„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
Eminencjo Księże Kardynale Metropolito Krakowski!
Bracia kapłani – pośród was kapelani więzienni!
Funkcjonariusze polskiej Służby Więziennej wszystkich rang, funkcji, stanowisk!
Bracia i Siostry – uczestnicy jubileuszowych obchodów!
I. Świadectwo waszej wiary
Katedra Wawelska otwarła dziś swoje wierzeje dla was – przedstawicieli więziennictwa polskiego. Przyszliście do tego czcigodnego Domu Bożego, świadka dziejów Kościoła i Narodu, nekropoli Świętych Pańskich: biskupa Stanisława ze Szczepanowa, królowej Jadwigi, także królów, wodzów i wieszczów narodu, z racji ważnej rocznicy.
90 lat temu, wraz z Polską, która po 123 latach niewoli powstawała, by żyć, poczęła się rodzić i tworzyć organizacyjne struktury polska służba więzienna. Już w pierwszych godzinach polskiej wolności – w pamiętnym listopadzie 1918 roku, młode, polskie władze przejęły więzienia z rąk dotychczasowych, zaborczych struktur. Zorganizowano natychmiast nabór funkcjonariuszy i rozpoczęto ich szkolenie. Bowiem zaborcy nie zatrudniali Polaków w służbie państwowej – a taką była i jest służba więzienna.
To o tamten poryw entuzjazmu i nadziei, jaki ogarnął ojczyznę przed dziewięćdziesięciu laty, wspiera się wasz jubileusz dziewięćdziesięciolecia. O siew wolności, niepodległości, o tamten czas, kiedy trzeba było od podstaw budować instytucje niezbędne dla sprawnego i skutecznego funkcjonowania państwa, bezpieczeństwa jego obywateli, ładu wewnętrznego, porządku prawnego. Jedną z nich było polskie więziennictwo.
Wracamy w ostatnich miesiącach do tamtych wydarzeń sprzed dziewięćdziesięciu lat z różnych okazji: jubileusze, rocznice, sesje naukowe, upamiętnienia, okolicznościowe publikacje... Do decyzji, do postaci, które poczęły kształtować byt Polski Niepodległej: wymodlony, wywalczony, wypracowany...
Spostrzegamy, że tamto pokolenie, które rozpoczęło budowanie i utrwalanie polskiej wolności, potrafiło szeroki wymiar spraw publicznych i obywatelskich zakorzeniać w Bogu i w chrześcijańskiej etyce. Potrafiło w naturalny sposób do Boga się przyznawać. Bogu za otrzymane łaski i dobro dziękować. Do Boga się zwracać z prośbą o wspomożenie i błogosławieństwo: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, ojczyznę wolną pobłogosław Panie”. I w Bogu zakorzeniać – wszystkie nasze dzienne sprawy...
Przenosimy to spojrzenie ponad latami trudnymi, szczególnie tymi po zakończeniu II wojny światowej. Wiemy w jakiej sytuacji znalazły się wtedy różne struktury państwa – pośród nich polskie więziennictwo – zdominowane przez polityczno-ideologiczną rolę, jaką wyznaczało im i narzucało państwo totalitarne.
Trzeba było tego zwycięskiego wichru wolności, który skruszył gorset zniewolenia, aby wróciły na dawny ojców szlak, na drogę, gdzie znaki Boga współbrzmią ze znakami ojczyzny. Aby znowu powrócił czas, kiedy obywatele ojczyzny mogli na forum publicznym mówić Bogu tak, mogli się do Boga przyznawać, mogli Bogu swój los zawierzać, także jako wspólnota – służby, instytucji, organizacji...
Jesteście takiej sytuacji przykładem, Panie i Panowie, funkcjonariusze polskiej Służby Więziennej, skoro w dniu waszego jubileuszu, przychodzicie do świątyni Pańskiej na dziękczynienie, na modlitwę, na umocnienie Chlebem Eucharystii i Słowem Bożym.
