św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Umiłowani Bracia i Siostry!

Wspólnoto wiary, która dziś, na ulicach królewskiego Gdańska wielbisz Chleb Żywy, co zstąpił z Nieba – Chrystusa Obecnego w Najświętszym Sakramencie!

W radosnej procesji przemierzamy ulice naszego miasta. Bo to Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało. Wielkie święto Kościoła Powszechnego. 

Jezu w Hostii utajony

Daj mi serce Twoje, daj.

(z pieśni eucharystycznej)

 

Umiłowani Bracia i Siostry!

Wspólnoto wiary, która dziś, na ulicach królewskiego Gdańska wielbisz Chleb Żywy, co zstąpił z Nieba – Chrystusa Obecnego w Najświętszym Sakramencie!

W radosnej procesji przemierzamy ulice naszego miasta. Bo to Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało. Wielkie święto Kościoła Powszechnego. Dzień chwały, kiedy Chrystus Obecny w Najświętszym Sakramencie wchodzi w nasz ludzki świat. W przestrzeń naszego codziennego życia.

 

  1. Panie nasz, króluj nam!

To dzień, kiedy – jak to ujmuje stara polska pieśń – „Pan idzie z nieba. Pod przymiotami ukryty chleba. Zagrody nasze widzieć przychodzi. I jak się dzieciom jego powodzi”. Przychodzi do wielkiej zagrody naszej Ojczyzny. Jest przecież jej Panem. Pasterzem żyjącej w niej owczarni. Tej, która swemu Pasterzowi zaufała. Zawierzyła Jego Ewangelii. Otwiera tabernakulum swych serc na dar Eucharystii – Chleb żywy, który zstąpił z Nieba. To On umacnia nasze duchowe siły, prowadzi nas ku zbawieniu, ku nowemu niebu i nowej ziemi, w której zamieszka prawda i sprawiedliwość. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 51).

Idziemy dziś za Chrystusem. Tym Który był, Który jest i Który przychodzi. Wspólnota katolickiego Kościoła, który od tysiąca lat pełni swą zbawczą misję na Pomorzu Gdańskim, na Kaszubach.

Jest to procesja chwały i uwielbienia Chrystusa Obecnego w konsekrowanej Hostii. Tego, który zstąpił z Nieba, „aby zgładzić grzechy”(1 J 3,3)  i  umiłował nas aż „do końca” (J 13,1). Aż po dar ze swego życia dla naszego zbawienia. Pozostał pośród nas. W Eucharystii.  Sakramencie miłości i miłosierdzia. Idzie dziś gdańskimi ulicami po kwietnym kobiercu ścielonym przez pierwszokomunijne dzieci.  Adorujemy Go. Kierujemy ku Niemu nasze ufne modlitwy. Przed tronem Twoim serca składamy/oto pokornie wszyscy wołamy/: Błogosław Panie swemu stworzeniu/Broń od nieszczęścia, ciesz w utrapieniu.  

Jest to także procesja dziękczynienia. Za otrzymane dary. Za wspomożenie w trudach życia. Za ofiarowane dobro – różnorodne, czasem na pozór niezauważalne. Za poczucie bezpieczeństwa i pewności, jakie daje przyjaźń z Chrystusem i zaufanie dla Jego rozrządzeń. Za to, że On, Boży Syn – jest dobry jak chleb. Że nas nieprzerwanie tym Chlebem karmi i oczyszcza z grzechów.

Cóż Ci, Jezu, damy za twych łask strumienie?/Z serca Ci składamy korne dziękczynienie/ Panie nasz, króluj nam? /Boże nasz, króluj nam!/ poprzez wieczny czas króluj, Jezu, nam!

 

Jest to procesja nadziei. Że nas będzie dalej prowadził. Ochraniał. Wspierał. Że ukaże swoje Oblicze, kiedy Bóg w śmierci powoła nas do siebie.

Pod zasłona teraz, Jezu, wiedzę Cię/ Niech pragnienie serca kiedyś spełni się/Bym oblicze Twoje tam oglądać mógł/ Gdzie wybranym miejsce przygotował Bóg.

To także procesja, która jest świadectwem naszej jedności.

Dziś jesteśmy razem – katolicka wspólnota naszego miasta. Przez naszą obecność dajemy świadectwo o naszej katolickiej tożsamości. To ona jest wyrazistym znakiem Polski, naszej Ojczyzny. Jej historii, jej współczesności,  także – wierzymy głęboko – jej jutra. 

Nasza procesja jest także publicznym, jednoznacznym manifestem naszej wiary. Wobec tych wszystkich, którzy się wobec niej dystansują. Wobec obojętnych. Wobec tych, którzy są w swej wierze słabi.

To także świadectwo dawane tym, którzy od naszej katolickiej wspólnoty się oddalili. Czasem się jej wyrzekli.

Publiczna manifestacja wiary – warto przypomnieć – leży u źródeł adoracyjnych procesji z Najświętszym Sakramentem. Znane już w

Średniowieczu, nabrały nowego wyrazu w czasach reformacji, kiedy odstępcy od Kościoła katolickiego poczęli kwestionować realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Przekreślać Jezusowe słowa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy: „To jest Ciało moje… To jest Krew moja” (Mk 14, 22, 24).

