ci pomaga w pasterskim przewodzeniu Diecezją Sandomierskiej. Biskup Krzysztof – kolejne ogniwo w łańcuchu Biskupów Sandomierskich, pasterzy, którzy od 1818 roku z ustanowienia Bożego, prowadzą drogami Chrystusa apostolski Kościół sandomierskiej ziemi, w łączności z Najwyższym Pasterzem Kościoła – Biskupem Rzymu. Szczególnym blaskiem jaśnieje pośród nich Sługa Boży, śp. Ksiądz Biskup Piotr Gołębiowski świadek wiary, obrońca praw Boga i Kościoła w czasach komunistycznego zniewolenia.
Braterskie biskupie pozdrowienie będziesz mógł przekazać trzem swoim poprzednikom : biskupowi Seniorowi Edwardowi Materskiemu, biskupowi Seniorowi Wacławowi Świerzawskiemu, który poprowadził diecezje sandomierską, w jej nowym kształcie terytorialnym, wykreślonym bullą Totus Tuus Poloniea Populus. Dobrze pamiętamy, biskupi o dłuższym stażu, jak wiele Biskup Wacław na obrady Konferencji Episkopatu wnosił ducha modlitwy i umiłowania świętej liturgii. Jest z nami twój poprzednik, Arcybiskup Andrzej, dziś metropolita szczecińsko-kamieński, który tu wiele dzieł rozpoczął, wiele świateł pozapalał w ciągu swych sześcioletnich rządów. Podejmiesz je zapewne, a zapalonych świateł nie zgasisz.
W tej historycznej godzinie Kościoła Sandomierskiego przywołujemy szlachetną postać Biskupa Marian Zimałka, który w Sandomierzu, przez ponad pół wieku, jako kapłan, profesor, rektor, a później biskup pomocniczy ożywiał nadzieję – spaem alare. Takie było jego biskupie hasło. Odszedł do domu Ojca po wieczną nagrodę w listopadzie ubiegłego roku.
Rozpoczynasz swój czas Pasterskiej posługi Ludowi Bożemu tej ziemi - w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.
Najmłodszy Biskup Ordynariusz w jej dwuwiekowej historii!
Biskup na dwadzieścia pięć lat zgodnie z normą Kościoła!
Niech Cię prowadzi ten, któremu zaufałeś, Dobry Pasterz, Jezus Chrystus, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię, której głosicielem, apostołem i nauczycielem zostałeś ustanowiony (por. 2 Tm 1, 11).
Rozpoznaj dziedzictwo biskupiego Sandomierza. Miasta, które tak wiele znaczyło w dziejach ojczyzny, niegdyś jednej z sedes regi principales. Gniazda – polskiego gniazda – przylepionego na krawędzi lessowych wzgórz nad rzeką ojczyzny – Wisłą. Jego świątynie, budowle, pamiątki – świadectwa twórczej mocy ludzkiego ducha. Dzieła chrześcijańskiej kultury – których tak tu wiele – wyrosłe z ewangelicznego siewu i głodu ludzkich serc, szukających piękna, którego przyczyną, tą najgłębszą, jest Bóg.
Prymas Tysiąclecia w kazaniu, które głosił z tej ambony podczas obchodów millenijnych w 1966 roku, nazwał Sandomierz„miastem świętych”. Znasz imiona tych licznych sandomierskich mieszkańców nieba, uczniów i naśladowców Pana, obecnych pośród nas w tajemnicy świętych obcowania. Jest pośród nich błogosławiony Wincenty Kadłubek, prepozyt sandomierskiej kolegiaty, którego kult – trwający przez wieki – tak mocno się ożywił w ostatnich latach. To z jego dzieła Kroniki polskiej – pokolenia Polaków uczyły się miłości ojczyzny. Przed Najświętszym Sakramentem, kiedy był biskupem krakowskim, zapalił wieczne światło. Płonie o tamtego czasu nieprzerwanie, wskazując na obecność Tego, „Który przychodzi” (Ap 1,4) – Zmartwychwstałego Pana.
Są błogosławieni męczennicy dominikańscy z przeorem Sadokiem i Męczennicy Sandomierscy – ofiary najazdów tatarskich. I ci dwaj kapłani, ofiary systemu, który zanegował Chrystusowe prawo miłości. Błogosławiony ks. Antoni Rewera, sandomierski proboszcz, pamięta go generacja najstarszych Sandomierzan i jego siostrzeniec, błogosławiony ks. kmdr. ppor. Władysława Miegoń, kapelan polskich marynarzy. Dziesięć lat temu żołnierze polscy przybyli na spotkanie z Ojcem Świętym właśnie tu, do Sandomierza, ze względu na pamięć o tym kapłanie- kapelanie, Bożym siewcy w żołnierskich szeregach II Rzeczypospolitej, towarzyszu żołnierskich dróg w 1920 i 1939 roku.