Można powiedzieć, że przez swoją dzisiejszą obecność w Katedrze Wawelskiej pragniecie powiedzieć uczestnikom tej Najświętszej Ofiary: biskupom, kapłanom, wiernym, którzy niezależnie od was w tej Katedrze się znaleźli, także mediom, towarzyszącym waszemu jubileuszowi, że struktura polskiego państwa, jaką jest więziennictwo, do Boga się przyznaje, w Bogu pokłada nadzieję, o świat Bożych wartości pragnie wspierać swą publiczną posługę, przykładać do niej miarę chrześcijańskiego sumienia i Ewangelii.
Wobec was wszystkich tu zgromadzonych, wobec tych, których tu nie ma – wielu pełni służbę, wyrażam radość, wdzięczność i uznanie Kościoła za waszą dzisiejszą obecność, za pragnienie zawierzania Bogu waszej służby państwu polskiemu i wspólnocie polskiego narodu. Za świadectwo waszej wiary.
II. Ewangelia więźniów i więzień
Bracia i Siostry!
Dzisiejsza Eucharystia odprawiana jest wedle formularza: „O uświęcenie pracy ludzkiej”. Teksty mszalnych czytań – Słowo Boże do nas skierowane – odsłaniają wymiar świętości naszego życia, a poprzez nie także naszej pracy, jej zakorzenienie w Bogu. Z tej sytuacji wynika powinność naszej ofiarnej służby w Nowym Przymierzu. Przypomina nam św. Paweł Apostoł, słowami Listu do Hebrajczyków, abyśmy wzmacniali nasze serca Bożą łaską i zaufali Bogu, mając pewność, że „was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków (Hbr 13, 21). Bo przecież Bóg Ojciec z miłości ku człowiekowi, z pragnienia – powtórzmy jeszcze raz słowa Apostoła Narodów – „do uzdolnienia go do wszelkiego dobra”, „zesłał Syna jako Zbawiciela świata” (1 J 4,14), bo „byli bowiem jak owce nie mające pasterza” (Mk 6, 34).
I pociągnął tamtych pierwszych – apostołów – Chrystus ku sobie, wziął pod swoja opiekę, począł nauczać, przekazywać im program życia, i program nadziei, uczynił ich rybakami ludzi, zwiastunami dobrej nowiny, świadkami przez siebie wybranymi i posłanymi: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam (J 20,21) – „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje” (Mt 10,40).
Od ponad dwudziestu wieków rozbrzmiewają pośród ludów i narodów słowa Chrystusa Pana: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za mną (J 10, 27).
Głos Chrystusa Pana rozbrzmiewa w sercach chrześcijan, którzy w sposób świadomy wybierają Chrystusowe jarzmo, rozbrzmiewa w sercach ludzi dobrej woli, otwartych na głos prawdy i sprawiedliwości. Idą za tym głosem ci, którzy uwierzyli i zawierzyli, ci, którzy ten głos rozpoznali i zrozumieli, że Słowo Boże wyzwala człowieka z lęku, z beznadziei, z niepewności, więcej – pozwala zrozumieć człowieczą wielkość i człowieczą godność: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym” (1 P 2,9).
Pośród słów, które na drogach swego nauczania wypowiedział Jezus, znalazły się i te: „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
To słowa Syna Człowieczego, które zostaną wypowiedziane w dniu ostatecznym, kiedy Król – Jezus Chrystus „zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały”(Mt 25,31), aby rozsądzić ludzkie uczynki wedle miary serca, miłości, współczucia, wedle miary – powiedzielibyśmy dziś – społecznej wrażliwości: „Zaprawdę powiadam Wam. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40).
„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
Przed 18 laty, 7 czerwca 1991 roku, w czasie wizyty w Zakładzie Karnym w Płocku, Ojciec Święty Jan Paweł II od tych właśnie słów rozpoczął swe pasterskie słowo skierowane do więźniów. Przypomniał wtedy– i więźniom i funkcjonariuszom straży więziennej – że Ewangelia Chrystusowa jest także Ewangelią więźniów i więzień. Więcej, że doświadczenie więzienia, które stanowi stały elementem historii człowieka, w różnych systemach, w różnych wiekach, było także doświadczeniem samego Chrystusa, pojmanego w Ogrójcu. Także doświadczeniem tych pierwszych, co poszli za nim – apostołów. Również wielkiej rzeszy świadków wiary, więzionych, skazywanych, w różnych okolicznościach, w różnych systemach dla Jego Imienia, także w czasach, które wielu z nas pamięta. Przywołajmy postać błogosławionego ks. Władysława Findysza, proboszcza ze Starego Żmigrodu, w ówczesnej Diecezji Przemyskiej, więzionego w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych w rzeszowskim więzieniu za swą wierność Chrystusowi i Kościołowi.
