św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

W Bogu zbawienie moje i chwała,

Bóg opoką mocy mojej i moją ucieczką.

Polska „niepodległa i szczęśliwa”. To było pragnienie tych, których określamy mianem Żołnierzy Wyklętych – Żołnierzy Niezłomnych. Wypowiedział je jeden z bohaterów antykomunistycznego podziemia, ppłk. Łukasz Ciepliński.

 

                                                  W Bogu zbawienie moje i chwała,

                                             Bóg opoką mocy mojej i moją ucieczką

 

Szanowna Pani Minister!

Przedstawiciele władz rządowych i samorządowych na czele z Panem Wojewodą Gdańskim!

Czcigodni kombatanci powojennego podziemia niepodległościowego!

Godne szacunku poczty sztandarowe!

Przedstawiciele służb mundurowych – stróże polskiej Niepodległości!

Bracia z Solidarności, kontynuatorzy drogi pokoleń, w służbie tego, co Polskę stanowi!

Droga młodzieży, harcerze i członkowie grup rekonstrukcyjnych zafascynowani drogą i postawą Żołnierzy Wyklętych!

Umiłowani Diecezjanie zgromadzeni na modlitwie pamięci o żołnierzach powojennego podziemia antykomunistycznego, którzy pragnęli, aby Polska była „niepodległą i szczęśliwą”!

Polska „niepodległa i szczęśliwa”. To było pragnienie tych, których określamy mianem Żołnierzy Wyklętych – Żołnierzy Niezłomnych. Wypowiedział je jeden z bohaterów antykomunistycznego podziemia, ppłk. Łukasz Ciepliński. W swym pożegnalnym, więziennym grypsie do żony pisał: „Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany, jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”.

To słowa to swoiste credo Pułkownika Cieplińskiego. Jego podkomendnych. Także tysięcy żołnierzy tzw. drugiej niepodległościowej konspiracji. Żołnierzy Wyklętych – Żołnierzy Niezłomnych.

 

  1. „Z Bogiem, Panowie!”

Ujmują te słowa to, co tworzyło najmocniejszą osnowę ich życia i żołnierskiej służby: wiarę świętą, miłość ojczyzny, trwanie przy prawdzie i sprawiedliwości. Wartości niewzruszone.

Wtedy, w czasie komunistycznych opresji, płacili za nie najwyższą cenę. Czynili to z podniesioną głową, w zawierzeniu Bogu, z hartem ducha – do końca. „Z Bogiem, Panowie” – żegnał współtowarzyszy więziennej celi mjr „Łupaszka”, kiedy nadeszła godzina kaźni i przyszli po niego.

Dla ppłk. Łukasza Cieplińskiego, prezesa IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i sześciu jego podkomendnych, godzina kaźni nadeszła wieczorem 1 marca 1951 roku. W więzieniu UB na warszawskim Mokotowie wyrok śmierci wykonano wedle katyńskiego wzoru – strzałem w tył głowy.

60 lat później dzień zgładzenia kierownictwa IV Zarządu WiN-u, 1 marca, wybrano na datę obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Projekt stosownej ustawy złożył jeszcze w 2010 roku Prezydent RP Lech Kaczyński. Przyjął ją Sejm Rzeczypospolitej w dniu 3 lutego 2011 roku. Więc już po raz siódmy – a może dopiero po raz siódmy – obchodzimy to narodowe święto.

Dziś zebraliśmy się u św. Brygidy, gdzie od lat nasza gdańska wspólnota wiary w szczególny sposób modli się za Ojczyznę, aby tym, którym to święto jest dedykowane, Żołnierzom Niezłomnym, ofiarować naszą modlitwę pamięci i wdzięczności.

W tym roku czynimy to kilka dni wcześniej, w ósmą niedzielę zwykłą. Bowiem w tegorocznym kalendarzu liturgicznym dzień 1 marca to Środa Popielcowa – początek Wielkiego Postu, czasu pokuty i wewnętrznej odnowy paschalnej. Tego dnia poprzez obrzęd posypania głowy popiołem, będziemy przyznawać się do swej śmiertelności, która do zbawienia potrzebuje Bożego miłosierdzia.