Otwórz swoje serce na tę mowę sandomierskich murów, świadków dziejów państwa, narodu, Kościoła, na emanujący z nich duch polski i głos wiary pokoleń, które kształtowały duchową wielkość Sandomierza, jego tożsamość, jego genius loci – sandomierskie dziedzictw wieków. „Tu z łatwością możemy uświadomić sobie – mówił przed dziesięciu laty Jan Paweł II – jak bardzo czas człowieka, czas wspólnot i narodów nasycony jest obecnością Boga i Jego zbawczym działaniem”.
Będziesz się o nie wspierał i z niego czerpał, przykładając ewangeliczną miarę do wyzwań naszego czasu, służąc swym diecezjanom: ich godności, ich Bożemu dziecięctwu, także ich problemom, bólom, czasem zwątpieniom, czasem klęskom. Pośród nich – mieszkańcom współczesnego biskupiego Sandomierza. Tego miasta otwartego i przyjaznego, przyciągającego ku sobie rzesze gości-turystów. Miasta wielu inicjatyw i działań służących kulturze, sztuce, nauce, utrwalaniu miejscowych tradycji i lokalnej tożsamości sandomierskiej – dotarło do mnie echo o niedawnych obchodach dwusetnej rocznicy pamiętnych walk o Sandomierz wiosną 1809.
Spotykam, w różnych miejscach ojczyzny, sandomierzan. Mówią zawsze o swym mieście z entuzjazmem, wzruszeniem, wdzięcznością, że właśnie w jego murach wzrastali, że właśnie tu rozpoznawali i przyswajali sobie religijne, duchowe, kulturalne dziedzictwo swego miasta i sandomierskiej ziemi. Sługa Boży Jan Paweł II 12 czerwca 1999 roku przypomniał, że właśnie to dziedzictwo, tak mocno odczuwane we współczesnym Sandomierzu, „w czasach zaborów, w czasach niemieckiej okupacji i w czasach totalitarnego zniewolenia przez komunistyczny system pozwoliło ludziom tej ziemi zachować narodową i chrześcijańską tożsamość”.
Nieś ten skarb sandomierskich wieków. A „ gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21) – mówi św. Mateusz.
V. „...Bo wiem, Komu uwierzyłem” (2 Tm 1,12).
Biskupie Elekcie!
Z rąk Arcybiskupa Nuncjusza, głównego konsekratora, przyjmiesz Ewangelię, abyś głosił słowo Boże z „całą cierpliwością i umiejętnością”, abyś wzmacniał ewangeliczny siew wieków nowym ziarnem – dorodnym, zdrowym, obficie plonującym.
Niech przez twą posługę Słowu, które pochodzi z ust Boga, Lud Boży sandomierskie ziemi wciąż na nowo rodzi się w Chrystusie Jezusie (por. 1 Kor 4,15).
Nasz czas potrzebuje ewangelicznego radykalizmu, także nowych form przepowiadania Słowa Bożego, aby przebiło się przez hałas świata, przez dyktat – coraz silniejszy – agresywnych ideologii, które chcą mierzyć wszystko w kategoriach skuteczności, pragmatyzmu, doraźności, wypłukują z wizji życia sacrum. Byliśmy kilkanaście dni temu świadkami, jak w polskim parlamencie, podczas debaty nad nową ustawą medialną, podjęto zaskakującą próbę usunięcia z katalogu zadań mediów publicznych – wspieranie wartości chrześcijańskich – tych, które tworzą naszą tożsamość, duchowy klimat ojczyzny. Przyszło opamiętanie, ale był to sygnał, wiele mówiący!
Przyjmiesz pierścień znak wierności i nienaruszonej wiary – symbol zaślubin z Kościołem – Oblubienicą Chrystusa i ze swym Kościołem partykularnym, z Diecezją Sandomierską. Znak stróża wiary – nienaruszonej, pewnej, trwałej. Tego „Dobrego depozytu – strzeż – poucza Apostoł Narodów – z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 14).
Kiedy będziesz przyjmował mitrę biskupią, usłyszysz słowa konsekratora: „Niech jaśnieje w tobie blask świętości”!
