1. Wiemy, że jutro podąży Lud Wierny Gdańska i okolic na wzgórze św. Wojciecha, by zgodnie z dawną tradycją dziękować Bogu za dar Męczennika. Gdańsk św. Wojciechowi zawdzięcza to, że o nim usłyszał Papieski Rzym i cała Zachodnia Europa. Św. Bruno z Kwerfurtu, pisząc żywot Męczennika, pisał, że stało się to nieopodal Gdańska. A my wiemy, że Gdańsk istniał wiele lat przed śmiercią św. Wojciecha. Historycy dowodzą, że początki miasta związane są z opanowaniem ujścia Wisły przez Księcia Mieszka I.
My dziś, otoczyliśmy ołtarz katedry Metropolii Gdańskiej, by podziękować Bogu za I rok posługi Arcybiskupa Metropolity Sławoja Leszka Głódzia. Dziękczynienie, jak wiemy, jest to okazanie wdzięczności Bogu, ale i ludziom. O tym pisze św. Paweł do pierwszych chrześcijan: grati estote”. Domaga się i od nas tej postawy naszego serca i umysłu. Dlaczego, bo wdzięczność rodzi w duszy ludzkiej miłość, która prowadzi nas do Boga i ludzi w najwłaściwszy sposób.
2. Cieszę się, że dziękczynienie odbywa się „modo publico” i że na ten akt przybyli Najdostojniejsi Księża Biskupi Gdańska z Arcybiskupem Seniorem, Prześwietna Kapituła i Duchowieństwo, po tygodniach wytężonej pracy Wielkiego Postu, w konfesjonale i na ambonie. Wiem też, że są tu przedstawiciele Władz Państwowych i Samorządowych Rzeczpospolitej Polskiej. A także Władze Miasta. Osoby konsekrowane i godny szacunku Lud Wierny.
Jestem w niełatwej sytuacji, by wobec tak Dostojnego Grona, wypowiedzieć homilię mszalną z okazji dnia dziękczynienia.
3. Skorzystałem z odczytanej przez Księdza Diakona Ewangelii, w której św. Łukasz Ewangelista mówi o ostatnim rozkazie Chrystusa przed Wniebowstąpieniem: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Wiemy, że posłuszni nakazowi Mistrza poszli i głosili. Ten rozkaz Kościół Święty realizuje już ponad 2000 lat. Z tego wydarzenia wyciągnąć należy wniosek: Bóg do ukazania swoich prawd potrzebuje człowieka.
Warto tą metodą Boga zapamiętać i zabrać dla siebie w życie. Jestem człowiekiem, więc może być czas, kiedy Bóg mnie będzie potrzebował. To ciekawa metoda, którą Bóg się posługuje. Oto na duszy i umyśle człowieka, wypisuje znak powołania: to znaczy, gdzie Bóg chciałby człowieka widzieć w społeczeństwie.
Powołanie nie tylko odnosi się do Apostołów i ich Następców. Bóg postępuje tak z każdym człowiekiem. Zauważmy – przed twoim ojcem i twoją matką był czas, że zatrzymał się Bóg i wypisał powołanie do założenia rodziny. Powierzył Bóg naszym rodzicom najświętszą instytucję na ziemi i w tej instytucji przyszliśmy na świat. Wasz Metropolita, który wiele razy dziękował za dar powołania do służby Bogu i ludziom, dziś na stanowisku Arcybiskupa Archidiecezji Gdańskiej, też dziękuje, że miał ojca i matkę, którzy dali dobry przykład swoim życiem.
4. Wasz Metropolita urodził się na Świętym Podlasiu. Te prastare ziemie Rzeczypospolitej były wielokrotnie niszczone, ongiś przez Mongołów i Tatarów. A w XVIII i XIX wieku, po rozbiorze Polski, carowie Rosji Polaków nie pieścili. A ostatnie dziesięciolecia: II wojna światowa i komunizm, chcieli w ludziach tamtych Ziem, zadeptać w człowieku, co Boże, i co polskie. Nie zdołali tego dokonać. Rodacy nasi nie tylko Świętego Podlasia zostali wierni w swojej miłości do Boga i Polski.
