Wj 32,7-14
1 Kor 1,18-25
Łk 5,1-11
Panie Prezydencie Rzeczpospolitej Polskiej,
Panowie Ministrowie,
Parlamentarzyści i Samorządowcy,
Bracia Kapłani i Osoby Konsekrowane
Umiłowani Bracia i Siostry.
„Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili.
Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.” (Łk 5,5)
I. Wiara Świętego Piotra - Rybaka
W odczytanych przed chwilą słowach Ewangelii przemawia nie tylko Bóg, ale i człowiek. Przemówił Święty Piotr, Rybak, którego w tutejszej prastarej puckiej Farze czcią otacza, na równi ze Świętym Pawłem, pobożny Lud Kaszubski. Przemówił późniejszy święty, a jednocześnie człowiek, mający realne podstawy do zniechęcenia; znużony całonocnym, bezowocnym połowem. Gorzki jest zawód rybaka, gdy sieci puste, gorzki jest zawód robotnika, gdy praca jałowa. Jakże bliscy jesteście dziś Piotrowemu sercu Wy, Rybacy, Ludzie Morza, Marynarze, Stoczniowcy, Portowcy... wszyscy Rodacy dobrej woli i ci, co ster ojczystej dzierżą nawy.
Święty Piotr nie poprzestał na stwierdzeniu jałowości swoich wysiłków. Istotniejsze jest jego wyznanie wiary. Tak! Choć nie wprost jeszcze, ale wyznał wiarę w Jezusa Chrystusa. Zawodowe doświadczenie podpowiadało: nie warto – tutaj nie ma ryby. Ale Jezus – on rzeczywiście już wtedy musiał być dla Piotra kimś niezwykłym – Jezus Chrystus mówił co innego: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”.
Piotr nie był łatwowierny. Jakby się usprawiedliwiał przed towarzyszami, że to nie jego pomysł, by po straconej nocy jeszcze się trudzić... Odpowiedział więc: „(...) na Twoje słowo zarzucę sieci”. Dopowiadał w ten sposób: „To Twoja sprawa, Panie Jezu Chryste. Dla Ciebie, nie z innej przyczyny, podejmę jeszcze ten wysiłek”.
Taka jest właśnie, umiłowani, wiara owocna. Tam, gdzie wypadałoby się poddać, popaść w zniechęcenie, tam właśnie żyje się i działa ze względu na Jezusa Chrystusa, na wiarę Ojców, na to, co święte i najdroższe. Wypłyńmy więc na głębię naszych dziejów, a dostrzeżemy w nich - jakże żywy!, jakże wciąż obecny! – motyw morza i związanych z nimi losów polskich pokoleń - tylu pokoleń!
II. Wypłyńcie na głębię morskich dziejów Ojczyzny
Przecież już w pierwszej godzinie naszych dziejów, właśnie idąc ku morzu, niosąc ku morzu światło Ewangelii, złożył owoc swego życia, gdzieś tu, na nieodległych od morza ziemiach, biskup praski, Wojciech - pierwszy święty w dziejach naszego Narodu.
Wrastał w nadmorską ziemię szczep Chrystusowy we wczesnym średniowieczu w trudzie pokoleń; w trudzie pasterskim biskupów Kołobrzegu i Wolina, apostolskich wypraw świętego biskupa Ottona, ewangelizacyjnych misjach zgromadzeń zakonnych.
Znacie dobrze, uczestnicy dzisiejszej uroczystości, burzliwe dzieje pomorskiej ziemi i tego wspaniałego, wyrosłego u ujścia Wisły miasta - Gdańska. Mimo całego ich skomplikowania, zmienności, dramatyzmu pulsują w nich, przybierając na sile, to znów gasnąc, polskie znaki tu, na Pomorzu, na Kaszubach i tam dalej, na morzu, pośród bałtyckiej toni. Słychać echa opowieści o dzielnym żeglarzu Janie z Kolna, słychać dramatyczne odgłosy oliwskiej bitwy, widać odpływające z gdańskiego portu, w świat daleki, statki ładowane jędrnym zborzem wyrosłym na lessach Małopolski, na czarnoziemach Wołynia i Podola, słychać głos wiernego ludu tej ziemi, pielgrzymującego do Swarzewa, do swej Matki.
