...a jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1, 33)
Bracia i Siostry, uczestnicy Najświętszej Ofiary sprawowanej w świątyni pw. Świętego Jana z Kęt w Rumi!
Drodzy Rodacy w kraju i na świecie, którzy w tej Mszy świętej uczestniczycie dzięki transmisji Telewizji Polonia!
Dziś ostatnia świąteczna stacja na drodze Adwentu. Zbliża się dzień Narodzenia Pańskiego. Czas łaski i radości. Bowiem Zbawienie przyszło na świat. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę” (1 J 3,5).
W dniach Adwentu Kościół też nam przypomina, że Jezus Chrystus w nieznanej przyszłości powróci w chwale: „Przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1,11). Grudniowe, adwentowe dni mają nam uświadomić, że czas Kościoła, czas przepowiadania Ewangelii, jest czasem ostatecznym, rozpiętym między tym, co już nastąpiło – Wniebowstąpieniem Chrystusa, a czasem, który nastąpi. Ten, o którym czytana dziś Ewangelia mówi, że „Będzie nazwany Synem Najwyższego” – Jezus Chrystus, Pan życia wiecznego, przyjdzie, aby sądzić żywych i umarłych. Ujawni tego dnia tajemnice ludzkich serc i postępowanie każdego człowieka. Rozsądzi je miarą miłości: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Liturgia adwentu przepełniona jest znakami pragnienia, tęsknoty, oczekiwania na czas powtórnego przyjścia Bożego Syna. Zapalamy kolejną świecę na roratnim wieńcu. Rozbrzmiewa adwentowa pieśń oczekiwania ułożona przez praojców naszych: „Spuście nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios obłoki”. Modlimy się podczas Eucharystii: „Przyjdź Panie”.
Już za kilka dni świat obiegnie radosna nowina o narodzinach Jezusa Chrystusa – Światłości świata i Światłości narodów. Uobecni nam tę jedyną w dziejach świata i historii człowieka chwilę Święta Liturgia. Staniemy wobec niepojętej tajemnicy, kiedy „Zesłał Bóg Syna swego” (Ga 4,4), po to, abyśmy poznali miłość Boga i„abyśmy życie mieli dzięki Niemu (1 J 4,9).
W ostatnią niedzielę Adwentu rozważamy wydarzenie, które poprzedza Wcielenie Syna Bożego. Ewangelia według świętego Łukasza, dziś czytana, rozświetla ten poruszający moment, kiedy Bóg postanawia zrealizować swój plan zbawienia człowieka, objawić mu Siebie i swoją Miłość w Swoim Synu. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Bóg postanawia wejść w ludzkie dzieje, stać się towarzyszem ludzkich dróg. Ma to się stać za pośrednictwem człowieka, za pośrednictwem jednej z niewiast ziemi – Maryi z Nazaretu.
Zwiastowanie to wydarzenie niezwykłe, bezprecedensowe w relacjach między Bogiem a człowiekiem. Bóg odnajduje człowieka. Przez swego niebieskiego wysłańca przychodzi do nazaretańskiego domu Maryi. Zwraca się do Niej bezpośrednio. Objawia swoją wolę: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1, 31). Uświadamia, że zna rodzaj ludzki, skoro dokonał wyboru, skoro wskazał właśnie na Nią: „błogosławioną” i „łaski pełną”. Uśmierza niepokój ludzkiego serca: „Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga”. Zaprasza do udziału w Bożym dziele Miłości. Wzywa do aktywności, do uczestnictwa w Bożym zamyśle: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus”. Wzywa Maryję do tego, aby stała się Matką.
Scena Zwiastowania – scena wezwania i powołania Maryi przez Boga, nie jest tylko wspaniałą – poruszającą wyobraźnię – sceną z historii zbawienia. Jest wciąż aktualna, dotyka relacji miedzy Bogiem a człowiekiem. Bo przecież Bóg bezustannie szuka człowieka. Ogarnia go blaskiem swej miłości: Deus caritas est. Uśmierza niepokoje ludzkich serc. Prowadzi człowieka drogami jego żywota. Pokazuje światu swoje oblicze – w Jezusie Chrystusie. Uświadamia – pisał o tym Benedykt XVI w swej encyklice Spes salvi – że właściwy stan rzeczy i zdrowie moralne świata nie mogą być nigdy zagwarantowane jedynie przez struktury stworzone przez ludzi. Bowiem to nie nauka odkupia człowieka. To człowiek zostaje odkupiony przez miłość – absolutną miłość „Boga, która jest w Jezusie Chrystusie” (Rz 8, 38-39). To On nas umiłował do „końca” do ostatecznego „Wykonało się”. Jego królestwo jest wszędzie tam, gdzie On jest kochany i dokąd Jego miłość dociera.
