św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię

nie obumrze, zostanie tylko samo,

ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity

J 12, 23-24

 

 

Ekscelencje Księża Biskupi: Ryszardzie, Wiesławie i Zbigniewie!

Księża Infułaci!

Kapituło Bazyliki Mariackiej!

Księże Prałacie Ireneuszu, następco śp. ks. Stanisława na probostwie parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny!

Księża i Ojcowie wszystkich godności i stanowisk!

Drogie siostry zakonne i wspólnoty życia konsekrowanego!

Okryta żałobą Rodzino śp. Księdza Infułata!

Panie Wojewodo – przedstawicielu Rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!

Panie i Panowie – członkowie Parlamentu!

Szanowni przedstawiciele władz samorządowych Gdańska, Gdyni, Sopotu i innych miast Pomorza Gdańskiego, a także instytucji, uczelni, wspólnot, stowarzyszeń!

Czcigodne poczty sztandarowe!

Drodzy Kombatanci dróg do Nieodległej!

Członkowie stowarzyszenia „Godność”, zrzeszającego więźniów politycznych PRL-u – zmarły kapłan był jednym z nich!

Ludzie Solidarności i niepodległościowych ugrupowań, których śp. Ks. Infułat wspomagał i którym służył!

Wspólnoto parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którą w latach 1979 – 2014 drogami wiary prowadził wasz zmarły, były Proboszcz!

Drodzy diecezjanie, szczególnie wy, przybyli tu po wojnie od wileńskiej strony – rodacy śp. Księdza Infułata!

Umiłowani Bracia i Siostry!

 

Wspólnota wiary naszego lokalnego Kościoła – Archidiecezja i Metropolia Gdańska, żegna ks. infułata Stanisława Bogdanowicza, seniora prezbiterium gdańskiego. Wybitnego kapłana i syna polskiej Ojczyzny. Bogu Trójjedynemu, na Eucharystii, która jest dziękczynieniem, składamy dzięki za Jego bogate, pełne Bożej i mądrej treści, długie życie.

Wiadomość o śmierci Księdza Stanisława otworzyła niejeden skarbiec pamięci. Wydobyła zeń obrazy minionych wydarzeń związanych z Jego osobą. Słyszymy i czytamy w tych dniach wiele słów poświęconych Jego życiu, kapłańskiej posłudze, postawie, jaką zajmował wobec różnorodnych wyzwań czasu . Dobrych słów. Wywiedzionych z wdzięcznych serc.

 

Refren psalmu, który śpiewaliśmy przed chwilą, wyraża wiarę w to, że kiedy wypali się świeca naszego życia, zostaniemy zabrani przez Boga do „krainy życia”, gdzie będziemy doświadczać Bożej dobroci: „W krainie życia ujrzę dobroć Boga”. Psalmista zaprasza nas, byśmy razem z nim składali wyznanie wiary: „Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących” (Ps 27, 13). Taka wiara – zorientowana na zmartwychwstania i życie wieczne – ma kształtować naszą codzienność, budzić nas z życiowych letargów. Zmarli, których żegnamy w czasie pogrzebów nie potrzebują już tej wiary wyrażać, bo dotarli już do krainy życia. Ich przykład, połączony ze słowem Bożym, ma mieć dla nas dzisiaj walor pedagogiczny – ma nam przypominać o ostatecznym celu naszego życia i pomagać nam odzyskiwać zagubiony życiowy azymut.

 

 

 

  1. Kapłaństwo wedle Serca Jezusowego

20 października o godz. 17.50 Ksiądz Stanisław przekroczył bramy śmierci. Stanął „w obliczu Pana” (2 Kor 5, 8). Odszedł z ziemskiego życia, aby „być z Chrystusem” (Flp 1, 23). Wejść w nowe życie. „Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy” – usłyszymy podczas tej Mszy świętej słowa prefacji o zmarłych.