Czytania dzisiejszego dnia mówią o wierności Boga wobec człowieka i o obowiązku naszej wierności – przez życie całe – Bożym prawom, Bożym tajemnicom, Bożym rozrządzeniom. „Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemności ukryte i ujawni zamiary serc” – przypomina i ostrzega w drugim czytaniu św. Paweł Apostoł. A ewangelista Mateusz przekazuje Jezusowa słowa, jakże obrazowe, o mocy wiary, o potrzebie zawierzenia Bożej Opatrzności.  O niezbędności patrzenia dalej, poza horyzont codzienności: „Starajcie się naprzód o Królestwo Boże i o jego sprawiedliwość, a wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 23). Także o mocy nadziei, której źródłem jest Bóg. To ona daje siłę człowieczej drodze wśród udręk losu, pomaga znosić przeciwności, staje się źródłem odwagi i czynów wykraczających poza schematy – określanych mianem bohaterskich.

 

  1. Byli ludźmi nadziei

W kontekście Chrystusowej Ewangelii możemy powiedzieć, że ci, których dziś wspominamy – Żołnierze Wyklęci – byli ludźmi nadziei. I to wbrew okolicznościom w jakich – wraz z całą wspólnotą polskiego narodu – się znaleźli. Bowiem koniec II wojny światowej dla tysięcy naszych rodaków, szczególnie tych zaangażowanych w konspirację niepodległościową – niósł gorycz niespełnienia.

Nie udało się zrealizować żadnego z polskich celów II wojny światowej, które hasłowo ujmowały pojęcia: Wolność – Całość – Niepodległość. Wolności nie zachowaliśmy. Przyszedł czas zniewalania polskiego ducha. Całości terytorialnej państwa nie ocaliliśmy – Ojczyzna utraciła Ziemie Wschodnie, odwieczne terytorium polskości, narodowej historii i kultury. Niepodległości nie obroniliśmy. Nowy powojenny porządek zadekretowany przez zwycięskie mocarstwa włączył Polskę do bloku państw podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu. Emigracyjna tułaczkę rozpoczęli żołnierze polskiej wolności, ci spod Monte Cassino, spod Ankony i Bolonii, których ku Najjaśniejszej prowadził Ojciec Pani Minister – śp. generał Władysław Anders. Żołnierze, których zdradził świat.

Wielki dramat dotknął żołnierzy Armii Krajowej, uczestników Akcji „Burza”, represjonowanych przez Sowietów. „Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno /sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilna” – pisał poeta, Kazimierz Wierzyński (Na rozwiązanie Armii Krajowej).  Stłumione zostało Powstanie Warszawskie.

„Na świętych ołtarzach Wawra, Oświęcimia, Majdanka, Warszawy, leśnych partyzanckich pobojowisk, spacyfikowanych po barbarzyńsku miast i wsi – dokonano najhaniebniejszej w dziejach profanacji: stworzono sztuczną, jakby w sercach nie żyła prawdziwa, Polskę, która jest usankcjonowaniem wszelkiej podłości, zła i zdrady” – to słowa wyjęte z rozkazu Stanisława Sojszyńskiego „Warszyca”, jednego z najwybitniejszych „Żołnierzy Niezłomnych”.

„My Polacy  (…) – pisał pół wieku później, największy z nich, św. Jan Paweł II – znaleźliśmy się jako alianci zwycięskiej koalicji w sytuacji pokonanych, którym narzucono na czterdzieści lat dominację ze Wschodu, w ramach bloku sowieckiego. Tak więc dla nas walka nie skończyła się w roku 1945 . Trzeba ja było podejmować wciąż na nowo. (List Ojca Świętego Jana Pawła II w 50. rocznice zdobycia Monte Cassino).