Ten blask świętości wynika z godności biskupiej – przyjaciela Boga, pasterza i przewodnika. Biskup uobecnia obraz Ojca: troskliwego, sprawiedliwego, który prowadzi swą owczarnię ku Bogu, spełnia posługę uświęcania przez sprawowanie Eucharystii i przewodniczenie świętym obrzędom (Pastores gregis). Ojca, który wchodzi w rzeczywistość życia, w wymiar spraw, które domagają się oceny moralnej, wskazówki, upomnienia, także konkretnego działania. Spotkasz i w swej diecezji wielkie problemy kryzysu pracy w Stalowej Woli, w Ostrowcu Świętokrzyskim, i społecznej samotności, i ludzkiej biedy, i stygnących w egoizmie ludzkich serc, i agresji różnych form antykultury.
I dramatycznie poważny problem rodzin, szczególnie wielodzietnych – problem o wymiarze ogólnopolskim. Kilka dni temu stanął w całej swej ostrości podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Ale wiesz przecież komu uwierzyłeś (por. 2 Tm 1,12)!
Wiesz, że Ten, który cię wybrał nie dał ci ducha bojaźni.
Idź i czyń (por. Łk 10, 37)!
Przyjmiesz pastorał, „znak urzędu pasterskiego”. Dzierż go mocno, godnie, pewnie, przewodź swemu ludowi w jego drodze ku ziemi obiecanej.
Biskup –Pasterz Ludu Bożego i diecezjalnej wspólnoty kapłańskiej.
Rozpoczynasz swą posługę niedługo od Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, dnia w którym Ojciec Święty Benedykt XVI zainicjował Rok Kapłański, „ogłoszony z okazji 150. rocznicy „narodzin dla Nieba” Proboszcza z Ars, św. Jana Chrzciciela Marii Vianneya”. Jego celem jest ożywienie zapału wewnętrznej odnowy kapłanów „na rzecz silniejszego i bardziej wyrazistego świadectwa ewangelicznego we współczesnym świecie” (Benedykt XVI), „utożsamiania się z Jezusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym”, bycie „z Nim ‘sercem w serce, głębokim odczuwaniu służebnej postawy kapłanów. Kapłan jest „w Chrystusie, przez Chrystusa i z Chrystusem w służbie ludziom (...) jest sługa ich zbawienia, ich szczęścia, ich prawdziwego wyzwolenia...” – to słowa Benedykta XVI – drogowskazy refleksji, myśli, modlitwy, które umacniać będą jedność i aktywne braterstwo kapłanów między sobą i z tobą – ich biskupem.
Księże Biskupie Krzysztofie!
Z naw sandomierskiej Katedry patrzą na ciebie herby ziem, które niegdyś tworzyły kształt naszej Ojczyzny – Najjaśniejszą Rzeczpospolita – naszą ziemską Matkę.
Milczący świadkowie godziny początku twej biskupiej posługi, która jest nie tylko radością Diecezji Sandomierskiej, twej macierzystej Archidiecezji Białostockiej, ale także całego Kościoła w naszej Ojczyźnie.
Gaude, Mater Polonia!
Do grona Episkopatu Polski wchodzi kolejny świadek nadziei, żywy znak „Pana Jezusa, Pasterza i Oblubieńca, Nauczyciela i Kapłana Kościoła” (Pastores gregis).
Bądź nam bratem! Serdecznie, otwartym sercem witamy Cię w gronie Biskupów Ojczyzny.
Znalazłem Dawida, mojego sługę,
namaściłem go moim świętym olejem,
by ręka moja zawsze przy nim była
i umacniało go moje ramię.
Dzisiejszą uroczystość uświetnia śpiew katedralnego chóru i dźwięk wspaniałych katedralnych organów. Wiem, że to dzieło dwóch XVII – wiecznych mistrzów z Torunia i Gdańska. Więc i mój Gdańsk, wzniósł swoją cząstkę artyzmu, do tego pomnika wieków, twej biskupiej Katedry, w której krzyżuje się tyle dróg polskiej historii, tyle wątków piękna, które przecież kształtem jest miłości...
Rozpoczynasz w jej dostojnym wnętrzu posługę nauczyciela i „zwiastuna wiary, prowadzącego nowych uczniów do Chrystusa” (por. Lumen gentium, 25).
Duc in altum! (Łk 5,4) – wypływaj na głębie, na dobry połów, zarzucaj sieć sakramentów, sieć Słowa Bożego.
Umocniony Duchem Świętym, prowadź Lud Boży sandomierskiej ziemi drogami nadziei, która zawieść nie może, ku Ojcu, Bogu miłosiernym, Który jest miłością (1 J 4,8).
I powtarzaj każdego dnia: W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki.
„ .... bo wiem, komu uwierzyłem” (2 Tm 1, 12).
Bo „Tyś jest Ojcem moim,
moim Bogiem, Opoką mego zbawienia”
Misericordias Domini cantabo.
Amen.
Archidiecezja Gdańska