Scena Zwiastowania wskazuje na Boga – źródło życia i Stwórcę. „Oto poczniesz i porodzisz Syna” (Łk 1, 31). Bóg zaprasza wszystkich, którzy pozostają w przymierzu małżeńskim, tej scementowanej Bożym błogosławieństwem wspólnocie życia i miłości, do służby życiu, do współdziałania „z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę (Gaudium et spes, 50). Bo życie jest wielkim darem Boga – jego Pana. „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (Jr 1,5). A prawo do życia i integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od chwili poczęcia aż do śmierci stanowi podstawowe prawo osoby ludzkiej. Nie zależy to prawo od poszczególnych jednostek, od rodziców, ani nie jest przywilejem pochodzącym od społeczeństwa lub państwa. Tkwi w naturze ludzkiej i jest ściśle związane z osobą na mocy aktu stwórczego, od którego osoba bierze swój początek (por. Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja Donum vitae, III).
„Otoczmy troską życie” – to hasło nowego roku liturgicznego 2008/2009, podczas którego będziemy pogłębiać nasze chrześcijańskie pojmowanie świętości życia, nasze powinności i obowiązki wobec życia – w różnych jego wymiarach. Wiemy dobrze, także i z naszego polskiego doświadczenia, że jakimś tragicznym rysem współczesnej cywilizacji jest odwracanie się od Bożych źródeł życia. Redukowanie jego wielkości i świętości. Gwałcenie praw najsłabszych, nienarodzonych jeszcze istot ludzkich, które są przecież obdarzone godnością osób. Pozbawianie ich ochrony prawnej. Prowadzenie uwłaczających godności osoby ludzkiej manipulacji i eksperymentów genetycznych. Mówi o nich ogłoszona przez Kongregacje Nauki Wiary Instrukcja Dignitatis personae. Prezentuje ten dokument katolicką ocenę badań biomedycznych. Określa jako moralnie niegodziwe wszelkie manipulacje na ludzkich embrionach – w których przecież płonie iskra życia – a także ingerencje w genetyczne dziedzictwo człowieka.
Popatrzmy na te problemy, na to rozprzestrzeniające się szeroko w świecie zło moralne, przez pryzmat sceny Zwiastowania. Bóg przychodzi do Maryi i zapowiada, że to Ona, niewiasta przynależna do wielkiej rodziny ludzkiej, stanie się „Matką Pana”– Matką Przedwiecznego Słowa. Że Owoc jej żywota jest z Boga i jest Bogiem. Że istnieje nierozerwalny związek między Bogiem a życiem. Każdym życiem, które jest wielkim darem Boga. „W Jego ręku – tchnienie życia i dusza każdego człowieka” (Hi 12, 10). „Każde życie ludzkie od chwili poczęcia aż do śmierci jest święte, ponieważ osoba ludzka była chciana dla niej samej na obraz i podobieństwo Boga żywego i świętego” – to są słowa z Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Umiłowani!
Ewangelie Zwiastowania ukazują wewnętrzną wolność Maryi. Jej wahanie, jej niepewność, zapewne swoistą walkę wewnętrzną. Jakże to musiała być niezwykła, zaskakując, trudna chwila, dla tamtej młodej niewiasty poślubionej pochodzącym z rodu Dawida cieśli o imieniu Józef, mieszkanki Nazaretu. Jakże – po ludzku patrząc – niepojęta! Przyjęcie Bożego wezwania zapowiadało odmianę biegu życia. Otwierało perspektywę nieznanej przyszłości. Maryja rozstrzygnęła te wątpliwości, wahania, niepokój serca, zapewne trwogę. Wypowiedziała swoje fiat: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). To fiat Maryj nie jest tylko wyrazem poddania się woli Bożej, ale jest także – to bardzo ważne – aktem przyjęcia z miłością Bożego Syna i poprzez narodziny wprowadzenie Go – z troskliwą, matczyną miłością w ludzkie dzieje.
W życiu Maryi – utrwalonym w Ewangelii – na pierwszy plan wysuwa się właśnie ten głęboki związek Serca Matki ze swym Synem, splot miłości, oddania, delikatności – bo przecież wie, kim On Jest. Towarzyszy Jezusowi, aż po tamtą ostania godzinę na Golgocie, gdzie się dopełniła zbawcza ofiara Odkupienia. Gdzie potwierdzona została najściślejsza więź miłości między Bogiem a człowiekiem, przypieczętowana krwią i męką Jezusa Chrystusa. To tam Maryja, Święta Boża Rodzicielka, zostanie naznaczona przez Syna – z wysokości Krzyża – na naszą Matkę – jednającą rodzaj ludzki ze swym Zbawicielem i Odkupicielem, prowadząca ludzkości ku Niemu – Matka Miłosierdzia i Matka Kościoła.