„Tak wiec ewangelia więźniów – mówił w Płocku Ojciec Święty – ma długą i zróżnicowaną historie. Zapewne też wielu z tych, którzy do tej historii przynależą, znajdzie się kiedyś – podczas Sądu Ostatecznego – „po prawicy”.
Ewangelia więźniów! Jej światło przenika przez mury więzień, rozświetla więzienne cele. Bo przecież Ewangelia Chrystusowa ma uniwersalny charakter. Adresowana jest do każdego człowieka. Nikogo nie wyłącza. Każdego oświetla swym blaskiem. Każdemu objawia przesłanie miłości i nadziei. Każdemu uświadamia, że jest obdarzony godnością Dziecka Bożego, że jest bratem naszego Boga – Jezusa Chrystusa. Także w więzieniu.
Więzienie to miejsce, w którym także realizuje się społeczny wymiar Ewangelii, w którym – często to po ludzku trudne realizować się powinno w praktyce życia Chrystusowe przykazanie miłości.
Bóg wyciąga swoją dłoń, także do tych, którzy za swe występki przeciwko prawu są izolowani, uwięzieni, odsunięci...
„Jesteście skazani to prawda, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy łaski Bożej świętym” – to także słowa, pamiętne słowa Ojca Świętego wypowiedziane do polskich więźniów.
Dzieje Kościoła pokazują, w jakże wielu przykładach, że człowiek – przy pomocy łaski Bożej – jest zdolny przewartościować swoje życie, dokonać duchowej przemiany, odrzucić grzech i zło, któremu służył. Przywołajmy przykład świętego Pawła Apostoła – obchodzimy Rok Świętego Pawła – gorliwego i bezwzględnego prześladowcy chrześcijan, o którym mówią Dzieje Apostolskie: „A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety i wtrącał do więzienia (Dz 8,3), a potem – po nawróceniu, po spotkaniu Zmartwychwstałego Pana na drodze do Damaszku – niestrudzony Apostoł Narodów, który dla Imienia Chrystusa został ”wydany jako więzień w ręce Rzymian” ( por. Dz 28, 17).
Ze swojej służby, ze swoich zawodowych doświadczeń, zapewne wielu z was potrafi wydobyć konkretne przykłady, kiedy w człowieku – uwięzionym, izolowanym – dobro zwyciężało, więcej – triumfowało!
„Skazani ale nie potępieni”. Przypominałem te słowa Ojca Świętego podczas mych wizyt w zakładach karnych i aresztach, szczególnie kiedy pełniłem posługę biskupa Diecezji Warszawsko-Praskiej, a w tej diecezji jest i Białołęka, i Olszynka Grochowska...
Przypominam je dziś, w Katedrze Wawelskiej, wobec was – funkcjonariuszy polskiego więziennictwa. Z tych słów Ojca Świętego wypływają bowiem głębokie konsekwencje dla waszej codziennej służby, dla waszego stosunku do uwięzionych, którzy stanowią podmiot waszej służby, dla waszej postawy wobec zadań, jakie stawiają przed wami wasze obowiązki i więzienne regulaminy. A także dla całej – powiedzieć można – filozofii więziennictwa.
Znowu odwołam się do słów Sługi Bożego Ojca Świętego Jana Pawła II, który powiedział w Płocku: „że warunki, jakie panują w więzieniach, są jednym z podstawowych sprawdzianów stanu moralnego władzy i społeczeństwa oraz kultury danego kraju” a w czasie wizyty w rzymskim więzieniu Regina Coeli zwrócił uwagę na to, że kara i więzienie mają sens o tyle, o ile wymierzając sprawiedliwość i odstraszają przestępców, służą odnowie człowieka, pozwalając tym, którzy zbłądzili, stać się na nowo pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.