A kiedy nadszedł czas wolności i przyszła wreszcie Niepodległość, zdobywana krwią, pracą i modlitwą sześciu pokoleń Polaków, Rzeczpospolita wróciła nad morze – nad skrawek morza; ruszyła - na morze i poczęła, wysiłkiem swych żołnierzy-marynarzy, strzec swego morza. To właśnie wówczas, niezapomniany kontradmirał Kazimierz Porębski przedstawił „Memoriał w sprawie polityki polskiej na Bałtyku”. Zaapelował on wtedy, aby całe społeczeństwo i jego elity podjęły wielki wysiłek, a zarazem skok cywilizacyjny, jakiego nie uczyniono w dziedzinie spraw morskich jeszcze nigdy dotąd w dziejach Polski.
Powstawała także ojczysta literatura, próbująca objąć owo bezprecedensowe zjawisko. Jakże nie zacytować tu „Wiatru od Morza” Stefana Żeromskiego, skoro właśnie w takiej literaturze pulsuje duch narodu: „Ockniona znowu z tylosetletniego snu wola Chrobrego króla, spełniona wykonaniem sprawa żywota Jana Henryka Dąbrowskiego, objawia się w tej stronie, ażeby pokazać ułamek potęgi wielkiego plemienia, zabudowując zimną pustkę od strony Gdyni ubogiej i od strony martwych pagórów Oksywia. Tu i tam pobiegną w ciągu lat kilometry betonowych i kamiennych bulwarów i placów. (...) Tam, (...) gdzie majestatycznie przechadzają się wędrowne wrony, (...) - zaświszczą sygnały i syreny setek kotłów, bić będą wniebogłosy, jak w Southampton, tysiące młotów, warczeć będą maszyny, śpiewać będą pracownicy, przygotowywać się do podróży wokół globu ziemskiego polskie okręty i młodzi polscy marynarze. Forty na cyplach Helu, Oksywia i Kamiennej Góry osłonią to pracowisko od pokuszenia się o nie wroga, linie kolei żelaznych poniosą stąd dorobek świata w głąb lądu, a z głębi lądu przytaszczą tu na wywóz dorobek pracy rąk polskich.”
III. Patriotyczny zaczyn morskiego entuzjazmu
Stworzenie marynarki handlowej, zorganizowanie zbrojnej obrony wybrzeża oraz budowę i urządzenie portów uznano wówczas, u progu naszej międzywojennej niepodległości, za sprawę ogólnonarodową, która w poważnym stopniu miała zadecydować o awansie cywilizacyjnym kraju. Ale stało się to możliwe dzięki zaangażowaniu gronabohaterów, którzy w uszach słyszeli szum morskich fal i rozumieli, jakim darem, jakim bogactwem dla narodu jest morze i prowadzące doń rzeki.
Owi bohaterowi wywodzili się ze Stowarzyszenia „Bandera Polska”, przekształconego potem w „Ligę Żeglugi Polskiej”, działającego dziś jako „Liga Morska i Rzeczna”. Sam minister Eugeniusz Kwiatkowski przyznał po latach, iż sejmowa uchwała o budowie portu handlowego w Gdyni doszła do skutku głównie pod wpływem usilnych zabiegów tej właśnie organizacji.
Wspominamy dzisiaj dzień zaślubin Polski z morzem, jaki miał miejsce w Pucku, 10 lutego 1920 roku. Biły tego dnia radośnie dzwony kościołów i kaplic wojskowych całego kraju. A pierwszy biskup polowy Wojska Polskiego, Stanisław Gall, pisał w okolicznościowym liście pasterskim: „Ten przestwór morski, który się roztworzy – to wielka nadzieja najśmielszych naszych poczynań na wszechświatowej arenie pracy, przemysłu i handlu”.
Aktu zaślubin dokonał żołnierz bez skazy, generał Józef Haller, organizator Wojska Polskiego w Rosji, a potem dowódca słynnej „Błękitnej Dywizji”, którą przyprowadził ze sobą z Francji, nie wiedząc jeszcze, jak wielką odegra rolę w kampanii 1920 roku. 24 kwietnia 1993 roku w Katedrze Polowej Wojska Polskiego żegnałem jego doczesne szczątki, które powróciły po latach pod ojczyste niebo.
Tamtego dnia – w tamtym symbolicznym akcie zaślubin – wstająca do życia Rzeczypospolita obiecywała morzu, do którego dostęp w niewielkim wymiarze otrzymała, miłość i wierność. Egzamin z tej miłości i wierności zdała.