To wtedy urządzane z wielką okazałością procesje stały się ostentacyjnym wyznaniem i świadectwem, że w Eucharystii pod konsekrowanymi postaciami chleba i wina jest obecny żywy i chwalebny Chrystus z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem.

Taką szczególną manifestację wiary stanowiły w latach komunistycznego zniewolenia. Starsi dobrze pamiętają tamten czas. Także tamtą pieśń, My chcemy Boga, śpiewaną przez procesyjne tłumy. Pragnienie powrotu do normalności w naszej ojczyźnie. Do sytuacji, kiedy Bóg obecny będzie „w książce, w szkole w godzinach wytchnień, w pracy dniach”.  A polskie dusze przestanie się zatruwać ateistyczną, marksistowską ideologią.

 

  1. Brońmy Krzyża

Umiłowani!

Wołanie My chcemy Boga nie zamilkło w naszych katolickich sercach.

W tym roku wracamy do wspomnień dwu pielgrzymek św. Jana Pawła II do Ojczyzny. Tej z 1987 roku i tej drugiej, dziesięć lat później, z 1997 roku. Pamiętnych chwil, odciśniętych głęboko w polskich sercach, kiedy pośród nas stanął nasz wielki Rodak, wielki Papież, Sługa Nadziei, który bezgranicznie zaufał Chrystusowi. To podczas tej drugiej, z Zakopanego, od Giewontu, rozległy się słowa świętego Papieża: „Brońcie krzyża!”

To polecenie, ten duchowy rozkaz skierowany do polskiej wspólnoty wiary, wciąż jest aktualny. Wciąż jest zadaniem – do wypełnienia.  Choć od chwili, kiedy został wypowiedziany minęło dwadzieścia lat. Choć tak wiele w naszej ojczyźnie się zmieniło. Tyle rządów. Tyle opcji. Tyle zdarzeń o historycznym wymiarze!

Rozbrzmiewa i dziś. W Roku Pańskim 2017. Kiedy z woli wyborców u steru nawy państwowej stanęło ugrupowanie, którego członkowie w przytłaczającej większości są katolikami. Kiedy rządzący są świadomi historycznej wspólnoty Narodu i Kościoła. Organicznego związku dziejów Ojczyzny z Chrystusem i z Kościołem katolickim, który jest solą tej ziemi, i wielkim dobrem Rzeczypospolitej. Nośnikiem wartości religijnych i moralnych, także narodowych i społecznych.

Ale przecież w systemie demokratycznym władza państwowa nie jest regulatorem poglądów, zachowań, postaw obywateli. Dlatego trzeba nam stawać wobec sytuacji i zagrożeń, które wyrażają tamte, papieskie słowa sprzed dwóch dekad: Brońcie krzyża.

Wciąż trzeba bronić krzyża! Reagować, kiedy Bóg jest obrażany. Kiedy Kościół jest szkalowany. Kiedy wyszydzane są przykazania Boże, zasady etyki katolickiej.

 

Umiłowani!

Wielu z was w ubiegłą niedzielę przeszło ulicami Gdańska w Marszu dla Życia i Rodziny.  Aby wypowiedzieć swoje „tak” dla wartości, które stanowią wielkie dobro, niekwestionowane przez miliony naszych rodaków.

Tak” dla życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

„Tak” dla rodziny, która kształtuje polskie pokolenia.

„Tak” dla małżeństwa między kobietą a mężczyzną.

Patronował temu marszowi św. Jan Paweł II – Promotor Godności Życia i Rodziny. 

To był marsz afirmacji dla odwiecznych wartości wywiedzionych z Bożych rozrządzeń, potwierdzonych drogą wieków. To był marsz w obronie Krzyża, który jest tych wartości gwarantem i oparciem.

 

III. Przesłanie, które płynie z Gdańska

Od jakiegoś czasu słyszymy zapowiedzi, że Gdańsk ma zostać przekształcony w miasto „nowoczesne i postępowe”. Trzeba pytać o imię tej nowoczesności i postępowości. O jej treść, kształt. 

Demon „postępu i nowoczesności” czyni wielkie spustoszenie w zachodniej Europie. Przykładów jest wiele. Nie można już w czasie Świąt Bożego Narodzenia ustawiać na palcach choinek – bo w ten sposób rani się uczucia tych, którzy za nic mają wielką tradycję chrześcijańską. Znikają krzyże z budynków publicznych. W coraz większej cenie jest Chrystofobia. Ta swoista alergia na chrześcijan. Ich wiarę, etos, kulturę, obyczaj.

Czyni się to w imię postępu. W imię Nowoczesności. W imię człowieka wyzwolonego z więzów religii, kulturowych uwarunkowań, tradycji. Mającego za nic wartość rodziny. Świętość ludzkiego życia. I w imię tego absurdalnego stwierdzenia – mówił o nim przed dwudziestu laty we Wrocławiu św. Jan Paweł II – że „Bóg jest przeszkodą na drodze do pełnej wolności”.

