św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Dzień Wolności i Solidarności. Ważna stacja w kalendarzu narodowych świąt. Jednoczący ludzi, w których sercach poczesne miejsce zajmuje Bóg, Ojczyzna, obywatelski honor.  Stacją naszego dorocznego, gdańskiego świętowania jest ten Dom Boży, określany często mianem Duchowego Centrum Solidarności.


Wierność z ziemi wyrośnie

A sprawiedliwość spojrzy z nieba

 

Panie Marszałku! Panie Ministrze!

Księże Kanoniku Ludwiku Proboszczu Bazyliki pod wezwaniem Świętej Brygidy Szwedzkiej!

Bracia Kapłani, koncelebransi Najświętszej Ofiary!

Panie Wojewodo, przedstawicielu Rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej! 

Drodzy związkowcy z przewodniczącym gdańskiego regionu Panem Krzysztofem Doślą!

Czcigodne poczty sztandarowe!

Drodzy weterani – uczestnicy sierpniowych strajków w 1980 roku na Wybrzeżu!

Młodzieży, która w sztafecie pokoleń przejmiesz ideały swych ojców matek, dziadków, babć – ideały solidarnościowej tradycji!

Wy wszyscy, wierni ideałom sierpnia 80, drodze Solidarności, jej etosowi!

Jak co roku w ostatni dzień sierpnia przychodzicie do św. Brygidy na Msze św., aby w Bogu i z Bogiem świętować ten szczególny dzień. Dzień Wolności i Solidarności. Dzień chwały, pamięci, refleksji. Święto rodaków świadomych wartości w życiu narodu daru Wolności. Daru Boga! Wywalczonego, wycierpianego, wymodlonego.

Drogocennego skarbu, który trzeba bronić i pielęgnować. A także chronić: przed zaprzaństwem, zdradą, lekceważeniem, różnoraką krzywdą. Czynicie to z konsekwencją i determinacją – ludzie Solidarności. To wy stanowicie ostanie ogniwo zmagań pokoleń o Wolność, Niepodległość, Solidarność.

 

 

  1. Drogocenny skarb waszych serc

Dzień Wolności i Solidarności. Ważna stacja w kalendarzu narodowych świąt. Jednoczący ludzi, w których sercach poczesne miejsce zajmuje Bóg, Ojczyzna, obywatelski honor. W tym roku centralnym miejscem obchodów tego święta będzie Lubin. Jedno z ważnych miejsc, gdzie przyszło trzem naszym rodakom Michałowi Adamowiczowi, Andrzejowi Trajkowskiemu, Mieczysławowi Poźniakowi życiem zapłacić za pragnienie Wolności, za wierność Solidarności. Ofiary brutalnej, krwawej, pacyfikacji przez siły ZOMO pokojowej manifestacji w 1982 roku, w drugą rocznicę Porozumień Sierpniowych. Włączymy ich tragiczną śmierć w intencje tej Mszy świętej. Także ofiarę wielu poległych i zamęczonych podczas wojny wydanej w grudniu 1981 roku Solidarności przez janczarów komunistycznego systemu. Ich liczba jest wciąż niepoliczona.

Stacją naszego dorocznego, gdańskiego świętowania jest ten Dom Boży, określany często mianem Duchowego Centrum Solidarności.

Nie trzeba wam, uczestnicy tej Mszy świętej, ludzie Solidarności, przypominać o znaczeniu tej świątyni dla drogi pomorskiej Solidarności, dla drogi ku Niepodległej. To tu, przed Chrystusem Eucharystycznym, przed Jego Matką – Gwiazdą Morzą, otwieraliście swoje serca, wypowiadali swoje nadzieje, przedkładali najgłębsze pragnienia – aby Polska, była Polską. Świadomą swej godności, swej dziejowej drogi. Nie wyczekującą pokornie w przedpokojach wielkich mocarstw. Nie kłaniającą się okolicznościom. Niepodległa! Idąca swoimi drogami w Imię Pana!

Aby w naszej ojczyźnie zrealizowało się to, o czym mówi prorok Izajasz w pierwszym czytaniu: „Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa – wieczyste bezpieczeństwo!”.

Nie trzeba wam o tym przypominać. Święta Brygida. Sanktuarium Solidarności. To jest drogocenny skarb waszych serc. Ale trzeba o tym mówić młodym pokoleniom, wchodzącym w dorosłe pomorskie i polskie życie. Niech wiedzą, niech pamiętają, że to z tej świątyni został poniesiony do strajkujących w pobliskiej Stoczni Gdańskiej Chrystus w sakramencie Eucharystii. Zaniósł go tam ks. Henryk Jankowski, niestrudzony twórca tego sanktuarium. Jakże wiele odzwierciedla się w nim chwały i pamięci o naszych polskich bohaterach, idących za Chrystusem drogami Ojczyzny.