 

Modlić się dziś będziemy, aby Ksiądz Infułat, w pełni otrzymał owoce odkupienia dokonanego przez Chrystusa. Wszedł do niebieskiej chwały, do wspólnoty tych wszystkich wiernych zmarłych, którzy są doskonale zjednoczeni z Chrystusem. Aby mógł „Cieszyć się w Królestwie niebieskim razem ze sprawiedliwymi i przyjaciółmi Boga radością osiągniętej nieśmiertelności” – to słowa św. Cypriana.

 

Psalmista zaprasza nas, byśmy razem z nim składali wyznanie wiary: „Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących” (Ps 27,13).

 

Ksiądz Stanisław Bogdanowicz jak każdy z nas, chrześcijan, poprzez sakrament chrztu świętego związał się nierozerwalnie z Chrystusem, z Jego śmiercią i z Jego zmartwychwstaniem.

 

Z Chrystusem – Dobrym Pasterzem. Z ustanowionym przezeń kapłaństwem, które pełnił wedle miary Serca Jezusowego. Takie było – oceniane naszą ludzką miarą – kapłaństwo Księdza Infułata Stanisława. Służebne. Bezinteresowne. Świadome siebie. Czerpiące swą moc i skuteczność ze źródła Serca Jezusowego.

 

Dlatego jest nas dziś tak wielu. Biskupi, kapłani. Także wy, Bracia i Siostry, którzyście w różnych okolicznościach swego życia spotkali Księdza Stanisława. Rozpoznali autentyzm Jego kapłaństwa. Słuchali z uwagą Jego słów. Budowali się przykładem Jego życia i posługiwania przenikniętego Bożym i ojczystym duchem.

 

  1. Miłosierdzia blask świetlany

Kapłańska droga Księdza Infułata była spleciona z drogą tej cząstki Kościoła powszechnego, który swą zbawczą misję pełni tu w Gdańsku i na Pomorzu Gdańskim. Początkowo w ramach Diecezji Gdańskiej. A od czasu historycznej bulli św. Jana Pawła II Totus Tuus Poloniae populus, ustanawiającej nową organizację Kościoła w Polsce w Archidiecezji Gdańskiej.

 

Powojennej drodze Gdańska i jego Kościoła towarzyszył od dziecka. Bowiem Gdańsk dla rodziny przyszłego Księdza Stanisława stał się swoistą „wyspą ocalenia”. Przestrzenią życia, które trzeba było od początku organizować.

 

Była to jedna z dziesiątków tysięcy polskich rodzin, które zmuszone zostały do opuszczenia najbliższej sercu ojczystej ziemi – Wileńszczyzny. Ziemi, w której od wieków Polska trwała. Porzucenia rodzinnych cmentarzy, świątyń, domów. Miejsc, które współtworzyły tożsamość żyjących tu polskich pokoleń. W wypadku rodziny Bogdanowiczów – Żwiryni święciańskiego powiatu. To tam, na ziemi wkrótce utraconej i odciętej od pnia polskiej ojczyzny w kaplicy pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego w Podbrodziu przyszły Ksiądz Infułat otrzymał sakrament chrztu świętego. Najpiękniejszy i najwspanialszy dar Boga.

 

W tam w rodzinnym domu tkwiły korzenie Jego pobożności, wzorowej uczciwości, sumienności, obowiązkowości i umiłowania Kościoła i Ojczyzny.

 

Wygnańcy z wileńskiej ziemi przynieśli do Gdańska wielki skarb swych kresowych serc. Kult Matki Bożej Miłosierdzia. Tej co w Ostrej Świeci Bramie. Orędowniczki ludzi tamtej ziemi. Towarzyszki ich dramatycznych dróg w ubiegłym stuleciu. Ksiądz Bogdanowicz, syn wileńskiej ziemi, swą Maryjną pobożność zakotwiczał w ostrobramskim wizerunku Matki Miłosierdzia. To był motyw naszej duchowej wspólnoty. Także i ja, wiecie o tym zapewne, na mym rodzinnym Podlasiu, położonym na terytorium archidiecezji wileńskiej, wzrastałem w klimacie pobożności maryjnej, wpatrzonej w Ostrobramski Wizerunek Matki Miłosierdzia.