Niech mi się stanie według twego słowa. Ileż razy na drogach naszego życia przychodzi nam stanąć wobec Bożych wezwań wobec sytuacji, które wymagają wypowiedzenia naszego: fiat – skierowanego ku Bogu.
Ileż jest takich sytuacji, kiedy to fiat przychodzi z trudem, z wahaniem. A ile takich sytuacji, kiedy nie zostaje wypowiedziane. Kiedy silniejsze niż głos Boga okazują się prawa przez ludzi ustanowione. Kiedy normy poprawności politycznej, solidarności grupowej, swoistych cywilizacyjnych i kulturowych trendów, przytłumiają, wręcz odsuwają na bok, Boże normy, Boże nakazy, Boże żądania, które mają przecież na uwadze dobro człowieka, dyktuje je miłość Boża.
Przykłady można mnożyć. Odnajdywać i w przestrzeni życia rodzinnego, w którym ginie miłość, i w przestrzeni spraw publicznych, z których w różny sposób usuwa się Boga i jego prawa – w szerokiej rzeczywistości ludzkiego życia.
My, którzyśmy zaufali Chrystusowi, mamy pewność, że nasze życie moralne znajduje swe źródło w wierze w Boga, który nas pierwszy umiłował, który pozwala się poznać, który jest obecny w ludzkiej historii. Naszym obowiązkiem wobec Boga jest wierzyć w Niego i świadczyć o Nim. Podążać przez życie drogą „posłuszeństwa wiary” (Rz 1,5; 16, 26). Umacniać ją. Strzec jej. Odrzucać wszystko, co się jej sprzeciwia.
Dostrzegać i rozumieć, ze źródło wielu wypaczeń – także tych strukturalnych – tkwi w „nieuznawaniu Bogu” przez człowieka, w lekceważeniu prawdy objawionej, w sprzeciwianiu się miłości Boga i zaprzeczaniu Jego dobroci.
Pamiętacie, Bracia i Siostry, pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku. Na krakowskich Błoniach, mówiąc o niezwykłej godności człowieka, który został – poprzez chrzest – wezwany do uczestnictwa w życiu Boga samego, także o tradycji polskiego narodu, w której żywym echem odzywają się „słowa Chrystusa, świadectwo Ewangelii, kultura chrześcijańska, obyczaj zrodzony z wiary, nadziei i miłości”, pytał czy w imię wewnętrznej wolności człowieka „można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć: nie? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?” I odpowiadał na te pytania słowami, które choć wryły się w serca i pamięć tysięcy Polaków, to nie dość ich powtarzać i przypominać: „Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, żeby powiedzieć: nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat? Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.
Drodzy Bracia i Siostry podążający drogami Adwentu na spotkanie Światłości prawdziwej.
Niech znakiem waszej wolności, waszej dojrzałości chrześcijańskiej i ludzkiej, będzie – wzorem Maryi – postawa zaufania Bogu. Wypowiadajcie z ufnością swoje fiat w różnych sytuacjach życia. We wszystkich sytuacjach życia pamiętajmy o podstawowym, fundamentalnym obowiązku człowieka względem Boga, który Jezus wyraził słowami: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją dusza i całym swoim umysłem (Mt 22, 37). Będziesz miłował, bo i On cię umiłował, Posłał anioła swego do Dziewicy z Nazaret. To poprzez Nią Zbawienie przyszło na świat. Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy jego chwałę (J 1,14). On się objawił po to, aby zgładzić grzechy (1 J 3,5), także po to, „aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął , ale miał życie wieczne” (J 3,16).
Umiłowani!
Scena Zwiastowania ukazuje w pełnym świetle rolę Maryi w dziele Zbawienia. To Bóg ją wybrał „ z miłości przed założeniem świata, aby była święta i nieskalane przed Jego obliczem” (Ef 1,4) – pisze święty Paweł Apostoł w Liście do Efezjan. To Bóg dla niej dokonał wielkiego Cudu – poczęła z Ducha świętego. To Maryja, jak głosi dogmat o Jej Niepokalanym Poczęciu „została zachowana, nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”. Musiało się tak stać skoro właśnie przez Nią objawiła się światu Czystość Największa – Jezus Chrystus.
To Maryja była tą świątynią – o której słyszymy w pierwszym czytaniu, które mówi o zadaniu, jakie Bóg stawia przed Dawidem: budowie domu na Boże mieszkanie. To w niej Bóg w pełni zamieszkał.