Do strajkujących ks. Jankowski niósł też słowa umocnienia i nadziei. Zapewne także te, które zabrzmiały dziś w Ewangelii według świętego Jana: „Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daje. Nie tak jak daje świat, Ja wam daje. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”. Chrystusowe słowa, Jakże wtedy potrzebne. Jakże wciąż nam potrzebne.

 

  1. Abyś dzień święty święcił

Umiłowani!

Mówię o tym, bo ten świąteczny dzień budzi wspomnienia. Jak zawsze, kiedy spotykamy się w braterskim kręgu. Tego dnia myśli nasze biegną do źródeł. Do kluczowych motywów. Do pytań o genezę tamtego zrywu.

Intuicja wiary – wiele razy była o tym mowa - prowadzi na warszawski Plac Zwycięstwa, w czerwcowy dzień 1979 roku. Do wołania św. Jana Pawła II o zstąpienie Ducha Świętego, który odmieni oblicze polskiej ziemi.

To tam odnajdujemy duchowe impulsy, duchowe źródło tego, co się w sierpniu osiemdziesiątego roku wydarzyło. Wichru wolności. Wichru Solidarności. Podjęcia przez Solidarność szlachetnego zmagania o godność i sens ludzkiej pracy. Podjętej „w obliczy Chrystusa i Jego Matki”. Przypomniał o tym Jan Paweł II w 1987 roku w Gdańsku.

Bowiem tamten zryw ku wolności, ukazał to, co wielu wtedy zdziwiło, zaskoczyło – „więź pomiędzy światem pracy a krzyżem Chrystusa (…) więź pomiędzy pracą ludzką a Mszą świętą: ofiarą Chrystusa” (Jan Paweł II, Gdańsk).

I ta więź wciąż trwa. Stanowi szczególny rys waszego związku. Jakże się radowaliśmy, kiedy z woli Ojca Świętego Benedykta XVI, otrzymaliście – tu w tej świątyni – niebieskiego patrona Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszkę. Pewnie dla niejednego z was Księdza Jurka z żoliborskiej parafii. Dla wielu kapłanów kolegę represyjnej kleryckiej jednostki. Przyjaciela, brata, prostego, otwartego. Błogosławionego Męczennika. Symbolu polskich dróg ku wolności. Dziś u Niego, ofiary tragicznego misterium nieprawości, szukacie wsparcia w waszej drodze.

Wyrazem tej więzi z Kościołem, z chrześcijańską osnową polskiego życia, jest zaangażowanie Solidarności w działania, których celem jest przywrócenie świętości niedzieli. Pierwszego dnia tygodnia. Dnia w którym Chrystus zmartwychwstał. Tego dnia świętego tak w ostatnich dziesięcioleciach deprecjonowanego, obdzieranego z godności i świętości. Pozwólmy dziesiątkom tysięcy naszych rodaków zmuszanych w ten dzień do pracy, dzień święty święcić. Dzień święty. Dzień Boży. Dzień modlitwy. Godziwego wypoczynku. Rodzinnej bliskości. Niech ten powrót do świętowania niedzieli, do ustawowego zakazu handlu o co zabiegacie, będzie darem na trzechsetlecie królowania Maryi w naszym polskim domu. Darem serc i darem sprawiedliwości. Darem wynagrodzonym. Bowiem „wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość spojrzy z nieba”.

Kilka dni temu stawiliśmy się na Jasnej Górze, w polskiej Kanie, do narodowego apelu serc przed naszą Panią i Królową. Aby jej wstawiennictwu przed Bożym tronem ofiarować naszą modlitwę ufności i zawierzenia, także te wszystkie przymioty serc, o których mówi dziś św. Paweł Apostoł w Liście do Filipian.

Także o was, związkowcy z Solidarności, powiedzieć można, że jesteście ludźmi zawierzenia. Że jesteście w służbie wartości, których promotorką jest Maryja, pokorna służebnica Pańska.

Obrona pracowniczych praw, godności i piękna pracy, interesów materialnych, socjalnych, kulturalnych, zdrowotnych, wychowawczych, rozwoju wiedzy i umiejętności, budowanie etycznej podstawy relacji między pracownikami pracodawcami, przeciwdziałanie bezrobociu i pomoc osobom bez pracy. Jakże bardzo ten katalog waszych powinności i waszej społecznej aktywności prowadzi ku wartościom Bożym i etyce chrześcijańskiej.