 

Kiedyśmy się zastanawiali z ks. Bogdanowiczem, wtedy Proboszczem Bazyliki Mariackiej, gdzie umieścić sarkofag śp. marszałka Macieja Płażyńskiego, jednej z ofiar tragedii smoleńskiej, byliśmy zgodni, że miejscem tym winna być kaplica św. Doroty. To tam od początku lat 60. gdańscy wilnianie gromadzą się na modlitwę przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej. Niebawem stanął tam pomnik utrwalający pamięć i imiona wszystkich ofiar tamtego tragicznego lotu. Podjętego w kwietniowy poranek w służbie pamięci o ofiarach katyńskiej zbrodni.

 

Pamiętamy ile ten pomnik doznał ataków. Krytyki. Ze strony tych – do dziś nie umilkli - którzy chcieliby pamięć o tamtej tragedii zepchnąć w cień, pomniejszyć, czasem wręcz wykpić i wyszydzić. Ks. Bogdanowicz – gospodarz Bazyliki Mariackiej – znosił te ataki ze spokojem. Odpowiadał na nie z właściwą mu znajomością rzeczy, taktem i godnością.

 

III. Kaplan z pierwszego gdańskiego zaciągu

Umiłowani!

Ksiądz Stanisław Bogdanowicz należał do pierwszego zaciągu gdańskiego Seminarium Duchownego, jaki miał miejsce we wrześniu 1957 roku. Także do pierwszej grupy księży w nim uformowanych. Posłanych do wieczernika gdańskiej diecezji po otrzymaniu w dniu 29 czerwca 1962 roku święceń kapłańskich z rąk ks. biskupa Edmunda Nowickiego. Był to historyczny dzień w powojennej historii Kościoła Gdańskiego.

 

55 lat kapłaństwa Ks. Infułata. Długa droga. Godna i prosta. Droga wierności Chrystusowi i Kościołowi. Posłuszeństwa i zgodnej współpracy z kolejnymi biskupami gdańskimi. Wypełniania powierzonych zadań z odwagą, zapałem, swoistym perfekcjonizmem. A ich nie brakowało. Różnorodnych. Odpowiedzialnych. Lubelskie, kulowskie studia – specjalizacja z zakresu pedagogiki i katechetyki. Duszpasterstwo. Rektor w Sopocie, w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja Boboli. Proboszcz w Gdańsku w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Później tu, w Bazylice Mariackiej. Trzydzieści pięć lat. Od 1979 do 2014 roku.

 

Znacie dobrze, drodzy parafianie Bazyliki Mariackiej, promieniowanie tego służebnego kapłaństwa. Otwartego, wciągającego innych do współpracy i odpowiedzialności. Inicjującego wiele działań, tych o wymiarze stricte religijnym, formacyjnych, charytatywnym, społecznym. Przeżyliście wraz z waszym proboszczem ten szczególny dzień: 12 czerwca 1987 roku. Obecność w Bazylice Mariackiej św. Jana Pawła II. Jego spotkanie z chorymi.

Była jeszcze Kuria Biskupia: rozmaite zadania i powinności zlecane przez biskupów. Były wieloletnie wykłady w Seminarium Duchownym. Akcja Katolicka.

 

Ks. Stanisław Bogdanowicz  od 1979 do lat 90 ubiegłego wieku był również duszpasterzem nauczycieli. Szczególnie w latach 1980 - 90 duszpasterstwo skupiało środowisko gdańskich nauczycieli, spełniając nie tylko rolę formacyjną, lecz także edukacyjną. W okresie stanu wojennego wspierał represjonowanych nauczycieli, udzielał pomocy duchowej i materialnej. Będąc duszpasterzem nauczycieli współpracował przy organizacji  spotkań edukacyjnych - wykładów, które odbywały się  w auli Seminarium Duchownego w Gdańsku. Spotkania te pozwoliły bardzo licznej grupie nauczycieli odnajdować się w trudnych realiach lat 90. oraz rozwijać ich kompetencje duchowe i intelektualne.