Walkę o Polskę jutra – niepodległą, wolną wśród wolnych, równą wśród równych podjęli z determinacja, z oddaniem, z heroizmem żołnierze powojennej niepodległościowej konspiracji – Żołnierze Wyklęci. Lata 1945–1946 to okres ich najbardziej intensywnych i skutecznych działań.

Antykomunistyczne powstanie – tak to określają niektórzy historycy – rozgorzało w różnych miejscach naszej ojczyzny, a także na terytoriach Rzeczypospolitej wcielonych do Związku Radzieckiego; w Nowogródzkiem, na Grodzieńszczyźnie.

Ci, którzy walkę podejmowali, byli świadomi, że sami nie będą w stanie zrealizować strategicznego celu: odzyskania niepodległości i wolności. Byli niczym biblijny Dawid stający naprzeciw komunistycznego Goliata. Sowieckich dywizji NKWD, oddziałów Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, MO, KBW.

Szansy na odmianę losu upatrywali w oczekiwanym – wielu było o tym przekonanych – wybuchu konfliktu zbrojnego pomiędzy zachodnimi demokracjami, a dążącym do światowej dominacji Związkiem Radzieckim. Liczyli też na zmianę sytuacji w Polsce w wyniku zapowiedzianych w Jałcie demokratycznych wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 roku.

Te oczekiwania się nie spełniły. Sfałszowane wybory. Milczenie zachodnich demokracji. Podstępna amnestia, która doprowadziła do aresztowania wielu z tych, którzy się ujawnili. Bezwzględne akcje pacyfikacyjne sił bezpieczeństwa.

Jeszcze trwali, jeszcze walczyli, tropieni niczym leśne zwierzęta podczas polowań. Najdzielniejsi z dzielnych. Coraz bardziej samotni. Ale nieprzekreślający nadziei. Aż po tego ostatniego żołnierza zbrojnego podziemia antykomunistycznego, sierżanta Józefa Franczaka „Lalka’, który zginął podczas akcji SB 21 października 1963 roku pod Lublinem.

Byli i tu, na Pomorzu Gdańskim. Żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, wywodzący się ze Związku Jaszczurczego. Żołnierze zmobilizowanego eksterytorialnego wileńskiego Okręgu AK. Ci z V Brygady Wileńskiej dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Budzili respekt swymi brawurowymi akcjami na Pomorzu, w Borach Tucholskich, północnych Mazurach, na pograniczu Warmii i Mazur. Mobilizowano przeciw nim olbrzymie siły. Na terenie województwa gdańskiego – jak się oblicza – ponad 160 tys. żołnierzy i milicjantów. „Nie jesteśmy żadną „bandą”, jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich| (...) My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród(...). Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”– głosiła ulotka podpisana przez mjr. „Łupaszkę”, adresowana do żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego.

Bo tacy byli, „z miast i wiosek polskich”. Ukształtowani w chrześcijańskich  domach,  w parafialnym kręgu , w duchu polskim, katolickim, narodowym. Wielu miało za sobą lata służby w Armii Krajowej, w Narodowych Siłach Zbrojnych. Podziemne wojsko wierne Bogu i Polsce. Wielu do mundurów przypinało ryngrafy z wizerunkiem Matki Chrystusowej – Królowej Polskiej Korony.  Wojsko wiary, codziennej wspólnej modlitwy, niedzielnej Mszy św., kiedy to było możliwe. Wojsko polskiej nadziei.

Otwierało swe serca na słowa Chrystusowej Ewangelii: „Nigdy nie byliśmy podani w niczyją niewolę” (J 8, 33). Doznawało wielorakiej pomocy od rodaków.  Było świadome, że także Kościół w Ojczyźnie stanął wobec nowych wyzwań, i nie uląkł się. Zapewne do wielu z nich dotarły znamienne słowa Prymasa Augusta Hlonda, że Kościół z areny dziejowej nie zstąpi, nie sprzeniewierzy się swemu posłannictwu głoszenia Ewangelii.

 

III. Stanowią część martyrologium narodu polskiego

Umiłowani!