Maryja – nauczycielka pokory i miłości. Wzór wiary i miłości. Matka swego Pana i Matka Kościoła – nasza Matka. Maryja, uświadamia nam wielkość i godność człowieka – Boga na świat przyniosła!
Z pokolenia w pokolenie biegnie Jej radosne Magnificat, hymn uwielbienia dla Boga, który wcielił się w człowieka, który spośród niewiast ziemi wybrał Matkę swego Jednorodzonego Syna.
„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch w Bogu moim Zbawcy (...) Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1, 46–49).
Na progu Bożego Narodzenia, w ostatnią i niedzielę Adwentu, błogosławi Cię, Maryjo, nasze polskie pokolenie, tu we wspólnocie parafialnej w Rumi, zgromadzone w świątyni pod wezwaniem świętego Jana z Kęt , w domu Boga Żywego, gdzie głoszona jest zbawcza nauka Chrystusa, a miłość Pana praktykuje się w dobrych i braterskich uczynkach członków tej wspólnoty.
Dzisiaj w tej modlitwie wspólnoty parafialnej w Rumi uczestniczy wielka wspólnota wiary, która dzięki telewizji Polonia modli się z nami, i duchowo jest obecna w tym pięknym wnętrzu świątyni budowanej wysiłkiem parafian przez lat dwadzieścia i konsekrowanej przez Ks. Abpa Tadeusza Gocłowskiego, cztery lata temu, 29 maja 2004 roku. Pozdrawiam proboszcza, ks. prałata Włodzimierza Kozłowskiego, [który od lat przewodniczy tej wspólnocie, budowniczego tej pięknej świątyni].
Jej patron, św. Jan Kęt, prowadzi nas stąd, z Pomorza, od morskiego brzegu, do Krakowa, do tego miasta wiary, wspaniałej, królewskiej przeszłości i miasta świętych. Życiem swoim dotknął dwóch odległych stuleci – XIV i XV wieku. Uczony kapłan, profesor na wydziale sztuk wyzwolonych Akademii Krakowskiej, zasłynął pośród współczesnych z licznych dzieł miłosierdzia – jest patronem Caritas – z pobożności, krzewienia kultu eucharystycznego i praktyki częstego przyjmowania Komunii świętej. Kanonizowany w 1767 roku, jest patronem Polski, archidiecezji krakowskiej, królewskiego Krakowa, także profesorów, młodzieży, studentów, szkół katolickich – którzy szukają jego wspomożenia na swych drogach myśli, nauki, intelektualnego i duchowego rozwoju.
Patronuje także tej wspólnocie wiary, mieszkańcom Rumi, miasta, które wraz z pobliska Redą i Wejherowem tworzy zespól trzech miast zwany Małym Trójmiastem Kaszubskim. Związała się Rumia poprzez wieki z opactwem cysterskim w Oliwie, tutejsze ziemie stanowiły przez wieki jego własność, przeżywała okres burzliwego rozwoju wraz z całym pasem polskiego Wybrzeża w latach II Rzeczypospolitej – był tu m. in. cywilny port lotniczy dla Gdyni, z którego odlatywały w samoloty do Warszawy, a od 1939 roku do Kopenhagi i Wenecji, przeszła przez ciężkie wojenne doświadczenia – dziś jest wspólnotą wiary, codziennej pracy, wierna Bogu, Polsce, pomorskim tradycjom. Bądźcie pozdrowieni mieszkańcy Rumi i wspólnoto parafialna od waszego biskupa, który od pół roku przewodzi Kościołowi Gdańskiemu, i rozpoznaje słoje różnorodnych tradycji, które tworzą oblicze tej ziemi. Patrzymy oczyma wiary na tamtą chwilę Zwiastowania – wezwania Maryi z Nazaretu, aby stała się Matka Boga, który zstąpił z nieba dla naszego zbawienia.
Spośród Maryjnych wezwań, tu, na pomorskiej ziemi, szczególnie bliskie jest wezwanie: Stella Maris – Gwiazda Morza. Bo przecie gwiazdy były przewodniczkami żeglarzy – ich światło chroniło przed zbłądzeniem.
Niech nas prowadzi – po morzu życia – do brzegów niebieskiej ojczyzny.
Maryja – Gwiazda, która zrodziła Światłość, Jezusa Chrystusa, tego, który jest Panem wszystkich (por. Dz 10,36). W ostanią niedzielę Adwentu, oczekując na światłość wielką, która zajaśnieje nad Betlejem, wołamy: Przyjdź Panie! Spuście nam na ziemskie niwy/Zbawcę z nieba obłoki”
Przyjdź Panie!
Amen.
Archidiecezja Gdańska