 

Praca zauważana i doceniana przez kolejnych pasterzy diecezji gdańskiej. Honorowana kościelnymi godnościami – po tę najwyższą: godność infułata nadana przez św. Jana Pawła II w 1996 roku.

 

  1. Kochał Polskę

Umiłowani!

Jeszce trzy motywy tego życia. Ks. Bogdanowicz był pasjonatem historii. Rozpoznał sumiennie, dokładnie w serii książek i prasowych publikacji, drogę diecezji gdańskiej. Czasy Wolnego Miasta Gdańska. Okres powojenny. Trud budowania pośród zburzonych murów katolickiej wspólnoty wygnańców, przesiedleńców, autochtonów, różnego rodzaju wędrowców - robinsonów. Komunistyczne represje. Monografie biskupów gdańskich i rządców diecezji, wstępujących na gdański Wojciechowy szlak ewangelizacji, posługi sakramentalnej, budowania Królestwa Chrystusa.

 

I motyw kolejny: jego wieloletnie uparte starania, aby do wnętrza Bazyliki Mariackiej wróciły dzieła sztuki. Tworzone przed wiekami specjalnie dla niej. Uświęcające gdańskie pokolenia. Po wojnie rozparcelowane po muzeach, w części wywiezione z Gdańska. Udało mu się wiele w tej mierze osiągnąć. Wystarczy rozejrzeć się po wnętrzu bazyliki. Dojrzeć dzieła dawnych epok. Świadectwa wiary i artystycznej wrażliwości gdańszczan.

 

Ale to dopiero rozpoczęta droga. Zadanie i powinność dla jego następców. Także dla włodarzy miasta, którzy powinni dopomóc w tym, aby to, co gdańskie wróciło do Gdańska. I to na miejsce dla którego zostało stworzone przez sławnych mistrzów – do wnętrza Korony Miasta Gdańska Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. To testament i zadanie, które zostawił nam ks. Infułat – kustosz dziedzictwa artystycznego Bazyliki Mariackiej.

 

Umiłowani!

Żegnamy dziś kapłana – syna polskiej ojczyzny. Jednego z tych kapłanów – a imion ich wiele – którzy w trudnych powojennych latach, w epoce komunistycznego zniewalania, nie szczędzili trudu dla umacniania katolickiej tożsamości i ducha wolności.

 

Jak wielu z jego pokolenia – w jego przypadku wygnańcowi z Wileńszczyzny – przyszło mu swą postawą kapłańską, swymi czynami stawiać czoła agresji bezbożnego, ateistycznego systemu.

 

Wcześnie poznał smak więziennego chleba, aresztowany w czasie obchodów milenijnych 1966 roku, więziony w Lublinie, i w Warszawie, na Rakowieckiej. Nie mógł wyjechać na rzymskie studia – odmówiono mu paszportu.

 

W końcu lat 70. zasłynął w Gdańsku odprawianiem Mszy św., w intencji Ojczyzny w zakazane, wykreślone z kalendarza święta: 3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada. Wspomagał Solidarność i ugrupowania niepodległościowe. Był z tymi, których dotknęły represje stanu wojennego. Organizował dla nich pomoc. Bazylika Mariacka stała się azylem dla prześladowanych. Wiele uczynił dla utrwalenia narodowej pamięci: spójrzcie na ściany tej świątyni. Na tablice upamiętniające żołnierzy antykomunistycznego podziemia, ofiary represji niemieckich i Golgoty Wschodu. Przygarniał weteranów 5 Wileńskiej Brygady AK mjr Łupaszki, w czasach kiedy wciąż byli rzeczywiście wyklęci i pogardzani.

 

W ostatnich latach był wrażliwym strażnikiem pamięci o ofiarach tragedii smoleńskiej – tej wciąż niezasklepianej, niezdiagnozowanej do końca rany na ciele Ojczyzny.