Jeszcze raz przywołajmy słowa św. Jana Pawła II, zaczerpnięte z listu na 50. rocznicę zwycięstwa pod Monte Cassino: „ (...) trzeba wspominać wszystkich zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przyniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i przed historią, a nie zamazywać prawdy o naszej przeszłości w tym decydującym momencie dziejów. Kościół wspomina swoich męczenników w martyrologiach. Nie można dopuścić do tego, ażeby w Polsce, zwłaszcza w Polsce współczesnej, nie zostało odtworzone martyrologium narodu polskiego”.

Żołnierze Wykleci – Żołnierze Niezłomni – stanowią część tego polskiego martyrologium. Ponad  osiem i pół  tysiąca z nich zginęło w walce. 5 tysięcy skazano na karę śmierci – połowę wyroków wykonano. Ponad 20 tysięcy poniosło śmierć w więzieniach i obozach.

Przez lata byli w haniebny sposób wykluczani ze zbiorowej pamięci, obdzierani z ludzkiej godności, z żołnierskiego honoru, zohydzani stygmatyzowani najgorszymi słowami. Nazywani: bandytami, karłami reakcji, zdrajcami, klerykalno-faszystowskimi niedobitkami. Skąpiono im nawet kawałka cmentarnej ziemi. Chowano w bezimiennych mogiłach, w pohańbieniu, w  pogardzie dla ludzkiego ciała.

Trzeba dziś przywołać Jezusową przypowieść o ziarnie, które musi wpaść w ziemię i obumrzeć, aby wydać swój owoc, ukazać światu swoją wartość, znaczenie, duchowe piękno, sens, wielkość. Odnieść te Jezusowe słowa do ziarna waszego życia – Żołnierze Wykleci – Żołnierze Niezłomni.

Dziś wreszcie to ziarno waszej ofiary, które nie sczezło, ukazuje swój głęboki sens. Staje się ważnym elementem historycznej pamięci. Swoistym symbolem narodowych wartości godnych czci, szacunku, podziwu. W iluż miejscach Ojczyzny rodziny poległych i zamordowanych Żołnierzy Wyklętych, mogą wreszcie podnieść głowę, swą pamięć wyprowadzić z ukrycia, mówić otwarcie o ofierze poniesionej za Polskę przez swych bliskich.

W ciągu minionych lat ta prawda nie zgasła, nie rozsypała się w proch, nie sprzeniewierzyła się sama sobie – mimo tylu wysiłków, machinacji, zakłamywania. Trwała i żyła we wspólnotach lokalnych. Wiem o tym dobrze, wychowany blisko biebrzańskich grądów – ostoi antykomunistycznych oddziałów.

Byli ludzie i środowiska, którzy jeszcze wczasach PRL-u , także w pierwszych latach po 1989 roku, wiele czynili – słowem, czynem –  aby prawda  o powojennym antykomunistycznym, zbrojnym oporze, wychodziła z ukrycia. Wspomnę jednego z nich, śp. Wojciecha Ziembińskiego, inicjatora różnorodnych działań w służbie narodowej pamięci, a także redaktora Jerzego Ślaskiego, autora książki zatytułowanej „Żołnierze Wyklęci”. Obu znałem, podziwiałem, z wdzięcznością przypominam ich imiona.

Od kilka lat wiedza i prawda o drodze Żołnierzy Wyklętych przekracza wymiar lokalności. Staje się prawdą naszej wspólnoty narodowej. Potwierdzeniem Jezusowych słów: Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło (Łk , 8,17).

 

  1. Cześć i chwała bohaterom!

Co więcej, toruje drogę do wielu polskich serc, szczególnie ludzi młodych, których droga Żołnierzy Wyklętych fascynuje, ku sobie przyciąga, zaciekawia.

W wielu miejscach ojczyzny rozlega się – przy różnych okazjach – mocne, jednoznaczne wołanie pokolenia młodych Polaków, ku wam, Żołnierze Wykleci, skierowane: Część i chwała bohaterom!