Wasz Metropolita dziedziczy po swoich przodkach, w otrzymanych genach, tę moc wierności Bożym i polskim wartościom.
Zauważmy, że po pełnych 39 latach kapłaństwa i 18 latach posługi biskupiej, ma duże doświadczenie. O Waszym Metropolicie można powiedzieć, że „nie z jednego pieca chleb jadł” i to w dobrym tego słowa znaczeniu.
Decyzją Papieża Benedykta XVI zostaje rok temu posłany jako Arcybiskup Metropolita na Północny-Zachód polskiego Kościoła, gdzie od Zachodu napływa niebezpieczna fala laicyzacji. Narastająca tam obojętność religijna, zsekularyzowany humanizm, często agresywny ateizm, czy subiektywny indywidualizm i etyczny liberalizm. Niech Bóg pomoże, by udało się nam, Polakom, przypomnieć Zachodowi wartości, jakie niesie aktywna wiara, pogłębiona religijność i wierność Kościołowi Świętemu.
5. Wiem, że tu, w tej Archidiecezji, przez posługę Biskupów, kapłanów, rodziców, nauczycieli i ludzi dobrej woli, w mieszkańcach, ukształtowano silne szańce zdrowego chrześcijaństwa, aktywnej wiary, że potraficie podzielić się tymi osiągnięciami z sąsiadami Zachodu.
O Waszej wierności Bogu i Polsce świadczą nowe świątynie, pomnożona sieć parafii, zastępy kapłanów o osób konsekrowanych. U nas nie sprzedajemy świątyń, seminaria duchowne i klasztory nie świecą pustkami. Trzeba więc te prawidłowo ustawione struktury zachować i nimi się dzielić.
A Waszemu Metropolicie ze Świętego Podlasia, który był wychowany na dobrych, patriotycznych wartościach rodzinnych, a dalej prowadzony ręką kapłanów i nauczycieli, życie nie szczędziło batów i niełatwych zadań. Tylko parę faktów, aby nie być gołosłownym.
Już jako 18-latek poznał smak więziennego chleba. Spędził 3 miesiące w więzieniu karno-śledczym w Białymstoku za udział w nielegalnej organizacji patriotycznej i oblanie farbą komunistycznego plakatu propagandowego.
Po maturze, Wyższe Seminarium Duchowne w Białymstoku. W trzecim roku studiów powołany został do odbycia służby w kompanii kleryckiej – pełne 2 lata. Dopiero w czerwcu 1970 roku otrzymał święcenia kapłańskie.
I od tej pory tempo pracy wzrosło, że można nim obdzielić 3 życiorysy. Wikariat w Szudziałowie – parafia najtrudniejsza, bo na terenie 73% prawosławia, ale katolicy tam, których nie trzeba się wstydzić. Umiał też wprowadzać zdrowy ekumenizm.
Napłynęła prośba do Kurii w Białymstoku o pilną pomoc kapłana do pracy z Polonią w Paryżu. Wytypowano ks. Sławoja Głódź. Oprócz pracy duszpasterskiej rozpoczął studia w Instytucie Katolickim. Po paru latach wrócił do Archidiecezji. Zostaje skierowany na KUL, c.d. studiów prawa kanonicznego. Następnie wysłany do Rzymu, doktoryzuje się na Papieskim Instytucie Wschodnim w zakresie wschodniego prawa kanonicznego. W r. 1980 był pracownikiem Synodu Biskupów w Rzymie. Poznano się na Nim, bo w roku 1981 zlecono mu pracę w Kongregacji Kościołów Wschodnich. Po 3 latach pracy otrzymał godność prałata Jego Świątobliwości.