III. „Jesteście skazani, ale nie potępieni”
Bracia i Siostry!
Warto przez pryzmat tych słów Sługi Bożego Jana Pawła II spojrzeć na kondycję współczesnego polskiego więziennictwa, zapytać czy może stanowić miernik stanu moralnego władzy, społeczeństwa, kultury? Tragiczne zdarzenie sprzed kilkunastu dni w płockim więzieniu i związana z nim seria dymisji postawiły sprawy waszej posługi w centrum opinii publicznej, w świetle mediów i rozkołysanych emocji. Ujawniły – jakby na marginesie – i zagadnienia związane z jego aktualnymi strukturalnymi trudnościami: wieloletnim niedofinansowaniem, przeludnieniem więzień, kłopotami kadrowymi. I zwróciły uwagę na skalę przemian, jakie miały i wciąż mają w nim miejsce.
Wiecie o tym dobrze, że polski system więzienny, szczególnie ten wprowadzony po wojnie, był systemem opresyjnym. Nastawionym na eliminację i degradację. Stanowił narzędzie w rękach władzy, korzystał z sowieckich wzorców. „Wsadzać jak najwięcej i izolować od społeczeństwa negatywny element polityczny, a paragraf później się znajdzie” – w jednym z artykułów, jakie czytałem na temat więziennictwa, przywołano taką dyrektywę autorstwa osławionego Jakuba Bermana. Nie trzeba przypominać, że ten opresyjny system, zdominowany przez treści polityczno-ideologiczne, stał się narzędziem bezwzględnej walki z ludźmi Polski Niepodległej, wiernymi Bogu i Polsce. Wiele opublikowanych w ostatnich latach świadectw pamiętnikarskich i literackich dało przejmujący obraz sytuacji, kiedy – użyłem tego sformułowania niegdyś podczas kazania dla dawnych więźniarek politycznych Fordonu – „wielkie więzienie szło przez Polskę”. Z biegiem czasu w więziennictwie do głosu poczęły dochodzić treści psychospołeczne: elementy resocjalizacji, leczenie antyalkoholowe, system przepustkowy. Jednak przez cały ten czas więziennictwo było uwikłane w zadania polityczne: więźniowie sumienia stali się jakimś wielkim oskarżeniem tamtego systemu, aż po lata stanu wojennego.
Drodzy Bracia i Siostry!
Jesteście uczestnikami, jesteście wykonawcami, jesteście realizatorami tego, co wraz z przemianami politycznymi i społecznymi zapukało do bram polskich więzień: a co określa się modelem więziennictwa resocjalizacyjnego. Upodmiotowienie osadzonych. Otwieranie przed nimi szans nauki, zdobywania kwalifikacji zawodowych. Przestrzeganie ich praw, zwłaszcza humanitarnych warunków odbywania kary. Poszanowanie ich godności. Zapewnienie opieki zdrowotnej... To przecież niepełna lista tych podstawowych zadań służby więziennej w stosunku do osób osadzonych.
Wiecie dobrze, jak wiele problemów, i tych psychologicznych, i tych organizacyjnych, i tych finansowych, sprawia wdrażanie tych zasad. Jak wiele dyskusji wywołuje model polskiego więziennictwa.
Jak wiele projektów, także tych związanych z usprawnieniem pracy penitencjarnej, musi przegrać z powodu braku środków. Jak wiele problemów, także tych bytowych, choćby związanych z zaopatrzeniem emerytalnym, niesie wasza służba. Przynosicie je także tu, do świątyni Pańskiej, stanowić będą ważna cząstkę jubileuszowych rozmów, szczególnie tych wychylonych w stronę przyszłości.
Umiłowani!
Patrzę na waszą służbę, na waszą posługę, oczyma biskupa. A muszę wyznać, że w młodości moje oczy błądziły też po ścianach więziennej celi białostockiego więzienia. To był rezultat młodzieńczych niepodległościowych porywów. Członkostwa w organizacji Orzeł Biały założonej w naszym sokólskim liceum.