 Wołanie wynikłe z szacunku, dumy z polskiej przeszłości, która formuje tożsamość młodego pokolenia.

Rozbrzmiewało to wołanie, słyszane w ojczyźnie całej, tu w Gdańsku, 28 sierpnia ubiegłego roku, kiedy wspólnotą wiary, pamięci, i wdzięczności żegnaliśmy – wraz z Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Andrzejem Duda – dwoje spośród wielkiej rzeszy tych, których określamy mianem Żołnierzy Wyklętych: sanitariuszkę od mjr. „Łupaszki” , Danutę Siedzikównę „Inkę” i jednego z jego oficerów, por. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” .

Długo czekałaś „Inko” na ten dzień!

Długu czekałeś nań, Panie poruczniku „Zagończyku”!

Długo czekałaś Polsko, stanowczo za długo! – mówiłem w pogrzebowej homilii. Na pogrzeb hetmański. Na pogrzeb przynależny tym, którzy się dobrze zasłużyli Ojczyźnie.

Ten pamiętny pogrzeb stał się wielką manifestacją wspólnoty polskich serc, otwartych na prawdę o narodowej przeszłości. Serc wdzięcznych. Serc świadomych tego, że nasza wolność, nasza niepodległość, wyrasta z ofiary tych dwojga: Inki i Zagończyka. I tych tysięcy – Żołnierzy Wyklętych.

To oni rzucili wyzwanie systemowi, który pragnął odwrócić bieg polskich dziejów. To oni żołnierskim czynem, swoją postawą, swoją martyrologią w bezpieczniackich kazamatach, wypowiedzieli pragnienie i imperatyw polskich serc. Wyraził go wielki Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński słowami: „aby Polska – Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało! Aby w Polsce polski duch narodu chrześcijańskiego czuł się w swobodzie i wolności”.

  1. Droga prawego sumienia

Umiłowani!

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Jakże wielu ludzi Ojczyzny, szczególnie tych młodych, ku wam, żołnierze antykomunistycznego zbrojnego zrywu, kieruje dziś swoje spojrzenia. O waszą postawę wspieram swą moralną wrażliwość, odnajduje w niej wartości, którym można zaufać, wesprzeć się na nich.

Jakże gromkim echem rozbiegły się po Polsce słowa sanitariuszki „Inki” zapisane w więziennym grypsie w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej, adresowane do babci, po opresjach ubeckiego śledztwa: „Zachowałam się jak trzeba”.

To znaczy że nie skarlałam duchowo, nie zdradziłam ideałów, nie zaprzedałam się koniunkturze, nie dałam się zwieść na pokuszenie. Choć zapłaciłam za to najwyższą cenę. Nie tylko śmierci. Także wzgardy, potępienia, pochówku w nieoznaczonym miejscu cmentarza garnizonowego.

Dziwna jest Boża ekonomia. I Boża zasada: pisania po linach krzywych. To co ukryte wyjdzie na jaw. To, co poniżone dozna wywyższenia. Sprawiedliwość ukaże swoje oblicze.

Po latach wzgardy nadeszła godzin wywyższenia. Z tego co wydało się pomarło, wyrósł jaśniejący kłos życia. Znak ojczyzny. Tego co w niej piękne, niezniszczalne. Co trwa. 

Przywołujemy drogę Żołnierzy Wyklętych – ich służbę i ofiarę. Wyrażamy także naszą solidarnością i uznanie dla tych, którzy – na różnych polach – pracują na rzecz odkrywania tej prawdy, rozpoznawania, popularyzowania. Wielu ich! Antropolodzy, archeolodzy, genetycy – identyfikujący szczątki ofiar. Tu, w Gdańsku, na warszawskiej Łączce, w innych miejscach Ojczyzny. Historycy, badacze źródeł, autorzy licznych publikacji. Instytut Pamięci Narodowej. Ministerstwo Obrony Narodowej, jego starania, aby etos współczesnego wojska w służbie polskiej wspólnoty, formowały najpiękniejsze, patriotycznych wzorce: legionowa epopeja, zwycięstwo 1920 roku,  Armia Krajowa , droga Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Powstanie Warszawskie, heroizm Żołnierzy Wyklętych.