6. Pamiętamy, że 21 stycznia 1991 roku zostaje przywrócony w Polsce ordynariat polowy. Ks. Prałat Głódź zostaje mianowany przez Jana Pawła II, biskupem polowym Wojska Polskiego. 23 lutego 1991 roku z rąk Prymasa Glempa przyjął święcenia biskupie. Po ingresie (24 II 1991 r.) do katedry Wojska Polskiego w Warszawie, rozpoczyna się trudna praca na terenie największej diecezji w Polsce. Od Świnoujścia poprzez Gdańsk, Warmię, Święte Podlasie po Bieszczady, Tatry, Sudety na Dolnym Śląsku. To Wasz Metropolita odbudował od podstaw duszpasterstwo wojskowe wszystkich struktur w kraju i zagranicą.
Po 13 latach niełatwej pracy w Wojsku Polskim, gdzie dosłużył się odznaczeń i rangi generała dywizji, w nagrodę za osiągnięcia na tym ważnym polu służby, Jan Paweł II17 lipca 2004 roku podnosi biskupa generała dywizji do godności arcybiskupa „ad personam”. A w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej tegoż roku, powołuje na stanowisko ordynariusza Diecezji Warszawsko-Praskiej. Pracuje z właściwym Arcybiskupowi dynamizmem. Do Wrocławia, dzięki utworzonemu Tygodnikowi „Idziemy”, dochodzą informacje o Jego poczynaniach na nowym odcinku służby. Znajduje zrozumienie, poparcie swoich inicjatyw, a Konferencja Episkopatu Polski, po włączeniu Go do Rady Głównej, obdarza coraz to nowymi zadaniami. Odważnie przyjmuje nowe zadania. Nie jest potulnym barankiem. Wie, czego trzeba, by nie usypiał Święty Kościół Boży w sercach i umysłach Polaków. Spotyka się ze sprzeciwem ludzi inaczej myślących. Broni spraw Bożych, świętej tradycji Narodu i z otwartą przyłbicą, jak generałowi przystało, dąży do uregulowania możliwych problemów, np. zajął czytelne stanowisko w środkach społecznego przekazu, za co otrzymuje cięgi.
I oto, kiedy już wszystko, co było pilne, zostało zrobione i zapowiadał się czas stabilny dla Arcybiskupa, który ukończył kopę lat, jak mówimy po wileńsku, tzn. przekroczył 60-tkę, decyzją Benedykta XVI, (a nosi ona datę 17 kwietnia 2008 r.) mianuje Księdza Arcybiskupa Metropolitą Gdańskim. Po roku Jego pracy, stajemy przed Bogiem ze słowami dziękczynienia i z życzeniami, by to bogate doświadczenie, wyniesione z rożnych odcinków służby Bogu i ludziom w Kościele św., dalej nabierało rozmachu i by siejba tego, czego tu potrzeba, dokonywana z duchowieństwem i laikatem, przyniosła owoc błogosławiony.
Warto w Gdańsku, w tym bastionie polskości i odwagi, gdzie w walce o wolność ginęli robotnicy, głosić Ewangelię miłości. Warto temu Miastu wyższych uczelni i przemysłu, centrum działalności Wolnych Związków Zawodowych, ciekawego budownictwa sakralnego, które wypełnia Lud Boży na co dzień, a zwłaszcza w święta, pokazać, jak błogosławione moce płynące z nauki Chrystusa, pomagają być każdemu z nas człowiekiem, od którego nie trzeba uciekać, a z którym spotkanie ułatwia nam codzienność i prowadzi do szczęśliwej wieczności.
Wasza Ekscelencjo, - Bóg decyzją Stolicy Apostolskiej nie pierwszy raz dal piękne pole służby. Na długie lata owocnej pracy, życzymy łask od Boga, dobrego zdrowia i duchowych owoców gorliwej służby wszystkim mieszkańcom Gdańska i całej Metropolii.
Św. Marek – Patron dnia dzisiejszego – zapisał: „Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba… Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi…” On dziś współdziała też z nami i będzie w szczególny sposób współdziałał z Tobą, Najdostojniejszy Metropolito.
Amen.
Archidiecezja Gdańska