I dostrzegam że jest to program, który – mino wszystkich dyskusji, zmiennych opcji, presji rozmaitych koniunktur – zmienia oblicze polskiego więziennictwa, jego filozofię, wydobywa na plan pierwszy jej służebny charakter, jej etyczny rys, który służbę sprawiedliwości i poszanowaniu prawa, łączy ze służba człowiekowi, służbą wychowawcza, służbą przemieniającą, służbą kształtującą, wspartą o przekonanie, że można przezwyciężyć, grzech, słabość, duchową izolację.
„Jesteście skazani to prawda, ale nie potępieni”. To jest ten nowy rys polskiego więziennictwa. To jest ta nowa droga, która nie rezygnując z pragmatyki, z wypracowanych zasad waszej służby, czasem twardych, otwiera się na człowieka, na jego wartość, na jego godność, wyciąga ku niemu dłoń.
Przywołajmy jeszcze raz słowa Jana Pawła II, że więziennictwo stanowi miernik stanu moralnego władzy, społeczeństwa, także kultury.
„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
IV. „Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi”
Bracia i Siostry!
Nigdy dość powtarzania, jak wielkim osiągnięciem, jak wielkim nowum stało się – kiedy przyszedł czas wolności – otwarcie więziennych drzwi dla kapelanów, umożliwienie więźniom bezpośredniego kontaktu ze Słowem Bożym, z Eucharystią. Z kapłanem – szafarzem sakramentu pojednania, toruję drogę do skruchy, zadośćuczynienia za popełnione grzechy i występki, pojednania z Bogiem i ludźmi.
Obecność kapelanów w więzieniu, to także ważne doświadczenie Kościoła – nauczającego. Kościoła, który głosi światu prawdę o Bogu miłosiernym, który nachyla się nad człowieczym grzechem, nad człowieczą małością i wskazuje drogę ku dobru, ku wyjściu z impasu.
Przychodzą z pomocą w tym dziele prostowania powikłanych ludzkich dróg członkowie Bractwa Więziennego, świeccy katecheci, siostry zakonne – wszyscy, którzy przynoszą w więzienne mury światło Ewangelii, którzy podążają tam z posługa braterstwa, przebaczającej miłości, także praktycznych działań, które mają wyrwać więźniów z okowów frustracji, obojętności, czasem rozpaczy.
Pamiętam spotkania opłatkowe w więzieniach w Białołęce, w Olszynce Grochowskie, rozmowy, a czasem wymowne gesty – przenikliwe spojrzenie, mocny uścisk dłoni, które znaczyły więcej niż wypowiedziane słowa. Gesty braterstwa, wdzięczności, wspólnoty.
Których i wy doświadczacie, które są miarą i sensu, i znaczenia waszej trudnej posługi.
Bracia i Siostry!
Umiłowani!
Módlmy się dziś, aby wasz służba była jeszcze bardziej skuteczna, jeszcze bardziej profesjonalna. A także, aby stawała się autentyczną posługą skierowaną ku dobru, ku wartościom. Niech wspomaga, niech tworzy odpowiedni klimat, do tych różnorakich wysiłków, które pragną przyjść z pomocą człowiekowi uwięzionemu, wyprowadzić go na twardy, pewny grunt moralnych zasad.
„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
Staje naprzeciw nas Chrystus, dobry pasterz, który zna owce swoje.
Idzie na poszukiwanie tych, które oddaliły się od stada, które zginęły.
„Ja jestem dobrym pasterzem, znam owce moje i one moje je znają”.
Pomóżcie mu, Bracia i Siostry, w ich odnajdywaniu!
„Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami” (Hbr 13, 16) – to słowa więźnia dla Jezusa Chrystusa, świętego Pawła Apostoła.
A wy, Bracia Kapłani, w każdej podczas waszej posługi więźniom bądźcie apostołami Bożego Miłosierdzia, które niweczy grzech, które prowadzi ku dobry, które wykreśla perspektywę eschatologicznej nadziei.
„Zaprawdę powiadam Wam. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40)
Bo byłem w więzieniu, a uszanowaliście moją godność.
Bo byłem w więzieniu, wasz brat odkupiony krwią Jezusa...
„Bo byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
Amen.
Archidiecezja Gdańska