Czy to nie z tego nurtu „postępu i nowoczesności” wyrosła w gdańskim Muzeum Historii Polski osobliwa narracja o wojennych dziejach Polski.  Zabrakło w niej informacji o martyrologium Kościoła. O męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego, który w Auschwitz ofiarował swe życie za współwięźnia, ojca rodziny. Zdawkowo ukazana została postać rotmistrza Witolda Pileckiego, wielkiego bohatera polskiej wolności. A liczne objawy moralnej atrofii, co i raz wychodzą na powierzchnię naszego wspólnotowego życia? Kpiny z tragedii smoleńskiej. Z traumy rodzin, znów rozbudzonej, po bulwersujących ekshumacjach. Czy nie tam ich źródło?

Czy to nie z ducha „nowoczesności i postępu” wyrosło to, co miało miejsce w ubiegłą sobotę w Stolicy! Zagradzanie drogi modlitewnemu pochodowi z archikatedry św. Jana Chrzciciela, który szedł pod tablicą pamięci przed Pałacem Prezydenckim, aby uczcić ofiary tamtej narodowej tragedii.

 

Umiłowani!

Jest przecież inna miara, wedle której trzeba budować teraźniejszość i przyszłość naszego miasta.  Nie potrzebuje protezy „postępu i nowoczesności”.

Wyznaczona została trzydzieści lat temu. Podczas pamiętnej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny, podczas jej stacji w Gdyni, na Westerplatte i w Gdańsku w dniach 11 i 12 czerwca 1987 roku.

W słowach Jana Pawła II zajaśniał wtedy Gdańsk. Miasto szczególne. Miasto swoistego nowego początku. To w Gdańsku – uświadomił to święty Papież – zrodziła się na nowo potrzeba odnowy człowieka przez pracę. To właśnie w Gdańsku „w imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba było wypowiedzieć słowo solidarność”. Trzeba było tym słowem, tym pojęciem zainicjować szlachetną, walkę „ o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walkę o dojrzalszy kształt życia ludzkiego”.

Walkę o dojrzalszy kształt życia ludzkiego!

Walkę, która nie ustaje. Która stanowi jakąś szczególną miarę ludzkich wspólnot – narodowych, państwowych. Ich dojrzałości.  Odpowiedzialności.  Moralnej wartości.

Walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego!

 W rożnych wymiarach, na różnych polach. Rodzinnym, społecznym, wspólnotowym, w „godzinach wytchnień, w pracy dniach”, w zakładach pracy, szkołach, uczelniach, we wzajemnych relacjach.

To jest to przesłanie, które płynie z Gdańska. Wciąż aktualne, potrzebne, wręcz niezbędne. Z którym trzeba się zmierzyć. Podjąć i realizować. Wesprzeć je o Chrystusową Ewangelię odpowiedzialności i wolności. A „prawdziwą wolność mierzy się stopniem gotowości do służby i do daru z siebie. Tylko tak pojęta wolność, jest prawdziwie twórcza, buduje nasze człowieczeństwo, buduje więzi ludzkie. Buduje i jednoczy, a nie dzieli!”  - mówił Jan Paweł II, przed dwudziestu laty we Wrocławiu, podczas Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego . I dodał: „Jak bardzo tej jednoczącej wolności potrzeba światu, potrzeba Europie, potrzeba Polsce!”

Niech to będzie program dla Gdańska. Zamiast miraży „postępu i nowoczesności”: budowanie jednoczącej wolności – mądrej, odpowiedzialnej, wspartej  o  stabilny fundament  moralnych zasad, o wielki depozyt tradycji, która tu w Gdańsku, nie raz ukazywała cenę wolności i wartość wolności: od Westerplatte po zmagania lat osiemdziesiątych. Zakorzenionej w Chrystusowym Krzyżu!  W Eucharystii! W Ewangelii wolności. Bo przecież, „ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1).

Umiłowani!

To już ostania stacja na naszym procesyjnym szlaku. Kontemplacji, modlitwy, suplikacji, ku Bogu kierowanych.

Dziękuję wam, Bracia i Siostry, za naszą modlitewną wspólnotę, za naszą procesyjną drogę ulicami naszego miasta z Chrystusem – Odkupicielem człowieka ukrytym w Eucharystii. Za wasze zawierzenie Chrystusowi, wzorem Matki Chrystusowej, królowej polskich serc, która mówi ojczystym pokoleniem: „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”.(J 2, 5).

Stajemy wobec wielkiej tajemnicy naszej wiary: Eucharystii, która – jak mówi Jan Paweł II – jest „sakramentem życia w Bogu”, „pokarmem, który zawiera w sobie całą moc Chrystusowego Odkupienia”. Powtarzamy ze czcią i uwielbieniem słowa pieśni eucharystycznej:

„Zbliżam się w pokorze i niskości swej/ Wielbię Twój majestat, skryty w Hostii tej/ Tobie dziś w ofierze serce daje swe/ O, utwierdzaj w wierze, Jezu, dzieci swe”. Niech tak się stanie!

Amen.

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00