To jest droga prawego polskiego sumienia. I wiernej pamięci. „Naród, który odcina się od historii, który się wstydzi, który wychowuje młode pokolenie bez powiązań historycznych – to naród renegatów” –  przestrzegał niegdyś  Prymas Tysiąclecia.

 

Mamy za sobą szaleństwa ideologii, która chciała przemodelować dusze narodu, wyrugować z historycznej pamięci polskiej wspólnoty wartości chrześcijańskiego dziedzictwa. Ale recydywa wraca. W innych przebraniach, w innej scenerii. W odniesieniu do Żołnierzy Wyklętych we wciąż podejmowanych próbach relatywizowania tamtych lat. Mówieniu, że obie strony miały racje.  W uporczywym lansowaniu terminu „wojna domowa”, który w najmniejszym stopniu nie przystaje do tamtej sytuacji.

 

Do agresji struktur NKWD  i komunistycznego państwa przeciw leśnym oddziałom polskich patriotów. A także w tych – zaśmiecających polskie życie publiczne –  ostentacyjnych przejawach arogancji, buty, wobec tego, co dla milionów Polaków święte i drogie. Każdy, którego serce bije polskim i chrześcijańskim rytmem, pamięta lub słyszał, jeśli jest młody, o pamiętnych słowach Jana Pawła II wypowiedzianych w czerwcu 1979 roku, na ówczesnym placu Zwycięstwa Jan Paweł II. Wzywał Ducha Świętego, aby odnowił oblicze polskiej ziemi. Potrząsnął uśpionym sumieniem narodów wolnego świata, mówiąc, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie. Wezwał do przebudzenia, do dźwignięcia się z duchowego marazmu. To tam tkwił zaczyn tego wichru Solidarności, który rok później rozbudził polską nadzieję, zdynamizował drogę ku wolności.

Dziś w Warszawie, na Pradze, w pobliżu świątyni Matki Bożej Zwycięskiej, wotum stolicy za zwycięstwo odniesione w sierpniu 1920 roku nad pogańską, najezdniczą Armia Czerwona, w teatrze finansowanym przez warszawski samorząd, ma miejsce bluźnierczy, spektakl. Gorszące widowisko moralnego nihilizmu, pogardy i dla Chrystusowego krzyża, dla osoby św. Jana Pawła II, dla naszej chrześcijańskiej wiary. Nie zasłaniajcie się , twórcy tego spektaklu, obłudnym prawem do artystycznej wolności. Przyzwoleniem na każdą prowokację i bluźnierstwo – rzekome prawo artystycznej wyobraźni.

Wolność twórcza kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka, kiedy poniża się i obraża to co dla niego święte, ważne, formujące życie.  A w tym wypadku to bluźnierstwo i nihilistyczny atak wymierzony w polską wspólnotę wiary, wartości, które Polskę stanowią, za które życie oddawali także oni – Żołnierze Wyklęci.

Muszę o tym powiedzieć. W dniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych. O ich drodze. O ich pragnieniu, aby Polska podążała starym ojców szlakiem. Wierna dziedzictwu wieków.

Umiłowani!

„Jedynie w Bogu spokój znajdzie ma dusza, od Niego przychodzi moje zbawienie’ – mówi psalmista. Ofiarujmy dziś modlitwę naszych serc Żołnierzom Wyklętym. Uczyńmy to z wiarą, że za swą wierną i oddaną służbę Polsce, za wierności prawom Bożym i drodze chrześcijańskiego narodu w Bogu znaleźli pokój wieczny, od Niego otrzymali dar zbawienia. „A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka”.  (Mdr 3,1)

Dobru Jezu, a nasz Panie daj im wieczne spoczywanie.

Żołnierzom Wyklętym – Żołnierzom Niezłomnym.

Amen.

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00