Wydobędę jeden z nich. Pamięć o towarzyszach wspólnej drogi. O tych, którzy z różnych powodów znaleźli się na marginesie życia. Odnajdywanie ich, pomoc, wydobywanie na jaw ich dobrych czynów z zapomnienia.

 

III. Solidarność musi iść przed walką

Umiłowani!

Uczył nas Jan Paweł II, że solidarność musi iść przed walką. Że solidarność również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela - i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego” (Gdynia, 11 czerwca 1987). Byliście zawsze wierni tej zasadzie. Pamiętaliście i pamiętacie o niej. Wedle niej biegł szlak waszej drogi.

A ta droga często innym zawadzała. Szczególnie w latach zachłyśnięcia się wielu naszych rodaków trucizną liberalizmu. Buńczucznego rozpychania się kapitalizmu, który programowo lekceważył moralny aspekt pracy. Jakże często byliście lekceważeni. Niesłuchani. Wręcz wyszydzani. Spychani do narożnika polskiego życia.

Waszą drogę tarasowano murami niechęci, niezrozumienia, odrzucenia. Nie słuchano was, kiedy protestowaliście przeciw wyprzedaży majątku narodowego. Traktowaniu ludzi pracy, szczególnie tych z wielkich zakładów pracy, jako niepotrzebnej nieprzydatnej nikomu masy upadłościowej. Szydzono z solidarnościowego etosu. Waszym sztandarom i ideałom wyznaczano miejsce w muzealnej gablocie. Ileż razy mechanizmy demokracji, które miały regulować bieg społecznego życia, okazywały się nic nie znaczące. Zlekceważono steki tysięcy podpisów za referendami w istotnych sprawach. Kpiono ze związkowych protestów, choćby przeciwko arbitralnemu podniesieniu wieku emerytalnego.

A przecież nie zwinęliście związkowych sztandarów. Nie wyprowadziliście ich ze sceny polskiego życia. Szliście swoją drogą. Wierni solidarnościowym ideałom. Odporni na zaczadzenie liberalnym nurtem.

Solidarność musi iść przed walką. Solidarność to jeden z drugim, a nie jeden przeciw drugiemu. Pamiętacie o tej zasadzie, o tym wektorze związkowej służby, także i dziś. W tej szczególnej chwili, kiedy w polskim życiu publicznym nastąpiła niespotykana eksplozja wrogości, obelg, złorzeczeń.

Kiedy w imię obrony rzekomo zagrożonej demokracji, odmawia się prawa do pełnienia społecznego mandatu tym, którzy do tej roli wykreowani zostali wolą wyborców.

Kiedy z różnych gremiów dobiega to bezrozumne: nie bo nie! Ma być tak, jak było! Rozbrzmiewa zachęta – i to z ust tych, którzy nie tak dawno pełnili wysokie funkcje, w trzecim, sądowniczym filarze władzy, że polityczne spory, winna rozstrzygnąć „naga siła” – to znaczy przemoc i agresja.

Pamiętajmy jeszcze i o tym. Nie raz w polskich dziejach dochodził do głosu ciemny nurtu zaprzaństwa, serwilizmu wobec silnych i możnych sąsiadów. Nie raz szukano protekcji, wynoszono polskie problemy, aby czynić z nich narzędzie zewnętrznego nacisku, agresywniej krytyki nie znającej właściwego stanu rzeczy. I jaki – w wymiarze polskich wieków był tego efekt? Jaka nagroda? Ta najgorsza: wydziedziczenie z narodowej pamięci.

Módlmy się dziś, Bracia i Siostry, o to wyciszenie polskich serc, wyhamowanie emocji, które niosą duchowe spustoszenie, które antagonizują środowiska pracy bywa, że i rodziny.

 

  1. „Chciejmy patrzeć na ziemie ojczystą”

Umiłowani!

Od kilku miesięcy zmieniają się wektory polityki polskiej. Patrzycie zapewne z satysfakcją na ten kierunek zmian, który tak wiele czerpie z waszej drogi. Społeczną wrażliwość. Duch reform, tych o wymiarze gospodarczym, społecznym, ustrojowym. W odwrocie z polskiego życia znajduje się przekonanie, że państwo powinno promować silnych.

Przyszedł wreszcie czas, kiedy w polu uwagi i decyzji znaleźli się ci, którzy potrzebują pomocy. Kiedy tak wiele uwagi poświecą się temu, co określa się mianem polityki historycznej. Między innymi szukaniu zapomnianych mogił mordowanych skrycie bohaterów. Nakrywaniu ich szczątków biało-czerwonym całunem czci i uznania. Rok mija jak ulicami Gdańska przeszedł wielki narodowy pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”- Żołnierzy Wyklętych, żołnierzy Bogu i Polsce wiernych.