Dla naszych przodków, w skali ogólnonarodowej, morze było autentyczną wartością. Niech świadczy o tym fakt, iż w dniu wybuchu II wojny światowej do Ligi Morskiej i Kolonialnej – spadkobierczyni „Ligi Żeglugi Polskiej” oraz „Ligi Morskiej i Rzecznej” – należał bez mała milion osób, z czego koła szkolne liczyły ponad 300 tysięcy członków.
Można powiedzieć, że polskie morze i jego sprawy, to był ten syn umiłowany, o którego zabiega się i troszczy najwięcej. Gdynia. Marynarka Wojenna. Wzbudzające entuzjazm młodzieży żaglowce: „Dar Pomorza”, „Zawisza Czarny” ... Nigdy chyba jak wówczas morze nie pobudzało wyobraźni młodych, stając się dla wielu z nich przewodnim motywem życiowym.
Młodzieńcy pochłaniali z wypiekami na twarzach coraz to nowe wydania miesięcznika „Morze” i marzyli – o podróżach, bohaterskich odkryciach, o dobrobycie Ojczyzny. I wielu te marzenia realizowało – w pierwszej w historii Polski Szkole Morskiej, umiejscowionej pierwotnie w Tczewie; następnie zaś w służbie marynarskiej – handlowej i wojennej.
A potem, gdy się dopełniły dni i - jak mówi poeta – „prosto do nieba szli żołnierze z Westerplatte”, rozpoczęła się wielka epopeja marynarza polskiego, na tylu morzach, tylu oceanach - Bałtyku, fiordach Norwegii, osłonie konwojów wiozących pomoc do Murmańska i w tylu jeszcze innych miejscach ... Wielka, piękna karta żołnierza polskiego - marynarza!
IV. Morze – dar Boży i skarb Ojczyzny
Chcemy dziś dzielić wiarę owych niezłomnych bohaterów Polski Międzywojennej, dla których modlimy się dziś o nagrodę wieczną: marynarzy i żołnierzy, protoplastów „Ligi Morskiej i Rzecznej”; wiarę Świętego Piotra, zarzucającego sieci po raz wtóry. Wierzymy więc, że przyszłość Ojczyzny nie tylko zależy od koniunktury i nastrojów światowych, ale od nas samych, od naszej pracy, od codziennego wysiłku, naszej inicjatywy i od naszej energii. Byle nie była ona, w Ojczyźnie naszej, marnowana!
Wołał Mojżesz do Boga o miłosierdzie, gdy widział bezmiar niewdzięczności ludu wybranego po przejściu przez Morze Czerwone: „Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić (...): W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi?” (Wj 32,11-12a).
To Morze Czerwone, które stało się dla jednych zgubą, dla drugich okazało się ratunkiem i błogosławieństwem. I nam Bóg pobłogosławił wieloma darami natury. Bylebyśmy sami nie odpychali się od tego wspaniałego morza. Szczególnie dzisiaj, gdy Polska jest w stanie zaoferować w tej części świata, w tej części Bałtyku ogromny potencjał i nowoczesne rozwiązania; morsko – lądowe wrota na Północ i Południe Europy, i dalej, do Azji.
Także dla Świętego Pawła Apostoła, który wraz ze Świętym Piotrem patronuje Puckiej Farze, morze stało się żywiołem wprzęgniętym w wielką przygodę wiary. Jako wytwórca okrętowych namiotów, podróżnik, a nawet i rozbitek, dobrze poznał smak morskiej wody. Przybliżeniu jego duchowej sylwetki służy obchodzony obecnie Rok Świętego Pawła. W dzisiejszej liturgii nie przypadkiem sięgnęliśmy więc po jego słowa z Pierwszego Listu do Koryntian – chrześcijan zamieszkujących wielkie portowe miasto starożytności.
Tak oto Apostoł Narodów scharakteryzował naukę Ewangelii: „(...) my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego (...) To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.” (1 Kor 1,23-25) Na Twoje więc słowo, Panie Jezu Chryste, Słowo mądrości, która przekracza wszelką ludzką małoduszność, wypłyńmy na głębię dziejów i zarzućmy w nią sieci wdzięczności i wiary.
Maryjo, którą czci Lud Kaszubski niedaleko stąd, w Swarzewskim wizerunku, jako Królową Polskiego Morza! „Gwiazdo Morza, Święta Dziewico, Nadziei Niebieska Kotwico” - prowadź nas po drogach wiary, tej wiary w Boga i morskiej służby Ojczyźnie.
Amen
Archidiecezja Gdańska