 

Bo ksiądz Infułat kochał Polskę. Bardzo pragnął, by budowała swoją drogę na sprawdzonych wartościach, tych które płyną z nauki Jezusa Chrystusa. W swoim patriotyzmie był radykalny, nie przyjmował hipokryzji, dwulicowości, zbyt daleko posuniętych kompromisów.

 

  1. Bóg „zwinął twój namiot pasterski”

Umiłowani!

Żegnam Ks. Infułata – jego biskup. Już na początku mej gdańskiej pasterskiej drogi mianowałem go wikariuszem generalnym naszej archidiecezji. Pełnił tę funkcje również po przejściu na kapłańską emeryturę. W sposób godny, odpowiedzialny, spolegliwy, skuteczny.

 

Żegnacie go dziś, dawni parafianie. Wiecie dobrze, że Was kochał, Chociaż czasem mógł być odbierany jako zbyt surowy i wymagający. Ale to przecież wynikało z zatroskania o wasze zbawienie. Wy też go kochaliście. Gdy przez dłuższy czas nie było go widać, pytaliście: „Co się dzieje z Infułatem?”.

Dobrze się stało, że na emeryturze pozostał z wami. Nie wchodził nikomu w drogę, o czym najlepiej może powiedzieć jego czcigodny następca.

 

Znamienne było, że otoczony był ludźmi młodymi. Interesował się tym, co aktualne, śledził wiadomości ze świata, ciekawie i barwnie opowiadał, ale w tym wszystkim nigdy nie przestawał być Chrystusowym siewcą – doradzał, dawał przestrogi, czasem zdecydowanie upominał. Młodzi ludzie doskonale to wyczuwali i dlatego nie stronili od niego. Z jego odniesienia do młodych przebijał zmysł duszpasterski na najwyższym poziomie!

 

Przyszedł czas nasilających się dolegliwości Księdza Infułata. Czas cierpienia i umierania. Ileż wtedy wyzwoliło się dobra! Szlachetnych odruchów ludzkich serc! A wszystko wokół Niego i dla Niego. To nie tylko my jemu byliśmy potrzebni, ale On był potrzebny nam do naszego uświęcenia.

 

Ciało Księdza Infułata składamy dziś w krypcie jak ziarno pszeniczne – ufni, że wyda stokrotny plon w wieczności. Zaś plon jego doczesnego życia składamy na ołtarzu jak żniwne wieńce. Zapisał piękną kartę w dziejach Kościoła Gdańskiego. Godną upamiętnienia, opisania, monografii na miarę tych, które tworzył – poświęconych tradycjom kościelnym jego umiłowanego Gdańska.

 

Drogi Księże Infułacie!

Brzemienny kłos Twojego długiego życia został zżęty i zaniesiony przed tron Boży. Bóg „zwinął Twój namiot pasterski”. Spójrz jeszcze raz na Twoją dawną parafię! Stań w progu naszej Bazyliki Mariackiej po raz ostatni!

Dziś Chrystus mówi do Ciebie tak, jak kiedyś do Świętej Siostry Faustyny: Wiedz o tym, że wszystkie piękności niczym są w porównaniu z tym, co Ci przygotowałem w wieczności.

Spójrz, odchodzący od nas pasterzu i siewco!

Stoją tu dziś wokół Ciebie Biskupi i Kapłani.

Twoi bliscy i ukochani Parafianie, którym służyłeś.

Stoją młodzi, wśród których tak dobrze się czułeś.

 

Z czułą i wdzięczną miłością składamy Twoje ciało do krypty. Składamy je jak ziarno pszeniczne, wierząc że zaowocuje, że wyda stokrotne plony.

 

A kapłańską, piękną Twą duszę, jak wieniec żniwny składamy na ołtarzu Boga, którego wybrałeś, za którym poszedłeś, którego kochałeś i któremu służyłeś. Niech będzie dla Ciebie miłosierny! Dlatego pełni wiary i ufności wraz ze starotestamentowym psalmistą śpiewamy dziś Księże Stanisławie razem z Tobą: „W krainie życia będę widział Boga”.

Amen.

 

 

 

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00