Wasz związek stał się wreszcie partnerem społecznego dialogu. Rzeczywistym, a nie malowanym. Słuchanym z uwagą. Wpływającym na kształt podejmowanych decyzji. Czasem w sporze. W kontrowersji. Ale merytorycznej. Poważnej. Przynoszącej pozytywne rozwiązania.

Przed laty mówił kardynał Stefan Wyszyński: „Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć na ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im tutaj, przede wszystkim wypełniać swoje zadania – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny (Przemówienie do kapłanów, 1976).

To dobrze, że coraz więcej jest tego patrzenia na ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Nas nie trzeba stawiać co i raz na baczność, musztrować, upominać, napominać abyśmy stanęli kornie w szeregu wsłuchani w dyrektywy brukselskich urzędników. Bo mamy przyrodzone prawo, aby patrzeć na wiele spraw naszym, polskim spojrzeniem. Rozwiązywać je wedle naszego rozeznania, naszych ocen, naszych potrzeb, które my potrafimy najlepiej rozeznać. I to nie jest coś nadzwyczajnego. To jest prawo każdego kraju, który w poważny, godny sposób traktuje swoją niepodległość, swoją suwerenność.

Módlmy się dziś w intencji ojczyzny, tego wielkiego daru Boga. O mądry, dar rozwiązywania naszych spraw, naszych problemów. Bez oglądania się na innych, bez pokornego przyjmowania zewnętrznych dyrektyw. O dar wnikliwego, mądrego, roztropnego, motywowanego szacunkiem i patriotyzmem patrzenia „na ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu”.

 

Umiłowani!
Kila dni temu, tu w Gdańsku, Pan Prezydent, zainicjował debatę konstytucyjną. Zachęcał do podjęcia poważnej narodowej dyskusji, które finałem ma być nowa konstytucja. Rozpoczął ją od Solidarności, bowiem „Solidarność jest nie tylko słowem, ale jako ruch jest dla nas wszystkich symbolem odzyskanej wolności” - to Jego słowa. Do namysłu, do projektów, do dezyderatów, które pozwolą na stworzenie nowej, polskiej Konstytucji.

Konstytucji dla obywateli, a nie dla elit. Konstytucji, która będzie czerpała z doświadczeń ostatnich trzydziestu lat polskiej drogi, z dziedzictwa dróg do Niepodległej, z wielkiego depozytu tego co na polskiej drodze: dobre, twórcze, sprawiedliwe, sprawdzone.

Niech to będzie dyskusja ożywcza. Konstruktywna. Służebna wobec oczekiwań i pragnień narodu, Kościoła, ludzi pracy. Czy w tej nowej konstytucji nie powinien znaleźć się zapis gwarantujący polskim obywatelom świętości niedzieli? Stawiam takie pytanie.

Niechaj ta nowa konstytucja otrzyma nową preambułę. Przejrzystą, jasną, jednoznaczną. Wyzbytą swoistego lawiranctwa i słownej żonglerki. Dajmy w tej preambule przejrzyste świadectwo związku naszej Ojczyzny z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, z Chrystusem, z Jego Matką – Królową naszego narodu, z chrześcijaństwem, motorem naszych dziejów, naszej drogi – wczoraj, dziś, jurto.

Jakże prosto, pięknie, zgodnie z prawdą wieków wyrazili to bracia Węgrzy w swej konstytucji. Wobec laicyzującej się Europy, tracącej ducha, sprzeniewierzającej się jakże często dziedzictwu swej przeszłości, nasi węgierscy pobratymcy wyznają z godnością: „Jesteśmy dumni, że nasz pierwszy król, święty Stefan, przed tysiącem lat osadził węgierskie państwo na trwałych fundamentach, a naszą ojczyznę uczyni częścią chrześcijańskiej Europy”.

Wyraźmy i my w preambule naszej nowej konstytucji prawdę naszych polskich wieków .O chrześcijańskiej drodze narodu. Jej wartości, pięknie, godności, narodotwórczej sile!

 

Umiłowani!

Po zakończeniu Mszy świętej, po błogosławieństwie na dalszy bieg godzin tego świątecznego dnia, pójdziemy w pochodzie radości wiary, nadziei i miłości na Plac Solidarności pod pomnik Poległych Stoczniowców 1970 roku. Staniemy tam w modlitewnej zadumie.

Jak co roku, każdy z nas odczyta umieszczone na tam słowa psalmu: „Pan da siłę swojemu ludowi. Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju”. Niech ten pokój trwa. W sercach waszych. W Solidarności. W Ojczyźnie. „A Bóg pokoju będzie z wami”. „Niech się nie trwoży serce wasze, ani się nie lęka”.

Amen.

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00